W ostatnich latach Włochy były świadkiem serii tragicznych wypadków autokarowych, które pochłonęły wiele ofiar i wywołały falę smutku oraz dyskusji na temat bezpieczeństwa na drogach. Poniższa artykuł przedstawia szczegółowe informacje na temat tych zdarzeń, koncentrując się na kluczowych wypadkach, w tym na pożarze autokaru w Mestre.
Pożar autokaru w Mestre koło Wenecji
Do jednego z najtragiczniejszych zdarzeń doszło w mieście Mestre, leżącym niedaleko turystycznej atrakcji Włoch - Wenecji. W wyniku tego wypadku, liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 21. Wśród zmarłych znalazło się dwoje dzieci oraz kierowca autobusu. Co najmniej 20 osób zostało rannych.
Autobus przewożący turystów z Wenecji na kemping z nieznanych na razie przyczyn spadł z wiaduktu na położoną kilkanaście metrów niżej trakcję kolejową. Napędzany metanem pojazd stanął natychmiast w płomieniach, co znacząco utrudniło akcję ratunkową.

Na miejsce zdarzenia natychmiast przybyły służby medyczne i ratunkowe. Straży pożarnej udało się ugasić pożar, jednak skala zniszczeń była ogromna. Wstrzymano ruch pociągów w rejonie wypadku, aby umożliwić działania służb.
Według agencji Ansa, bilans katastrofy autobusu liniowego w Mestre to 21 osób zabitych i 12 rannych, z sugestiami o 4 lub 5 zaginionych osobach. Burmistrz Wenecji, Luigi Brugnaro, opisując scenę wypadku, powiedział: „To apokaliptyczna scena”. Premier Giorgia Meloni złożyła kondolencje bliskim ofiar, a burmistrz Wenecji ogłosił żałobę.
Wypadek autobusu we Włoszech: 21 ofiar śmiertelnych, 15 rannych
Inne tragiczne wypadki autokarowe we Włoszech
Wypadek w Weronie (2017)
W niedzielę, 22 stycznia 2017 roku, w pobliżu Werony we Włoszech doszło do wypadku autobusu, wiozącego węgierskich turystów. W wyniku zdarzenia 16 osób zginęło, a 36 zostało rannych. Autokarem podróżowały głównie dzieci w wieku od 14 do 16 lat, wraz z nauczycielami i rodzicami. Do wypadku doszło przy zjeździe z autostrady.
Katastrofa autokaru w okolicach Neapolu (2013)
W niedzielę, 28 lipca, późnym wieczorem miał miejsce tragiczny wypadek na wiadukcie autostrady łączącej Neapol z Bari, około 50 km na wschód od Neapolu. W zdarzeniu zginęło 39 osób, a 10 udało się uratować. Wśród ofiar były dzieci. Autokarem podróżowało najprawdopodobniej około 50 mieszkańców okolic Neapolu, będących pielgrzymami odwiedzającymi miejsca związane ze świętym Ojcem Pio.
Autokar uderzył w kilka samochodów, następnie w barierki na wiadukcie autostrady, przebił je i spadł 30 metrów w dół, niedaleko Avellino. Większość ofiar ratownicy wydostali z wraku, który przewrócił się na bok. Wielu pasażerów zostało wyrzuconych z pojazdu.
Wypadek autokaru w Turynie
W centrum Turynu autokar wpadł do rzeki Pad. Mimo błyskawicznej akcji ratunkowej, ratownikom nie udało się uratować życia 64-letniego kierowcy pojazdu, który zmarł po krótkiej reanimacji. W autobusie nie było innych pasażerów. Do zdarzenia doszło w okolicach mostu Vittorio Emanuele I, który łączy centrum Turynu z drugim brzegiem rzeki.

Na nagraniach z miejskiego monitoringu widać, jak średniej wielkości autobus przebija barierki mostu podczas cofania, a następnie wpada do rzeki. Podczas manewru autokar potrącił trzy kobiety, które zostały lekko ranne i zostały opatrzone przez włoskie zespoły ratownictwa medycznego.
Świadkowie zdarzenia opisywali dramat w Turynie. Mówili, że wyciągnięty kierowca był "cały we krwi", a akcja ratownicza rozpoczęła się błyskawicznie. Większość osób podkreślała, że zdarzeniu towarzyszył ogromny hałas. 17-letni uczeń pobliskiej szkoły, cytowany w "La Stampa", powiedział: "Był niesamowity huk, nigdy czegoś podobnego nie przeżyłem. Widziałem, jak autobus wyjechał poza obręb jezdni, po czym przez kilka sekund stał pionowo. Potem ruszył prosto w dół. W wodzie rozległ się potężny plusk, wszyscy wokół zaczęli krzyczeć."
Według niepotwierdzonych przyczyn zdarzenia, kierowca mógł zemdleć za kierownicą. Pojawiają się też hipotezy o błędnym manewrze na drodze. Nurkowie wykluczyli, że w autokarze były inne osoby. Przyczyny zdarzenia ustalają włoskie służby.
Wypadek polskiego autokaru w Arezzo
W niedzielne popołudnie, 4 sierpnia, w pobliżu miasta Arezzo w środkowych Włoszech doszło do tragicznego wypadku autokaru turystycznego. Autobus, którym podróżowało łącznie 25 osób, w tym turyści z Azji, zjechał z drogi na autostradzie A1 i uderzył w barierkę ochronną. Autokar należał do polskiego przewoźnika, a za kierownicą pojazdu siedział 60-letni Polak.

Według wstępnych ustaleń policji, autobus jadący z Rzymu do Florencji z nieznanych przyczyn zjechał z drogi, wpadając do rowu. Ofiarą śmiertelną był obywatel Chin, który zginął na miejscu. Jedna osoba została ciężko ranna i wymagała natychmiastowego przetransportowania do szpitala. W sumie jedna osoba zginęła, a 25 zostało rannych.
Na miejscu wypadku szybko pojawiły się służby ratunkowe, w tym 14 karetek pogotowia ratunkowego, jednostki straży pożarnej oraz policja. Polska służba konsularna potwierdziła, że autokar należał do polskiego przewoźnika, ale żaden z pasażerów nie był obywatelem Polski.
Wypadki te przypominają o konieczności zachowania szczególnej ostrożności podczas podróży i o znaczeniu regularnych przeglądów technicznych pojazdów, zwłaszcza tych wykorzystywanych do przewozu większej liczby osób. Chociaż wypadki drogowe są nieprzewidywalne, odpowiedzialne podejście do kwestii bezpieczeństwa może zminimalizować ryzyko wystąpienia podobnych tragedii w przyszłości.