Pomnik Włodzimierza Lenina w Poroninie, wraz z poświęconym mu muzeum, stanowił jeden z ważnych elementów komunistycznej propagandy w Polsce. Miał on tworzyć narrację o bliskich związkach Polski i Polaków z ruchem komunistycznym, mitologizując postać Lenina jako wzorca polityka i przywódcy. Jednak w odbiorze Polaków, sceptycznie nastawionych do reżimu, monument ten pozostawał ciałem obcym, symbolizującym podporządkowanie Polski Kremlowi, co wzbudzało powszechną wrogość i stało się przyczyną wielu dowcipów oraz anegdot. Historia zamachu na ten pomnik to opowieść o buncie młodych ludzi, którzy na przekór wszystkiemu uznali, że nie będą biernie znosić ingerencji w polskie poczucie wolności.
Historia powstania pomnika i Muzeum Lenina w Poroninie
Pomnik Włodzimierza Lenina w Poroninie stanął za sprawą nieporozumienia historycznego. Wódz bolszewików w czerwcu 1912 roku osiadł wraz z Nadieżdą Krupską i jej matką w Krakowie. Mieszkając blisko granicy, mógł łatwiej utrzymywać kontakt z działaczami partii bolszewickiej w Rosji. Często bywał w Zakopanem i przemieszkiwał w Białym Dunajcu. Gdy w 1947 roku Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej rozpoczęło przygotowania do uhonorowania pobytu twórcy ZSRR na ziemiach polskich, otrzymało mylne informacje, iż Lenin mieszkał w karczmie Pawła Guta-Mostowego w Poroninie.

Muzeum i jego znaczenie w PRL
Karczmę „Wańkówka” znacjonalizowano i zamieniono w otwarte 6 listopada 1947 roku Muzeum Lenina. Dopiero później ustalono, iż wódz rewolucji mieszkał w domu Teresy Skupień w Białym Dunajcu, który wkrótce stał się filią muzeum. Tymczasem przy karczmie wzniesiono budynek przeznaczony na działalność oświatową oraz postawiono pomnik Lenina. Oficjalnie stanowił on dar leningradzkich robotników dla Poronina. Muzeum Lenina w Poroninie i stojący przed nim pomnik były punktem obowiązkowym dla wycieczek zmierzających do Zakopanego, zarówno w ramach turystyki organizowanej przez państwo na terenie Polski, jak i dla grup zagranicznych. Pod pomnikiem regularnie odbywały się uroczystości rocznicowe związane z osobą Lenina oraz ważnymi dla reżymu komunistycznego datami.
Charakterystyka pomnika
Figurę Lenina zaprojektował laureat nagrody stalinowskiej, rosyjski artysta Dymitr Szwarc. Odlaną ją z brązu w Leningradzie (dziś Petersburg) i stamtąd przewieziono na Podhale. Całopostaciowy pomnik ważył 3 tony. Lenina ubrano w dobrze skrojony garnitur, pod marynarką miał kamizelkę, koszulę i krawat. Ręce trzymał w kieszeniach spodni, a przez prawe przedramię przewieszony był płaszcz.
Organizacja „Ruch” - geneza i cele
„Ruch” był największą tajną organizacją opozycyjną w okresie rządów Władysława Gomułki. Założony został w 1965 roku z inicjatywy Andrzeja i Benedykta Czumów, Stefana Niesiołowskiego i Mariana Gołębiewskiego. Organizacja ta nie miała oficjalnej nazwy; w konspiracji używano określeń „ruch”, „nasz ruch” albo „my”. Nazwę „Ruch” wymyślono w SB na użytek prowadzonego śledztwa. W szczytowym okresie rozwoju organizacja liczyła około 100 osób. Pierwsze jej komórki powstały w Łodzi, Warszawie i Lublinie, a mniejsze grupy działały w innych miastach. Najsilniejsze było środowisko łódzkie, liczące około 40 osób.

Działalność i deklaracja programowa
Organizacja pozbawiona była formalnych struktur, ale istniała w niej nieformalna grupa liderów, do których należeli bracia Czumowie, Stefan Niesiołowski, Marian Gołębiewski, Emil Morgiewicz i Bolesław Stolarz. Po wstępnym okresie tworzenia organizacji, w latach 1967-1969 skupiono się na zdobyciu maszyn do pisania i powielaczy. Tych ostatnich nie można było nabyć dla prywatnego, względnie niekontrolowanego użytku w żaden legalny sposób. Zastosowano metodę akcji ekspropriacyjnych, polegających na wynoszeniu powielaczy i innego sprzętu poligraficznego z instytucji państwowych.
Kiedy baza sprzętu poligraficznego była gotowa, w listopadzie 1969 roku wydano pierwszy numer „Biuletynu”. Do momentu rozbicia organizacji ukazało się sześć numerów pisma (jego redaktorem był Emil Morgiewicz). Przez pewien czas wydawano również drugie pismo, pod nazwą „Informator”. Podziemne pisma rozpowszechniane przez „Ruch” należy uznać za zainicjowanie drugiego obiegu wydawniczego w PRL - doniosły krok w dziejach opozycji demokratycznej w Polsce.
Najważniejsze decyzje podejmowano na zjazdach. Na IV zjeździe „Ruchu” 19 stycznia 1969 roku zatwierdzono deklarację programową organizacji „Mijają lata”, zawierającą wszechstronną krytykę reżimu rządzącego w PRL jako totalnego, niedemokratycznego i pełniącego władzę w Polsce w interesie obcego mocarstwa. Deklaracja stawiała sobie za cel odzyskanie niepodległości Polski i budowę państwa demokratycznego.
Plan akcji „Poronin” - zamach na symbol reżimu
W pierwszej połowie 1970 roku rządzący komuniści rozpętali kosztem olbrzymich nakładów materialnych kampanię kultu wobec osoby Lenina, w związku z obchodami setnej rocznicy jego urodzin. Społeczeństwu, które znajdowało się w straszliwych warunkach materialnych na skutek nieudolności grupy rządzącej, wciskało się na siłę kult Lenina, którego to kultu społeczeństwo nie podzielało. Z pomysłem spektakularnej demonstracji przeciw nachalnej propagandzie leninowskiej wystąpił pod koniec kwietnia 1970 roku Stefan Niesiołowski. Na jednym z cotygodniowych zebrań nieformalnego zespołu kierowniczego „Ruchu” zaproponował wysadzenie pomnika i podpalenie muzeum Lenina w Poroninie.
Debata i przygotowania
O podjęciu przygotowań do akcji zadecydowało głosowanie: Niesiołowskiego poparli Marian Gołębiewski i Bolesław Stolarz, przeciwni byli Andrzej Czuma i Emil Morgiewicz, który obawiał się, że powodzenie akcji może stać się zachętą do kontynuowania działań tego rodzaju i doprowadzić do przeistoczenia się „Ruchu” w organizację terrorystyczną. W zebraniu nie brał udziału Benedykt Czuma, który również był przeciwny tej akcji, ponieważ zahaczała o polityczny terroryzm i drastycznie naruszała przyjęte przez organizację zasady konspiracji. W trakcie dalszego planowania zrezygnowano z wysadzenia pomnika, pozostając przy podpaleniu muzeum. Zakładano, że żaden człowiek nie powinien ucierpieć w trakcie akcji i pozostawiono sobie możliwość zrezygnowania w ostatniej chwili z jej realizacji, jeżeli ofiar nie można by było uniknąć. Termin akcji wyznaczono na 21 czerwca 1970 roku.

Rozpoznanie budynku, pomnika oraz terenu wokół muzeum przeprowadził na początku maja 1970 roku Wiesław Kurowski - wykonał fotografie muzeum i pomnika, a także szkice budynku, zaznaczając na nich miejsca, gdzie można umieścić ładunki. Ustalił, gdzie znajdują się posterunki MO i straży pożarnej, sprawdził również godziny otwarcia muzeum.
O wykonanie zapalników i materiałów zapalających Stefan Niesiołowski zwrócił się do chemika Jana Kapuścińskiego. Początkowo prosił również o sporządzenie materiałów wybuchowych do wysadzenia pomnika. Kapuściński nie miał jednak zamiaru dostarczyć mu tych materiałów, obawiał się, że ich użycie przez osoby niefachowe może stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo nie tylko dla nich, lecz też dla przypadkowych świadków.
W czerwcu Benedykt Czuma i Kapuściński przeprowadzili na cmentarzu komunalnym w Łodzi udaną próbę zdetonowania mieszaniny pirotechnicznej. Kapuściński przygotował sześć zapalników chemicznych (metalowe rurki z ampułką z kwasem siarkowym oraz mieszaniną cukru i chloranu potasu) o opóźnionym działaniu. Zapłon następował po upływie 40-60 minut od zgniecenia rurki. Do zainicjowania pożaru miały posłużyć „kostki zapalające”, zawierające wspomnianą mieszaninę pirotechniczną, wytwarzającą w czasie spalania temperaturę około 2000ºC. Kapuściński przekazał także lont, butelkę terpentyny oraz ok. 10 kg płynu zapalającego. Na początku czerwca Kapuściński i Marek Niesiołowski - brat Stefana - przeprowadzili udaną próbę z płynami zapalającymi. Kapuściński poinstruował też Niesiołowskiego, jak należy uruchomić zapalnik.
Niespodziewane odkrycia i ostateczny plan
Definitywnie zrezygnowano z wysadzenia pomnika na zebraniu w Warszawie 15 czerwca. Okazało się również, że Kurowski przeprowadził rozpoznanie niedokładnie i konieczne było jego powtórzenie. Chodziło o sprawdzenie, czy przewód wentylacyjny - przez który zamierzano wlać do piwnicy płyn zapalający - jest drożny, a także czy w muzeum nie mieszka dozorca. Rozpoznanie przeprowadził następnego dnia Kęcik. Stwierdził, że przewód jest niedrożny, co wykluczało wlanie płynu do piwnicy. Przy okazji dokonał jeszcze jednego, raczej niespodziewanego odkrycia. Okazało się, że w „świętym” (dla wszystkich komunistów) miejscu funkcjonowała melina pijacka - jedna z woźnych zatrudnionych w muzeum handlowała wódką, a w piwnicy odbywała się libacja alkoholowa. W tej sytuacji podczas drugiego zebrania (19 czerwca) postanowiono zrezygnować z wlania płynu do piwnicy - ograniczono się do pomysłu pozostawienia kilku ładunków w przestrzeni ekspozycyjnej muzeum.
Marzena Górszczyk, Marek Niesiołowski i Janusz Krzyżewski mieli tuż przed zamknięciem muzeum podłożyć w kilku miejscach „kostki zapalające” i butelki z płynem oraz uruchomić zapalniki. Po opuszczeniu muzeum mieli spotkać się w wyznaczonym miejscu z Czumą i Staniewskim, którzy odwieźliby ich samochodami z miejsca akcji. Jednocześnie do Szczyrku mieli się udać Elżbieta Łukasiewicz-Nagrodzka i Andrzej Woźnicki, których zadaniem było zrobienie kilku fotografii oraz zdobycie biletów na kolejkę linową.
Inwigilacja SB i aresztowania
Od października 1969 roku Służba Bezpieczeństwa prowadziła skierowaną przeciwko „Ruchowi” sprawę operacyjnego rozpracowania o kryptonimie „Rewident” - inwigilacja skupiała się na Andrzeju Czumie, ale systematycznie zdobywano informacje o kolejnych osobach związanych z organizacją. Już pod koniec 1969 lub na początku 1970 roku Czuma wiedział, że jest śledzony. Stefan Niesiołowski również podejrzewał inwigilację, z tego powodu miał zrezygnować z udziału w akcji.
W trakcie przygotowywania akcji „Poronin” Andrzej Czuma skontaktował się ze Sławomirem Daszutą, który - jak się później okazało - był tajnym współpracownikiem SB (TW „Sławek”). Poproszono go o użyczenie samochodu do realizacji planu. Czuma nie wspomniał Daszucie o celu akcji, ale stwierdził, że będzie ona miała „duże znaczenie i odbije się głośnym echem w kraju”. Poza donosami od Daszuty, SB uzyskała istotne informacje z podsłuchu w mieszkaniu Andrzeja Czumy. Esbecy otrzymali informacje o akcji „Poronin” z dwóch źródeł: Daszuty oraz z podsłuchu pokojowego zainstalowanego w domu Andrzeja Czumy, gdzie 18 czerwca nagrano rozmowę, z której wynikało, że w planowanej akcji zostaną użyte materiały wybuchowe i zapalające.
Kolaboranci Hitlera - Chorwaccy Naziści "Ustasze" [FHD / 2024] - Film Dokumentalny - Lektor PL
Skutki dekonspiracji
„Poronin” był najpoważniejszym błędem popełnionym przez organizację. Przygotowywanie akcji terrorystycznej w sytuacji, kiedy wcześniej rezygnowano ze względów bezpieczeństwa z dużo mniej ryzykownych akcji ulotkowych, było karygodną niekonsekwencją. Plan wydawał się bardzo skomplikowany i ujawnił całkowity brak doświadczenia w akcjach tego rodzaju. Ponadto, w trakcie przygotowań przez cały czas podnoszono sprawę niebezpieczeństwa odniesienia poważnych obrażeń przez przypadkowe osoby, czy nawet śmierci którejś z nich. Ryzyka tego nie można było całkowicie wykluczyć. Plan miał też inne wady: wątpliwe, czy bez zwrócenia uwagi osób pilnujących ekspozycji i zwiedzających udałoby się wnieść do muzeum kilka butelek z płynem zapalającym. Co najmniej kilkanaście osób wiedziało o planowanej akcji, co w znacznym stopniu zwiększało groźbę przecieku.
W przeddzień akcji - 20 czerwca 1970 roku - Służba Bezpieczeństwa dokonała pierwszych aresztowań: zatrzymano 24 osoby, w tym Andrzeja i Benedykta Czumów, Stefana i Marka Niesiołowskich, Wiesława Kurowskiego i Wiesława Kęcika. Następnego dnia w zasadzkę SB w mieszkaniu Andrzeja Czumy wpadły kolejne osoby. Aresztowania uniemożliwiły przeprowadzenie akcji „Poronin” i sparaliżowały działania organizacji. Jak później przyznał Stefan Niesiołowski w książce „Ruch przeciw totalizmowi”: „Decyzja o podpaleniu muzeum [...] była ciężkim błędem, a sposób jej realizacji najgorszym z możliwych”.
Konsekwencje i dalsze losy pomnika
Od czerwca do października 1971 roku odbyło się sześć procesów osób związanych z organizacją „Ruch”. Ostatnim z nich był proces kierownictwa, który toczył się od września do października 1971 roku. Zapadły surowe wyroki: Andrzej Czuma i Stefan Niesiołowski zostali skazani na 7 lat więzienia, Benedykt Czuma na 6 lat więzienia, Marian Gołębiewski i Bolesław Stolarz na 4,5 roku więzienia, a Emil Morgiewicz na 4 lata więzienia. Za skazanymi ujęli się prymas Stefan Wyszyński i metropolita krakowski Karol Wojtyła. W połowie 1974 roku apel do Rady Państwa o ułaskawienie więźniów podpisało kilka sławnych postaci: m.in. prof. Edward Lipiński, Antoni Słonimski, Zbigniew Herbert, Władysław Bartoszewski. Rada Państwa we wrześniu 1974 roku udzieliła członkom „Ruchu” amnestii.
Powrót do Poronina (i nie tylko)
Po upadku komunizmu Muzeum Lenina w Poroninie zostało zlikwidowane, a w przekazanym gminie budynku powstał ośrodek kultury. Natomiast pomnik zdjęto z cokołu, nadrywając mu ramię, po czym przewieziono do Muzeum Socrealizmu w Kozłówce koło Lublina. Jednak pamięć o tej lokalnej atrakcji turystycznej sprawiła, że w 2011 roku na sesji rady gminy Poronin radna Anna Malacina zaproponowała rekonstrukcję postumentu. Pomysł poparł Kazimierz Czekaj, radny wojewódzki PO i przewodniczący sejmikowej komisji budżetu. Po burzliwym sporze o to, do jakiego stopnia pomnik Lenina będzie gloryfikacją postaci zbrodniarza, pomysł upadł. W 2014 roku miejscowy artysta Sławomir Cudzich-Bularz wyrzeźbił z drewna kopię pomnika Lenina i postawił ją przy swoim domu w Poroninie.

Współczesny incydent podpalenia „Wańkówki”
3 października 2023 roku w środku nocy doszło do podpalenia jednej ze ścian zabytkowego budynku „Wańkówki”, czyli dawnej karczmy w Poroninie, w której dziś działa Gminny Ośrodek Kultury. Podpalona została dekoracja na werandzie budynku, ale ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał i sięgał już do dachu, kiedy na miejsce dotarł pierwszy z zaalarmowanych (przez system przeciwpożarowy) pracowników Gminy Poronin. Mężczyźnie udało się ugasić pożar, a drewniany dom nie ucierpiał. Policjanci z Zakopanego szybko zatrzymali podpalacza - okazał się nim 47-latek pochodzący z województwa kujawsko-pomorskiego, który od jakiegoś czasu prowadząc wędrowny tryb życia, przebywał na Podhalu. Sprawca usłyszał zarzuty i grozi mu kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Nie wiadomo, jakie były motywy działania podpalacza, lecz górale z Poronina żartują, że „ten budynek chciano podpalić już drugi raz”, nawiązując do nieudanej akcji „Ruchu” z lat 70. XX wieku.
tags: #podpalenie #pomnik #lenina #w #poroninie