W nocy z czwartku na piątek, 21-22 lutego, w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Lesznie doszło do pożaru na oddziale chirurgicznym. Incydent wywołał jeden z pacjentów, który podpalił materac na swoim łóżku, a następnie próbował podłożyć ogień także w toalecie. Wydarzenie to doprowadziło do konieczności ewakuacji części pacjentów oraz znacznych strat materialnych.

Przebieg Zdarzenia i Działania Szpitala
Do niecodziennej sytuacji doszło w czwartek, 21 lutego, w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym przy ul. Jana Kiepury w Lesznie. Około godziny 19:00, karetka pogotowia ratunkowego przywiozła 53-letniego mężczyznę z urazem głowy. Pacjent był w stanie znacznego upojenia alkoholowego, badanie trzeźwości wykazało ponad 3 promile alkoholu we krwi.
Mimo stanu upojenia, po niezbędnych badaniach i wykonaniu tomografii, lekarz uznał, że pacjent musi zostać na obserwacji, aby sprawdzić, czy uraz nie doprowadził do uszkodzenia struktur mózgowych. Został skierowany na oddział około godziny 22:00.
How to do a hospital admission (part 1)
Zaprószenie Ognia i Reakcja Personelu
Kilka minut po umieszczeniu na oddziale, pacjent podpalił materac i pościel na swoim łóżku. Jak relacjonował dyrektor szpitala, Tomasz Karmiński, pacjent był bardzo niespokojny, wybiegał z sali, zaczął grozić innym pacjentom i personelowi, a także planował zaprószyć ogień w innym pomieszczeniu. W jednej z sal, w której zapłonęło łóżko, przebywał również drugi chory, który został natychmiast ewakuowany przez personel.
Personel oddziału, słysząc dym, natychmiast zareagował. 50-latek uciekł na drugą - damską część oddziału, gdzie personel zamknął go w toalecie. Tam próbował również podłożyć ogień, lecz został spacyfikowany dopiero przez policjantów.
Działania Służb Ratunkowych
Na miejsce zdarzenia natychmiast wezwano kilka jednostek straży pożarnej. Z uwagi na charakter obiektu zadysponowano 8 wozów strażackich. Strażacy, przy pomocy proszku gaśniczego oraz wsparcia wewnętrzną siecią hydrantową, sprawnie ugasili ogień. Jak poinformował rzecznik komendy miejskiej PSP w Lesznie, mł. bryg. Rafał Wypych, pożar nie rozprzestrzenił się poza obręb jednej sali. Jednocześnie z ewakuacją pacjentów przez personel, drzwi do palącej się sali zostały zamknięte, dzięki czemu ogień nie przedostał się na korytarz i do innych pomieszczeń.

Ewakuacja Pacjentów i Brak Poszkodowanych
Jeszcze przed przyjazdem straży, personel oddziału ewakuował łącznie 26 pacjentów, w tym 18 osób z męskiej części oddziału, z czego jedna była w poważnym stanie. Nikomu nic się nie stało. Po ugaszeniu ognia przeprowadzono oddymianie pomieszczeń, w których doszło do pożaru, oraz dokonano pomiarów stężenia tlenku węgla. Ewakuacja oddziału trwała blisko dwie godziny, a pacjenci wrócili do sal po północy.
Straty Materialne i Konsekwencje Prawne
Straty materialne szpitala wstępnie oszacowano na znaczną kwotę. Zniszczeniu uległy okna, wyposażenie sali (łóżko, telewizor, stolik), okopcone są ściany. Dyrektor szpitala, Tomasz Karmiński, podkreślił, że zniszczeniu uległa również szpitalna instalacja tlenowa, a gdyby ogień do niej dotarł, groziłoby to bardzo dużą katastrofą z narażeniem życia wielu osób. Trwa szacowanie strat.

Sprawca, 53-letni mężczyzna, został zatrzymany i przewieziony na komendę policji. W chwili zatrzymania miał 1,8 promila alkoholu we krwi. W sobotę (23.02) został przesłuchany i usłyszy zarzuty. Prokuratorzy oraz sędziowie są wzywani do surowego wymiaru kary, aby stanowiła ona przykład i odbiła się głośnym echem w mediach.
Dylematy Etyczne i Proceduralne
Po tych wydarzeniach, w audycji Radia Elka „Temat dla reportera” pojawiły się pytania, czy szpital powinien przyjąć pijanego pacjenta i dlaczego pacjent miał przy sobie zapalniczkę. Dyrektor Tomasz Karmiński wyjaśnił, że „pacjent pijany jest nadal pacjentem” i „nie można odmówić wykonania usług medycznych, diagnostyki i leczenia z tego powodu, że ktoś nadużył alkoholu”. Odnosząc się do obecności zapalniczki, dyrektor stwierdził, że personel nie może drobiazgowo kontrolować pacjentów, gdyż mogłoby to zostać odebrane jako restrykcje czy wręcz represje. „Zakładamy, że osoba, która trafia do szpitala chce się leczyć, a nie demolować szpital” - dodał.
Wszyscy pracownicy szpitala z długim stażem podkreślają, że z taką sytuacją spotykają się po raz pierwszy i nie słyszeli o podobnej w kraju. Dyrektor Karmiński podziękował wszystkim służbom oraz pracownikom szpitala za sprawnie podjętą akcję.