Marsz Niepodległości, tradycyjnie organizowany 11 listopada, od lat budzi kontrowersje ze względu na pojawiające się na nim hasła i incydenty. Wśród nich szczególną uwagę przyciągały przypadki podpalenia flagi Unii Europejskiej, a także doniesienia o spaleniu flagi Ukrainy i flagi Niemiec.
Incydenty z podpaleniem flagi Unii Europejskiej
Podpalenie flagi Unii Europejskiej stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i krytykowanych wydarzeń związanych z Marszem Niepodległości. Akty te były często przypisywane Młodzieży Wszechpolskiej (MW).
Przypadek z 2018 roku
Podczas Marszu Niepodległości w 2018 roku, w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, doszło do spalenia flagi Unii Europejskiej. Zdarzenie miało miejsce w tłumie, co wzbudziło obawy o bezpieczeństwo uczestników.
Jak dowiedziało się OKO.press, Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał Ziemowita P., szefa Młodzieży Wszechpolskiej, za winnego nieostrożnego obchodzenia się z ogniem poprzez podpalenie i trzymanie płonącej flagi Unii Europejskiej w niewielkiej odległości od innych uczestników zgromadzenia.
Ziemowit P. nie zaprzeczał swojemu udziałowi w zdarzeniu, wręcz publicznie się tym chlubił. Na jego prośbę członkowie Młodzieży Wszechpolskiej sami zgłosili go policji, domagając się wypłaty nagrody wyznaczonej za wskazanie sprawcy podpalenia. Sąd skazał go za popełnienie wykroczenia z art. 82 § 5 Kodeksu wykroczeń na karę grzywny w wysokości 400 zł oraz nakazał zapłatę 110 zł kosztów sądowych. Wyrok uprawomocnił się 10 lipca 2019 roku.
Art. 82 Kodeksu wykroczeń - Sprowadzenie niebezpieczeństwa pożaru
- § 5. Kto w inny sposób nieostrożnie obchodzi się z ogniem, podlega karze aresztu, grzywny albo karze nagany.
Nagroda w wysokości 5 tysięcy złotych, którą komendant stołeczny policji wyznaczył za wskazanie sprawcy spalenia flagi UE, nie została wypłacona, ponieważ ustalenia należały do kompetencji policjantów. Mimo wielomiesięcznych starań, funkcjonariuszom nie udało się ustalić tożsamości pozostałych osób, które brały udział w spaleniu flagi.
Incydent z 2019 roku
Podczas Marszu Niepodległości w 2019 roku, Młodzież Wszechpolska ponownie współorganizowała wydarzenie. Również w tym roku doszło do podpalenia flagi Unii Europejskiej.
Mateusz Marzoch, rzecznik MW i szef Straży Marszu Niepodległości, zasugerował, że flaga UE została specjalnie przywieziona na marsz w celu jej publicznego spalenia, jako symbol „kłamstw i oszczerstw” Brukseli. Twierdził, że formalnie nie istnieje coś takiego jak flaga UE, dlatego jej spalenie nie jest łamaniem prawa. Jednocześnie przyznał, że sam fakt podpalenia w tłumie był skrajnie nieodpowiedzialny i mógł doprowadzić do tragedii.
Z komunikatu policji wynikało, że sprawca podpalenia mógł usłyszeć zarzut naruszenia art. 164 Kodeksu karnego, czyli sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy, zagrożonego karą od pół roku do ośmiu lat więzienia. Jednak Ziemowit P. został ostatecznie obwiniony jedynie o wykroczenie.
Prezydent Karol Nawrocki z biało - czerwoną flagą na ramieniu dołączył do Marszu Niepodległości!
Incydent z 2025 roku
W 2025 roku, podczas Marszu Niepodległości, ponownie pojawiły się doniesienia o podpaleniu flagi Unii Europejskiej. Młodzież Wszechpolska udostępniła w mediach społecznościowych nagranie, na którym widać grupę zamaskowanych osób podpalających flagę UE przy użyciu rac, przy towarzyszących okrzykach "suwerenność nie na sprzedaż". Nagranie szybko zniknęło z sieci.
Mimo obowiązującego zakazu używania materiałów pirotechnicznych, uczestnicy marszu odpalali race i świece dymne. Policja zapowiedziała reakcję w przypadku łamania prawa. Dyrektor Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa odnotował jeden incydent podczas obchodów Dnia Niepodległości.
Inne incydenty związane ze spaleniem flag
Oprócz podpaleń flagi Unii Europejskiej, na Marszu Niepodległości miały miejsce również inne kontrowersyjne zdarzenia dotyczące symboli narodowych.
Spalenie flagi Ukrainy
W ostatnich latach pojawiły się doniesienia o spaleniu flagi Ukrainy podczas Marszu Niepodległości. Ambasada Ukrainy w Polsce wezwała do "natychmiastowej reakcji na ten haniebny czyn" i ukarania winnych. W związku z tym incydentem, policja wszczęła czynności sprawdzające, zabezpieczając nagranie zdarzenia i przekazując materiał do oceny prokuraturze.
Pojawiły się spekulacje, że spalona flaga mogła być flagą Ruchu Autonomii Śląska (RAŚ), a nie flagą Ukrainy. Jednak wznoszone okrzyki podczas podpalenia jednoznacznie nawiązywały do UPA i Bandery, co podważa tę wersję. Dziennikarz Wojciech Wybranowski sugerował, że za spalenie flagi mogły odpowiadać prorosyjsko nastawione osoby z organizacji "Narodowa Wolna Polska".
Kodeks karny - Znieważenie godła, sztandaru, flagi lub innego znaku państwowego
- Kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Zgodnie z przepisami, by doszło do przestępstwa, flaga musi być wystawiana publicznie przez przedstawicielstwo danego państwa albo na zarządzenia polskiego organu władzy. Prokuratura miała ocenić, czy spalenie flagi Ukrainy przez uczestników Marszu Niepodległości było złamaniem prawa.
Spalenie flagi Niemiec
Podczas jednego z Marszy Niepodległości doszło również do incydentu spalenia flagi Niemiec oraz portretu Donalda Tuska. Mężczyzna, który dokonał spalenia, tłumaczył swój czyn słowami: "Za to, że sześć milionów nas, k.., wymordowali!".

Kontekst polityczny i społeczne reakcje
Marsz Niepodległości często jest postrzegany jako platforma dla środowisk narodowych i prawicowych. Pojawienie się na nim polityków PiS i Konfederacji podkreśla jego znaczenie w polskim krajobrazie politycznym.
Uczestnicy marszu często wyrażają swoje niezadowolenie z polityki rządu, Unii Europejskiej oraz kwestii migracji. Wśród transparentów pojawiały się zarówno hasła antyrządowe, jak i rasistowskie czy promujące białą supremację.
Reakcje na incydenty związane ze spaleniem flag były zróżnicowane. Z jednej strony, organizatorzy i niektórzy uczestnicy próbowali bagatelizować te zdarzenia, twierdząc, że nie są one nielegalne lub że stanowią wyraz sprzeciwu wobec polityki zagranicznej. Z drugiej strony, polskie i zagraniczne instytucje (np. Ambasada Ukrainy) potępiały takie akty jako haniebne i wzywały do ukarania sprawców.
Krzysztof Bosak, lider Konfederacji, komentując sprawę spalenia flagi UE w 2018 roku, stwierdził: "Przecież to nie jest żadne przestępstwo. Na jakiej podstawie chcecie marnować pieniądze podatnika? Po co ta polityczna gra?".
Policja, mimo początkowej bezczynności podczas zgromadzeń, po marszach podejmowała działania w celu ustalenia sprawców incydentów. Jednak skuteczność tych działań bywała różna, a w niektórych przypadkach sprawcy unikali odpowiedzialności karnej, ograniczając się do wykroczeń.
Policjanci zaangażowani w zabezpieczanie zgromadzeń publicznych w stolicy przyznawali, że istnieje obawa przed tragedią, gdyby płonące race podpaliły np. stojące wzdłuż trasy marszu ciężarówki z plandekami, co mogłoby doprowadzić do paniki i tratowania ludzi. Pomimo tego, władze policji przyjmowały strategię nieinterweniowania w trakcie zgromadzenia, aby nie drażnić narodowców i kiboli.

tags: #podpalenie #flagi #na #marszu #niepodleglosci