W Otwocku, miejscowości znanej z unikalnej drewnianej architektury letniskowej w stylu świdermajer, pożary od zawsze stanowiły poważne zagrożenie. Zarówno w czasach przedwojennych, jak i współcześnie, ogień niszczył cenne budynki, pozostawiając po sobie zgliszcza i tragiczną historię. Poniższa artykuł przedstawia relacje z niedawnych akcji gaśniczych oraz przybliża dramatyczne wydarzenia z przeszłości miasta, skupiając się na utraconych zabytkach i próbach ich ratowania.
Pożar zabytkowego budynku w Otwocku (luty 2024)

W niedzielę, 16 lutego, służby otrzymały zgłoszenie o poważnym pożarze starego drewnianego budynku przy ul. Syrokomli w Otwocku. Zdarzenie to, które miało miejsce o godzinie 18:00, wymagało interwencji 40 ratowników i 9 pojazdów strażackich, a akcja gaśnicza trwała aż do godziny 2:27 następnego dnia.
Przebieg akcji gaśniczej
Po przybyciu na miejsce, pierwsze jednostki straży pożarnej natychmiast zabezpieczyły teren i rozpoczęły działania gaśnicze. Ogień, który objął frontową część opuszczonego, dwupiętrowego budynku, zajmował około 1/5 jego powierzchni. Strażacy wykorzystali dwa prądy wody, kierując je na pożar z zewnątrz. Równocześnie, w celu wykluczenia obecności osób, przeszukano budynek, jednak nikogo nie znaleziono.
W miarę rozwoju sytuacji na miejsce przybyły kolejne pojazdy, w tym drabiny mechaniczne, które umożliwiły skuteczniejsze działania gaśnicze. Zakończenie akcji poprzedziły konieczne prace rozbiórkowe oraz dokładne sprawdzenie terenu przy użyciu kamery termowizyjnej.
Styl świdermajer - dziedzictwo Otwocka zagrożone

Świdermajer, znany także jako styl nadświdrzański, to charakterystyczna drewniana architektura letniskowa, która rozwinęła się na przełomie XIX i XX wieku. Powstała ona na terenach położonych na południowy wschód od Warszawy, wzdłuż Drogi Żelaznej Nadwiślańskiej, zwanej również linią otwocką. Ten unikalny styl zyskiwał popularność w takich miejscowościach jak Anin, Międzylesie, Radość, Zbójna Góra, Miedzeszyn, Falenica, Michalin, Józefów, Świder (znane jako Letniska Falenickie), a także w Otwocku. Twórcą tego stylu był polski malarz i ilustrator Michał Elwiro Andriolli.
W ostatnich latach obserwuje się niepokojące zjawisko: coraz więcej zabytkowych drewnianych budynków w stylu świdermajer, a także obiektów nieobjętych wojewódzką ewidencją zabytków, znika z mapy powiatu otwockiego.
Pożar zabytkowego świdermajera w Józefowie (lipiec 2023)
W lipcu ubiegłego roku kolejny świdermajer padł ofiarą ognia. Drewniany budynek na rogu ul. 3 Maja i ul. Rozkosznej w Józefowie płonął dwukrotnie w ciągu kilkudziesięciu godzin. Pierwsze zgłoszenie o pożarze strażacy otrzymali w poniedziałek, 3 lipca, po godzinie 10. Na miejscu interweniowało kilka jednostek straży pożarnej.
Historia i stan techniczny budynku
Budynek przy ul. 3 Maja, wzniesiony w 1923 roku, od 12 lat znajdował się w wojewódzkiej ewidencji zabytków. Był on niezamieszkały i odłączony od mediów, co przyczyniło się do jego stopniowego popadania w ruinę. Mieszkańcy okolic od lat zabiegali o rozbiórkę tego obiektu, podkreślając, że ruina przyciągała osoby bezdomne, młodzież poszukującą wrażeń oraz amatorów mocnych trunków. Urząd Miasta Józefów potwierdził, że teren jest prywatną własnością.
Pożar na Józefowie
Sprawą zajął się Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Otwocku, który finalnie wydał nakaz rozbiórki drewniaka. Prace rozbiórkowe przeprowadzono pod koniec lipca.
Drugi pożar i działania policji
Zaledwie kilka dni po pierwszym pożarze, w środę 5 lipca około godziny 21, doszło do kolejnego, dużego pożaru niezamieszkałego budynku przy ul. Lelewela w Józefowie. Na miejscu interweniowało kilka jednostek straży pożarnej, policja, pogotowie ratunkowe oraz pogotowie energetyczne i gazowe. Strażacy długo walczyli z żywiołem, ponieważ ogień rozprzestrzenił się na drzewa. Niedawno ten drewniak również zniknął z powierzchni ziemi.
Policjanci z Józefowa, intensywnie pracując nad sprawą podpaleń pustostanów, dotarli do sprawcy. Przeprowadzili szereg czynności, które doprowadziły ich na trop mężczyzny odpowiedzialnego za podpalenia. Mundurowi wytypowali miejsca, w których mężczyzna był widywany, a sprawca, pomimo początkowego unikania organów ścigania, w końcu został zatrzymany.
Kilka dni przed zatrzymaniem, 25-latek wraz z 56-letnim kolegą próbowali włamać się do jednego z lokali w Józefowie, uszkadzając drzwi o wartości około 4,5 tys. zł. Nie zdążyli nic ukraść, ponieważ wpadli na gorącym uczynku i zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy. Obydwaj mieszkańcy Józefowa usłyszeli zarzuty.
Konsekwencje prawne
56-letni mężczyzna odpowie za próbę włamania, natomiast 25-latek usłyszał kilka zarzutów, w tym dwa dotyczące podpaleń drewnianych budynków, włącznie z niszczeniem zabytku, oraz próbą kradzieży z włamaniem. Mężczyzna nie przyznał się do winy i był już wcześniej karany za niszczenie mienia. W warunkach recydywy grozi mu nawet 10 lat pozbawienia wolności. Prokuratura Rejonowa w Otwocku prowadzi śledztwo w tych sprawach. Pomimo wniosku prokuratora o tymczasowy areszt, sąd nie przychylił się do niego, w związku z czym 25-latek jest na wolności, objęty dozorem policyjnym, podobnie jak jego 56-letni kolega.
Historyczne pożary w przedwojennym Otwocku

Przedwojenny Otwock wielokrotnie stawał w płomieniach. Pożary wybuchały nagle i błyskawicznie trawiły drewniane wille, pensjonaty i domy mieszkalne. Czasem ich przyczyną były nieszczelne kominy, innym razem - celowe podpalenia. W ogniu ginęły nie tylko budynki, ale także ludzkie marzenia i dorobek całego życia.
Pożary w pensjonatach przy ul. Żeromskiego i Górnej
7 kwietnia 1933 roku „Kurjer Warszawski” donosił o pożarze w willi A. Szwajcera przy ul. Żeromskiego w Otwocku. Ogień, podsycany silnym wiatrem, szybko objął cały drewniany budynek. Pomimo wysiłków sprawnie przybyłej straży ogniowej, budynek spłonął doszczętnie. Rodzina Kamienieckich, która mieszkała w pensjonacie, pozostała bez dachu nad głową i podstawowych sprzętów. Willa Szwajcera była reklamowana w prasie jako pensjonat oferujący 16 wykwintnych pokoi, bawialnię i jadalnię.
Wcześniejszy pożar miał miejsce 30 czerwca 1931 roku w willi Buksnera przy ul. Górnej 22. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie. Pensjonat nie był przystosowany do szybkiej ewakuacji gości, co zmusiło ich do ucieczki przez okna. „Kurjer Warszawski” opisywał przerażające sceny: „W płonącym domu rozgrywały się przerażające sceny - wszystkie bowiem wyjścia, wobec gryzącego dymu i buchającego ognia były odcięte. Mieszkańcy wyskakiwali z okien, przyczem p. Frankensztatnówna doznała wstrząsu mózgu”. Willa spłonęła, a dwanaście rodzin straciło dach nad głową.
Zaginięcie brylantów Tannenbauma i Ulickiego
W lipcu 1931 roku, krótko po pożarze w willi Buksnera, spłonął kolejny pensjonat. Dziennikarz, świadek pożaru, pisał: „W Otwocku spłonęła pewna willa prywatna wraz ze wszystkim, co się w niej znajdowało. Mieszkańcy willi ponieśli ogromne straty, zwłaszcza p. Ulicki i Tennenbaum, którzy posiadali przechowane w tejże willi znaczne kapitały, ulokowane w brylantach”. Ogień wybuchł, gdy większość mieszkańców była wewnątrz domu. Płonące schody odcięły drogę ucieczki, co spowodowało panikę i wypadki. Zeskakujące z wysokości lokatorki Chaja Frankenstein oraz jej córki Michla (25 lat) i Estera (24 lata) odniosły ciężkie obrażenia. Strażacy wydobyli z płomieni ośmioro ciężko poparzonych dzieci. Panowie Ulicki i Tennenbaum uciekli bez brylantów, które pozostały w płonącym budynku.
Po ugaszeniu pożaru, gdy mieszkańcy okolicznych domów dowiedzieli się o brylantach, rozpoczęli przegrzebywanie zgliszcz, co doprowadziło do awantury i interwencji policji. Los brylantów pozostaje nieznany, a spekulowano, że mogły one stopić się w wysokiej temperaturze.
Nafta i benzyna obok płonącego domu

W 1937 roku dziennik ABC opisał przerażającą sytuację związaną z pożarem domu Judela Pamana, znajdującego się obok dworca kolejowego. Płomienie z płonącego domu przerzuciły się na dach sąsiedniego budynku. Obok domu Pamana znajdował się skład pana Nobla, gdzie w chwili pożaru przechowywano 30 tys. litrów nafty i 5 tys. litrów benzyny w beczkach. Istniało realne zagrożenie potężnej eksplozji, która mogłaby zniszczyć śródmieście miasta. Podjęto szybką decyzję o ewakuacji magazynu Nobla. Gdy beczki z paliwem znalazły się w bezpiecznej odległości, rozpoczęto lokalizację zarzewia ognia. Podczas akcji ratunkowej, trzech strażaków - Bąk, Belka i Węgrzynowicz - doznało ciężkich obrażeń, gdy runął dach płonącego budynku, na którym stali. Pożar opanowano po kilku godzinach. Komisja ustaliła, że przyczyną były nieszczelne przewody kominowe. Straty oszacowano na 20 tys. zł.
Pożar od petardy - podpalenie czy przypadek?
Warszawski Dziennik Narodowy opisał pożar składu kosmetyków z 1936 roku, znajdującego się na rogu ulic Kościelnej i Warszawskiej. Petarda zawierająca materiały zapalające spowodowała błyskawiczne rozprzestrzenienie się ognia. Płomienie wkrótce przeniosły się na sąsiednie budynki, w których mieścił się zakład fryzjerski i sklep z obuwiem „Renoma”. Pomimo szybkiej akcji straży pożarnej, ogień strawił sklepy i towary, a straty oszacowano na około 20 tys. zł. Policja i oddziały rezerwy powiatowej przybyły na miejsce. Śledczy ustalili, że było to złośliwe podpalenie. Komisarz Brzęczyk zarządził aresztowanie 8 osób z grupy narodowców, jednak szybko ich zwolniono, ponieważ mieli alibi, udowadniając swoją obecność na poświęceniu placówki Stronnictwa Narodowego w Otwocku. Policja stwierdziła, że podłożenie petardy w ciągu dnia w tak ruchliwym miejscu jest niemożliwe, co pozostawiało wiele pytań.
Pożar pensjonatu „Savoy”
Pożar pensjonatu „Savoy”, należącego do Mendla Lipermana, rozpoczął się na drugim piętrze, a ogień przedostał się na dach. W akcji gaśniczej brała udział ochotnicza straż pożarna z Otwocka oraz okoliczne drużyny. Pomimo trudności z dostępem do wody, strażakom udało się ugasić pożar i uratować znaczną część budynku. Straty wyniosły około 8 tys. zł, jednak właściciel ubezpieczył swój budynek na 124 tys. zł.