W ostatnich dniach wśród rodziców nastolatków pojawił się niepokojący trend, nazywany "grą w wóz strażacki". Okazuje się, że ta „zabawa” nie ma nic wspólnego z niewinnymi igraszkami, a problem dotyczy nie tylko starszych, ale również młodszych i mniej świadomych zagrożeń dzieci, w tym uczniów szkół podstawowych. Internauci zgodnie twierdzą, że to "przegięcie w każdej postaci", a zaniepokojone matki biją na alarm, ostrzegając przed tym zjawiskiem.

Czym jest "Gra w wóz strażacki"?
Zaniepokojona matka 11-letniej córki opisała w mediach społecznościowych, na czym dokładnie polega ta "gra". Jej córka wyjaśniła, że chłopcy i dziewczynki w szkole bawią się w ten sposób: chłopiec kładzie rękę na udzie koleżanki i mówi jej: "Moja ręka to wóz strażacki. Zamierzam powoli przesuwać ją w górę. Ale kiedy poczujesz się niekomfortowo, powiedz 'czerwone światło'".
Jednak, jak opisuje kobieta, alarm ten często nie działa. Nawet jeśli dziewczynka czuje się niekomfortowo i mówi "czerwone światło" lub "stop", "gra" jest kontynuowana. Chłopiec odpowiada: "Przepraszam, wozy strażackie nie zatrzymują się na czerwonym świetle" i przesuwa rękę dalej, często aż do krocza dziewczyny. Ta zabawa o podtekście seksualnym, która rzekomo zawiera w sobie hasło bezpieczeństwa, w rzeczywistości ma charakter przemocowy i może prowadzić do molestowania.
"Gra w wóz strażacki" jako forma molestowania
W kontekście tej "zabawy" niezwykle ważne jest przypomnienie definicji molestowania seksualnego, aby nie bagatelizować podobnych incydentów i nie kwalifikować ich jako "głupich nastoletnich zabaw". To coś znacznie poważniejszego, co może skończyć się traumą dla jednej z osób biorących udział.
Molestowanie seksualne to każde nieakceptowane zachowanie o charakterze seksualnym, którego skutkiem jest naruszenie godności lub poniżenie osoby dotkniętej. W przypadku "gry w wóz strażacki", ignorowanie hasła bezpieczeństwa i kontynuowanie dotyku wbrew woli dziewczynki jasno wpisuje się w tę definicję, obracając niewinną zabawę w żart z czyjejś godności i komfortu.
Niebezpieczne trendy w mediach społecznościowych
Obecnie rodzice coraz częściej spotykają się z różnymi hasłami, które nazywają gry i zabawy, w które chętnie bawią się dzieci. Wiele z nich, mimo że stanowią niebezpieczeństwo i mogą nieść za sobą przykre konsekwencje, zyskuje dużą popularność. Dzieje się tak głównie dzięki mediom społecznościowym i licznym aplikacjom, z których korzysta ogromna liczba dzieci i nastolatków.
W przeszłości głośno było o wyzwaniach takich jak "Niebieski Wieloryb", Laleczka Momo, połykanie kapsułek do prania czy znikanie na 24 godziny. Do tego dochodzą "zabawy" związane z seksem, jak "słoneczko" czy "wymiękasz". "Gra w wóz strażacki" jest kolejnym przykładem trendu, który pod płaszczykiem zabawy kryje wiele niebezpiecznych sytuacji i nadużyć. Co więcej, internauci wskazują, że takie zabawy istnieją od lat, pojawiając się pod różnymi nazwami, a każde pokolenie ma popularne gry opierające się na przekraczaniu granic i odkrywaniu seksualności.

Jak rozmawiać z dziećmi o grach o charakterze seksualnym?
Edukacja jest podstawą. Internet jest skarbnicą wiedzy, o ile potrafimy z niego korzystać krytycznie. Prawda jest taka, że dzieci prędzej czy później zetkną się z tego typu "grami". Rodzice często zastanawiają się, kiedy jest odpowiedni czas, aby podejmować tematy dotyczące spraw intymnych, obawiając się, że rozmowa może zbyt wcześnie rozbudzić niepotrzebną ciekawość. Jednak unikanie tematu nie sprawi, że dziecko nie zetknie się z nim wśród rówieśników.
Psycholożka dziecięca Kathleen Hema, specjalizująca się w pomaganiu rodzicom w prowadzeniu rozmów o seksie, zaleca, aby potraktować temat "gry w wóz strażacki" jako okazję do rozwijania umiejętności krytycznego myślenia u dzieci. Może to być świetna okazja do rozmowy - zarówno z chłopcami, jak i dziewczętami - na temat osobistych granic i wyrażania zgody. Jak sobie poradzić z takim wyzwaniem?
Wskazówki dla rodziców:
- Nie używaj krytycznego tonu: Eksperci zalecają poruszanie tematu z ciekawością, a nie osądem. Można zapytać: "Czy to jest coś, o czym rozmawiacie z kolegami?". Rodzic, przyjmując rolę niedoinformowanego, stwarza nastolatkowi okazję do przekazania informacji jako ekspert, co sprzyja dyskusji.
- Nie przesłuchuj: Dzieci lepiej reagują na obserwacje i stwierdzenia niż na pytania. Rodzice mogą podzielić się swoimi spostrzeżeniami, mówiąc na przykład: "To moje zdanie na ten temat", a następnie poprosić dziecko, aby podzieliło się swoimi przemyśleniami.
- Krótko i zwięźle: Nastolatki mogą stracić zainteresowanie po kilku zdaniach. Lepszym rozwiązaniem są częstsze, krótkie dyskusje zamiast długich wykładów. Krótka rozmowa również może mieć duży wpływ na dziecko.

Edukacja seksualna i nauka stawiania granic
Nastolatki często angażują się w "takie" zabawy, aby eksplorować ciekawość seksualną, dlatego tak ważna jest edukacja seksualna. Dzięki niej dorośli mogą stworzyć bezpieczną przestrzeń do nauki o ciele i seksie. Podczas rozmów możemy uczyć dzieci zasad wyrażania zgody oraz mówienia "nie".
Psycholożka dziecięca Caroline Danda podkreśla, że rodzice powinni uczyć dzieci, aby te słuchały swojej intuicji i unikały wszelkich sytuacji, które sprawiają, że czują się niekomfortowo. Należy zachęcać dzieci, aby słuchały tego dyskomfortu i dzieliły się tym, co się stało, z zaufaną osobą dorosłą, nawet jeśli ktoś chce zachować to w tajemnicy lub twierdzi, że to nic wielkiego. Rodzice powinni także szczerze i przejrzyście mówić swoim dzieciom, czym jest napaść na tle seksualnym.
Bycie rodzicem wymaga ciągłego bycia na bieżąco z groźnymi trendami. Od najmłodszych lat należy uczyć dziecko stawiania granic i mówienia "nie". Podkreślaj, że jego ciało należy do niego i to ono o nim decyduje. Rozmawiaj i tłumacz, że ma prawo odmawiać nie tylko rówieśnikom, ale i dorosłym, nawet tym doskonale znanym. Pomocne mogą być również książki o tej tematyce, takie jak "To twoje ciało", "Zły dotyk. Nie!", "Odpowiedz mi! Dzieci pytają o intymne sprawy", "Nowe wychowanie seksualne" czy projekt Anji Rubik "#SEXEDPL".