Centralia to niewielkie górnicze miasteczko w amerykańskim stanie Pensylwania, które zyskało światową sławę z powodu trwającego od 1962 roku podziemnego pożaru złóż węgla. Jego historia stała się inspiracją dla twórców kultowego horroru „Silent Hill”, a samo miasteczko dziś jest niemal opuszczonym „miastem duchów”.
Historia Centralii: Od Górniczej Chwały do Zagłady
Początki i Rozwój
Początki Centralii sięgają połowy XIX wieku. W 1830 roku Stephen Girard zakupił dużą część tamtejszych terenów, dowiedziawszy się o bogatych złożach węgla. Dziesięć lat później teren został sprzedany kompanii węglowej, która rozpoczęła projektowanie miasteczka. Powstanie Centralii wpisywało się w masowy rozwój tak zwanego Regionu Węglowego (Coal Region) w północno-wschodniej Pensylwanii.
W 1841 roku rozpoczęto eksploatację pokładów węgla, a w 1842 roku ziemie te zakupiła firma Locust Mountain Coal and Iron Company. Od lat 50. XIX wieku Centralia stała się prosperującym miasteczkiem górniczym, bogatym w złoża węgla antracytowego - odmiany węgla kamiennego o niezwykle korzystnych właściwościach opałowych, charakteryzującej się wysoką zawartością czystego węgla, dużą kalorycznością i niską produkcją popiołu. Pensylwania przez ponad 200 lat dostarczała Amerykanom 25% tego surowca, a w okolicach Centralii znajduje się prawdopodobnie największe złoże antracytu na świecie.
W 1854 roku w pobliżu miasta umieszczono tory kolejowe, co umożliwiło transport wydobytego surowca i zapoczątkowało intensywny rozkwit regionu. W 1866 roku niewielka osada uzyskała prawa miejskie. Pod koniec XIX wieku w Centralii działało pięć prosperujących kopalni, a zamieszkiwało ją blisko 3 tysiące mieszkańców (szczytowa liczba ludności to 2761 w 1890 roku), zatrudnionych najczęściej w górnictwie. Miasto posiadało hotele, ponad 20 saloonów, teatry, bank i sklepy, stając się tętniącym życiem ośrodkiem.
Upadek Górnictwa i Początek Problemów
Kryzys ekonomiczny z 1929 roku (Wielki Kryzys na Wall Street) i rosnąca renoma ropy naftowej jako lepszego i tańszego zamiennika paliwa spowodowały w XX wieku załamanie w górnictwie węglowym. Nierentowne kopalnie zamykano, co doprowadziło do utraty pracy przez wielu górników i spadku populacji. W latach 60. XX wieku liczba mieszkańców Centralii spadła do około 1500 osób, a miasteczko stopniowo podupadało.
Dla wielu mieszkańców źródłem dochodów pozostało nielegalne wydobywanie węgla w niebezpiecznych i nierejestrowanych wyrobiskach. Na obszarach, gdzie stosowano metodę odkrywkową, charakterystyczne były duże dziury i wyrobiska kopalniane, które powszechnie służyły jako wysypiska śmieci. Władze miasta, w celu zwalczenia nielegalnego wywozu śmieci, zalegalizowały gromadzenie odpadów w jednym z takich wyrobisk w południowo-wschodniej części Centralii, w pobliżu cmentarza Odd Fellows. Wyrobiska te posiadały tunele i dziury w zboczach, będące pozostałościami po wcześniejszych wydobyciach. Problemy ze śmieciami i szczurami w mieście, zamieszkiwanym wtedy przez około 1300 osób, skłoniły władze do podjęcia drastycznych kroków.
Pożar, Który Zmienił Wszystko
Kontrolowane Wypalanie Wysypiska
W maju 1962 roku rozpoczęto przygotowania do Memorial Day (Dzień Pamięci). Zgodnie z decyzją rady miasta, jednym z istotnych punktów przygotowań było uprzątnięcie wysypiska przy cmentarzu. Skutecznym, choć nielegalnym, rozwiązaniem było kontrolowane wypalanie odpadów, które miało zwalczyć szczury, zniszczyć nieprzyjemny zapach i resztki śmieci. Żadne oficjalne zapiski rady miejskiej z tamtego okresu nie zawierają informacji o wybranej metodzie, ale nie ma wątpliwości, że do tego dzieła miał posłużyć ogień.
Oczyszczenie śmietniska zaplanowano na 27 maja - tę datę uznaje się dziś za początek pożaru pod Centralią. Śmieci podpalono, a strażacy po wszystkim ugasili płonące stosy i wrócili do domów. Jednak po dwóch dniach ze śmietniska nadal wydobywał się dym. Straż ponownie zalała śmieci wodą, ale problem powrócił. Po tygodniu, przegrzebano odpady i okazało się, że ogień rozprzestrzenił się znacznie głębiej, niż się spodziewano.

Ogień Pod Ziemią: Nieoczekiwane Rozprzestrzenienie
W trakcie kolejnych prób gaszenia płonącego śmietniska, korzystając z buldożerów i koparek, dokonano odkrycia, które zaważyło na porażce całego przedsięwzięcia. Na północnej ścianie wyrobiska ukazał się niezabezpieczony otwór o szerokości prawie 5 metrów i wysokości około 1,5 metra. Wiódł on do podziemnego labiryntu starych kopalń. To najprawdopodobniej tędy ogień przedostał się pod miasto, podpalając główną żyłę pokładów węgla, która przebiegała pod Centralią.
Ogień rozprzestrzeniał się starymi chodnikami, trawiąc przy okazji drewniane konstrukcje chroniące je przed zapadnięciem. Dodatkowo, oprócz antracytu, płonęły również zawarte w skałach pokłady siarki i wybuchowy metan, powodując wydzielanie się na powierzchnię trujących gazów. Płomienie podsycane napływającym z góry powietrzem osiągały coraz większe rozmiary, a gaszenie ich na powierzchni nie mogło już nic zmienić.
Bezskuteczne Próby Gaszenia
Górnicy zaproponowali użycie koparek parowych do przekopania wysypiska, jednak rada miasta potrzebowała czasu na zebranie środków i załatwienie formalności. Co gorsza, w tym czasie nie zakazano korzystania z wysypiska - wywrotki nadal zrzucały śmieci na niedogaszone pogorzelisko. Lokalni władze początkowo bagatelizowały zagrożenie, zlecając wykopanie zajętych ogniem złóż tylko jednemu człowiekowi - Gordonowi Smithowi, inżynierowi i operatorowi koparki parowej. Nie zdążył on jednak przystąpić do pracy, gdyż ze ścian wyrobiska zaczęły wydobywać się kłęby pary i dymu.
Skomplikowany układ tuneli był główną przeszkodą w walce z pożarem. Pożary kopalń w tym rejonie nie były rzadkością, a górnicy wiedzieli, jak sobie z nimi radzić, dążąc do likwidacji jednego z elementów trójkąta spalania (temperatury, materiału lub tlenu). Standardowym działaniem było izolowanie pożaru - zamykanie grodzi, szybów wentylacyjnych, duszenie ognia. Niestety, w opuszczonych i niekontrolowanych przez nikogo starych kopalniach, liczba otworów w skałach była tak wielka, że ich zamknięcie okazało się niemożliwe. Z podobnego powodu nieskuteczna okazała się metoda zalewania kopalń. Wysokie temperatury spalania antracytu, a także metanu i siarki, dodatkowo komplikowały sytuację. Żywioł pochłaniał również drewniane wzmocnienia korytarzy, co prowadziło do ich zawalenia i osuwania się ziemi na powierzchni.
Wysiłki w celu opanowania żywiołu podejmowano przez kolejne dwie dekady. Przekopywano teren, budowano zapory w ziemi, zalewano kopalnie. Ze wszystkich stron próbowano zatrzymać wędrówkę ognia wzdłuż podziemnych złóż węgla. Ogień jednak zawsze się wymykał. Wszystkie projekty powstrzymania pożaru okazały się bezcelowe i niemożliwe do zrealizowania z przyczyn technicznych, finansowych, biurokratycznych i z powodu opieszałości. W sierpniu 1962 roku kopanie zapór wykonywał tylko jeden górnik, pracując jedynie osiem godzin dziennie przez pięć dni w tygodniu. Walka o ugaszenie pożaru została ostatecznie przegrana po wrześniowym długim weekendzie (święto pracy w USA), gdy wszelkie prace wstrzymano aż na pięć dni.
Życie w Płonącym Mieście
Rosnące Zagrożenie i Bagatelizowanie Problemu
Początkowo mieszkańcy Centralii bagatelizowali sprawę, a ich życie toczyło się normalnym trybem. Byli przekonani, że władze zdołają opanować sytuację, a przez wiele lat miasto nie wyglądało na zagrożone. Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy w sąsiednich, aktywnych kopalniach wykryto tlenek węgla, co wymusiło ich zamknięcie i zawieszenie pracy około 200 górników. Wykonywano odwierty w ziemi, aby przekonać się, jak daleko przedostał się pożar, a okolice miasta „ozdobiły” dziesiątki wystających z ziemi rur.
W 1979 roku pracownicy lokalnej stacji benzynowej stwierdzili podgrzanie podziemnych zbiorników z benzyną do prawie 80°C, a podobne odczyty wskazywały mierniki tuż pod powierzchnią ziemi. Na początku lat 80. zamknięto drogę stanową wiodącą przez miasto, która była notorycznie spowita dymem. Ponadto w domach pojawiły się pierwsze przypadki zatruć tlenkiem węgla, a montowane czujki wykazywały obniżone stężenie tlenu. Mimo to nie zarządzono ewakuacji, a władze zalecały jedynie regularne wietrzenie pomieszczeń.

Przełomowy Incydent: Zapadlisko pod Toddem Dombowskim
Poczucie bezpieczeństwa ostatecznie runęło po zdarzeniu z 14 lutego 1981 roku. 12-letni Todd Dombowski bawił się w przydomowym ogródku, gdy nagle ziemia zapadła się pod nim. Chłopca uratował kuzyn. Wyrwa w ziemi miała niemal 90 metrów głębokości (niektóre źródła podają około 46 metrów), a temperatura na jej dnie wynosiła 200-300°C. Kłęby dymu unoszące się z leja krasowego zawierały śmiertelnie niebezpieczny tlenek węgla. Incydent ten wstrząsnął opinią publiczną, uświadamiając wszystkim, że w Centralii nie da się dalej żyć.
W Otchłaniach Historii - Epoka Odkryć [FHD / 2017] - Film Dokumentalny - Lektor PL
Decyzja o Ewakuacji i Dalsze Losy
Ekonomia kontra Ludzie
Analizy sytuacji i badania wykazywały, że walka z pożarem pochłonie olbrzymie fundusze, niewspółmierne do wartości ratowanego mienia. Jeden z wariantów ratowania miasta, zakładający przekopanie całej okolicy, kosztowałby ponad 660 milionów ówczesnych dolarów (dziś około 1,5 miliarda dolarów), a i tak nie dawałby gwarancji całkowitego usunięcia zagrożenia. Obliczono, że wysiedlenie ludzi z miasta pochłonie mniej środków - około 46 milionów USD - zwłaszcza że wariant pierwszy i tak wymagałby przekopania znacznej części zbudowanych terenów miejskich.
W 1984 roku sprawa Centralii została zauważona na szczeblu federalnym i podjęto decyzję, że jedynym opłacalnym rozwiązaniem jest wysiedlenie ludności. Relokację oficjalnie rozpoczęto w tym samym roku, choć część mieszkańców opuściła miasto już wcześniej. W 1991 roku władze stanowe odkupiły od mieszkańców Centralii i sąsiedniego Byrnesville ich domy, które następnie zrównano z ziemią. Rząd obiecał jednak, że nikogo nie usunie z miasta siłą. W momencie ogłoszenia oficjalnej ewakuacji w mieście pozostało około 600 mieszkańców, a wszystkich, którzy opuścili Centralię, było ponad tysiąc.
Miasto Duchów: Centralia Dzisiaj
Mimo ewakuacji, nie wszyscy zdecydowali się opuścić swoje domy. W mieście pozostało dziesięć osób, a władze zgodziły się na to pod warunkiem, że po śmierci właścicieli nieruchomości nie będą dziedziczone. Miasto miało swojego burmistrza aż do śmierci ostatniego z nich w 2014 roku. Dziś w Centralii mieszka zaledwie pięć osób.
Pod Centralią do dziś palą się złoża węgla. Szacuje się, że pożar obejmuje około 15 km² i rozszerza się z prędkością 22 metrów rocznie. Pojawiają się nowe dziury i zapadliska, a ukształtowanie terenu ulega zmianom. Ogień, który pod ziemią wypalił korzenie drzew, przeniósł się także na powierzchnię, niszcząc krzewy i drzewa wkoło miasta. Kłęby dymu nadal wydobywają się ze szczelin w skałach, a ze starego tunelu służącego za odwodnienie kopalń wypływa kwaśny, żółty strumień, zanieczyszczony metalami ciężkimi i siarczanami. Mimo że minęło już prawie 60 lat, w niektórych otworach nadal widać płonące pokłady węgla, a nocą na wzgórzach pojawiają się niebieskie od metanu płomienie. Szacuje się, że pożar może trwać jeszcze nawet 250 lat, ponieważ pod ziemią znajduje się na tyle dużo węgla.
Centralia, z resztkami dróg i budynków zarastających pnączami i młodymi drzewami, powoli przekształca się w postindustrialne pustkowie. Historia Centralii to przypomnienie o tym, jak błędy człowieka, rutyna, oszczędność i przekonanie „jakoś to będzie” mogą doprowadzić do tragedii, której skutki są odczuwalne przez dziesięciolecia.

Inne Długotrwałe Pożary Węgla na Świecie
Pożar pod Centralią to znane zjawisko - pożar podziemnego pokładu węgla. Historia zna wiele podobnych przykładów na całym świecie, nierzadko z naturalnych przyczyn, jak wyładowania atmosferyczne, ale też spowodowanych ludzką działalnością. Tego rodzaju pożarów jest ponad sto w samych Stanach Zjednoczonych i tysiące na całym świecie, co łącznie może odpowiadać za 3% światowej emisji dwutlenku węgla, a także za wycieki metanu, siarki, benzenu, rtęci i innych szkodliwych substancji. Stanowią one również niewyobrażalne marnotrawstwo; w samych Chinach niekontrolowany ogień trawi rocznie 200 milionów ton węgla.
Góra Wingen w Australii: Naturalny Płomień Tysiącleci
Najstarszy znany na świecie tego typu pożar nieprzerwanie trawi pokłady węgla pod australijskim wzgórzem Mount Wingen, zwanym Płonącą Górą. Brytyjscy osadnicy odkryli je w połowie XIX wieku, ale miejscowi Aborygeni określali je słowem „Wingen”, czyli „ogień”. Zbocza wzgórza nie porastała bujna roślinność, a z licznych szczelin buchała para niosąca drażniącą woń siarki. Początkowo sądzono, że to wulkan, jednak w 1849 roku wielebny Charles Wilton zidentyfikował 30 metrów pod powierzchnią gruntu dorodne pokłady węgla. Tym samym potwierdził, że to prastary pożar węgla sprawia, iż na części wzniesienia niemal nie występuje flora, a glebę pokryła barwna mieszanka związków siarki, węgla i żelaza.
Pożar ten trwa po dziś dzień, przesuwając się na południe w ślimaczym tempie kilkudziesięciu centymetrów rocznie. Na tej podstawie naukowcy oszacowali, że do zapłonu doszło co najmniej 6 tysięcy lat temu. Najprawdopodobniej jest to dzieło Matki Natury, a większość badaczy obstawia piorun, który miał rąbnąć w jakiś odsłonięty fragment złoża. Góra Wingen stanowi unikalny przykład naturalnego, długotrwałego pożaru węgla.

Wrota Piekieł w Turkmenistanie: Ludzka Interwencja
Innym przykładem długotrwałego pożaru jest lej „Wrota Piekieł” (Door to Hell) na pustyni Kara-kum w Turkmenistanie. Rozżarzony, 60-metrowy lej powstał w czasach Związku Radzieckiego podczas odwiertów sondujących złoża gazu ziemnego. Ponieważ z zapadliska zaczął ulatniać się metan, sowieccy uczeni wpadli na pomysł, aby go podpalić, co miało szybko rozwiązać problem. W efekcie pożar trwa nieprzerwanie od 1971 roku. Jest to obecnie coraz popularniejszy cel podróżników.

Skutki Ekologiczne i Ekonomiczne Globalnych Pożarów
Takie pożary nie są gaszone ze względu na ogromne koszty i trudności techniczne. W samej Pensylwanii kilkukrotnie podejmowano akcję wpompowywania pod ziemię mieszaniny wody i piachu - za każdym razem bez powodzenia. Brutalna ekonomia często decyduje o rezygnacji z gaszenia, zwłaszcza gdy nie ma wyraźnego interesu w ugaszeniu opuszczonej kopalni, a łatwiej jest eksmitować mieszkańców.
Oprócz Centralii i Turkmenistanu, podobne zjawiska występują także w innych miejscach na świecie. W New Castle w stanie Kolorado od 1899 roku płonie kopalnia węgla (tak zwana Burning Mountain), a w północno-wschodniej części Indii od 1916 roku ogień trawi złoża węgla na powierzchni około 450 km². Pożar ten rzutuje na życie miliona mieszkańców tych terenów, a rządowy projekt na kwotę 1,4 miliarda dolarów przewiduje walkę z pożarem i wysiedlenie prawie 90 tysięcy ludzi.
Centralia jako Inspiracja dla Kultury
Pierwowzór Silent Hill
Historia Centralii stała się inspiracją dla twórców kultowego horroru „Silent Hill”. Choć filmowe miasto jest przedstawione w bardziej przerażający sposób, pełne potworów i mroku, to podobieństwa do prawdziwej Centralii są uderzające - przede wszystkim gęsta mgła (kłęby dymu) i opuszczone ulice. Premierowa gra z serii „Silent Hill” ukazała się w 1999 roku, a na jej podstawie powstały dwa filmy: „Silent Hill” (2006) i „Silent Hill: Apokalipsa” (2012).
W Centralii nie znajdziemy potworów, ale widoki dymu wydobywającego się z ziemi, zniszczonej infrastruktury i opuszczonych budynków oddają atmosferę tajemnicy i zagrożenia, która tak dobrze sprawdziła się w horrorze. Opuszczony kawałek drogi stanowej nr 61, zamieniony w tak zwaną „Autostradę Graffiti”, stał się atrakcją turystyczną, gdzie odwiedzający zostawiają swoje malunki, dodatkowo podkreślając postapokaliptyczny charakter miejsca.
