Początki Pałacyku Tyrolskiego i Rodzina Marcellinów
W historycznym Żyrardowie, na terenie dawnych zakładów lniarskich, mieści się wiele budowli o bogatej przeszłości. Jedną z nich jest Pałacyk Tyrolski, który stał się świadkiem zarówno wielkiej miłości, jak i niewyobrażalnej tragedii. Pałacyk został podarowany Annie Luisie Dittrich, córce Karola Augusta Dittricha, oraz Ludwikowi Marcellinowi, kupcowi z Austrii, który przybył do Żyrardowa, skuszony możliwościami zrobienia kariery i perspektywami dorobienia się pokaźnego majątku. Młodzi poznali się i zakochali ze wzajemnością. Młody Ludwik wydał się dobrą partią dla jednej z trzech córek przedsiębiorcy, a majątek przez niego posiadany musiał być wystarczający, gdyż stary Dittrich nie oponował przed ich ślubem, a nawet podarował im dom, zwany Pałacykiem Tyrolskim.

Tragiczny Pożar w Pokoju Dziecięcym
Ogromne szczęście rodziny Marcellinów trwało zaledwie dwadzieścia pięć dni. Tyle dni pozwolono im cieszyć się nowo narodzoną córeczką Marie, pierwszym dzieckiem Anny Luisy Dittrich i Ludwika Marcellina. Niestety, z niewiadomych przyczyn, wydaje się jednak iż nie z powodu przeciągu (był styczeń, środek zimy, a poza tym mamy do czynienia z niemowlęciem), w pokoju małej Marie wybuchł pożar. To zdarzenie zapoczątkowało dwie zupełnie różne wersje dalszych wydarzeń, które na zawsze wpisały się w historię Żyrardowa.
Legendy i Fakty wokół Zdarzenia
Według lokalnej legendy, po śmierci córki, zrozpaczeni rodzice opuścili na zawsze miasto. Matka z nieopisanej rozpaczy straciła rozum, a ojciec natomiast zmarł wkrótce ze zgryzoty. Do dnia dzisiejszego, nocami, pojawia się w oknie, na piętrze, ubrana na biało postać z czerwoną różą. Niechybnie jest to matka, która szuka swojej tragicznie zmarłej córeczki.
Rzeczywistość jednak przyniosła całkiem inne, mniej romantyczne rozwiązanie. Wiemy, że Ludwik Marcellin został mianowany jednym z dyrektorów Zakładów Żyrardowskich, ale dopiero od 1885 roku, czyli ponad rok po śmierci córeczki. Co więcej, Marie nie była pierworodną córeczką Anny Luisy i Ludwika Marcellina, co podważa część romantycznej legendy.
Pomniki Historii odc. 36 - Żyrardów
Inna Tragiczna Historia: Pożar w Rezydencji Karola Dittricha Juniora
Żyrardów kryje w swoich murach także inną, równie tragiczną opowieść o pożarze, związaną z rodziną Dittrichów. Karol Dittrich junior, przedsiębiorca o wyjątkowym zmyśle do zarabiania i pomnażania posiadanego kapitału, zamieszkiwał neorenesansowy pałacyk, który dziś mieści gabinet dyrekcji muzeum.
Niespełniona Miłość i Utracony Obraz
Według krążącej po Żyrardowie opowieści, Karol zakochał się ze wzajemnością w pewnej śpiewaczce operowej. Miłość kwitła i młodzi nawet mieli się ku ożenkowi, jednak pewnego razu młoda dziewczyna po prostu zniknęła z życia Karola juniora. To nagłe zniknięcie, podobnież zakochanej bezgranicznie w Karolu dziewczyny, wzbudziło w nim podejrzenia, że w całej tej sprawie swoje zrobił jego ojciec, który od początku nie popierał tego mezaliansu. Ojciec Karola wezwał więc do siebie dziewczę i znanym tylko sobie sposobem nakłonił ją do definitywnego zniknięcia z życia syna. Czy dokonał tego przy pomocy znacznej sumy pieniędzy? Kilka lat po śmierci starego Dittricha, niespodziewanie Karol junior otrzymał list z Charkowa od dziewczyny, która ponad dziesięć lat wcześniej opuściła go w tajemniczych okolicznościach. Karol niezwłocznie odbył podróż do Charkowa. Niestety, nie zdążył. Dziewczyna, będąc poważnie chora, zmarła w szpitalu przed jego przyjazdem. Rozdmuchane od nowa nadzieje prysnęły jak bańka mydlana. Po powrocie do Żyrardowa kazał namalować sobie jej obraz, który umieścił w pokoiku na piętrze, gdzie dziś znajduje się gabinet dyrekcji muzeum. Nikt nie miał prawa wchodzić do owego gabinetu, a biedny Karol spędzał tam godziny, oddając się bolesnym wspomnieniom o miłości.

Pożar i Konsekwencje dla Dittricha
Jakby tego cierpienia było mało, podczas jednej z podróży, od wadliwego kaloryfera zajęła się tapeta, a następnie cały pokój. Tak hołubiony obraz spłonął niestety w pożarze. Po pożarze nic już nie trzymało Karola juniora w Żyrardowie. Będąc głównym akcjonariuszem Zakładów, miał zapewnione fundusze na przyszłość, bez konieczności przebywania w miejscu, które kojarzyło mu się teraz tylko z cierpieniem. Niebawem opuścił Żyrardów i przeniósł się pod Drezno, gdzie kupił willę w dzielnicy Weisser Hirsch.