Pożar mieszkania podczas Marszu Niepodległości w Warszawie

Incydent z racą i pożarem

Podczas tegorocznego Marszu Niepodległości w Warszawie doszło do niebezpiecznego zdarzenia, w wyniku którego zapłonęło jedno z mieszkań. Incydent ten miał miejsce, gdy jeden z uczestników marszu próbował prawdopodobnie rzucić racą w balkon, na którym zawieszono baner Strajku Kobiet i flagę LGBT. Niestety, raca nie trafiła w cel, a płomienie pojawiły się w mieszkaniu znajdującym się dwa piętra niżej. Na szczęście, dzięki szybkiej interwencji strażaków, pożar został opanowany i nikt nie ucierpiał.

schemat przedstawiający rzut racą w budynek z balkonem ozdobionym banerem Strajku Kobiet i flagą LGBT, wskazujący na płonące mieszkanie niżej

Zamieszki i agresja podczas marszu

Tegoroczny Marsz Niepodległości rozpoczął się od zamieszek z policją, które miały miejsce w rejonie ronda de Gaulle'a. Według relacji świadków, funkcjonariusze zostali zaatakowani bez wyraźnego powodu. W stronę policji rzucano doniczkami i kostką brukową, a teren wypełnił się czerwonymi racami. W odpowiedzi na agresję, policja użyła granatów hukowych. W wyniku tych zdarzeń kilka osób zostało rannych, a pierwsze zatrzymania miały miejsce jeszcze tego samego dnia.

zdjęcie przedstawiające tłum uczestników Marszu Niepodległości w Warszawie, z racami w powietrzu i widoczną obecnością policji

Kontekst pożaru - celowanie w baner

Jak się okazało, incydent z pożarem nie był przypadkowy. Komuś z uczestników marszu nie spodobał się wiszący na balkonie baner Strajku Kobiet i tęczowa flaga. Próba podpalenia ich za pomocą racy zakończyła się pożarem w mieszkaniu znajdującym się niżej. Senator Krzysztof Brejza udostępnił nagranie przedstawiające moment wrzucenia racy do mieszkania, podkreślając potencjalne niebezpieczeństwo dla osób przebywających w środku, zwłaszcza chorych lub dzieci.

Hanna Lis, dziennikarka, w swoich relacjach medialnych wyraziła oburzenie zachowaniem uczestników marszu, nazywając ich "cholernymi patriotami" i "marszem nienawiści". Podkreśliła, że raca trafiła w mieszkanie przechodząc obok jej domu i zaapelowała o zdelegalizowanie marszu. Dziennikarka opublikowała również filmik ukazujący wiszący baner i flagę nad płonącym mieszkaniem.

kadry z nagrania wideo pokazujące moment rzucenia racy w kierunku balkonu, z widocznym pożarem w mieszkaniu poniżej

Interwencja straży pożarnej i apel o ostrożność

Mazowiecka straż pożarna poinformowała o opanowaniu pożaru i braku poszkodowanych. Strażacy podkreślili, że szybka reakcja mieszkańców i służb ratowniczych zapobiegła dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia. Wskazano również, że pożar mógł zostać spowodowany przez materiały pirotechniczne, apelując do uczestników zgromadzeń o zachowanie szczególnej uwagi i rozsądku.

Pieszy Marsz Niepodległości został zorganizowany nielegalnie, a policja zatrzymała kilkadziesiąt osób. Wśród zatrzymanych znaleźli się m.in. osoby posiadające narkotyki oraz poszukiwane przez organy ścigania. Jedna z zatrzymanych osób figurowała w Systemie Informacyjnym Schengen (SIS). Trzy osoby zostały zatrzymane za udział w bójce, a jedna za naruszenie przepisów Prawa lotniczego (zakaz lotu dronem).

Zabezpieczenie marszu i zatrzymania

Zabezpieczenie Marszu Niepodległości było znaczącym wyzwaniem dla stołecznych policjantów i funkcjonariuszy z innych garnizonów. Szacuje się, że w marszu mogło wziąć udział ponad 120 tysięcy osób. Mł. insp. Robert Szumiata, rzecznik KSP, podkreślił zaangażowanie wielu policjantów, wsparcie ze strony Służby Ochrony Państwa, Straży Miejskiej i Żandarmerii Wojskowej, a także pomoc Komendanta Głównego Policji w skierowaniu dodatkowych sił do Warszawy. Podkreślono również dobrą współpracę ze Stołecznym Biurem Bezpieczeństwa i organizatorami.

Policjanci podejmowali działania wyprzedzające w celu eliminacji zagrożeń. W sumie zatrzymano 41 osób, w tym 26 za posiadanie narkotyków i 10 poszukiwanych. Policja zabezpieczyła również znaczną ilość materiałów pirotechnicznych, głównie rac i petard, odpalanych mimo obowiązującego zakazu. Zabezpieczono łącznie 819 sztuk materiałów pirotechnicznych.

zdjęcie przedstawiające zabezpieczone przez policję race, petardy i inne materiały pirotechniczne

Ofiara pożaru - pracownia artysty

Okazało się, że mieszkanie, w którym wybuchł pożar, należało do znanego artysty fotografika Stefana Okołowicza, eksperta od życia i sztuki Stanisława Ignacego Witkiewicza. Na szczęście, żadne cenne dzieła sztuki nie uległy zniszczeniu, ponieważ nie były tam przechowywane. W mieszkaniu znajdowały się jedynie banery na wystawy z reprodukcjami. Uszkodzone zostały okna i podłoga, a drzwi wyważono.

Z dalszej relacji Hanny Lis wynikało, że sprawcy celowali racami w inny balkon, na którym widniał symbol Strajku Kobiet. Słychać było również wypowiedzi świadczące o celowym podpaleniu, np. "niech płonie ku*wa". Okazało się, że właściciel mieszkania, do którego trafiła raca, miał szczęście, że nie było go w domu. Pożar mógł trafić na każdego, a wielkim szczęściem jest brak ofiar śmiertelnych.

zdjęcie przedstawiające zniszczone wnętrze pracowni Stefana Okołowicza po pożarze, z widocznymi uszkodzeniami

Proces karny i nieprzyznawanie się do winy

W związku z incydentem, Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Piotrowi K., który podczas Marszu Niepodległości 11 listopada 2020 roku rzucił racą w mieszkanie na alei 3 maja, co wywołało pożar. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. 37-latek prawdopodobnie celował racą w mieszkanie z banerem Strajku Kobiet i flagą LGBTQI, jednak trafił na balkon dwa poziomy niżej, powodując pożar w lokalu należącym do artysty Stefana Okołowicza.

Piotr K. został zatrzymany przez policję dwa dni po incydencie, 13 listopada w Białymstoku. Policja posiadała dowody w postaci nagrań z monitoringu miejskiego oraz filmików z mediów społecznościowych, na których widać moment rzucenia racy. Poza artystą, przesłuchano również naocznych świadków. Mimo dowodów, Piotr K. utrzymuje, że to ktoś stojący za nim rzucił racą. Podobne zeznania składają jego znajomi, którzy przyznają, że rzucali racami, ale ich celem była jedynie "kolorowa szmata", a nie zniszczenie budynku.

zdjęcie przedstawiające miejsce zdarzenia - kamienicę przy trasie Marszu Niepodległości, z widocznym balkonem, na którym wisiał baner

tags: #pozar #11 #listopada #video