Pożar na okręcie podwodnym ORP „Orzeł” we wrześniu 2017 roku

Do zdarzenia doszło podczas nocnych prac na okręcie we wrześniu 2017 roku. Pożar wybuchł podczas rozładowywania akumulatorów.

Historia zdarzenia i jego następstwa

Początek i przebieg pożaru

27 września 2017 roku wieczorem na pokładzie ORP "Orzeł", 31-letniego okrętu podwodnego, doszło do pożaru. Ogień pojawił się w przedziale z akumulatorami podczas ich rozładowywania. Zdarzenie miało miejsce na terenie Portu Wojennego w Gdyni, a nie, jak początkowo błędnie informowano, na terenie Stoczni Marynarki Wojennej SA.

Ogień miał być na tyle intensywny, że okręt zalano pianą gaśniczą. Z publikacji prasowych wynikało, że palący się przedział miał zostać wypełniony dużą ilością piany pożarniczej, co oznaczało, że przy okazji zalano znajdujące się tam wyposażenie. W akcji gaszenia pożaru wzięły udział m.in. jednostki straży pożarnej Portu Wojennego Gdynia Oksywie, ale tylko jako asysta. Ogień ugaszono siłami załogi, która przezornie nie użyła pokładowego systemu pianowego WPŁ, lecz system gazowy (halonowy), chroniąc w ten sposób urządzenia okrętowe.

Ustalenie przyczyn pożaru i reakcja władz

Główna Komisja ds. Awarii Okrętowych MW orzekła, że przyczyną pożaru było zapalenie się izolacji kabli elektrycznych, które dochodzą do skrzyni rozłącznej ładowania i rozładowywania akumulatorów. Końcówki przewodów nie zostały odpowiednio mocno dokręcone, a kiedy popłynął przez nie prąd o bardzo wysokim natężeniu, zaczęły się nagrzewać, co doprowadziło do zapłonu. Ogień pojawił się w przedziale piątym, gdzie jest tablica, do której podłączane są przewody wysokoprądowe ze „skrzynki elektrycznej” mola i z instalacji okrętowej. Prawdopodobnie do zwarcia doszło po odczepieniu się jednego z przewodów, który powinien być mocno dokręcony. Załoga nie ma obowiązku ani możliwości sprawdzania trwałego zabezpieczenia przewodu przed odkręceniem.

System czujników przeciwpożarowych nie zadziałał, co, według specjalistów, nie musi być nieprawidłowością, ponieważ okręt podwodny podczas ładowania i rozładowywania akumulatorów jest bardzo silnie wietrzony. Pierwszy mechanik próbował uruchomić system halonowy, jednak gaz początkowo poszedł w przedziale czwartym, gdzie znajdowała się załoga. Dzięki refleksowi i odwadze mechanika, który zasłonił wylot gazu, załodze nic się nie stało. Po ponownym włączeniu systemu halonowego w przedziale piątym ogień został ugaszony.

Wojskowi milczeli na temat zakresu pożaru, zaprzeczając informacjom dziennikarzy, że "okręt nie nadaje się już do użytku". Zdaniem dowództwa MW "jest to informacja na wyrost", jednocześnie przyznając, że "skalę zniszczeń poznamy dopiero po zakończeniu prac komisji, która bada przyczyny pożaru". Kmdr por. Czesław Cichy z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych poinformował, że powołano główną komisję awarii okrętowych, a Żandarmeria Wojskowa z Gdyni prowadzi wyjaśnienia w tym kierunku. Na jej wniosek powołano biegłych z zakresu pożarnictwa i energetyki, którzy przygotowują ekspertyzy. Dopiero po wyjaśnieniu przyczyn zdarzenia miało być możliwe określenie zakresu prac naprawczych i szacowanie powrotu okrętu do eksploatacji.

Milczenie Ministerstwa Obrony Narodowej zostało wykorzystane do atakowania Marynarki Wojennej i deprecjonowania wartości okrętu. Milczenie to spowodowało, że tylko informacja o braku poważnych uszkodzeń okazała się w miarę ścisła. Wypowiedź jednego ze związkowców Stoczni Marynarki Wojennej na posiedzeniu Sejmowych Komisji 26 października 2017 r. próbowała odepchnąć winę od stoczni, twierdząc, że pożar miał miejsce na terenie Portu Wojennego i nie ma nic wspólnego ze Stocznią Marynarki Wojennej. Okręt rzeczywiście nie przebywał na terenie stoczni, lecz w Porcie Wojennym Oksywie, jednak nie został jeszcze oficjalnie przyjęty po remoncie w SMW.

Komisja uznała, że załoga okrętu nie ponosi winy za wybuch pożaru, a podjęte działania pozwoliły znacząco zminimalizować straty. Wskazuje to na wzorowe działania członków załogi, którzy wykazali się ogromną wiedzą, doświadczeniem i odwagą.

Skala uszkodzeń i prace naprawcze

W rezultacie pożaru zalane zostało wyposażenie i urządzenia jednostki. Straty okazały się niewielkie, uszkodzone zostały jedynie skrzynki połączeniowe do ładowania baterii akumulatorów i zasilania z lądu oraz tory kablowe. Przypuszcza się, że sam pożar spowodował zniszczenia jedynie w skrzynce połączeniowej i znajdujących się obok urządzeniach, nie docierając do silnika elektrycznego, który jest osłonięty szczelnym, metalowym „kokonem”. System ładowania akumulatorów z lądu na ORP „Orzeł” jest prawdopodobnie zdublowany, a więc okręt może nadal wykonywać swoje zadania, z pominięciem spalonej skrzynki, dzięki podobnej tablicy rozdzielczej w kiosku.

Pierwsze prace po wypadku wiązały się z czyszczeniem zadymionych urządzeń oraz weryfikacją stanu technicznego urządzeń na pokładzie. Naprawa okrętu i czyszczenie przedziału prowadzone przez grupę fachowców nie powinny trwać dłużej niż trzy tygodnie. Komenda Portu Wojennego ogłosiła przetarg na remont jednostki, obejmujący wymianę czujek systemu odpowiedzialnego za analizę składu atmosfery, naprawy zbiornika paliwowo-balastowego i systemu analizy wodoru. Mimo spekulacji medialnych dotyczących nieopłacalności naprawy, okręt pozostawał w służbie i w 2018 roku wychodził w morze. Ogłoszono również przetarg na naprawy systemów hydroakustycznych.

Infographic: Damage report from the ORP Orzeł fire

Kontekst historyczny i techniczny ORP „Orzeł” (291)

Geneza projektu 877E (Kilo)

ORP „Orzeł” (291) to okręt podwodny trzeciej generacji, projektu 877E (typu Pałtus, NATO: Kilo) należący do polskiej Marynarki Wojennej. Został zaprojektowany w radzieckim biurze konstrukcyjnym CKB-18 (Rubin) i zbudowany w stoczni Krasnoje Sormowo w Gorki (obecnie Niżny Nowogród). Był przeznaczony przede wszystkim do zwalczania okrętów podwodnych, z wysokimi zdolnościami do przeprowadzania patroli bojowych oraz rozpoznania w II połowie XX wieku.

Pod koniec lat 70. XX wieku na wyposażeniu Marynarki Wojennej pozostawały mocno przestarzałe okręty podwodne projektu 613 (typu Whiskey), co spowodowało konieczność pilnego zastąpienia ich nowymi jednostkami. Władze Polskiej RL podjęły decyzję o zastąpieniu tych okrętów czterema nowymi jednostkami. Wariant okrętów projektu 877 (Kilo/Warszawianka) był przeznaczony na wyposażenie sił morskich Układu Warszawskiego i innych państw. Okręty te zostały skonstruowane specjalnie do prowadzenia działań przeciwpodwodnych, wyposażone w czułe sensory oraz rozwiązania techniczne redukujące sygnaturę akustyczną i magnetyczną. Zastosowano w nich kroplowy kształt kadłuba, powłokę anechoiczną oraz izolację dźwiękową i antywibracyjną maszyn. Były to jedne z najcichszych radzieckich okrętów podwodnych swoich czasów.

Budowa i wprowadzenie do służby

Stępkę pod budowę okrętu położono 29 września 1984 roku, a zwodowano go 7 czerwca 1985 roku. W tym samym czasie w Rydze rozpoczęło się szkolenie załogi. Była to jednostka, która po raz pierwszy w historii relacji polsko-radzieckich nie była okrętem używanym wcześniej przez ZSRR, lecz całkowicie nową jednostką. 29 kwietnia 1986 roku w Rydze (Łotewska SRR) nastąpiło podniesienie polskiej bandery wojennej na zakupionym od ZSRR okręcie B-351. 13 czerwca 1986 roku okręt przypłynął do Portu Wojennego Gdynia, gdzie 21 czerwca tego samego roku przeszedł uroczysty chrzest, otrzymał miano ORP „Orzeł” i numer burtowy 291.

Okręt wszedł w skład dywizjonu Okrętów Podwodnych 3 Flotylli Okrętów w Gdyni. Pierwszym dowódcą „Orła” po oficjalnym podniesieniu polskiej bandery był kmdr por. Marek Ćwiklak. W składzie 3. Flotylli Okrętów jednostka odbyła rejs na Morze Północne i za koło podbiegunowe, z którego powróciła 13 listopada 1987 roku. W 1992 roku ORP „Orzeł” pod dowództwem kmdra ppor. Stanisława Kani uzyskał tytuł najlepszego okrętu bojowego MW.

Charakterystyka techniczna i uzbrojenie

ORP „Orzeł” ma 72,6 m długości, wyporność nawodną 2460 ton i podwodną 3180 ton. Napęd stanowią dwa silniki spalinowe (generatory) o mocy 1700 KM oraz dwa silniki elektryczne o mocy 5500 KM, zapewniające prędkość 12 węzłów na powierzchni i 17 węzłów pod wodą. Układ napędowy jest typu diesel-elektrycznego, z jednym wałem napędowym i jedną śrubą. Zasięg wynosi 6000 mil morskich w zanurzeniu z użyciem chrap przy prędkości 7 węzłów oraz 400 mil w pełnym zanurzeniu przy prędkości 3 węzłów. Maksymalna głębokość zanurzenia wynosi 300 m. Okręt podwodny typu Kilo napędzany jest za pomocą cichego silnika elektrycznego zarówno w zanurzeniu, jak i na powierzchni morza. Dodatkowo „Orzeł” otrzymał dużą rezerwę wyporu hydrostatycznego wynoszącą aż 32%, co zwiększa zdolność do utrzymania się okrętu na powierzchni, nawet przy zalaniu jednego z sześciu przedziałów okrętu.

Uzbrojenie okrętu stanowi sześć wyrzutni torpedowych kalibru 533 mm z zapasem 18 torped (6 TEST-71ME i 12 53-65KE). Dwie z tych wyrzutni przystosowane są do odpalania torped sterowanych przewodowo. Zautomatyzowany system zapewnia dużą szybkostrzelność. Torpeda 53-65KE jest samonaprowadzającą się torpedą o napędzie tlenowym przeznaczoną do zwalczania okrętów nawodnych. W przeciwieństwie do jednostek produkowanych dla ZSRR, „Orzeł” nie ma możliwości wystrzeliwania przeciwokrętowych pocisków manewrujących. Dodatkowym uzbrojeniem jest przeciwlotniczy zestaw rakietowy krótkiego zasięgu (MANPADS) np. 9K34 Strzała 3, 9K38 Igła lub Grom, używany w czasie przebywania okrętu na powierzchni.

Wyposażenie elektroniczne składa się z radaru nawigacyjno-poszukiwawczego MRK-50 Tobol, aktywno-pasywnego sonaru MGK-400 Rubikon z antenami kadłubowymi MG-53, aktywnego sonaru klasyfikacji i unikania min MG-519 Arfa, sonaru pomiaru prędkości dźwięku MG-533 oraz urządzenia wykrywającego kawitację własną okrętu MG-512.

w Starym Kinie - Wrzesień 39 - ORZEL - film z 1958 o losach polskiego okrętu podwodnego ORP Orzeł

Remonty i awarie w latach 2013-2024

Remonty i kolizja z dokiem (2013-2015)

W drugiej połowie 2013 roku jednostka przeszła niewielki remont (m.in. zbiorników balastowych), ukończony w styczniu 2014 roku. Od czerwca 2014 roku w Stoczni Marynarki Wojennej prowadzony był długotrwały remont połączony z dokowaniem, związany z całkowitą wymianą baterii akumulatorowych i remontem uzbrojenia. Prace zaplanowano na 9 miesięcy, jednak przeciągnęły się z powodu poszerzania zakresu oraz opóźnień. Do pierwszego (prawdopodobnie) ujawnionego wypadku z udziałem okrętu doszło w 2015 roku, gdy okręt uległ uszkodzeniu na skutek zderzenia z suchym dokiem podczas wyciągania. Zahaczył burtą o element konstrukcji. Uszkodzenia dotyczyły m.in. półkluzę rufową lewej burty oraz śrubę, która musiała zostać wymieniona. Dodatkowo straty poniosła Stocznia Marynarki Wojennej, ponieważ została rozerwana jedna z burt pływającego doku.

Przebieg i przyczyny kolizji okrętu podwodnego ORP „Orzeł” z pływającym dokiem w 2015 roku zostały utajnione, co, jak wskazują krytycy, przyniosło katastrofalne skutki wizerunkowe i zaszkodziło załodze oraz Marynarce Wojennej. Ministerstwo Obrony Narodowej od lat konsekwentnie milczy na temat skutków i przyczyn wypadków w polskiej armii, co utrudnia ustalenie odpowiedzialności i wprowadzenie zmian w procedurach. Wojskowe dochodzenia powypadkowe często mają na celu przede wszystkim znalezienie ofiary, na którą zrzuci się winę, a wyciągnięcie wniosków i wprowadzenie zmian schodzi na drugi plan. Drugi w ciągu dwóch lat wypadek na ORP „Orzeł” (pożar w 2017) wyraźnie pokazał, że ukrywanie tych zdarzeń nie pomaga w naprawieniu sytuacji.

Dalsze prace remontowe i powrót do służby (2018-2024)

Pomimo problemów, okręt pozostawał w służbie i w 2018 roku wychodził w morze. W tym samym roku ogłoszono przetarg na naprawy systemów hydroakustycznych, a Komenda Portu Wojennego w Gdyni podpisała umowę na naprawę kompleksu hydroakustycznego MGK-400. W styczniu 2021 roku, okręt po zakończeniu wszystkich napraw odbył pięciodniowy rejs szkoleniowy, mający na celu przygotowanie jednostki do zaliczenia egzaminu dopuszczającego okręt i załogę do działania zgodnie z przeznaczeniem.

3 listopada 2021 roku w Stoczni Marynarki Wojennej rozpoczęto długi i żmudny proces kapitalnego remontu okrętu, który według planów miał zakończyć się w marcu 2023 roku. Ze względu na poszerzenie jego zakresu oraz kilka wypadków, prace przedłużyły się i dopiero na początku 2024 roku okręt był gotowy do wyjścia w morze i rozpoczęcia prób odbiorczych. Ich zwieńczeniem było przeprowadzenie prób zanurzeniowych 7 marca 2024 roku. Wraz z ich zakończeniem, ORP Orzeł powrócił do służby jako w pełni operacyjny okręt bojowy. W trakcie prac poddano konserwacji i naprawom kadłub, naprawiono wyposażenie elektroniczne i prawdopodobnie przeprowadzono nieznaczne modernizacje wnętrza. Celem prac było bardziej przywrócenie zdolności bojowych okrętu niż ich zwiększenie.

Stan obecny i perspektywy Polskiej Marynarki Wojennej

Sytuacja ORP „Orzeł” i plany przyszłościowe

ORP „Orzeł” jest obecnie jedynym okrętem podwodnym Polskiej Marynarki Wojennej i ostatnim okrętem podwodnym zakupionym przez Polskę od ZSRR. Chociaż w swoim czasie był jednostką bardzo dobrą, obecnie jego wartość bojowa, zwłaszcza na współczesnym polu walki, jest ograniczona. Ze względu na wiek i fakt, że powstał w ZSRR, nie ma możliwości poddania go modernizacji, która znacząco zwiększyłaby jego możliwości bojowe. W służbie powinien pozostać do 2022 roku, jednak ze względu na brak następców jego kariera będzie trwała jeszcze przez wiele lat.

Polska Marynarka Wojenna ma jeszcze trzy okręty typu Kobben. W najbliższych miesiącach z linii zostanie wycofany jeden z nich - ORP „Sokół”. W miejsce wycofywanych jednostek Polska zamierza kupić trzy okręty podwodne wyposażone w rakiety manewrujące w ramach programu Orka. O kontrakt ubiegają się francuska firma Naval Group, ThyssenKrupp Marine Systems z Niemiec oraz SAAB ze Szwecji. Program Orka był wielokrotnie modyfikowany i obecnie czeka na ponowne zebranie i ogłoszenie wymagań dla przyszłych okrętów podwodnych.

Krytyka i wyzwania

Trudność w dokończeniu remontu ORP „Orzeł” oraz wychodzące usterki poremontowe wzbudzają wątpliwości, czy polski przemysł jest w stanie budować okręty podwodne. Problemy te dotyczą także odbioru okrętów po remoncie we własnej stoczni, co budzi pytania o przyszłe odbiory okrętów zamawianych u zagranicznych dostawców. Zdarzenia z ORP „Orzeł” są skrzętnie odnotowywane i mogą zaważyć na zewnętrznej ocenie tego, co dzieje się na polskich okrętach podwodnych. Tymczasem prawda jest taka, że do wypadków na starzejących się jednostkach pływających może dojść w każdej chwili.

Dramatyczny list, rzekomo autorstwa załogi ORP „Orzeł”, opublikowany w mediach, dotyczył obaw załogi w związku ze stanem technicznym okrętu. List podkreślał, że okręt znajduje się w opłakanym stanie technicznym, a każdy rejs może zakończyć się jego zatonięciem. Dowództwo Generalne RSZ wydało oficjalny komunikat, w którym ppłk Marek Pawlak, Rzecznik Prasowy Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, przyznał, że ORP „Orzeł” 3 lata temu nie miał możliwości zanurzania i wykonywania zadań, ale obecnie „okręt zanurza się i załoga systematycznie odbudowuje zdolności do wykonywania zadań zgodnie z przeznaczeniem”.

Polska flota podwodna jest w trudnej sytuacji, mając jeden stary okręt o wątpliwej sprawności i dwa bardzo stare dożywające swoich dni. Pomimo ambitnych planów modernizacji floty, wiele terminów pozostaje niepewnych. Wyzwania stojące przed Polską Marynarką Wojenną są ogromne, a wypadki na ORP „Orzeł” stanowią jaskrawy przykład problemów związanych z utrzymaniem i modernizacją starych jednostek.

tags: #orp #orzel #1985 #pozar