Pożary bloków mieszkalnych w Wolsztynie: Ofiary, ewakuacje i przyczyny

Tragiczny pożar przy ulicy Spokojnej: Śmierć 69-latki

W Wolsztynie, w jednym z bloków mieszkalnych przy ulicy Spokojnej, doszło do tragicznego pożaru, w wyniku którego życie straciła jedna osoba. Była to 69-letnia kobieta, którą strażacy wyjęli z płonącego mieszkania. Zdarzenie miało miejsce wczoraj w godzinach wieczornych, około godziny 17:00, w jednym z mieszkań w dwupiętrowym bloku. Strażacy z jednostki ratowniczo-gaśniczej w Wolsztynie otrzymali zgłoszenie o płonącym mieszkaniu, w którym przebywała co najmniej jedna osoba. W akcji uczestniczyły również zespoły OSP Obra i Kębłowo, patrol policji oraz liczne zespoły ratownictwa medycznego.

Na miejscu przystąpiono do błyskawicznej interwencji, której głównym zadaniem było wydobycie starszej kobiety z zastanych płomieni. Równocześnie pozostałe służby uczestniczyły w ewakuacji 40, a według innych doniesień 45 osób, będących w budynku. Po przybyciu na miejsce zastano rozwinięty pożar mieszkania na pierwszym piętrze. Z okna palącego się mieszkania wydobywały się płomienie oraz duże ilości czarnego dymu. Intensywne zadymienie w górnej części klatki schodowej uniemożliwiało ewakuowanie się części mieszkańców budynku.

Strażacy gaszą pożar bloku w Wolsztynie, widoczne płomienie i dym

Strażacy, zabezpieczeni w sprzęt ochrony układu oddechowego, udali się do palącego się mieszkania, w którym odnaleźli nieprzytomną osobę znajdującą się na fotelu w pomieszczeniu objętym pożarem. Ewakuowaną z pożaru osobę przekazano obecnemu na miejscu Zespołowi Ratownictwa Medycznego. Portal "Wolsztyn112" przekazał, że niestety, pomimo wysiłków Zespołu Ratownictwa Medycznego, nie udało się uratować starszej kobiety. Jak ustalił "Głos Wielkopolski", zmarła miała 69 lat. Zespół Ratownictwa Medycznego stwierdził brak funkcji życiowych oraz poparzenia ponad dziewięćdziesięciu procent powierzchni ciała. Wśród ewakuowanych lokatorów, interwencji medycznej udzielono dwóm z nich.

W tym czasie strażacy ugasili płonące mieszkanie oraz oddymili klatkę schodową, co pozwoliło na bezpieczną ewakuację ostatniego z mieszkańców budynku. Wcześniejsze próby ewakuacji przy pomocy drabiny mechanicznej przez okno mieszkania zakończyły się niepowodzeniem z uwagi na znaczne ograniczenia ruchowe ewakuowanego mieszkańca. Według wstępnych ustaleń, przyczyną pożaru było najprawdopodobniej zwarcie instalacji elektrycznej.

Pożar przy ulicy Słowackiego: Podpalenie w tle awantury rodzinnej

Do zdarzenia doszło kilka dni temu w Wolsztynie, tuż przed godziną 2:00 w nocy. Dyżurny miejscowej policji otrzymał zgłoszenie o awanturze domowej w jednym z bloków przy ulicy Słowackiego, w której mieli uczestniczyć pijany syn, żądający pieniędzy na alkohol od swojego ojca. Przybyli na miejsce policjanci zauważyli, że z okna klatki schodowej na ostatnim piętrze wydobywa się dym. Funkcjonariusze rozpoczęli natychmiastową ewakuację, pukając do wszystkich drzwi i nakazując jak najszybsze opuszczenie budynku. W kilku przypadkach konieczne okazało się wyważenie drzwi.

Najtrudniej było dostać się do mieszkań na ostatnim piętrze, gdzie panowało bardzo duże zadymienie i wysoka temperatura. Jeden z policjantów wszedł na piętro, czołgając się i torując sobie drogę gaśnicą samochodową. Udało mu się dotrzeć do czterech z sześciu mieszkań i ostrzec ich mieszkańców o niebezpieczeństwie. Drzwi piątego mieszkania, znajdującego się najbliżej źródła ognia, odkształciły się w stopniu uniemożliwiającym ich otwarcie. W mieszkaniu, jak się później okazało, znajdowała się trzyosobowa rodzina i mężczyzna, który zgłosił interwencję. Z opresji wybawili ich strażacy, którzy za pomocą wysięgnika koszowego ewakuowali ich przez balkon. Łącznie ewakuowano 33 osoby. Większość z nich po zakończonej akcji gaśniczej mogła wrócić do swoich mieszkań, jednak dziewięciu lokatorów spędziło resztę nocy poza domem.

Akcja ratunkowa strażaków i policji na Garncarskiej

W trakcie podjętych przez policjantów czynności udało się ustalić przebieg całego zdarzenia. Bezpośrednio po awanturze z udziałem ojca i syna, 66-letni ojciec agresora wyszedł z mieszkania w poszukiwaniu psa. Kiedy mężczyzna chciał wrócić do mieszkania, okazało się, że syn zamknął je od wewnątrz. Ponieważ prośby o wpuszczenie nie przyniosły efektu, mężczyzna postanowił wezwać policjantów. To spowodowało, że syn nagle wybiegł na klatkę schodową, a następnie w pośpiechu opuścił budynek, pozostawiając mieszkanie, w którym płonęły już ułożone w stos książki, kurtka i firany. Pożar bardzo szybko rozprzestrzenił się na pozostałe pomieszczenia, a niemogący wejść do mieszkania mężczyzna znalazł schronienie u sąsiadów. Dramaturgii całej sytuacji dodawał fakt realnego zagrożenia wynikającego z możliwości wybuchu gazu w instalacji, która w każdej chwili mogła ulec rozszczelnieniu. Szczęśliwie wezwani na miejsce pracownicy pogotowia gazowego odcięli jego dopływ do zagrożonych mieszkań.

Nadzorując rejon budynku, policjanci około godziny piątej nad ranem zauważyli podejrzewanego o podpalenie mężczyznę. Został on zatrzymany i doprowadzony do policyjnego aresztu. Jak ustalono, miał w organizmie około 0,6 promila alkoholu. W sprawie wszczęte zostało postępowanie prowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Wolsztynie. 29-letni wolsztynianin usłyszał zarzut spowodowania zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz wymuszenia rozbójniczego. Decyzją sądu wobec mężczyzny zastosowano trzymiesięczny areszt tymczasowy. Ewakuowana osoba pozostawała pod opieką strażaków do przybycia kolejnego Zespołu Ratownictwa Medycznego, z uwagi na podtrucie gazami pożarowymi wymagała zastosowania tlenoterapii.

Incydent przy ulicy Konopnickiej: Oparzenia i hospitalizacje

23 listopada 2016 roku, około godziny 18:00, dyżurny wolsztyńskiej jednostki odebrał zgłoszenie dotyczące pożaru, który wybuchł w mieszkaniu na trzecim piętrze budynku wielorodzinnego przy ulicy Konopnickiej. Na miejsce skierowano policjantów Wydziału Prewencji, którzy dotarli pod wskazany adres już po kilku minutach. Na czas prowadzonych działań konieczna okazała się ewakuacja kilkudziesięciu osób zajmujących mieszkania na tej samej klatce schodowej.

Schemat rozprzestrzeniania się dymu i ognia w budynku mieszkalnym

W trakcie podjętych przez policjantów i strażaków czynności ustalono, że w wyniku zdarzenia obrażeń doznał 55-letni właściciel mieszkania, w którym wybuchł pożar. Strażacy wynieśli nieprzytomnego mężczyznę na zewnątrz, skąd z oparzeniami ciała trafił do szpitala w Poznaniu. Pobrano od niego krew do badań na zawartość alkoholu. Hospitalizacji wymagali również lokatorzy jednego z mieszkań na czwartym piętrze. W sprawie wszczęte zostało postępowanie prowadzone przez policjantów KPP w Wolsztynie.

Niewielki pożar przy ulicy Żeromskiego i obawy mieszkańców

9 września, kilkanaście minut po godzinie 18:00, mieszkańcy jednego z bloków wielorodzinnych mieszczącego się w Wolsztynie przy ulicy Żeromskiego przeżyli chwile grozy. Do wolsztyńskich służb ratunkowych wpłynęła informacja o zadymieniu mieszkania. Strażacy po wejściu do środka zastali niewielki pożar, spowodowany pozostawieniem garnka na urządzeniu elektrycznym. Ogień udało się błyskawicznie ugasić, a mieszkanie zostało przewietrzone.

Na czas działań strażaków mieszkańcy bloku zostali ewakuowani na zewnątrz. W czasie działań strażaków podenerwowani mieszkańcy bloku nie kryli swoich emocji. Wskazywali na długotrwałe problemy z właścicielem mieszkania, w którym doszło do incydentu, mówiąc: „Z tym panem mamy problem już od dłuższego czasu i boimy się po prostu o swoje bezpieczeństwo. Znoszenie śmieci czy delikatnie mówiąc niewłaściwe zachowanie to tylko nieliczne z przykładów. W jego sprawie wielokrotnie interweniowała już policja, jednak niewiele z tego do tej pory wynikło. Dzisiejszy incydent dobitnie pokazuje jednak, że nasze obawy są zasadne i słuszne”.

tags: #pozar #bloku #w #wolsztynie