W Polkowicach doszło do pożaru sklepu wielkopowierzchniowego Biedronka, zlokalizowanego przy ul. Ogrodowej. Zdarzenie to było jednym z najpoważniejszych tego typu w ostatnich latach w regionie.
Przebieg zdarzenia i akcja gaśnicza
Do wybuchu pożaru doszło w niedzielę 1 lutego, przed godziną 11:00. Ogień błyskawicznie objął cały budynek sklepu Biedronka. Jak powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową dyżurny Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratowniczej przy Komendzie Wojewódzkiej PSP we Wrocławiu, ogień objął cały budynek sklepu wielkopowierzchniowego przy ul. Ogrodowej.

Rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Polkowicach, mł. kpt. Adrian Ziemiański, przekazał Radiu ESKA, że konstrukcja budynku szybko ulegała zniszczeniu. Po około 10 minutach intensywnych działań strażaków dach zawalił się, a cały obiekt stanął w płomieniach. Runęły również ściany, a na miejscu panowało duże zadymienie. Mł. kpt. Adrian Ziemiański dodał, że ogień rozprzestrzenił się błyskawicznie, a skala zniszczeń była ogromna.
"Trwają działania przy pożarze sklepu Biedronka w Polkowicach. Na miejscu liczne zastępy straży pożarnej z całego powiatu. Sytuacja jest dramatyczna!" - informował portal 112 Polkowice.
Działania ratownicze w ekstremalnie trudnych warunkach
W kulminacyjnym momencie na miejscu działało 30 samochodów pożarniczych i blisko 100 strażaków. Dyżurny straży pożarnej w Polkowicach w rozmowie z „Gazetą Wrocławską” przekazał, że cały budynek jest objęty ogniem. Przed godz. 14:00 w akcję gaśniczą zaangażowane były 22 zastępy straży pożarnej. Piotr Woźniakiewicz, Komendant Powiatowy PSP w Polkowicach, podkreślił, że pierwsze jednostki dotarły na miejsce po zaledwie trzech minutach od zgłoszenia.
Akcja gaśnicza prowadzona była w ekstremalnie trudnych warunkach. Przy dużym mrozie podawana woda niemal natychmiast zamarzała, sprawiając, że teren wokół płonącego budynku był bardzo śliski. Akcja gaśnicza trwała przez dziewięć godzin. Po jej zakończeniu trwało jeszcze dogaszanie zgliszczy.
POLKOWICE. Tragiczny finał pożaru
Poszkodowani strażacy
Podczas akcji gaśniczej trzech strażaków zostało niegroźnie rannych. Jeden z nich ma wybity bark, drugi złamaną kość piszczelową, a trzeci zranioną dłoń. Przyczyną obrażeń była śliska nawierzchnia - woda używana do gaszenia pożaru zamarzała na chodniku, co doprowadziło do poślizgnięcia się ratowników przed płonącym sklepem.
Skutki pożaru i dochodzenie
Budynek marketu doszczętnie spłonął. Rzecznik polkowickiej straży mł. kpt. Adrian Ziemiański powiedział PAP, że w wyniku pożaru zawalił się dach budynku.
Ustalanie przyczyn
Przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana. Na miejscu zdarzenia pracuje grupa dochodzeniowo-śledcza z biegłym w zakresie pożarnictwa. Wiadomo, że ogień pojawił się, gdy obiekt był zamknięty. Służby podkreśliły, aby nie łączyć tego pożaru z innym, niedawnym zdarzeniem w innym sklepie na terenie miasta, gdzie przyczyną było zawiedzione urządzenie elektryczne.
Wsparcie i współpraca służb
W działania zaangażowane były również inne służby i jednostki gminne: Straż Miejska, Ośrodek Pomocy Społecznej oraz gminne zarządzanie kryzysowe. Istotne było także wsparcie socjalne - OPS przez wiele godzin zapewniał strażakom gorącą herbatę oraz ciepłe posiłki.
Zastępca Komendanta Powiatowego Policji w Polkowicach, Filip Paszczyk, zaapelował o niepowielanie nieprawdziwych informacji, które pojawiły się w mediach społecznościowych. Podkreślił, że rzetelne i prawdziwe komunikaty należy brać wyłącznie z wiarygodnych źródeł, takich jak straż pożarna, policja czy gmina Polkowice.