Koszmar mieszkańców bloku przy ulicy 3 Maja 17 w Płocku rozpoczął się we wtorek 6 stycznia, około godziny 19:00. Dramat pożaru, mimo błyskawicznej reakcji służb, doszczętnie strawił jedno z mieszkań, a skutki zdarzenia odczuło wielu.
Przebieg akcji ratowniczo-gaśniczej
Zgłoszenie o pożarze dotarło do straży pożarnej około godziny 19:00. Lokalizacja bloku przy 3 Maja, w pobliżu ulicy Narodowych Sił Zbrojnych, pozwoliła na szybkie dotarcie służb. Na miejscu błyskawicznie pojawiły się zastępy Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej z Trzepowa. Łącznie w akcji brało udział dziewięć zastępów straży pożarnej.

Błyskawicznie pojawili się również policjanci, którzy aktywnie pomagali w ewakuacji mieszkańców. Łącznie ewakuowano około 30 osób, które późnym wieczorem, przy kilkustopniowym mrozie, musiały opuścić budynek. Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego podstawiło autobus, zapewniając schronienie ewakuowanym.
Strażacy przystąpili do akcji natychmiast. Jak poinformował młodszy kapitan Wojciech Pietrzak, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Płocku, pożar został ugaszony. Rzecznik wyjaśnił, że metody gaszenia pożarów uległy zmianie, co w tym przypadku pozwoliło uniknąć silnego zalania mieszkań poniżej. Niemniej jednak woda spłynęła do mieszkania na pierwszym piętrze, a balkon mieszkania powyżej został osmolony. Mieszkanie na drugim piętrze spłonęło doszczętnie.
LAS | Pożar lasu w Kuźni Raciborskiej - 25 lat później. Reportaż DZ
Skutki pożaru i poszkodowani
W wyniku pożaru ucierpiało pięć osób. Cztery z nich, z objawami podtrucia gazami pożarowymi, opuściły już szpital. Najciężej poszkodowana jest kobieta, w mieszkaniu której wybuchł pożar. Odniosła ona ciężkie poparzenia i, jak przekazała podkomisarz Monika Jakubowska, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Płocku, przebywa w jednym z warszawskich szpitali, ponieważ w Płocku nie leczy się tego typu obrażeń. Czeka ją długa walka o życie i zdrowie.
Poszkodowana rodzina, czteroosobowa, mieszkała na drugim piętrze. Pozostałym członkom rodziny nic się nie stało, ponieważ nie było ich w domu w momencie zdarzenia.
Wielka mobilizacja i pomoc dla pogorzelców
Akcja ratowniczo-gaśnicza zakończyła się w nocy. Świadkowie zdarzenia podkreślają wspaniałe gesty płocczan i sąsiadów, którzy zaoferowali pomoc poszkodowanym, dzieciom, oraz wykazali wielką mobilizację. „W takich chwilach Polacy pokazują moc” - komentowali mieszkańcy.
Już tego samego dnia ruszyła pomoc dla pogorzelców. Błyskawicznie zorganizowano zbiórki pieniędzy na wsparcie poszkodowanej rodziny. Potrzebne jest w zasadzie wszystko, aby pomóc im odbudować życie po tak tragicznym zdarzeniu.

Dalsze działania i wyjaśnianie przyczyn
Dzień po pożarze służby podjęły prace nad wyjaśnieniem jego przyczyny. „Biegły z zakresu pożarnictwa jest na miejscu” - poinformowała podkomisarz Jakubowska. Ostateczna ocena stanu technicznego uszkodzonej części budynku będzie należeć do Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.