Ekstremalne metody i inspiracje operowe w kinie pełnometrażowym

Werner Schroeter i eksperymenty w filmie "Malina"

Werner Schroeter, niemiecki reżyser filmowy i teatralny, zaliczany do grona najważniejszych twórców niemieckiego kina, zasłynął z awangardowych i niekonwencjonalnych tendencji. Jego twórczość charakteryzowała się niezależnością i bezkompromisowością artystyczną, co sprawiło, że długo był spychany przez krytykę na margines Nowego Kina Niemieckiego. Gdy Werner Schroeter zmarł w 2010 roku w wieku 65 lat, jego spuścizna była już niewątpliwie bardzo aktualna i inspirująca, a od jego filmów czerpali niemal wszyscy, którzy otrzymywali szansę na robienie filmów, w tym Daniel Schmid, Ulrike Ottinger i Walter Bockmayer.

Fascynacja operą i zmysłowość w twórczości Schroetera

Dla Schroetera muzyka odgrywała niezwykle ważną rolę, co wynikało z jego głębokiej fascynacji operą. Podkreślała ona lirykę i nastroje bohaterów w jego filmach. Reżyser poszukiwał w swoich dziełach piękna, pragnąc tą swoją potrzebą piękna również dzielić się i zarażać nią odbiorców. Ukazywanie piękna pełniło rolę pomostu pomiędzy nim, bohaterami jego filmów i odbiorcami. Ujęcia jego filmów obezwładniają wysublimowanymi kadrami, nieomal przerysowanymi, intensywnymi kolorami, a zwłaszcza jego ulubionym kolorem czerwonym. Również idealnie dopracowane są oświetlenie, makijaż i kostiumy. Schroeter pragnął pokazać przeżycia wewnętrzne bohaterów, ich napięcia, rozdarcia, pragnienia, a także poszukiwanie miłości i prawdy o sobie samym. Czynił to przy użyciu emocji, za pomocą gestów i zakomponowanych póz, zatrzymanych w chwili, bardziej przypominających fotografie niż ujęcia filmowe. Muzami Wernera Schroetera oprócz Marii Callas była także queerowa diwa, Magdalena Montezuma i Isabelle Huppert, dla których tworzył swoje kolejne filmowe projekty. Słowa, dialogi i monologi w jego filmach należy traktować jak zbiory poezji. W jego pojęciu teatr i film powinny być skrajnie sensualne, a w sztuce chodzi o stworzenie nowej, własnej rzeczywistości.

Portret niemieckiego reżysera filmowego Wernera Schroetera

Niezwykłe metody realizacji: "Podpalenie" na planie "Maliny"

Wśród filmów Wernera Schroetera wyróżnia się „Malina“ (1991), do którego scenariusz napisała austriacka noblistka Elfriede Jelinek, na podstawie jedynej dokończonej powieści austriackiej poetki i nowelistki Ingeborg Bachmann o tym samym tytule. Książka jest zaliczana do kanonu literatury XX wieku. Film opowiada o współczesnej pisarce, intelektualistce, która od lat mieszka wspólnie z mężczyzną o imieniu Malina, co jest bardziej pragmatyczną wspólnotą niż związkiem uczuciowym. Kiedy pisarka zakochuje się w młodym Węgrze Ivanie, który odtrąca jednak jej próby zbliżenia się i sam wdaje się w romans z inną dziewczyną, bohaterka traci grunt pod nogami i kontakt z rzeczywistością. W scenariuszu można odnaleźć odniesienia do twórczości pisarki Ingeborg Bachmann i jej rozważań na temat roli języka, jak również do jej życiorysu, w tym do mniej lub bardziej świadomej próby samospalenia.

Sam Schroeter wyznawał niekonwencjonalne podejście do pracy filmowej. Był reżyserem samoukiem, który nauczył się pracy kamerą, nakładania make-upu w filmie, a nawet operowania światłem. Dla niego praca filmowca dotyczyła zawsze rzeczy namacalnych, materii, zawsze miała charakter haptyczny. Przykładem jego bezkompromisowego podejścia jest relacja z planu filmu „Malina“: „Kiedy więc w filmie „Malina” z Isabelle Huppert na podstawie powieści Ingeborg Bachmann kręciłem scenę w płonącym mieszkaniu, to przedtem to mieszkanie podpaliłem.” Ten akt podkreśla jego filozofię, w której celem jest droga, a praca na planie jest dla niego równie ważna, jak gotowy film. Schroeter pracował bez efektów cyfrowych i wszyscy na planie wiedzieli, że nie wolno im popełnić błędu. Preferował klasyczną taśmę światłoczułą, która zapewniała głębię ostrości i brak szumu w zdjęciach nocnych, w przeciwieństwie do techniki cyfrowej, która pozwala na odsuwanie decyzji w nieskończoność w montażowni.

Lecture scene from 'Malina' (Werther Schroeter, 1991)

Retrospektywa Wernera Schroetera w Polsce

Twórczość Wernera Schroetera, choć ceniona w świecie kina artystycznego (w 1980 roku jego film „Palermo czy Wolfsburg” osiągnął wielki sukces i otrzymał Złotego Niedźwiedzia na Berlinale), była szerzej niepokazywana i mało znana w Polsce. Jedyny jego film pt. „Malina“ był pokazany w Krakowie w 2010 roku. W 2017 roku Goethe-Institut w Warszawie i Centrum Sztuki Współczesnej ŁAŹNIA, w ramach długofalowego projektu, zorganizowały w Gdańsku (ŁAŹNIA 1, ul. Przegląd Wernera Schroetera) retrospektywę jego filmów. Podczas pięciu dni, od 7 do 11 listopada 2017 roku, zaprezentowano cztery filmy reżysera oraz dokument o artyście zrealizowany przez jego przyjaciółkę Elfi Mikesch.

Retrospektywa była niepowtarzalną okazją do obejrzenia filmów wcześniej nieprezentowanych w Polsce, niepowtarzalną również ze względu na rozsiane po całej Europie prawa do filmów i ogromne trudności w ich pozyskaniu. Fakt ten w sposób symboliczny obrazował specyficzny charakter pracy reżysera, dla którego bardziej istotny był sam proces twórczy niż jego efekt finalny. Założeniem przeglądu było przybliżenie istotnych aspektów twórczości Wernera Schroetera, tak aby umożliwić teoretyczną i krytyczną dyskusję o jego spuściźnie, która z dzisiejszego punktu widzenia jest nadal bardzo aktualna i inspirująca. Wprowadzenie do twórczości Wernera Schroetera wygłosiła Michelle Langford, wykładowczyni na Uniwersytecie Nowej Południowej Walii, badaczka stylistyki i estetyki filmowej.

Wybrane filmy prezentowane podczas retrospektywy:

  • „Malina” (1991): Scenariusz: Elfriede Jelinek i Patricia Moraz, na podstawie powieści Ingeborg Bachmann. Film o pisarce, która traci kontakt z rzeczywistością po odrzuceniu jej uczuć.
  • „Palermo czy Wolfsburg” (1980): Film opowiada historię 18-letniego Nicoli z Palermo, który w poszukiwaniu pracy wyjeżdża do Niemiec. Zakochuje się w młodej Niemce, Brigitte, a nieznajomość języka uniemożliwia mu zrozumienie jej prawdziwych intencji. Konflikt prowadzi do tragedii, gdzie Nicola w szale zabija kompanów Brigitte. Film ukazuje procesy psychospołeczne emigrantów, od samotności po próby integracji.
  • „Dwa” (2002): Surrealistyczna autobiografia reżysera, opowiadająca o równoległych i przecinających się historiach matki (Bulle Ogier) oraz jej dwóch córek bliźniaczek (Isabelle Huppert). Rozdzielone po narodzeniu, odnajdują ukojenie jedynie w muzyce, miłości fizycznej i snach.
  • „Ta noc” (2008): Akcja rozgrywa się w mieście Santa María, gdzie Ossorio, bohater ruchu oporu, wraca do oblężonego miasta w poszukiwaniu przyjaciół i kochanki. Film porusza egzystencjalne wartości, takie jak wolność człowieka, a jego estetyka sprawia wrażenie opery przeniesionej na ekran. Filmowiec Frieder Schlaich nazwał Schroetera "Cocteau naszych czasów", podkreślając jego magię i artyzm.
  • „Mondo Lux - filmowe światy Wernera Schroetera” (2011): Dokument zrealizowany przez Elfi Mikesch, operatorkę wielu filmów Schroetera, przedstawiający intymne spojrzenie na twórczość artysty z jego ostatnich czterech lat życia, gdy pracował nad inscenizacją muzyczną „Schönheit der Schatten" i przygotowaniami do wystawy fotografii.

Inne pełnometrażowe filmy z operową estetyką: "Opera!" (2025) i "Opera" (1987)

Poza twórczością Wernera Schroetera, kino pełnometrażowe oferuje inne przykłady filmów, które w pełni zanurzają widza w operowej estetyce, choć nie zawsze wiążą się z tak radykalnymi metodami realizacji jak "podpalenie". Są to dzieła, które przenoszą operową narrację i wizualność na duży ekran, tworząc unikalne doświadczenia kinowe.

"Opera!" (2025) - Reinterpretacja mitu Orfeusza i Eurydyki

Film „Opera!” w reżyserii Davide Livermore i Paolo Gep Cucco, który trafił do polskich kin 11 kwietnia 2025 roku, to bez wątpienia dzieło wyjątkowe - takie kino rzadko gości na polskich ekranach. To uwspółcześniona wersja mitu o miłości Orfeusza i Eurydyki, a wszystko to w operowym entourage'u. Całość jest ubrana w oniryczną, niemal baśniową estetykę, z kostiumami zaprojektowanymi przez dom mody Dolce & Gabbana. Akcja rozgrywa się w bogatej scenerii, pełnej surrealizmu, jakby przeniesionej z płócien Salvadora Dalego. Ścieżka dźwiękowa łączy klasyczne arie operowe m.in. Vivaldiego, Pucciniego i Verdiego z nowoczesnymi brzmieniami, takimi jak operowa interpretacja "The Power of Love" zespołu Frankie Goes to Hollywood.

W tej wersji mitu Eurydyka (Mariam Battistelli) ginie od postrzału w dniu swojego ślubu, a Orfeusz (Valentino Buzza) wyrusza do surrealistycznego Grand Hades Hotel, czyli świata umarłych, w poszukiwaniu ukochanej. Na jego drodze stają osobliwe postaci, w tym Charon grany przez Vincenta Cassela. W obsadzie pojawiają się również Fanny Ardant i Rossy de Palma. Film jest zjawiskowym doświadczeniem dla miłośników muzyki, filmu i mody - prawdziwą ucztą dla wszystkich zmysłów. Recenzje wskazują, że seans można śmiało nazwać niepowtarzalnym doświadczeniem kinowym, choć nie da oprzeć się wrażeniu, że film miejscami balansuje na granicy przerostu formy nad treścią. Niezaprzeczalnym atutem filmu jest jego oprawa audiowizualna, gdzie zaawansowane efekty specjalne płynnie łączą się z teatralną scenografią.

Plakat promocyjny filmu

"Opera" (1987) Dario Argento - Horror w operze

Innym przykładem "operafilmu pełnometrażowego" jest horror „Opera” (oryginalny tytuł „Terror at the Opera”), zrealizowany w 1987 roku w reżyserii Dario Argento. Film opowiada historię młodej i utalentowanej sopranistki Betty (Cristina Marsillach), która wskutek wypadku samochodowego zastępuje znaną śpiewaczkę w roli Lady Makbet. Według przesądów, aktorka grająca tę postać jest skazana na pech i nieszczęście. Po spektaklu, który mimo tajemniczej śmierci jednej osoby okazał się sukcesem, Betty staje się celem maniakalnego mordercy, który ją prześladuje. Film rozpoczyna się od tajemniczej śmierci w operze i kontynuuje mroczną opowieść o pechu i nieszczęściu.

Sam proces kręcenia filmu był naznaczony wieloma nieszczęściami, w tym śmiercią jednego z aktorów, co sprawiło, że reżyser Dario Argento uznał, iż ekipa została dotknięta przez "klątwę Makbeta". Zdjęcia do filmu kręcono w Parmie i Rzymie (Włochy) oraz w Lugano (Szwajcaria). Pierwotnie główną rolę miała grać Vanessa Redgrave, lecz zrezygnowała na krótko przed rozpoczęciem zdjęć.

Lecture scene from 'Malina' (Werther Schroeter, 1991)

tags: #podpalenie #operafilm #pelnometrazowy