"Tylko jedno spojrzenie" – Polska adaptacja powieści Harlana Cobena na Netflixie

Netflix od dawna utrzymuje monopol na adaptowanie książek Harlana Cobena, jednego z najbardziej poczytnych autorów kryminałów. Kolekcja miniseriali bazujących na jego twórczości liczy na platformie już dziesięć pozycji. Wśród nich "Tylko jedno spojrzenie" (ang. Just One Look) jest już trzecim polskim tytułem, obok "W głębi lasu" i "Zachowaj spokój". Wszystkie te seriale są z grubsza oparte na tym samym schemacie, oferując na ogół sprawną, szybką rozrywkę, idealną do relaksu po ciężkim dniu.

Zarys fabuły i intrygi

Jak w niemal każdej historii Harlana Cobena, także i tu mamy do czynienia z osobą zaginioną - jest nią Jacek Ławniczak (Cezary Łukaszewicz), z pozoru szczęśliwy mąż i ojciec dwójki dzieci. Większość akcji skupiona jest na rozszyfrowaniu tajemnicy jego zaginięcia przez jego żonę, Gretę (Maria Dębska).

Punktem wyjścia dla wydarzeń jest stare zdjęcie, które Greta znajduje w paczce z wywołanymi fotkami z rodzinnych wakacji. Tajemnicza fotografia przedstawia kilka młodych osób, a jedna z nich wygląda zupełnie jak jej mąż, ale z długimi włosami. Na zdjęciu widoczna jest także kobieta, której twarz została przekreślona flamastrem. Gdy Greta pokazuje zdjęcie Jackowi, ten zaprzecza, by był na nim, po czym w pośpiechu wychodzi z domu i przepada bez śladu. Początek akcji ma ten charakterystyczny dla Cobena "haczyk", który przyciąga widzów, budząc ciekawość co do zdjęcia i nagłego zniknięcia Jacka.

To dziwne wydarzenie zbiega się z wyjściem z więzienia mężczyzny podejrzanego o podłożenie ognia na koncercie. Greta uważa, że te sprawy są ze sobą powiązane.

W międzyczasie dowiadujemy się również, że Greta piętnaście lat wcześniej cudem ocalała z tragicznego pożaru podczas dużego koncertu, który pochłonął wiele ofiar, ale nie pamięta nic z tamtych wydarzeń. Obrazy tamtej nocy wciąż powracają do niej w koszmarach, świadcząc o utrzymującej się traumie.

Do głównego wątku dołącza prokurator Gajewicz (Mirosław Zbrojewicz), który od pewnego więźnia dowiaduje się, że jego córka nie zginęła w wypadku drogowym, lecz została celowo zamordowana. Gajewicz odwiedza Gretę i pokazuje jej identyczne zdjęcie do tego, które wyzwoliło zniknięcie jej męża. Fabuła serialu, adekwatnie do literackiego pierwowzoru, jest napakowana niezliczoną ilością zdarzeń, intryg i zwrotów akcji.

Zaginiony mąż Jacek Ławniczak na tajemniczym zdjęciu z długimi włosami

Charakterystyka postaci i obsada aktorska

"Tylko jedno spojrzenie" to serial, w którym bohaterowie namnażają się w tempie wykładniczym, co sprawia, że nigdy nie wiadomo, kto z nich zagoszczą na ekranie dłużej, a kto okaże się tylko gwiazdą jednej czy dwóch scen. Podstawowym problemem jest często płaska, jednowymiarowa charakterystyka nawet tych najważniejszych postaci. O Grecie nie dowiadujemy się właściwie nic, co mogłoby ją przybliżyć i sprawić, by widzom na niej zależało. Podobnie jest z jej mężem Jackiem; choć w teorii jest ofiarą brutalnego porwania, trudno jest w pełni zaangażować się w jego los, gdyż nie wiemy, czy coś ukrywa.

Jednak, pomimo tych uwag, serial posiada świetnie dobraną obsadę. Maria Dębska jako Greta wypada przekonująco, a jej strach i wybuchy gniewu są realistyczne, co pozwala widzowi szybko zaangażować się w jej historię. Mirosław Haniszewski, wcielający się w postać wąsatego porywacza i brutalnego zabójcy, niejakiego Machera, jest aktorskim odkryciem serialu. Jego niemal każde pojawienie się na ekranie wywołuje gęsią skórkę, a sam Haniszewski wygląda i zachowuje się jak postać wycięta z amerykańskiego serialu "Fargo".

Wśród obsady znajdują się także Mirosław Zbrojewicz jako prokurator Gajewicz, dążący do ukarania odpowiedzialnych za śmierć jego córki, oraz Andrzej Zieliński wcielający się w pogrążonego w żałobie mafiosę. Postacie te dodają serialowi charakteru, dozując informacje i nie odsłaniając od razu swoich prawdziwych intencji, co czyni każde spotkanie z nimi kolejnym puzzlem w układance.

Z kolei postać Piotra Stramowskiego jako piosenkarza Jimmy'ego D., na którego koncercie doszło do tragicznego pożaru, jest w tej historii kompletnie zbyteczna. Pojawia się kilka razy, jest odstręczający i niczego nie wnosi. Sugeruje się, że w literackim pierwowzorze ta postać mogła mieć sens, ale w serialu należało ją wyciąć, aby nie mnożyć niepotrzebnych bytów.

Przeciętniak, który mógł więcej | Tylko jedno spojrzenie (Netflix)

Krytyka i problemy adaptacji

Zasadniczy problem z serialem "Tylko jedno spojrzenie" to jego niedorzeczność. Podejrzewa się, że pewien udział w tym miało przekładanie historii rozgrywającej się w USA na polskie warunki. Tytułowa piosenka "Tylko jedno spojrzenie" - hit Jimmy'ego D., który stał się swego rodzaju hymnem po tragicznym pożarze - miała ponoć przynieść tak wielkie tantiemy i stać się przyczynkiem zabójstwa oraz podmiany tożsamości. Pojawiają się pytania o sens ekonomiczny czy jakikolwiek inny sens ochrony Grety przez 24 godziny przez wynajętych ochroniarzy, kilkanaście lat po tragicznym koncercie, przez ojca jej dawnego chłopaka.

Inne rozwiązania fabularne, takie jak "magia Instagrama", gdzie Greta odkrywa kluczową fotografię na ścianie w tle zdjęcia z Instagrama prawniczki Sandry Kowalskiej (Monika Krzywkowska), również są oceniane jako telenowelowe. Tego typu zbyt oczywiste zbiegi okoliczności, jak porywacz Jacka wybierający na schronienie miejsce sąsiadujące z domem przyjaciółki żony zaginionego, prowadzą do chaotycznej akcji i obniżają wiarygodność.

Fabuła, choć napakowana zdarzeniami, intrygami i zwrotami akcji, zawodzi w utrzymaniu uwagi widza. Twórców bardziej interesują efektowne chwyty niż powolne budowanie napięcia czy psychologii postaci. Brakuje scen, które pozwoliłyby zbudować wiarygodną relację między Gretą a Jackiem, pomimo licznych retrospekcji mających to sugerować. Nawet przy znamienitym gronie aktorskim, widać, że aktorzy "stają na rzęsach", aby wycisnąć z scenariusza jakąś ludzką emocję zamiast kolejnej kliszy.

Wielu twórców, w erze dominacji algorytmów, zdaje się wychodzić z założenia, że wystarczy nie zwalniać tempa przez sześć odcinków, aby utrzymać widzowską uwagę. Niestety, rozwój akcji powinien postępować nie tylko naprzód, ale i na boki, aby bohaterowie mogli wyjść poza karty scenariusza. Ta strategia biznesowa Netfliksa, nastawiona na produkcję "contentu" do łatwej konsumpcji, a nie na "kino", budzi obawy o słabnący poziom. Mimo że "Tylko jedno spojrzenie" ma wszelkie zadatki, by przyciągnąć widza, problemem okazała się kulminacja i rozwiązanie zagadki.

Pisarz Harlan Coben znany jest z tego, że potrafi zaskoczyć czytelnika, a jego twisty zawsze szokują i mają sens, nawet jeśli są pogmatwane. Niestety, scenarzyści serialu Netflixa zdecydowali się na własny pomysł, chcąc uprościć historię i przenieść ją na grunt znany polskiemu odbiorcy. Takie niedocenienie widza zemściło się na twórcach. Zapytany o te inwazyjne zmiany w powieści, sam Coben odpowiedział: "Gdy ktoś będzie chciał sprawdzić, co napisałem, przeczyta książkę."

Plakat promocyjny serialu

Produkcja serialu

Zdjęcia do serialu "Tylko jedno spojrzenie" były kręcone w Warszawie (Polska), co stanowiło próbę przeniesienia oryginalnej historii Cobena w realia polskiego miasta.

tags: #polski #serial #pozar #domu