Satyryczny tygodnik „Charlie Hebdo” od lat budzi kontrowersje, stając się celem ataków ze względu na swoje prowokacyjne publikacje, często dotyczące religii. Historia redakcji naznaczona jest aktami przemocy, począwszy od podpalenia, a skończywszy na tragicznym zamachu terrorystycznym. Reperkusje tych wydarzeń rozlały się szeroko, wywołując międzynarodową debatę na temat wolności słowa i jej granic.
Podpalenie redakcji „Charlie Hebdo” w 2011 roku
W nocy z wtorku na środę nieznani sprawcy zdewastowali paryską siedzibę znanego dziennika satyrycznego „Charlie Hebdo”, obrzucając ją butelkami z benzyną - podały media. Według radia France Info, lokal redakcyjny „Charlie Hebdo” w XX dzielnicy Paryża został po północy obrzucony butelkami z benzyną. Wywołany tym pożar został szybko ugaszony, ale spowodował duże straty materialne.

Atak może mieć związek ze środowym numerem pisma kpiącym z tunezyjskich islamistów. Policja poszukuje sprawców ataku. Jej zdaniem, podpalenie ma związek z opublikowanym w środę numerem specjalnym „Charlie Hebdo” poświęconym niedawnym wyborom parlamentarnym w Tunezji, w których zwyciężyli islamiści. Z tej okazji znana z sarkastycznego humoru gazeta przemianowała się na „Charia Hebdo” („charia” znaczy po francusku „szariat”), a swoim „redaktorem naczelnym” ogłosiła proroka Mahometa.
„Nie możemy w tej chwili wydawać gazety, cały nasz sprzęt został zniszczony” - poinformował media w środę jeden z dziennikarzy, posługujący się pseudonimem „Cherb”. Zapewnił jednak czytelników, że dziennik zrobi wszystko, aby za tydzień następny numer ukazał się w kioskach.
Wcześniejsze kontrowersje
„Charlie Hebdo” był kilka lat wcześniej, w 2006 roku, obiektem ostrej krytyki ze strony organizacji muzułmańskich, gdy przedrukował z duńskiego dziennika „Jyllands-Posten” karykatury proroka Mahometa. Jednak francuski sąd apelacyjny oczyścił w 2008 roku redaktorów satyrycznej gazety z zarzutu obrażania muzułmanów.
Tragiczny zamach w styczniu 2015 roku
W środę, 7 stycznia 2015 roku, około godziny 11:30 czarny Citroen C3 zatrzymuje się na ulicy Nocolas-Appert w Paryżu. Mieści się tam siedziba satyrycznego pisma „Charlie Hebdo”. Z pojazdu wysiada dwóch zamaskowanych, uzbrojonych mężczyzn i udaje się na drugie piętro budynku z numerem 10, gdzie trwa właśnie spotkanie redakcji. Zamachowcy, czyli bracia Cherif i Said Kouachi, groźbą wymuszają na rysowniczce Corinne Rey wpisanie kodu dostępu i wchodzą do pomieszczeń redakcyjnych. Otwierają ogień. Jego ofiarą pada policyjny ochroniarz, Franck Brinsolaro. Później, osoba po osobie, wywołują kolejnych członków redakcji. Zaczynają od Stephana Charbonniera, dyrektora wydawniczego. Z rąk terrorystów giną też między innymi rysownicy Jean Cabut i Georges Wolinski.
„Charlie Hebdo” słynie z ciętego dowcipu. Na łamach pisma obiektem satyry jest każdy i wszystko: od celebrytów i polityków różnych opcji, po symbole religijne. Pogróżki pod adresem rysowników zaczęły się, kiedy w 2006 roku redakcja zdecydowała o przedruku kontrowersyjnych karykatur Mahometa z duńskiego dziennika „Jyllands-Posten”. W 2011 roku redakcja padła ofiarą podpalenia.
Powiązania z organizacjami terrorystycznymi
Do zamachu w redakcji francuskiego satyrycznego tygodnika „Charlie Hebdo”, w wyniku którego zginęło 12 osób (7 stycznia 2015 roku), przyznała się Al-Kaida Półwyspu Arabskiego (AQAP). W opublikowanym 14 stycznia 2015 roku nagraniu wideo, członek AQAP Nasr bin Ali al-Ansi wezwał muzułmanów do dokonania zemsty na państwach zachodnich, w szczególności Francji, za „obrazę islamu” i „inne przestępstwa” przeciwko islamowi.
Al Qaeda Claims 'Charlie' Attacks, Vows More Ahead
W 2005 roku, po publikacji karykatur proroka Muhammada w duńskim dzienniku „Jyllands-Posten”, liderzy Al-Kaidy obrali odwet na osobach „obrażających” islam za jeden ze swoich priorytetów. Redaktor naczelny „Charlie Hebdo” Stéphane Charbonnier, który zezwalał na publikację karykatur dotyczących islamu, w 2013 roku został umieszczony na liście osób poszukiwanych przez AQAP „za przestępstwa przeciwko islamowi”. Redakcja „Charlie Hebdo” została również wymieniona jako cel do wyeliminowania w wystąpieniu działacza Al-Kaidy Adama Yahiye Gadahna w 2012 roku. Według słów N. bin Alego al-Ansiego, atak na redakcję „Charlie Hebdo” został zaplanowany i sfinansowany za przyzwoleniem lidera Al-Kaidy Ajmana az-Zawahiriego, a w jego organizację zaangażowany był również Anwar al-Awlaki. Inspiracją dla zamachu był Osama bin Laden, który w 2008 roku wygłosił zdanie: „Jeśli nie ma zahamowania dla wolności waszych słów, niech wasze serca będą otwarte na wolność naszych działań.”. W trzecim numerze swojego arabskojęzycznego magazynu „Sada al-Malahim” („Echo Walk”) w 2008 roku AQAP oznajmiła, że Europejczycy obrażający proroka Muhammada otworzyli sobie „wrota piekieł”.
Odpowiedzialni za dokonanie ataku bracia Saïd i Chérif Kouachi (Francuzi pochodzenia algierskiego) byli powiązani z AQAP. Młodszy z braci, Chérif, był skazany na 3 lata więzienia za współpracę z terrorystami (pomoc w wysyłaniu bojowników do Iraku). Saïd Kouachi w latach 2009-2010 przebywał w Jemenie, gdzie studiował islam. Podczas pobytu poznał między innymi A. al-Awlakiego, którego nauczanie wywarło na niego duży wpływ. Bracia byli monitorowani przez francuskie służby od 2011 roku.
Powiązane ataki i pościg
Zamachowcom z redakcji udało się uciec z Paryża. W czwartek rano policjanci kontynuowali poszukiwania, kiedy na południowych przedmieściach Paryża, Montrouge, od strzału ginie ich koleżanka. Mordercą jest Amedy Coulibaly, powiązany z braćmi Kouachi. Kilka godzin po ataku w redakcji „Charlie Hebdo”, postrzelił przypadkowego przechodnia w Fontenay-aux-Roses na przedmieściach Paryża. Dzień później zastrzelił policjantkę w Montrouge i postrzelił kolejną osobę.

Dwie godziny później zamachowcy z redakcji napadają na stację benzynową w okolicy Paryża. Zaczyna się pościg, który kończy się w Dammartin-en-Geole, 35 km od stolicy. Terroryści biorą zakładników i barykadują się w tamtejszej drukarni. Następnego dnia setki uzbrojonych policjantów otaczają budynek. Tymczasem w stolicy Coulibaly napada na koszerny supermarket we wschodniej części Paryża. Tam 9 stycznia 2015 roku wziął kilkunastu zakładników i groził ich zabiciem, jeśli bracia Kouachi zostaliby ranni lub zabici.
Tuż przed 17:00 w Dammartin-en-Geole bracia wybiegają z budynku i otwierają ogień w kierunku policjantów. Zaczyna się ostrzał. Obaj bracia ponoszą śmierć na miejscu. Rannych zostaje również dwóch policjantów. Kilkanaście minut później siły specjalne zaczynają szturm na koszerny supermarket w Paryżu. Tam zabarykadował się zamachowiec Coulibaly, który ginie w wyniku policyjnego ostrzału. Śmierć poniosło również 4 zakładników. Wiadomo, że terrorysta znał osobiście braci (z Chérifem Kouachim poznał się podczas pobytu w więzieniu) i pomógł im w zdobyciu broni. W odróżnieniu od braci Kouachi, A. Coulibaly uważał się za związanego z Państwem Islamskim (PI). AQAP nie przyznała się do powiązań z Amedym Coulibalym.
Podpalenie siedziby „Hamburger Morgenpost” w Niemczech
W Hamburgu w Niemczech podpalono w nocy z 10 na 11 stycznia 2015 roku siedzibę gazety „Hamburger Morgenpost”, która niedawno przedrukowała karykatury Mahometa z „Charlie Hebdo”. Około godziny drugiej w nocy nieznani sprawcy rozbili szybę w siedzibie gazety, po czym wrzucili do środka materiał zapalający. Wybuchł pożar, który udało się jednak szybko ugasić. Urząd Ochrony Państwa wszczął śledztwo. Nikt nie ucierpiał, straty są stosunkowo nieduże, spłonęła część gazet, które znajdowały się w archiwum. Zniszczeniu uległy akta.
Policja zatrzymała dwóch młodych mężczyzn, których zachowanie wydało się funkcjonariuszom podejrzane. Nie wiadomo na razie, czy mieli coś wspólnego z podpaleniem. „Hamburger Morgenpost” była jedną z niemieckich gazet, które na znak solidarności z zaatakowaną francuską gazetą „Charlie Hebdo”, przedrukowały karykatury Mahometa. Niemiecka policja na razie nie potwierdza, czy atak na „Hamburger Morgenpost” był aktem zemsty za publikację karykatur, choć wiele na to wskazuje. Podejrzenie o związek podpalenia z publikacją karykatur jest „centralną kwestią”, lecz „jest to prawdopodobne”. Redakcja hamburskiego dziennika nie chciała wypowiedzieć się na temat podpalenia.
Reakcje na zamach w 2015 roku i debata o wolności słowa
Rządy wielu państw muzułmańskich (w tym Iranu, Jordanii, Bahrajnu, Maroka, Algierii, Kataru i Egiptu), a także Liga Państw Arabskich oraz egipski Uniwersytet Al-Azhar stanowczo potępiły atak. W marszu przeciwko terroryzmowi, jaki odbył się w Paryżu 11 stycznia 2015 roku, udział wzięli przywódcy niektórych państw muzułmańskich, między innymi król Jordanii Abd Allah II z małżonką, premier Turcji Ahmet Davutoğlu oraz prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas.

Oświadczenia potępiające zamach w Paryżu wygłosiły poszczególne organizacje muzułmańskie na świecie, w tym Rada Muzułmanów Wielkiej Brytanii oraz polska Liga Muzułmańska (LM). Oświadczenie LM, jako jedno z nielicznych podkreślało, że treści zamieszczane w „Charlie Hebdo” „(...) naruszały uczucia religijne wyznawców nie tylko islamu, ale również judaizmu i chrześcijaństwa”.
Skrajne opinie w świecie muzułmańskim
W mediach społecznościowych zamach spotkał się z dwiema skrajnie różnymi reakcjami muzułmanów: potępieniem (kampanie „Nie w moim imieniu” czy „Jestem Charlie”) oraz chwaleniem zamachu. W ciągu tygodnia po ataku na redakcję francuskiej gazety, na forach muzułmańskich odnotowano ponad 20 tysięcy nowych wpisów, chwalących zamach. Apologeci uznają zamach na redakcję gazety za zasłużoną karę dla autorów karykatur Muhammada, nie brakuje jednak również osób postrzegających zamach w szerszym kontekście, które winę przypisują Francji jako państwu lub całej cywilizacji zachodniej. W oczach osób nastawionych proislamistycznie, zamachowcy są bohaterami i „prawdziwymi mężczyznami”, którzy „pomścili ummę” (społeczność muzułmańską).
Brytyjski radykalny aktywista muzułmański Anjem Choudray określił publikacje „Charlie Hebdo” mianem „aktu wojny”, który nie zostanie zapomniany przez muzułmanów. Zdaniem innego radykalnego brytyjskiego muzułmanina, Mizanura Rahmana, zarządzającego centrum edukacji islamskiej we wschodnim Londynie, Francja jest odpowiedzialna za czystki etniczne dokonywane na muzułmanach w Afryce i znajduje się w stanie wojny. Podsycanie oburzenia w społeczności muzułmańskiej prowadzi do kolejnych epizodów o antyzachodnim charakterze, czego przykładem było podpalenie siedziby niemieckiej gazety z Hamburga, która przedrukowała francuskie karykatury.
W sprawie ataków we Francji wypowiedział się również prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdoğan, który na wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem (12 stycznia 2015 roku) oznajmił, że Zachód odpowiedzialny jest za spisek przeciwko światu muzułmańskiemu. Zdaniem burmistrza Ankary, Meliha Gökçeka (z rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, AKP), za atak w Paryżu odpowiedzialny jest izraelski Mossad.
Muzułmanie krytykujący zamach uważają trzech terrorystów odpowiedzialnych za atak na redakcję „Charlie Hebdo” za „szaleńców” i „psychopatów” lub „zdrajców islamu”, którzy sprzeniewierzyli się prawdziwym nakazom tej religii. Wśród głosów potępiających zamach wyróżniają się te, które wykorzystują krytykę ataku do podkreślania różnic między islamem a islamizmem. Przykładowo rząd Arabii Saudyjskiej ocenił zamach jako „tchórzliwy atak terrorystyczny odrzucany przez prawdziwą religię muzułmańską”, zaś były premier Libanu Saad al-Hariri oznajmił, że atak na francuską stolicę szkodzi islamowi i setkom tysięcy francuskich muzułmanów. Przewodniczący Francuskiej Rady Religii Muzułmańskiej (Conseil Français du Culte Musulman, CFCM) i zarazem rektor Wielkiego Meczetu w Paryżu Dalil Boubakeur potępił zamach, a w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” zaznaczył, że ofiarą ataku są przede wszystkim muzułmanie, gdyż „zamachy nie mają przecież nic wspólnego z islamem.”
Granice wolności słowa
Zamach stał się także przyczynkiem do dyskusji o wolności słowa i jej granicach. D. Boubakeur odnosząc się do nowej powieści Michela Houellebecqa pt. „Soumission”, ukazującej wizję zislamizowanej Francji w 2022 roku, podniósł nowy wątek w tej dyskusji. Do tej pory zasadność granic wolności słowa w przypadku krytyki religii uzasadniano możliwością obrazy uczuć religijnych i koniecznością poszanowania poglądów innych, jednak z wypowiedzi francuskiego lidera muzułmanów wynika, że obecnie główną motywacją dla takiego ograniczania wolności słowa staje się strach: „(...) każdy powinien być odpowiedzialny za to, co mówi, wiedząc, że świat, w którym żyjemy, nie jest światem ludzi zbyt zrównoważonych, że są szaleńcy, którzy to mogą wykorzystać. Trzeba teraz być bardzo ostrożnym, aby nie podnosić jeszcze bardziej napięcia (...)”.
Kontrowersje w świecie muzułmańskim wzbudziło pierwsze po ataku wydanie „Charlie Hebdo”, w którym zamieszczono materiały ośmieszające terrorystów islamskich. Na okładce znalazła się karykatura płaczącego proroka Muhammada, deklarującego „Je suis Charlie” („Jestem Charlie”). Nowe wydanie spotkało się ze zdecydowanym potępieniem muzułmanów. Część mediów w Egipcie, Algierii i Arabii Saudyjskiej zadecydowała, że nie będzie informować czytelników o kolejnych karykaturach w „Charlie Hebdo”. W Turcji, w której niektóre media zadecydowały o pokazaniu najnowszej okładki „Charlie Hebdo” na swoich stronach internetowych, sąd nakazał blokowanie stron.

Warto również zaznaczyć, że niektórzy komentatorzy, jak Tony Barber w „Financial Times” (7 stycznia 2015 roku), sugerowali, że „(...) zdrowy rozsądek byłby użyteczny w przypadku publikacji takich jak „Charlie Hebdo” czy duński „Jyllands-Posten”, które twierdzą, że walczą o wolność, podczas gdy prowokują muzułmanów (...)”.
tags: #podpalenie #charlie #habdor