Wprowadzenie: Tragiczne Wydarzenia 10 Lipca 1941 Roku
Dnia 10 lipca 1941 roku w Jedwabnem, miejscowości położonej w powiecie łomżyńskim, doszło do straszliwej zbrodni, którą można określić mianem ludobójstwa. Tego dnia żydowscy mieszkańcy miasteczka zostali zgromadzeni na rynku, gdzie przez wiele godzin byli przetrzymywani, bici i upokarzani. Następnie zapędzono ich do drewnianej stodoły na obrzeżach miejscowości i tam spalono żywcem.
Bezpośrednimi sprawcami tej zbrodni byli Polacy - zarówno mieszkańcy Jedwabnego, jak i okolicznych wsi. Jak wynika z relacji świadków, już od rana zjeżdżali oni furmankami, najwyraźniej wiedząc, co się szykuje, zapewne z nadzieją na udział w rabunku mienia ofiar. Wszystko to działo się zaledwie dwa tygodnie po zajęciu tych terenów przez wojska niemieckie. Jedwabne zostało zajęte przez wojska niemieckie po trzech dniach wojny, co czyniło ten okres pierwszymi tygodniami niemieckiej okupacji na tym terenie. Niemcy zostali przywitani jak wyzwoliciele po prawie dwóch latach okrutnej okupacji sowieckiej.

Rola Władz Lokalnych i Niemieckiej Inspiracji
W tym pierwszym okresie niemieckiej okupacji, dla utrzymania kontroli nad terenem, Niemcy w dużej mierze polegali na pomocy miejscowej ludności. W Jedwabnem, podobnie jak w innych miasteczkach po wyparciu Sowietów, powstała samozwańcza polska władza lokalna. Burmistrzem, którego Niemcy raczej zatwierdzili, niż ustanowili, został Marian Karolak, szwagier przedwojennego burmistrza. Miał on dwóch zastępców, a władza ta była uznawana przez społeczność lokalną, choć niekoniecznie byli to ludzie wysokiej konduity.
Niemcy dopuścili również do powstawania ochotniczych straży porządkowych, swego rodzaju samozwańczych milicji, którym nawet dali prawo do noszenia broni. Do tych straży wstępowali ludzie z konspiracji antysowieckiej, która zresztą została tam dosyć skutecznie rozbita przez Sowietów. Istnieją poszlaki wskazujące na istnienie takiej straży w Jedwabnem.
Istotna była także obecność Niemców, choć nie byli oni zbyt liczni. W Jedwabnem znajdował się niewielki posterunek niemieckiej Żandarmerii Polowej. Prawdopodobnie w dniu zbrodni lub w przeddzień mordu w Jedwabnem obecna była także grupa funkcjonariuszy niemieckiej Policji Bezpieczeństwa bądź Służby Bezpieczeństwa. To specjalne komando na pewno pojawiło się w Jedwabnem przed zbrodnią. Podczas narady z tymczasowymi władzami miasteczka - burmistrzem i radnymi miejskimi - pojawił się pomysł, żeby miejscowych Żydów spalić. Zapewne zasugerowali to Niemcy, choć co do tego nie ma całkowitej pewności. Według relacji, odprawa ta odbyła się przed dniem zbrodni, a przyjazd chłopów z okolicznych wsi również potwierdza, że decyzje zapadły wcześniej.
Niemiecka inspiracja jest widoczna w rozkazach wydanych przez Reinharda Heydricha, szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA). W szyfrogramie z 29 czerwca 1941 roku Heydrich stwierdzał, że „Nie należy stwarzać przeszkód dążeniom do samooczyszczania ze strony kręgów antykomunistycznych czy antyżydowskich na nowo zajętych terenach. Przeciwnie, należy je wywoływać, nie pozostawiając śladów, w razie potrzeby intensyfikować i kierować na właściwe tory, jednak w taki sposób, aby miejscowe „koła samoobrony” nie mogły później powoływać się na zarządzenia lub na dane im polityczne obietnice”. To wskazuje na inspirującą rolę Niemców w nastawianiu ludności polskiej przeciwko żydowskiej, jednocześnie wskazując na oddolne nastroje antysemickie. W dalszej części szyfrogramu Heydrich nakazywał wywoływanie lokalnych pogromów ludowych (tzw. Volkspogrome). Podobny ton miał rozkaz nr 2 z 1 lipca 1941 r., dotyczący wciągania Polaków do akcji antyżydowskich. W rozkazie z 2 lipca 1941 r. Ericha von dem Bacha-Zelewskiego i gen. Maxa von Schenckendorffa instruowano, aby wójtów wiejskich czynić odpowiedzialnymi za przeprowadzanie policyjnie nakazanych środków.
Przebieg Pogromu: Od Upokorzeń do Mordu
Od rana 10 lipca 1941 roku do miasteczka przybywali wozami mieszkańcy sąsiednich miejscowości. Nie jest jasne, czy przyjechali oni do Jedwabnego na targ, czy też świadczy to o wcześniejszych planach przygotowawczych do zajść antyżydowskich. Żydzi mieszkający w Jedwabnem zostali zmuszeni do opuszczenia domów i zebrania się w centralnym punkcie miasta. Tam doszło do pierwszych represji: bicia i szykanowania. Bronisława Kalinowska zeznawała: „ludność miejscowa przystąpiła do mordowania Żydów. Tak jak oni znęcali się nad Żydami, to nie można było patrzeć na to”. Śmierć poniosły wówczas pierwsze ofiary pogromu.
Grupę młodych Żydów zmuszono do zburzenia pomnika Lenina, który stał na rynku od 1939 roku, i obnoszenia jego szczątków wokół rynku w szyderczej procesji. W tym upokarzaniu zgromadzonych na rynku Żydów pojawiał się element antysowiecki, który był importem niemieckim - kazano mianowicie Żydom śpiewać „Przez nas wojna”, co było elementem niemieckiej propagandy, że wojnie są winni Żydzi. Na czele tej procesji postawiono rabina i rzezaka, czyli przywódców społeczności, co wskazuje na stereotyp żydokomuny i być może cel pozbawienia życia najpierw najsilniejszych i najmłodszych.
Po tym „spektaklu” całą grupę, prawdopodobnie około czterdziestu mężczyzn, wyprowadzono poza miasto do tej stodoły, wymordowano, a ciała wrzucono wraz ze szczątkami pomnika Lenina do wykopanego grobu. Ten grób wewnątrz stodoły został odnaleziony podczas prac ekshumacyjnych.
W tym samym czasie na rynku w Jedwabnem nadal przebywali pozostali żydowscy mieszkańcy miasta. Przez cały dzień poddawano ich rozmaitym szykanom. Ponadto Polacy przeszukiwali miasteczko i doprowadzali kolejne ofiary, a także dokonywali rabunku pozostawionego przez nich majątku. Nawiasem mówiąc, podobno dość długo trwały poszukiwania „nadającej się” stodoły, co pokazuje premedytację sprawców. Pod wieczór reszta Żydów - wszystkie zgromadzone na rynku osoby, bez względu na płeć i wiek - została zapędzona do oddalonej o około pół kilometra stodoły należącej do Bronisława Śleszyńskiego. Józef Chrzanowski zeznawał: „Kiedy dognaliśmy do stodoły, wtedy kazali wszystkim Żydom [wejść] do stodoły, a my pilnowaliśmy dalej, żeby Żydzi nie rozbiegli się”. Stodołę oblano naftą, a następnie budynek podpalono, spalając wszystkich w niej zamkniętych Żydów.

Po dokonanej zbrodni przystąpiono do rabunku mienia zamordowanych. Brali w nim udział nie tylko mieszkańcy Jedwabnego, ale także okolicznych wsi. Z relacji wynika, że dochodziło do sporów pomiędzy miejscowymi a przyjezdnymi o podział majątku ofiar. W trakcie pogromu w Jedwabnem niektórzy Polacy udzielali pomocy Żydom i ratowali ich przed pogromem, przykładem może być Antonina Wyrzykowska, odznaczona tytułem „Sprawiedliwej wśród Narodów Świata”, która wraz z mężem Aleksandrem udzieliła schronienia siedmiu Żydom.
Sprawcy i Ofiary: Kwestia Odpowiedzialności
Rola Polaków i Niemców
Wygląda na to, że Niemcy raczej stali na uboczu, przyglądali się, dopilnowywali, ale nie angażowali się bezpośrednio w sam akt mordu w stodole. Nie ma żadnego świadectwa, które by opisywało sytuację, że 10 lipca ktokolwiek zginął bezpośrednio z rąk Niemców. Nikt nie mówił, że ktoś użył broni palnej, strzelał albo choćby słyszał wystrzały. To, że nikt nie wspomina o obecności Niemców pod stodołą, pośrednio wskazuje na odpowiedzialność Polaków. Jest to zresztą konkluzja śledztwa IPN - że bezpośrednimi sprawcami byli miejscowi Polacy.
W wyniku prac archeologicznych w ramach śledztwa IPN w pobliżu grobów znaleziono łuski z broni palnej, co było argumentem chętnie podnoszonym przez tych, którzy twierdzili, że jedynymi bezpośrednimi sprawcami zbrodni byli Niemcy. Jednak właśnie tam przebiegały niemieckie okopy z 1944 roku, a w styczniu 1945 roku te okolice zostały zajęte przez Sowietów, i to właśnie z tego okresu pochodzą te łuski, co potwierdza ich badanie. O przebiegu samego mordowania wiadomo najmniej, ponieważ wszyscy świadkowie i oskarżeni bardzo niechętnie wypowiadali się o ostatniej fazie zbrodni - oczywiście, tej najbardziej obciążającej.
Dariusz Stola podkreśla, że masowy mord w Jedwabnem był możliwy głównie dzięki dobrej organizacji jego sprawców, kierowanych przez samozwańczego burmistrza Mariana Karolaka i jego najbliższe otoczenie. Organizacja ta polegała na odpowiednim przydzieleniu ról uczestnikom złożonego, kilkuetapowego przedsięwzięcia, polegającego na zgromadzeniu Żydów w jednym miejscu, obezwładnieniu ich, pozbawieniu wszelkiej nadziei ratunku oraz uniemożliwieniu ucieczki, wstępnej eliminacji osób zdolnych do oporu, a w końcu zapędzeniu do stodoły i spaleniu.
Pogrom w Jedwabnem
Liczba Sprawców i Ofiar
Przed wojną Jedwabne liczyło około 2500-2700 mieszkańców. Najprawdopodobniej było to 40% Żydów i 60% Polaków, czyli około 1100 Żydów i 1500-1600 Polaków. Liczba sprawców jest duża - tych, którzy w różnym stopniu wzięli udział w zbrodni. We wszystkich zeznaniach ze śledztwa i procesu doliczono się stu kilkunastu nazwisk. Grupa ludzi, którzy w jakimś stopniu w tej zbrodni wzięła udział, liczyła zapewne od stu do dwustu osób. Uwzględniając to, że w zbrodni uczestniczyli bezpośrednio tylko dorośli mężczyźni, tych stu kilkudziesięciu sprawców stanowi znaczny procent.
Nie należy jednak uogólniać, że połowa miasta zabiła drugą połowę, ponieważ byli ludzie, którzy na pewno nie chcieli w tym uczestniczyć. Jednak oprócz tych, którzy wzięli udział w mordowaniu, byli też tacy, którzy uczestniczyli w rabunku, co również jest składnikiem zbrodni w Jedwabnem. Można więc powiedzieć, że w jakiś sposób zamieszana była znacząca część polskiej społeczności miasteczka. Choć aktywistów, którzy mordowali, było zapewne kilkudziesięciu, tych, którzy na zbrodni skorzystali, było znacznie więcej. Byli także bierni świadkowie, którzy tworzyli szczelny kordon, uniemożliwiając ucieczkę ofiarom.
Liczba ofiar wynosiła kilkaset. Intuicyjnie można powiedzieć, że było ich około 500, ale mogło być ich 400, a mogło też być 700-800. Prokurator Radosław Ignatiew, który prowadził śledztwo IPN, w postanowieniu o jego zakończeniu stwierdził, że ofiar było nie mniej niż 340 - około 40 w mniejszym grobie i nie mniej niż 300 w większym. Problem polega na tym, że wobec nieprzeprowadzenia pełnej ekshumacji dane wyjściowe do tych szacunków są mało precyzyjne - mamy przecież do czynienia ze spalonymi szczątkami, od niemowląt do starców.
Geneza i Motywacje Zbrodni
Antysemityzm i Kontekst Regionalny
Motywacje ludzi biorących udział w zbrodni były bardzo złożone. Niewątpliwie bardzo ważne było podglebie nastrojów antysemickich w tych stronach. Jest to teren tradycyjnie endecki, jeden z mateczników Narodowej Demokracji. W miarę ewolucji Narodowej Demokracji w kierunku bardzo mocno antysemickim, narastały takie nastroje. Pewną rolę odgrywał też skład społeczny ludności - tereny zamieszkałe przez szlachtę zagrodową były bardziej chłonne na idee narodowe, a antysemityzm łączył się także z tym. To podglebie antysemickie jest bardzo istotnym czynnikiem, który, choć sam nie wystarcza, stanowił warunek konieczny.
Fala wystąpień antyżydowskich bezpośrednio po wejściu wojsk niemieckich przetoczyła się wzdłuż całego frontu wschodniego, od Łotwy po Besarabię. Pogrom w Jedwabnem nie był odizolowanym wydarzeniem, ale fragmentem szerszego zjawiska. Według historyków wpisuje się w kilkadziesiąt podobnych pogromów na ziemi łomżyńskiej i Białostocczyźnie, do jakich doszło wczesnym latem 1941 roku. W większości z nich do niemieckiej policji, oddziałów specjalnych bądź Wehrmachtu przyłączała się miejscowa ludność nieżydowska, najczęściej Polacy. Co najmniej od lat 30. znaczna część mieszkańców Łomżyńskiego i Podlasia za największego swojego wroga uważała właśnie Żydów. Pogromy antyżydowskie w czasie pierwszych tygodni wojny niemiecko-rosyjskiej nie były jednak wynikiem niemieckiej intrygi, choć obecność niemieckich żołnierzy i policjantów bardzo sprzyjała ich eskalacji.

Okupacja Sowiecka i Stereotyp "Żydokomuny"
Była też chęć wzbogacenia się oraz reakcja na okupację sowiecką, co wiązało się ze stereotypem żydokomuny. Funkcjonował stereotyp - który miał potwierdzenie w pewnych faktach - poparcia Żydów dla okupacji sowieckiej. Mniejszości w II Rzeczypospolitej na tej okupacji rzeczywiście skorzystały. Przed wojną Polacy byli na tym terenie dominującą mniejszością - za Sowietów to się odwróciło - Polacy byli dyskryminowani. Dla Polaków to nagłe odwrócenie ról stanowiło szok. Pojawił się odruch rewanżu za okupację sowiecką, natomiast czynnik antysemicki sprawił, że ten odruch skierował się przeciwko Żydom.
W Jedwabnem dzień po wkroczeniu Niemców tłum na rynku pobił trzech sowieckich aktywistów narodowości polskiej i trzech - żydowskiej. Zostali oni pobici na śmierć lub też dobili ich Niemcy. Ten odruch zemsty na ludziach, którzy ponosili rzeczywistą odpowiedzialność, nie jest z pewnością godny pochwały, ale jest zrozumiały. Ale dwa tygodnie później pojawia się agresja wobec całej ludności żydowskiej, wśród której oczywiście było mnóstwo osób niewinnych, a także ofiar agresji sowieckiej. Żydzi z oczywistych względów woleli dostać się pod okupację sowiecką niż niemiecką, wiedząc, że od Niemców mogą się spodziewać wszystkiego najgorszego. W pierwszych dniach okupacji niemieckiej narastała atmosfera agresji wobec Żydów, ewidentnie podsycana przez Niemców.
Polaków oskarżano o kolaborację z Sowietami. Niemniej, był to raczej przejaw wyobrażenia polskich współmieszkańców, niż rzeczywiste zachowania. Nie zwracano przy tym uwagi na to, że wielu Żydów - właścicieli przedsiębiorstw i bogatszych obywateli - utraciło swoje warsztaty pracy, zaś Żydzi religijni nie mogli swobodnie praktykować i wyrażali ogromne niezadowolenie wobec polityki władz sowieckich. Nie dostrzegano też faktu, że wśród osób przeznaczonych do wywózki na wschód w roku 1940, szczególnie w tzw. trzeciej deportacji, dużą grupę stanowili Żydzi.
Czynnik Rabunkowy i Okrucieństwo
Motyw rabunkowy jako przyczyna pogromu jest wymieniany praktycznie w każdej relacji żydowskiej. Była to interpretacja najłatwiejsza do zrozumienia powodów nagłego wybuchu agresji u znanych od lat sąsiadów. Drugi rys powtarzający się w tych relacjach to wspomnienie niebywałego, skrajnego okrucieństwa - gwałcono kobiety, zabijano je, mężczyźni i dzieci ginęli zakłuci nożami i widłami, toporami, siekierami. Nie było żadnych odruchów współczucia, co najwyżej wstydliwe odwracanie głowy. Buta, chęć poniżenia ofiar, okrucieństwo; we wszystkich relacjach powtarzają się opisy przemocy - tak jak w Jedwabnem bicie, obcinanie bród, zmuszanie do upokarzającej „gimnastyki”.
Śledztwa i Źródła Wiedzy
Źródła Informacji
Głównym źródłem wiedzy o zbrodni jest relacja Szmula Wasersztejna, Żyda z Jedwabnego, oraz akta powojennych procesów sprawców. Wasersztejn zapewne nie wszystko widział na własne oczy, ale potem ukrywał się z grupą Żydów z Jedwabnego, i wielokrotnie sobie tę historię opowiadali. W związku z tym miał wiedzę pochodzącą z relacji innych osób, którą starał się przekazać, także informacje o sprawcach. W swojej relacji wymienia kilkunastu sprawców. Oczywiście, ta relacja może zawierać nieścisłości - jak każda, ale istotna jest intencja dania świadectwa. Rzetelność tej relacji budziła pewne wątpliwości niektórych, tymczasem okazała się ona dość akuratna. Odnalezienie grobu wewnątrz stodoły potwierdzało jej prawdziwość.
W marcu 2001 roku zostały odnalezione materiały źródłowe dotyczące wydarzeń w Jedwabnem 10 lipca 1941 r. polskiego jak i żydowskiego. Odnaleziono je w aktach Sądu Grodzkiego w Łomży, przejętych z Sądu Rejonowego w Łomży w maju 2000 roku. Dotyczyły one spraw o uznanie za zmarłego o sygnaturach sądowych Zg. i Zg. 105 i 178 z 1949 roku, w tym 9 narodowości żydowskiej. Świadkowie, w tym 5 narodowości żydowskiej, identyfikowali siebie jako naocznych świadków wydarzeń. Akta zawierają zeznania dotyczące m.in. maltretowania i spalenia Żydów w stodole.
Powojenne Śledztwa
W sprawie zbrodni w Jedwabnem przeprowadzono dwa śledztwa. Pierwsze z nich odbyło się tuż po zakończeniu II wojny światowej w latach 1949-1950. Sąd Okręgowy w Łomży uznał 12 osób za winnych tego, że „25 czerwca 1941 r. [sic!] w Jedwabnem idąc na rękę Niemcom brali udział w morderstwie około 1500 osób narodowości żydowskiej”. Śledztwo to jednak prowadzone było szybko i pobieżnie, przez co popełniono wiele błędów i zaniechań. Należy uzupełnić, że w 1953 roku próbowano jeszcze skazać Józefa Sobutę, jednego z najbardziej czynnych oprawców, ale świadkowie polscy wycofali swe zeznania i zapadł wyrok uniewinniający.
Drugie śledztwo zainicjowane zostało w 2000 roku przez pion prokuratorski Instytutu Pamięci Narodowej. Postępowanie prowadził prokurator Radosław Ignatiew, ówczesny naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu w Białymstoku. W ramach tego śledztwa nie doszło do pełnej ekshumacji ofiar, ale nawet to, co zrobiono, pozwoliło potwierdzić to, co wiadomo ze źródeł pisanych. Odkryto zarys tej stodoły, jej podmurówkę. Wewnątrz odkryto grób tej pierwszej grupy, a poza obrębem fundamentów - drugi, masowy, do którego zepchnięto spalone szczątki pozostałych ofiar. Szczątki nie mogły być poruszone, co jest związane z zasadami religii żydowskiej. Konieczne było uwzględnienie wrażliwości żydowskiej, a decyzję podjął ówczesny minister sprawiedliwości i prokurator generalny Lech Kaczyński.
Literatura i Badania
Geneza zbrodni w Jedwabnem jest bardzo złożona i historycy poświęcili jej wiele studiów, zapoczątkowanych przez książkę Jana T. Grossa, opublikowaną w 2000 roku pt. Sąsiedzi. Zagłada żydowskiego miasteczka. Obraz naszkicowany przez Grossa pogłębiły w istotny sposób prace Anny Bikont My z Jedwabnego oraz wydana przez IPN w 2002 roku dwutomowa praca zbiorowa Wokół Jedwabnego (red. P. Machcewicz i K. Persak). Dzięki nim otrzymaliśmy wiarygodną charakterystykę grupy, która wymordowała Żydów w Jedwabnem z poduszczenia niemieckich esesmanów. O kontekście, w jakim doszło do zbrodni w Jedwabnem i kilkudziesięciu nieodległych od tego miasteczka miejscowościach, pisał A. Żbikowski w książce U genezy Jedwabnego, ustalając, że do połowy lipca 1941 roku do mordowania Żydów przez ich chrześcijańskich sąsiadów doszło w 67 miejscowościach.
Postawa Polskiego Podziemia
Warto również przyjrzeć się stanowisku polskiego podziemia niepodległościowego wobec pogromu w Jedwabnem i innych pogromów z lata 1941 roku. Generał Stefan Rowecki ps. „Grot” w wysłanej 4 lipca 1941 roku depeszy do Rządu RP w Londynie pisał m.in. na temat stosunku Polaków z ziemi łomżyńskiej i Białostocczyzny do wkraczających Niemców, a także do miejscowych Żydów. Zaznaczał krytycznie, że wielu Polaków „zdradza skłonności do współpracy administracyjnej i gospodarczej z Niemcami na tych terenach”. Jednocześnie podkreślał, że ma to związek najpewniej z wdzięcznością za wyzwolenie spod okupacji sowieckiej, utożsamianej często również z Żydami. Rowecki przestrzegał także przed falą samosądów na tych ostatnich, pokazując za przykład Brześć, w którym wypuszczeni z więzień Polacy dokonali pogromu na Żydach.
Z kolei w raporcie oficera wywiadu ZWZ z terenów wschodnich z września 1941 roku napisano: „Polacy na terenie widzą w Niemcach swoich zbawców, wszędzie przyjęli wojska niemieckie prawie entuzjastycznie, z kwiatami, niekiedy bramami triumfalnymi, i zaofiarowali im swoją współpracę. Dotyczy to wszystkich, bez względu na stopień socjalny. Niemcy chętnie z tych usług korzystają. […] Wrogość Polaków w stosunku do Żydów jest taka wielka, że tamtejsza ludność nie wyobraża sobie, aby w przyszłości mógł nastąpić normalny stosunek do Żydów”. W Komendzie Głównej ZWZ obawiano się, że może dojść do wystąpień antyżydowskich i pogromów także w innych miejscowościach. Polskie podziemie zbrojne przestrzegało przed takimi zachowaniami i uczestnictwem w pogromach. Pośród tego środowiska przeważał jednak pogląd o kluczowej roli niemieckiej propagandy w zajściach antyżydowskich. Potwierdzeniem tego faktu może być fragment zawarty w raporcie Delegatury Rządu RP na Kraj z listopada 1941 roku, a więc w kilka miesięcy po fali pogromowej. Pisano w nim: „umiejętna propaganda niemiecka wywołała przyjazne dla siebie nastroje. Twierdzono stale, że Niemcy przyszli, by uwolnić kraj od bolszewików i Żydów, co łatwe było do uwierzenia, gdy podszepnięto myśl urządzenia pogromów żydowskich, które też miały miejsce na większą skalę w powiatach szczuczyńskim, łomżyńskim, augustowskim i białostockim”.
tags: #podpalenie #zydow #w #jedwabnem