Łódź wielokrotnie mierzyła się z incydentami pożarowymi, w tym z serią tajemniczych podpaleń samochodów oraz innymi zdarzeniami ogniowymi. Sprawy te często angażowały zarówno straż pożarną, jak i policję oraz prokuraturę, a straty materialne bywały znaczne.
Podpalenia aut w Łodzi: szczegóły śledztw

Na prawie 100 tysięcy złotych oszacowano straty po pożarach dwóch prywatnych samochodów, należących do szefa łódzkiej policji i funkcjonariuszki. Do podpaleń doszło jednej nocy w sierpniu, na dwóch odległych od siebie łódzkich osiedlach mieszkaniowych - Retkinia i Olechów.
Incydenty z autami funkcjonariuszy policji
Po godzinie 1 w nocy policja otrzymała sygnał od strażaków o płonącym samochodzie na osiedlu Retkinia. Kilkuletnie Audi A4, należące do komendanta miejskiego policji w Łodzi, doszczętnie spłonęło. Oględziny wskazywały na celowe podpalenie. Pół godziny wcześniej pojawił się sygnał o innym samochodzie, który palił się na łódzkim osiedlu Olechów. Okoliczni mieszkańcy szybko ugasili Audi A3, dzięki czemu auto nie spłonęło całkowicie. Okazało się, że samochód ten należał do policjantki z wydziału dochodzeniowego komendy wojewódzkiej w Łodzi. Według policji funkcjonariuszka nie otrzymywała wcześniej gróźb. Obydwa samochody płonęły jak pochodnia, włącznie z dachem. Zdaniem biegłych oznacza to, że musiały zostać oblane łatwopalną substancją.
Sprawą podpaleń zajęła się komenda wojewódzka policja i prokuratura. Główną wersją braną pod uwagę było celowe podpalenie auta szefa policji w Łodzi w związku z pełnioną przez niego funkcją. Policja łączyła zdarzenia ze środowiskiem łódzkich pseudokibiców piłkarskich, a najbardziej prawdopodobne wersje przyjęte przez śledczych to zemsta przestępczego światka albo kiboli.

Jak przekazał rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania, w obu sprawach przeprowadzono oględziny spalonych pojazdów, przesłuchano świadków i wykonano ekspertyzy kryminalistyczne. W przypadku podpalenia auta szefa policji przesłuchano m.in. świadka, który pierwszy zauważył pożar, pracowników pobliskiej stacji paliw, okolicznych mieszkańców, strażaków i pokrzywdzonego. Powołany w sprawie biegły z zakresu pożarnictwa stwierdził, że samochód został podpalony substancją łatwopalną, prawdopodobnie benzyną. Mimo szeroko zakrojonych działań, obie sprawy zostały jednak umorzone z powodu niewykrycia sprawców podpaleń, co oznaczało, że możliwości procesowe zostały wyczerpane.
Inne incydenty podpaleń samochodów
W Łodzi obserwowano również inne przypadki podpaleń pojazdów. W czwartek nad ranem (6 kwietnia) płonęły auta na Polesiu, co nasunęło podejrzenia, że znów pojawił się piroman podkładający ogień pod zaparkowane pojazdy. Sygnał o pożarze samochodu przy ul. Sumowej na Polesiu strażacy odebrali około godziny 2 w nocy. Nie było wątpliwości, że nie był to przypadek, ale działanie podpalacza. W akcji gaśniczej brało udział łącznie pięć zastępów straży pożarnej, a straty szacowano na 200 tysięcy złotych. Jak podaje "Express Ilustrowany", wszystkie auta należały do właściciela tej samej firmy znajdującej się w okolicy. Incydenty te potwierdzają, że w Łodzi grasował podpalacz samochodów.
Pożar w bloku przy ulicy Wyszyńskiego w Łodzi
Niezależnie od incydentów z podpaleniami samochodów, odnotowano również poważny pożar w bloku mieszkalnym przy ulicy Wyszyńskiego w Łodzi. We wtorek rano, w bloku przy ul. Wyszyńskiego 9 wybuchł pożar. Ogień pojawił się w jednym z mieszkań na drugim piętrze budynku, co wymagało interwencji służb ratunkowych.
tags: #podpalenie #auta #wyszynskiego #lodz