Tragiczny pożar stodoły: Przebieg akcji ratunkowej i konsekwencje podpalenia

Zgłoszenie o pożarze stodoły w miejscowości Radlin, w okolicy przychodni zdrowia i szkoły, wpłynęło do dyżurnego Stanowiska Kierowania KM PSP w Kielcach 10 maja 2019 roku o godzinie 22:26. Natychmiastowe działania ratownicze podjęto w odpowiedzi na płonący budynek, który stanowił częściowo murowaną konstrukcję z drewnianym dachem, pokrytym eternitem i blachą.

płonąca stodoła nocą

Przebieg akcji gaśniczej i ujawnienie zagrożeń

W płonącej stodole znajdowały się liczne materiały łatwopalne, takie jak: słoma, deski, płyty wiórowe, wykładziny podłogowe, a także części samochodowe, narzędzia warsztatowe i rower. Na początku strażacy skupili się na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia i skierowali dwa prądy wody w natarciu na ogień. Dodatkowo, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się pożaru, usunęli na bezpieczną odległość samochód marki Fiat 126p, który stał obok płonącego obiektu.

Butle z gazem - poważne zagrożenie

Podczas akcji ratownicy ustalili, że w pomieszczeniu gospodarczym, będącym częścią stodoły, mogły znajdować się butle z gazem, ponieważ wcześniej naprawiano tam samochody. Aby zminimalizować ryzyko eksplozji, wyważono drzwi i wyniesiono pięć butli z gazem propan-butan (cztery 11 kg i jedną 3 kg), dwie butle z tlenem (50 l) oraz butlę z dwutlenkiem węgla (50 l). Potencjalna eksplozja tych butli, gdyby pożar objął część gospodarczą, stworzyłaby ogromne zagrożenie zarówno dla mieszkańców okolicznych domów, jak i dla zdrowia i życia samych strażaków.

Na miejsce zdarzenia przybyli również pracownicy pogotowia energetycznego, którzy bezzwłocznie odłączyli prąd w budynku. W trakcie dalszych działań strażacy odkryli kolejne dwie butle. Ponieważ znajdowały się one już w płonącej części stodoły, były silnie rozgrzane i wymagały natychmiastowego schłodzenia. Najemca stodoły poinformował ratowników, że jedna z butli zawiera acetylen, a druga, tlenowa, jest pusta.

Rozszczelniona butla z acetylenem - akcja drawskich strażaków

Dramatyczny wybuch i ranni strażacy

Kierujący Działaniami Ratowniczymi (KDR) podjął decyzję o wyznaczeniu strefy zagrożenia i wycofał strażaków znajdujących się najbliżej ognia, nakazując im ukrycie się za pojazdem gaśniczym. Rozpoczęto chłodzenie butli z acetylenem rozproszonym prądem wody, używając do tego przenośnego działka bezobsługowego. Temperatura butli była trzykrotnie monitorowana za pomocą kamery termowizyjnej.

Strażacy zorganizowali zaopatrzenie wodne, wykorzystując hydrant nadziemny oddalony o około 100 metrów od pożaru. Niestety, jego wydajność okazała się niewystarczająca do długotrwałego chłodzenia butli. W związku z tym zadysponowano dodatkowe siły i środki, aby zapewnić ciągły dowóz wody. Jednocześnie rozpoczęto przygotowania do odwrotu pojazdu gaśniczego, co wymagało wcześniejszego usunięcia pojazdów ustawionych na wjeździe do posesji. W tym czasie butla była stale schładzana za pomocą działka.

Monitorowano również stężenie gazów wybuchowych w atmosferze za pomocą detektora wielogazowego M-40. Niestety, o godzinie 23:37, zaledwie kilkanaście minut po rozpoczęciu chłodzenia, butla z acetylenem wybuchła.

infografika: zagrożenia związane z butlami gazowymi w pożarze

W wyniku eksplozji rannych zostało dwóch strażaków: jeden z OSP Leszczyny, który od początku zdarzenia prowadził działania jako pierwszy KDR (został trafiony odłamkiem butli z acetylenem), oraz strażak z OSP Wola Jachowa (prawdopodobnie uderzyła go w głowę pusta butla tlenowa). Natychmiast po ich odnalezieniu strażacy z PSP i OSP udzielili im pierwszej pomocy przedmedycznej.

Pierwszy z rannych ochotników doznał obrażeń prawej nogi, lecz był przytomny. Udzielający pomocy strażacy ustabilizowali mu odcinek szyjny kręgosłupa, założyli opatrunki na ranę, podali tlen, przykryli kocem i ułożyli na desce ortopedycznej. Drugi strażak doznał urazu głowy, miał krwotok z uszu, ranę twarzy i był nieprzytomny. Na miejsce zdarzenia wezwano dwie karetki pogotowia, które zabrały poszkodowanych do szpitali. Do Radlina przybyła grupa operacyjna KM PSP wraz z zastępcą komendanta miejskiego PSP w Kielcach, który po zapoznaniu się z sytuacją przejął dowodzenie nad akcją.

Bilans pożaru i tragiczne konsekwencje

Po opanowaniu pożaru i upewnieniu się, że wewnątrz budynku nie ma już żadnych butli mogących stwarzać zagrożenie, strażacy przystąpili do rozbiórki spalonej konstrukcji budynku i przelewania nadpalonych elementów. Pogorzelisko było na bieżąco monitorowane kamerą termowizyjną. Działania ratowniczo-gaśnicze zakończyły się o godzinie 4:04, trwając blisko 6 godzin.

W wyniku pożaru spaliła się cała stodoła wraz z jej zawartością, w tym słomą, deskami, płytami wiórowymi, wykładzinami podłogowymi, częściami samochodowymi, narzędziami warsztatowymi oraz rowerem. Zniszczeniu uległ również samochód marki Fiat 126p, który był zaparkowany obok. Straty materialne oszacowano na kwotę 60 tysięcy złotych.

W akcji uczestniczyło łącznie 13 zastępów straży pożarnej, w tym: trzy z JRG nr 1 w Kielcach, po dwa z OSP Wola Jachowa, Leszczyny i Górno, po jednym z JRG nr 2 i nr 3 w Kielcach, KM PSP w Kielcach i KW PSP w Kielcach.

Niestety, tragiczna konsekwencja pożaru nadeszła 22 maja 2019 roku. Jeden z dwóch rannych podczas akcji ochotników, druh z OSP w Woli Jachowej, który odniósł obrażenia głowy, zmarł w szpitalu.

Śledztwo w sprawie podpalenia i zatrzymanie sprawcy

Pod koniec maja 2019 roku Komenda Miejska Policji w Kielcach poinformowała o ujęciu 19-latka z gminy Górno, który miał związek z powstaniem pożaru stodoły w Radlinie. Został on zatrzymany rano 30 maja w swoim mieszkaniu, zaskoczony wizytą funkcjonariuszy. Policja podała, że zebrane na miejscu zdarzenia ślady od początku wskazywały na celowe podpalenie.

Funkcjonariusze z Wydziału Kryminalnego KMP w Kielcach prowadzili drobiazgową analizę wszystkich śladów i informacji, co doprowadziło do ustalenia i zatrzymania podejrzanego. Okazało się, że zatrzymany 19-latek miał już wcześniej do czynienia z innym podpaleniem. Policjanci ustalili, że mógł być również sprawcą pożaru, do którego doszło 20 kwietnia 2019 roku w gminie Górno, gdzie straty wyniosły 25 tysięcy złotych.

Daniel Prokopowicz z Prokuratury Okręgowej w Kielcach wyjaśniał dla portalu echodnia.eu: „Podejrzanemu przedstawiono zarzut sprowadzenia pożaru, w następstwie którego jedna osoba poniosła śmierć”. Dodał również, że „przesłuchany w charakterze podejrzanego 19-latek przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia”.

Podczas pierwszej rozprawy w Sądzie Okręgowym w Kielcach podejrzany nie przyznał się jednak do zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Sędzia odczytał jego wcześniejsze zeznania złożone na etapie śledztwa. Wyrok w tej sprawie jeszcze nie zapadł, a kolejne rozprawy zaplanowano na 17 czerwca i 8 lipca (informacje z „Przeglądu Pożarniczego”).

tags: #podpalenie #stodoly #lezenica #kolonia