Pałac w Bełczu Wielkim, obiekt o bogatej historii i architektonicznej wartości, przez lata zmagał się z zaniedbaniem, grabieżą i kilkukrotnymi pożarami, z których jeden, w 2016 roku, był szczególnie niszczycielski. Obecnie, dzięki nowym właścicielom i wsparciu instytucji, pałac ma szansę na odzyskanie dawnej świetności.
Niszczycielski Pożar w Pałacu w Bełczu Wielkim
Dziś około 7.00 rano strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze. Kiedy przyjechali na miejsce, pożarem objęta była cała powierzchnia dachu pałacu.
Kapitan Kamil Rogasik z KP PSP w Górze relacjonował, że część więźby dachowej już nie istniała, co sugeruje, że pożar prawdopodobnie rozprzestrzeniał się od wczesnych godzin nocnych. Strażacy na miejscu zastali bardzo zaawansowaną sytuację i natychmiast rozpoczęli gaszenie. Pożar powstał na poddaszu, a największe straty dotyczyły właśnie dachu. W związku z tym, że w budynku nie ma żadnych mediów, nie wykluczano podpalenia. Kapitan Rogasik dodał, że to musiało być podpalenie, gdyż w pałacu nie było żadnych instalacji, a każdy mógł tam wejść i wyjść bez problemu.

W akcji gaśniczej uczestniczyło około 30 strażaków zawodowych i ochotników. Dogaszanie obiektu mogło potrwać do późnych godzin wieczornych. Pożar pałacu wywołał poruszenie wśród mieszkańców, którzy z rozżaleniem wspominali czasy świetności obiektu. Okazało się, że już wcześniej zdarzały się pożary w pałacu. Jeden z mieszkańców zauważył, że to był chyba już trzeci pożar i podkreślił, że "wiadomo było, co się dzieje i nikt nie zareagował, żeby obiekt zabezpieczyć".
W czwartek (15 maja) minęło 9 lat od wybuchu pożaru, który strawił część pałacu w Bełczu Wielkim. Ogień strawił znaczną część dachu, strychu oraz wieżyczkę, która dosłownie zamieniła się w zgliszcza. Z żywiołem przez kilkanaście godzin walczyło około 30 strażaków, próbujących uratować choć część tego cennego dziedzictwa. Dziś, dziewięć lat później, pamiętamy o tym dramatycznym wydarzeniu nie tylko jako o tragedii, ale też jako o sygnale - przypomnieniu, jak kruche i ulotne potrafi być to, co wydaje się wieczne.
Długa Historia i Liczni Właściciele
Pałac w Bełczu Wielkim, wybudowany w XVIII wieku, był jednym z najpiękniejszych takich obiektów w regionie. Pierwszym właścicielem pochodzącego z połowy XVIII wieku pałacu był Graf von Kalkreuth, następnie przeszedł w ręce rodziny Schonborn, natomiast od roku 1898 stał się własnością Ludwiga Adolpha Theodora Durra. Przed II wojną światową właścicielami była rodzina Gilka-Botzow, a następnie rodzina Meller. W czasie II wojny światowej w pałacu mieściła się szkoła Hitlerjugend.

Po wojnie w pałacu mieściły się kolejno: szkoła rolnicza, zakład wychowawczy, ośrodek szkolno-wychowawczy dla dzieci upośledzonych umysłowo oraz do roku 1997 ośrodek dla dzieci z zaburzonym zachowaniem. Jeszcze pod koniec XX wieku w pałacu tętniło życie. Wszystko zmieniło się po reformie administracyjnej, kiedy to leszczyńskie kuratorium oświaty, będące dotychczasowym właścicielem, znalazło się w granicach innego województwa. Właścicielką pałacu stała się wówczas gmina.
Droga do Ruiny: Lata Zaniedbań i Nadużyć
Dramat pałacu rozpoczął się w roku 2001, kiedy gmina postanowiła przekazać obiekt fundacji "Bez granic" z podwrocławskich Domaszowic. Przedstawiciele fundacji obiecywali urządzić w nim dom pomocy społecznej i stworzyć blisko 100 miejsc pracy dla mieszkańców Bełcza Wielkiego i okolic. Ówczesny wójt Niechlowa, Jan Głuszko, wspomina, że przyjeżdżały tu "prawdziwe pielgrzymki" z władzami powiatu, parlamentarzystami, a nawet ówczesnym szefem PFRON, Jarosławem Dudą, którzy rekomendowali współpracę z fundacją. 7 grudnia 2001 roku rada podjęła uchwałę o przekazaniu pałacu fundacji w formie darowizny.
Fundacja nie tylko nie wywiązała się ze złożonych obietnic, ale również, nie informując gminy, sprzedała darowiznę za ponad 1 mln zł obywatelowi Ukrainy, Siergiejowi Kuraskinowi. Wójt Jan Głuszko nie krył oburzenia, mówiąc, że zostali "perfidnie oszukani". 9 października 2002 roku złożył doniesienie do prokuratury w Głogowie o oszustwo na szkodę gminy, co ujawniło, że właściciele fundacji mieli poważne problemy z prawem.
Od tego czasu pałac jeszcze dwukrotnie zmieniał właścicieli. Wymienić tu trzeba Jana Kulczyka ("Titan Group Polska"), a od roku 2008 developera z Wrocławia - spółkę giełdową Gant Development S.A., która kilka miesięcy później ogłosiła upadłość. Jan Kulczyk osobiście odwiedzał obiekt, a jego specjaliści nawiercali ściany i stropy, aby sprawdzić stan pałacu, jednak nic z tego nie wyszło. Gdy obiekt był przekazywany, remont miał kosztować około 5 mln zł, lecz z czasem ta kwota znacznie wzrosła.
Pałac z dnia na dzień popadał w ruinę. Na parterze wybito niemal wszystkie szyby, które zastąpiono deskami i płytami pilśniowymi. Wszędzie można było znaleźć pokaźne szpary. Obiekt był celem wandali i złodziei, którzy ogołocili kopułę z miedzianej blachy i ukradli inne cenne przedmioty. Dzielnicowy Przemysław Koźmiński przyznawał, że niszczą go nie tylko złodzieje, ale także okoliczna młodzież, dla której jest to miejsce schadzek. Mieszkańcy czuli bezradność, a wójt Jan Głuszko bezradnie rozkładał ręce, tłumacząc, że bez zgłoszenia właściciela nie można podjąć działań przeciwko złodziejom.

Pałac w Bełczu Wielkim jest wpisany do rejestru zabytków, co oznacza, że objęty jest pełną ochroną konserwatorską. Starszy inspektor Dolnośląskiego Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków we Wrocławiu, Daniel Gibski, zaznaczył, że urząd podejmie interwencję, ale najpierw musi ustalić, kto jest obecnie właścicielem obiektu. Dodał, że DWUOZ ma prawo do kontroli i ewentualnych dalszych działań, a jeśli właściciel nie spełni zaleceń pokontrolnych, może czekać go grzywna lub nawet wywłaszczenie. Wystąpiono również do konserwatora zabytków, aby podjął działania w tej sprawie.
Światełko w Tunelu: Nowy Rozdział dla Pałacu
Po latach dewastacji, grabieży i pożaru, który w 2016 roku strawił dach pałacu w Bełczu Wielkim, wreszcie pojawiło się światełko w tunelu. W ubiegłym roku syndyk masy upadłościowej ostatniego właściciela wystawił nieruchomość na sprzedaż z ceną wywoławczą 524,5 tys. złotych. Ostatecznie pałac z otaczającym go parkiem został sprzedany za około 260 tys. złotych.

Obecnie pałac ma nowego właściciela, który na chwilę obecną chce zachować anonimowość. Nieoficjalnie wiadomo, że zabytek kupiło małżeństwo. Planowany jest tu elegancki hotel, strefa SPA, restauracja oraz sale bankietowe. Dzień wcześniej przedstawiciele Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków przeprowadzili terenową lustrację ponad 200-letniego obiektu. Wykonano skany 3D, a także zrobiono zdjęcia pałacu z drona. Pełna dokumentacja będzie potrzebna do rozpoczęcia prac zabezpieczających i remontowych, które mają zostać wykonane jeszcze w tym roku.
Ruiny pałacu w Bełczu Wielkim. Miejscówka dla fotografa i filmowca - vlog
Prace zostaną zrealizowane dzięki wsparciu DWKZ w wysokości 50 tys. zł i obejmują uzupełnienie oraz częściową odbudowę korony murów pałacu. Działania te mają zabezpieczyć zabytek przed dalszym popadaniem w ruinę. W pałacu obecnie trwają intensywne prace remontowo-renowacyjne prowadzone przez nowych właścicieli, którzy starannie zabezpieczyli obiekt i regularnie dokumentują postępy. W trakcie porządkowania terenu odsłonięto liczne historyczne detale, a w przypałacowym stawie odnaleziono dawne elementy balustrady oraz zwieńczenia granitowych schodów. Choć na remont potrzeba ogromnych pieniędzy, pałac, mimo upływu czasu i zniszczeń, nadal stoi, a jego przyszłość wydaje się jaśniejsza.