Jezioro Charzykowskie, popularny akwen w regionie Chojnic, jest miejscem zarówno realnych zdarzeń wymagających interwencji służb ratowniczych, jak i intensywnych ćwiczeń mających na celu doskonalenie ich umiejętności. W działania na jeziorze regularnie zaangażowane są jednostki takie jak Ochotnicza Straż Pożarna w Charzykowach (OSP Charzykowy) oraz Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe w Chojnicach (WOPR Chojnice), często współpracując z Państwową Strażą Pożarną.
Prawdziwe Incydenty na Jeziorze Charzykowskim
Przewrócenie się motorówki podczas szkolenia (5 kwietnia 2025)

W sobotę, 5 kwietnia 2025 roku, na Jeziorze Charzykowskim doszło do incydentu z udziałem motorówki. Silny wiatr i wysokie fale były najprawdopodobniej przyczyną przewrócenia się jednostki. Do zdarzenia doszło po godzinie 11:30 w Charzykowach, w trakcie szkolenia na sternika motorowodnego.
W motorówce znajdowało się czterech mężczyzn. Dwóch z nich samodzielnie dopłynęło do brzegu, natomiast dwóch kolejnych zostało podjętych z wody pontonem przez członków LKS-u Charzykowy. Na miejsce zdarzenia zadysponowano jednostki JRG Chojnice oraz OSP Charzykowy. Po ich dojeździe wszystkie osoby podróżujące motorówką były już na brzegu. Działania służb polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia oraz odholowaniu motorówki na brzeg.
Oficer prasowy chojnickiej straży pożarnej Łukasz Kiedrowicz poinformował, że mężczyznom nic poważnego się nie stało. Jednakże, wychłodzeni mężczyźni zostali przekazani pod opiekę Zespołu Ratownictwa Medycznego w celu dalszej oceny stanu zdrowia.
Kontrowersyjna akcja ratunkowa na kąpielisku (29 lipca 2025)
W innej sytuacji, we wtorek 29 lipca 2025 roku, na gminnym kąpielisku strzeżonym w Charzykowach, blisko tragedii było podczas tonięcia chłopca. Około godziny 17:00 czterech chłopców w wieku od 10 do 15 lat przyszło na pomost i skakało do wody. W pewnej chwili najmniejszy z nich skoczył, a jego kolega krzyknął, że nie umie pływać.
Sytuacja miała miejsce zaledwie metr lub dwa od drabinki i pomostu, na którym siedziało trzech ratowników. Po dłuższej chwili kolega tonącego chłopca skoczył mu na ratunek. Wtedy jeden z ratowników podszedł do drabinki i zaczął powoli zdejmować buty, długie spodnie i kurtkę. Świadek zdarzenia, mieszkanka Charzyków - płetwonurek i posiadaczka specjalnej karty pływackiej ("żółtego czepka") - była zbulwersowana opieszałością akcji. Relacjonowała, że dopiero po pewnym czasie jeden z ratowników rzucił bojkę dwóm chłopcom, a drugi ratownik wciąż się rozbierał. W końcu inny ratownik zrzucił kurtkę i skoczył do wody, odholował chłopca na brzeg i posadził na ławce na pomoście, po czym odszedł.
Kobieta podeszła do uratowanego chłopca, który był w szoku, siny, trząsł się i z trudem wypowiadał słowa. Martwiła się, że "utonie na sucho" i posiedziała z nim, dopytując o ciepłe ubrania.
Analiza zdarzenia i opinie
Prezes chojnickiego WOPR-u Marek Hackert, w odpowiedzi na zgłoszenie mieszkanki, stwierdził, że ratownicy zadziałali prawidłowo, opierając się na relacjach ratowników i obejrzanym monitoringu. Odniósł się również do zarzutów o powolne rozbieranie się ratownika, argumentując: „A co? Sam miał się utopić? Najpierw musi przecież zadbać o swoje bezpieczeństwo.”
Monitoring, do którego dostęp uzyskał także właściciel zapisu - Urząd Gminy Chojnice, potwierdził relację mieszkanki Charzyków. Od momentu skoku chłopca, który nie umiał pływać, do momentu rzucenia tzw. pamelki minęło 10 sekund. Po upływie kolejnych 10 sekund (czyli łącznie 20 sekund od skoku), ratownik zrzucał kurtkę i skakał do wody. Na nagraniu widać także, że ratownik sadza chłopca na pierwszej ławce pomostu, nachyla się i odchodzi, pozostawiając go samego.
Sytuację skomentował również Jarosław Sroka, prezes Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jego zdaniem, jeśli zdarzenie miało miejsce dwa metry od pomostu, na którym siedzieli ratownicy, reakcja powinna być zdecydowanie szybsza niż 20 sekund. „Zdjęcie klapek, koszulki czy kurtki dla młodego człowieka - ratownika - to są dwie, trzy sekundy” - podkreślił. Dodał, że po wyciągnięciu chłopca z wody ratownik powinien dopytać o jego samopoczucie, sprawdzić, czy nie uderzył się w głowę, okryć folią NRC i ewentualnie wezwać rodziców. Jarosław Sroka skomentował również wymianę zdań między ratownikiem a świadkiem, wskazując, że młodzi ratownicy „często obrastają w piórka” i powinni skupiać się na sukcesie akcji, a nie na udowadnianiu, kto jest mądrzejszy, nazywając ich ironicznie „turboratownikami”.
Ćwiczenia "Piorun" - Symulacja wypadku masowego
Scenariusz i cele ćwiczeń "Piorun 2020"
Jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych i Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego cyklicznie organizują wspólne ćwiczenia, aby doskonalić swoje umiejętności w trudnych warunkach. Jednym z takich przedsięwzięć były ćwiczenia „Piorun 2020”, symulujące wypadek masowy na Jeziorze Charzykowskim.
Scenariusz zakładał, że piorun uderzył w kilka jednostek pływających na jeziorze, w wyniku czego poszkodowanych zostało około 20 osób. Ratownicy zostali zadysponowani do jednostek wodnych, gdzie większość poszkodowanych była nieprzytomna. Pozostała część osób opuściła pokład łodzi i samodzielnie udała się na brzeg jeziora, nie będąc w stanie wskazać swojej lokalizacji.
Główne cele ćwiczeń, jak wyjaśnili ochotnicy z OSP Charzykowy, obejmowały:
- Poprawę koordynacji działań ratowniczych w zdarzeniu mnogim - masowym.
- Doskonalenie technik ratownictwa wodnego.
- Zaznajomienie z topografią akwenu, szczególnie dla strażaków spoza Charzyków.
- Weryfikację systemów łączności pomiędzy różnymi służbami.
- Doskonalenie działań z zakresu medycznego w wypadku masowym, w tym segregacji medycznej.
Przebieg i wnioski z ćwiczeń

W działaniach ratowniczych w ramach ćwiczeń „Piorun 2020” wzięły udział liczne jednostki: dwa zespoły WOPR Chojnice, dwa zastępy OSP Charzykowy, oraz po jednym zastępie OSP Swornegacie i OSP Chojnice.
Ratownicy musieli zmierzyć się z zadaniem podjęcia z jednostek oraz z brzegów łącznie 20 poszkodowanych. Wszyscy uczestnicy zdarzenia trafili do specjalnie przygotowanego namiotu, gdzie zostali poddani segregacji medycznej TRIAGE przez strażaków. W namiocie odbywała się numeracja poszkodowanych, zbierano dane takie jak imiona, płeć, wiek oraz priorytet medyczny.
Ćwiczenia te są cykliczne i mają na celu lepsze wyszkolenie służb ratowniczych w postępowaniu w ciężkich, masowych sytuacjach. Jak podkreślił st. kpt., obecność wielu ludzi i turystów w regionie sprawia, że scenariusze te są „jakby na żywo wyjęte z takiego scenariusza wakacyjnego”. Mimo że ćwiczenia były trudne i ujawniły wiele błędów, są one kluczowe do ich eliminacji przed prawdziwymi zdarzeniami.
Uczestnicy zgodnie uznali ćwiczenia za udane, pomimo napotkanych trudności. Główne wnioski dotyczyły konieczności przedyskutowania i poprawy zidentyfikowanych słabych punktów. Celem jest ciągłe doskonalenie technik i procedur, aby w przyszłości móc jeszcze sprawniej i skuteczniej udzielać pomocy.