Podpalenie budki strażniczej pod Ambasadą Rosji w Warszawie (2013)

Incydent podpalenia budki strażniczej przy Ambasadzie Federacji Rosyjskiej w Warszawie w 2013 roku stał się zarzewiem długotrwałej kontrowersji politycznej i medialnej. Początkowo traktowany jako akt wandalizmu podczas Marszu Niepodległości, zyskał nowe, sensacyjne światło kilka lat później, po ujawnieniu fragmentów tzw. afery podsłuchowej.

Incydent podczas Marszu Niepodległości w 2013 roku

11 listopada 2013 roku, podczas Marszu Niepodległości zorganizowanego w Warszawie przez środowiska narodowe, doszło do burd i zamieszek. Na wniosek policji marsz został rozwiązany około godziny 17, po starciach części uczestników demonstracji z policjantami. Na trasie marszu doszło do aktów wandalizmu, w tym do ataku na squat przy ulicy księdza Skorupki oraz podpalenia tęczy znajdującej się na Placu Zbawiciela.

W okolicy Ambasady Rosji przy ulicy Spacerowej część zamaskowanych uczestników demonstracji rzuciła w stronę placówki dyplomatycznej petardy, race i kamienie. W wyniku tych działań, przed ambasadą doszło do podpalenia budki strażnika. Policja zatrzymała dwie kolejne osoby podejrzewane o podpalenie budki wartowniczej. W wyniku dalszych działań, pochodzący z Radomska 22-letni Kamil Z. został aresztowany na dwa miesiące. Mężczyzna, będący członkiem Brygady Łódzkiej ONR, usłyszał zarzut zniszczenia mienia (budki przy ambasadzie i śmietnika kamienicy przy ul. Goworka) oraz udziału w nielegalnym zbiegowisku. Nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Płonąca budka strażnicza przed Ambasadą Rosji podczas Marszu Niepodległości 2013

Reakcje dyplomatyczne

Sprawa wywołała napięcia na dyplomatycznej linii Polska - Rosja. Rosja przekazała Polsce stanowczy protest z powodu zajść przed jej ambasadą w Warszawie, żądając od polskich władz oficjalnych przeprosin i naprawienia szkód materialnych. Ambasador Rosji w Polsce, Aleksandr Aleksiejew, zwrócił uwagę na niewłaściwe zabezpieczenie przez polską policję budynków rosyjskiego przedstawicielstwa dyplomatycznego. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przeprosiło Rosję za ten incydent. Wezwany do ministerstwa ambasador Federacji Rosyjskiej otrzymał notę z wyrazami ubolewania za atak. Kilkanaście dni po zdarzeniu rosyjscy dyplomaci opublikowali na swojej stronie internetowej dwa filmy ze scenami rozgrywającymi się przed placówką oraz interwencją policji.

Kontrowersje wokół "Afery Taśmowej": Sugestie prowokacji

W połowie maja 2015 roku tygodnik „Do Rzeczy” opublikował stenogramy z rozmowy, która miała zostać podsłuchana w czerwcu 2014 roku w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Była to rozmowa szefa CBA, Pawła Wojtunika, z Elżbietą Bieńkowską, ówczesną minister infrastruktury i rozwoju. W opublikowanym stenogramie pojawia się sugestia Wojtunika, jakoby podpalenie budki przed ambasadą rosyjską zlecił były minister spraw wewnętrznych, Bartłomiej Sienkiewicz.

Fragment rozmowy dotyczący podpalenia budki strażniczej cytowany przez tygodnik „Do Rzeczy”:

  • Wojtunik: „Widzisz, ale facet (Bartłomiej Sienkiewicz, ówczesny szef MSW - przyp. red.) nauczył ich, że on dzwoni i on im rozkazuje. I tak samo poszli, spalili budkę pod ambasadą, bo minister osobiście wymyślił taką… wiesz z takiego… Z takiego zarządzania ręcznego są same problemy. Tym bardziej dla ministra, który nie ma takich uprawnień, on nie ma uprawnień.”
  • Bieńkowska: „Taką koncepcję, tak, tak.”

Z przedstawionego zapisu można było wnioskować, że podpalenie budki strażniczej nie było aktem chuligańskim, tylko prowokacją zorganizowaną przez służby.

Spalenie budki pod ambasadą: Wojtunik - Bieńkowska - Sienkiewicz

Reakcje polityczne i medialne na ujawnione nagrania

Ujawnienie treści rozmowy wywołało falę reakcji zarówno w Rosji, jak i w Polsce. Media rosyjskie huczały od informacji. „Komsomolskaja Prawda” grzmiała, iż „były szef polskiego MSW urządził pogrom ambasady”, a portal Dni.ru donosił o „spustoszeniu i rozgromieniu ambasady”. Rządowe kanały telewizyjne w Rosji podawały informacje, że „napaść mógł sankcjonować szef MSW”.

W Polsce Prawo i Sprawiedliwość (PiS) zażądało wyjaśnień ws. taśm. Mariusz Błaszczak z PiS oświadczył, że „jeżeli to, co zostało opublikowane, jest prawdą, to mamy dowód tego, że w imię walki politycznej urzędujący [wówczas - red.] minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz doprowadził do prowokacji politycznej, która skutkowała negatywnie w relacjach międzynarodowych naszego kraju”. Złożył wniosek do marszałka Sejmu, aby premier Ewa Kopacz i szef CBA Paweł Wojtunik złożyli Sejmowi wyjaśnienia dotyczące sprawy prowokacji. Podkreślił również, iż zapowiedziane posiedzenie komisji ds. służb specjalnych to za mało, ponieważ ma ono charakter niejawny. Szef klubu PiS zapowiedział także zwrócenie się do prokuratury o wznowienie śledztwa ws. podpalenia budki.

Małgorzata Kidawa-Błońska, ówczesna rzeczniczka rządu, w odpowiedzi na publikację stwierdziła na antenie TVN24, że „cały opublikowany zapis rozmowy brzmi jak bełkot”. Dodała: „Nie wierzę, że minister mówi rzeczy o podpalaniu jakiejś budki przy ambasadzie. Powinien do tego odnieść się Paweł Wojtunik, bo te taśmy najbardziej uderzają w niego”. Zaapelowała również, by prokuratura sprawdziła, „czy na taśmach jest coś, co jest wykroczeniem”, i jeśli nie, „trzeba zakończyć sprawę”.

Cezary Gmyz, dziennikarz współpracujący z tygodnikiem „Do Rzeczy”, w rozmowie z WP potwierdził, że prokuratura wysunęła żądanie wydania nagrania. Ocenił, że „nagranie jest integralne i bez cięć” i że „absolutnie żadnych manipulacji wypowiedzi pana Wojtunika nie dokonywano”.

Maciej Wąsik, były wiceszef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, ocenił sytuację jako „klasyczną prowokację polityczną”. Stwierdził, że „podpalenie budki strażniczej przy ambasadzie rosyjskiej podczas opozycyjnej demonstracji miało na opozycję zepchnąć odium «podpalaczy Polski»”, porównując to do podpalenia Reichstagu przez Hitlera.

Infografika przedstawiająca chronologię wydarzeń i kluczowych postaci związanych z aferą

Stanowiska Bartłomieja Sienkiewicza i Pawła Wojtunika

Główni bohaterowie nagrania stanowczo zaprzeczyli sugestiom. Bartłomiej Sienkiewicz, w rozmowie z Radiem ZET, określił zarzuty jako „absurd i bzdura”. Ironicznie dodał: „Za chwilę się dowiem, że czarną wołgą porywam dzieci. Szkoda, że nie ma ikonografiki, jak tam idę z hubą i krzesiwem”.

Paweł Wojtunik, zapytany o nagranie, dla Radia ZET również ostro skomentował sytuację: „To bzdura i absurd. Nie można wyciągać wniosków na podstawie zlepionych czy pociętych i niekompletnych wypowiedzi”. Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy CBA, wydał w tej sprawie oświadczenie, w którym zaznaczył: „Sugerowanie, jakoby Paweł Wojtunik powiedział, że policja na zlecenie ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza miała podpalić budkę przy ambasadzie, jest niedorzecznością, nadużyciem, twierdzeniem nieprawdziwym i sprawia wrażenie celowej manipulacji”. Dobrzyński podkreślił, że Paweł Wojtunik „nigdy nie twierdził, by ktokolwiek, a tym bardziej urzędujący minister wydawał polecenia celowego podpalania budki”.

Śledztwo prokuratorskie i jego umorzenie

W 2016 roku Prokuratura Okręgowa w Suwałkach podjęła śledztwo ws. podpalenia budki przy ambasadzie Rosji, po tym jak wcześniej dwa postępowania związane z incydentami na Marszu Niepodległości w 2013 roku prowadziła warszawska prokuratura. W połowie maja [2015 roku] prokuratura dostała dwa zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego szefa MSW w sprawie spalenia budki, powołując się na publikacje prasowe, które ujawniały podsłuchaną rozmowę pomiędzy Pawłem Wojtunikiem a Elżbietą Bieńkowską. Dziennikarze sugerowali w nich, że minister spraw wewnętrznych miał zlecić podpalenie tej budki.

Prokuratura Okręgowa w Suwałkach postanowieniem z 12 września [rok nie podany, ale z kontekstu po 2016 roku] podjęła decyzję o umorzeniu pięciu śledztw, w tym wątku podpalenia budki wartowniczej oraz czterech innych towarzyszących mu wątków, dotyczących m.in. przekroczenia uprawnień przez ówczesnego szefa MSW. Po zapoznaniu się z materiałem prokuratorzy doszli do wniosku, że „nie można go zinterpretować jako namawianie do przestępstwa zniszczenia mienia czy spalenia budki”. W związku z tym prokuratura zdecydowała o odmowie wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Prokuratura poinformowała, że śledztwo dotyczące podpalenia budki strażniczej o wartości 15 tysięcy złotych przez „nieustalone osoby” zostało umorzone, a śledczy nie znaleźli dowodów na to, że Bartłomiej Sienkiewicz zachęcał do podpalenia budki, chcąc skompromitować narodowców.

tags: #podpalenie #budki #strazniczej #ros