Poniższa artykuł gromadzi informacje dotyczące osób noszących nazwisko Dzedzej, osadzając je w kontekście różnych wydarzeń - od misji świętych, przez tragiczne wydarzenia historyczne, aż po działalność edukacyjną i społeczną młodzieży. W przedłożonym materiale nie odnaleziono bezpośrednich wzmianek o osobie o imieniu Andrzej Dzedzej, jednakże przedstawiono dane dotyczące innych członków rodziny Dzedzej oraz wydarzeń związanych z pożarami, które mogły mieć na nich wpływ.
Duchowny Piotr Dzedzej i Misje Święte w Żarnowie
W parafii Chrystusa Króla w Żarnowie, w dniach od 6 do 14 maja, odbywały się misje święte. Zostały one zorganizowane na zaproszenie proboszcza, a sama parafia jest niewielką wspólnotą, obejmującą kilkanaście miejscowości i trzy kościoły - parafialny w Żarnowie oraz filialne w Koniewie i Rzytnowie. Misjonarze prowadzili codziennie spotkania we wszystkich tych miejscach.
Jak wyjaśniał o. Daniel Biedniak, misje skupiały się na głoszeniu Ewangelii, czyli orędzia konsekracji chrztu, konsekracji przebaczenia (Bożego Miłosierdzia) oraz chwały krzyża, który prowadzi do Boga i człowieka. Żarnowskie misje wpisały się w cykl misji zaproponowanych przez abp. Andrzeja Dzięgę, związanych ze zbliżającym się jubileuszem 900-lecia pierwszej pomorskiej misji świętej. Każdy dzień misyjny poświęcony był innemu tematowi i odnosił się do podstaw wiary. Przykładowo, w sobotę 6 maja rozważano tajemnice Ducha Świętego, a proboszcz symbolicznie przekazał władzę duchową misjonarzom. Kolejne dni skupiały się na Słowie Bożym, Dekalogu, dziejach chrześcijaństwa w Polsce, sakramencie namaszczenia chorych, pokucie i Eucharystii. Piątek był dniem przebłagania za grzechy i zawierzenia parafii Chrystusowi, zakończony Drogą Krzyżową ulicami Żarnowa, natomiast sobota miała charakter maryjny. Ostatni dzień misji, niedziela, zakończył się poświęceniem krzyży misyjnych - odnowionych w Koniewie i Rzystnowie, oraz nowego w Żarnowie, ufundowanego przez parafian.
Ksiądz proboszcz Piotr Dzedzej wyraził przekonanie, że misje były obfite, czego widocznym zewnętrznym objawem jest ożywienie religijne w parafii, większa frekwencja w kościołach oraz zaangażowanie parafian w przygotowania do wydarzenia. Podkreślił, że najważniejsza jest wewnętrzna przemiana człowieka, której nie da się zmierzyć, ale której dokonanie jest pewne, obserwując "wiele cudów". Misjonarze, o. Daniel Biedniak i o. Krzysztof, byli usatysfakcjonowani przebiegiem misji, zauważając rosnącą liczbę uczestników. Zakończyli oni swoje spotkanie z parafianami Chrystusa Króla w Żarnowie podziękowaniami za życzliwość i modlitwę, obiecując codzienną modlitwę w ich intencji.

Tragiczne wydarzenia z 1944 roku: Rodzina Dzedzej wśród ofiar i zniszczeń
W maju 1944 roku oraz "wiosną 1944" zanotowano 421 napadów Ukraińców na Polaków, które były połączone z zabójstwami. Wśród sprawców było 6 napadów dokonanych przez policję ukraińską oraz 3 przez SS „Galizien” - „Hałyczyna”. Dane te pochodzą z około połowy miejscowości zamieszkanych przez Polaków; z pozostałych brak jest relacji, co utrudnia pełne poznanie przebiegu zdarzeń i listy ofiar.
Wiele z tych ataków wiązało się z rabunkami i paleniem mienia. Przykłady obejmują:
- Noc z 30 kwietnia na 1 maja 1944 roku we wsi Dobraczyn (pow. Sokal), gdzie banderowcy zamordowali 20 Polaków, w tym 3 rodziny, oraz 1 Ukraińca.
- 1 maja 1944 roku we wsi Hrusiatycze (pow. Bóbrka), gdzie banderowcy i miejscowi Ukraińcy zamordowali 22 Polaków, w tym całe rodziny, podczas nocnego napadu.
- 2 maja we wsi Burgau - Karolówka (pow. Lubaczów), gdzie upowcy zamordowali 27 Polaków.
- W nocy z 2 na 3 maja we wsi Maruszka i kol. Biała (pow. Złoczów) zamordowano 56 osób (53 Polaków, 2 Ukraińców oraz 15-letniego syna Ukraińca i Polki, którego wbito na pal w płocie).
- 3 maja we wsi Biłka (pow. Przemyślany) zamordowano rodzinę Hermanów: Rozalię Herman (ok. 45 lat), jej synów: Bolesława, Władysława, Antoniego i Franciszka (dzieci w wieku od 5 do 12 lat). Tego samego dnia banderowcy porwali jeszcze osiemnastu Polaków z tej wioski, zamknęli ich w stodole i żywcem spalili.
W miasteczku Cieszanów (pow. Lubaczów) upowcy z sotni „Zaliźniaka” obrabowali i spalili 1200 budynków oraz zamordowali 49 Polaków. We wsi Karolówka (pow. Rohatyn) banderowcy uprowadzili i zamordowali 4 Polaków, w tym starsze małżeństwo, które przecięli piłą stolarską.
W nocy z 9 na 10 maja we wsi Derżów (pow. Żydaczów) banderowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali ponad 100 Polaków, w tym 3 siostry zakonne (s. Weronikę Melinger, s. Wiktorię Misiak i s. Agnieszkę Poniecką) oraz 20 innych Polaków w kościele, którego wnętrze spalili. Z polskiego raportu wynika, że „banda wymordowała 65 osób, przeważnie starców, kobiety i dzieci. Mężczyźni bronili się zabijając 2 napastników. Około 20 osób i 3 siostry zakonne zamordowano w kościele, przy czym spalono całe urządzenie wewnętrzne kościoła”. Z kolei ukraiński dokument podaje, że „Grupa Jawora z miejscowej powiatowej bojówki okrążyła wieś Derżów, w której żyło wielu Polaków, żeby rozpocząć czystkę polskiego elementu. Polacy zaczęli uciekać do kościoła i tam się zamknęli. Inni siedzieli po domach, ciężko było dostać się do środka. Z tego powodu zaczęto palić chaty, jak również spalono kościół, gdzie zamknęli się Polacy i nie można było ich wziąć żywcem. Do uciekających Polaków strzelano [...], padło też kilku Ukraińców, którzy uciekali z Polakami. Podczas akcji zastrzelono 60 Polaków”. Kolejnych szesnastu Polaków z Derżowa banderowcy zabili w pobliskim lesie.
Świadek Stanisława Kraszewska relacjonowała: „Zabili 100 ludzi ponad. Trzy zakonnice zamordowali, skórę im z głowy pozdzierali. [...] I kościół spalili. Tylko mury zostały.” Inna relacja Anastazji Barszczewskiej z 9 maja 1944 roku z Derżowa opisuje, jak banderowcy oblali budynki benzyną i podpalili, mordując rodzinę jej cioci, która uciekając, została postrzelona i ukryła się w kukurydzy, obserwując utratę bliskich.
We wsi Dublany (pow. Sambor), w przysiółku Oleksięta, miejscowi banderowcy oraz ci ze wsi Horodyszcze i Stopnica Ruska, napadli, obrabowali i spalili gospodarstwa polskie. Zamordowali 30 Polaków za pomocą siekier, noży, wideł, bagnetów, lub spalili ich żywcem, a 12 osób ranili. Wśród ofiar z Oleksiąt w nocy z 9 na 10 maja 1944 roku wymieniono m.in.:
- Dzedzej Mikołaj, lat 30
- Dzedzej Anna, lat 60
- Dzedzej Tomasz, lat 33
- Dzedzej Emil, lat 17
- Dzedzej Mieczysław, lat 6
- Dzedzej Bronisław, lat 4
W Oleksiętach poszkodowanych było 27 polskich rodzin, zamordowano 9 mężczyzn, 3 kobiety i 4 dzieci. Spalono 21 domów, 10 budynków gospodarczych, 6 koni, 12 krów, 16 cieląt i 113 sztuk drobiu.

Młodzież o nazwisku Dzedzej w życiu społecznym i szkolnym
W kontekście lokalnych wydarzeń społecznych i edukacyjnych, nazwisko Dzedzej pojawia się w sprawozdaniach z Gimnazjum nr 1 w Trzebnicy. Jedną z uczennic, która reprezentowała szkołę w konkursach i brała udział w wydarzeniach, była Justyna Dzedzej.
Justyna Dzedzej z klasy III d była wśród pięciu uczniów reprezentujących szkołę w eliminacjach do Konkursu „Ośmiu Wspaniałych”. Konkurs ten odbył się 4 marca 2014 roku, a Justyna Dzedzej była jedną z 17 osób z gimnazjum i liceum biorących udział w przesłuchaniu. Ostatecznie do grona „Wspaniałej Ósemki” zakwalifikował się inny uczeń z tej samej szkoły, Łukasz Fontin.
Ponadto, Justyna Dzedzej aktywnie uczestniczyła w życiu szkoły jako harcerka. W dniu 19 grudnia 2013 roku, podczas Uroczystego Spotkania Wigilijnego zorganizowanego przez Gimnazjum nr 1 im. ks. Henryka Brodatego w Trzebnicy, Justyna Dzedzej, wraz z Łukaszem Fontinem i Mateuszem Trelińskim, pomagała w obsłudze uroczystości, w której uczestniczyło ponad 70 osób.
