Pożar kamienicy przy ulicy Krośnieńskiej - śmierć lokatora
Po trzeciej w nocy straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze trzykondygnacyjnej kamienicy przy ulicy Krośnieńskiej w Łodzi. Na miejsce zdarzenia wysłano dziewięć zastępów straży pożarnej.

Strażacy stwierdzili, że pali się jedno z mieszkań na drugim piętrze, a na całej klatce schodowej panowało duże zadymienie. Część lokatorów opuściła budynek samodzielnie, natomiast kilkunastu osobom strażacy pomogli w ewakuacji.
Mieszkanie, w którym rozpoczął się pożar, było zamknięte, a drzwi zaryglowane. Po wyważeniu zamka strażacy weszli do środka, ugasili ogień i rozpoczęli przeszukanie lokalu. W jednym z dalszych pokoi znaleziono około 50-letniego mężczyznę, jednak nie udało się go uratować z powodu zbyt późnego dotarcia.
Akcja gaszenia pożaru trwała jeszcze kilka godzin. Konieczne było dogaszenie stropów kamienicy, które zajęły się ogniem. Ze względu na wiek budynku i obecność łatwopalnych materiałów na poddaszu, dogaszanie wymagało szczególnej ostrożności. Następnie przeprowadzono kontrolę poddasza za pomocą kamery termowizyjnej.
Wstępne ustalenia straży pożarnej wskazują, że pożar rozpoczął się w mieszkaniu zmarłego 50-latka. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że doszło do zaprószenia ognia.
Pożar hali produkcyjnej w centrum Łodzi - znaczne straty materialne
W innym zdarzeniu, pożar wybuchł po południu w hali produkcyjnej w centrum Łodzi. W wyniku zdarzenia spaliła się część dachu budynku, a wstępne straty oszacowano na ponad 55 tysięcy złotych.
Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie na dachu hali produkcyjnej. Po ponad godzinie intensywnych działań strażakom udało się opanować płomienie. Akcja gaśnicza była utrudniona ze względu na silne zadymienie, co wymagało od wszystkich strażaków pracy w maskach tlenowych.
Po oddymieniu hali stwierdzono, że w jednym z pomieszczeń znajdowały się maszyny, które zostały częściowo zalane. Spaliło się blisko 300 metrów kwadratowych dachu. Dogaszanie pożaru trwało kilka godzin. Przyczyny wybuchu pożaru nie zostały do tej pory ustalone.

Historyczne nawiązanie: Pożar w szpitalu w Górnej Grupie - inspiracja dla Jacka Kaczmarskiego
Warto wspomnieć o historycznym pożarze, który miał miejsce w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Górnej Grupie. Zdarzenie to zainspirowało Jacka Kaczmarskiego do napisania piosenki „A my nie chcemy uciekać stąd!”, która stała się metaforą Polski w okresie stanu wojennego.
Pożar wybuchł w nocy z 31 października na 1 listopada 1980 roku. Pacjenci i pracownicy, którzy mieszkali w budynku, mieli utrudnioną ewakuację. Bardzo prawdopodobne, że do zaprószenia ognia doszło z powodu nieszczelnego przewodu kominowego. Eksperci ustalili później, że ściany wypełnione łatwopalnym ociepleniem, takie jak mech, igliwie i trociny, tliły się już od pewnego czasu.
W wyniku pożaru uszkodzeniu uległa instalacja elektryczna, co spowodowało zanik światła w całym obiekcie. Akcję ratowniczą utrudniał brak wody do gaszenia, ponieważ pobliski staw był zanieczyszczony liśćmi. Mimo ofiarnego zaangażowania personelu, zginęły 52 osoby na miejscu, a 3 zmarły w wyniku odniesionych obrażeń.
Szpital w ogniu - pożar w Górnej Grupie | W mroku historii #20
Kolejny tragiczny pożar kamienicy przy ulicy 28 Pułku Strzelców Kaniowskich
Kolejne tragiczne zdarzenie miało miejsce w kamienicy przy ulicy 28 Pułku Strzelców Kaniowskich w Łodzi. Pożar wybuchł około godziny 23, a ogień pojawił się na parterze.
Małżonka jednego z mieszkańców obudziła się w nocy, czując gryzący dym, co prawdopodobnie zapobiegło większej liczbie ofiar. Ogień rozprzestrzeniał się przewodami kominowymi, co początkowo sugerowało problemy z instalacją u sąsiadów z wyższych pięter.
W mieszkaniu na parterze przebywały cztery osoby: właściciel lokalu, małżeństwo zamieszkujące z nim oraz przyjaciel rodziny. W wyniku pożaru zginął 40-letni mężczyzna przebywający w mieszkaniu na parterze. Jego żona, gospodarz lokalu i ich znajomy trafili do szpitali z obrażeniami.

Na miejsce przybyło sześć zastępów straży pożarnej, a dwudziestu jeden ratowników pracowało nad ugaszeniem ognia i zapobieżeniem jego rozprzestrzenianiu się. Mieszkańcy kamienicy zostali ewakuowani i czekali na zakończenie akcji ratunkowej, obawiając się o swoje bezpieczeństwo i możliwość powrotu do domów.
W pomieszczeniu, w którym wybuchł pożar (na parterze w lewej oficynie), przebywały 4 osoby: 56-latek, kobieta w wieku 53 lat (prawdopodobnie gospodarze) oraz ich dwaj znajomi w wieku 30 i 36 lat. Ostatni z nich samodzielnie wydostał się z mieszkania. Pozostałych z płonącego pomieszczenia wyciągnęli strażacy. Niestety, 56-latek zginął, a jego zwłoki były częściowo zwęglone. Pozostali trafili pod opiekę medyczną, a jedna z osób odmówiła hospitalizacji, trafiając do izby wytrzeźwień.
W trakcie akcji gaśniczej, w której uczestniczyło 21 strażaków, ewakuowano 12 mieszkańców kamienicy. Spaleniu uległo pomieszczenie o powierzchni 4 mkw., w którym znajdowali się poszkodowani.
tags: #pozar #31 #pazdziernika #lodz