Pożar BMW i8 w Holandii: Wyzwania dla Służb Ratunkowych w Erze Elektromobilności

Spłonęło BMW i8, a to zdarzenie, wraz z podobnymi incydentami, stawia przed strażakami zupełnie nowe wyzwania. Pożar nietypowego, hybrydowego pojazdu rodzi pytania o poziom przygotowania lokalnych jednostek straży pożarnych do nadchodzącej ery elektromobilności.

Incydent z BMW i8 w Holandii

To nie pierwsze BMW i8, które spłonęło. Kilka miesięcy temu głośno było o holenderskich strażakach, którzy nie mogli sobie poradzić z płonącym autem. Tak skończyło się gaszenie płonącego BMW i8 w Holandii. Samochód całkowicie spłonął; w zasadzie nie da się poznać, co to za auto, ani gdzie ma przód, a gdzie tył. Po opanowaniu pożaru strażacy przez wiele godzin skupili się na schładzaniu wraku pojazdu.

BMW i8 to luksusowy sportowy samochód o napędzie hybrydowym produkowany przez niemiecki koncern od 2014 roku. Jest napędzany benzynowym silnikiem 1.5 o mocy 231 KM oraz silnikiem elektrycznym o mocy 131 KM. Auto wyróżnia się konstrukcją składającą się z dwóch modułów - pasażerskiego Life oraz napędowego Drive. Jego cena rozpoczyna się od kwoty znacznie ponad 600 tys. złotych. BMW i8 ma nadwozie z tworzywa sztucznego, dlatego w przypadku pożaru z auta zostaje tak niewiele.

Zniszczone nadwozie BMW i8 po pożarze

Specyfika Pożarów Pojazdów Hybrydowych i Elektrycznych

Zagrożenia ze Strony Akumulatorów Litowo-Jonowych

Upowszechnianie się pojazdów hybrydowych i elektrycznych stawia przed strażakami zupełnie nowe wyzwania. Litowo-jonowe akumulatory trakcyjne tego typu pojazdów mają tendencję do wytwarzania dużych ilości ciepła. Właśnie z tego względu w samochodach często muszą być one chłodzone cieczą. Każda usterka układu chłodzenia potencjalnie prowadzić może do pożaru. Akumulatory składają się z kilku tysięcy małych ogniw w jednej obudowie. Jeśli dojdzie do przegrzania lub uszkodzenia, całość zaczyna szybko się nagrzewać (efekt domina), co prowadzi do pożaru pojazdu.

Niekontrolowany wzrost temperatury sprawia, że katoda zaczyna wytwarzać tlen, który wchodzi w reakcję z elektrolitem. Efektem są eksplozje ogniw i tendencja do ich samozapłonu. Wystarczy jedno przegrzane ogniwo (baterie często składają się z kilkuset!), by zestaw zajął się ogniem. Trudność polega na tym, że nie do wszystkich zakamarków baterii da się dotrzeć ze środkiem gaśniczym. Do pożarów może dochodzić coraz częściej wraz ze wzrostem popularności samochodów zasilanych akumulatorami litowo-jonowymi.

Rola Litu i Problem Re-zapłonu

Tutaj niestety pojawia się kolejny problem. Jednym z podstawowych składników najpopularniejszych dziś baterii jest lit. To metal alkaliczny, który jest wybuchowy w przypadku wystawienia na działanie powietrza, a zwłaszcza wody. Sam proces spalania litu ma nagły i widowiskowy charakter, a polewanie go wodą pogarsza tylko sprawę. W opinii fachowców tego typu pożar może być niemożliwy do ugaszenia, dopóki nie wypali się samo jego źródło.

Wniosek jest taki: ugaszenie elektrycznego pojazdu jest niezwykle trudne, a sam wrak przez długi czas pozostaje „tykającą” bombą. Do jego samozapłonu dojść może jeszcze wiele godzin po opanowaniu pierwotnego pożaru, gdy wilgoć przedostanie się do uszkodzonych ogniw. Jeśli dojdzie do takiego scenariusza, gdy wrak trafi już na złomowisko czy policyjny parking, kolejny pożar może się okazać tragiczny w skutkach. Strażacy po ugaszeniu wraku jeszcze przez wiele godzin muszą polewać auto środkami gaśniczymi i wodą, aby schłodzić poszczególne ogniwa baterii akumulatorów, które mogą stać się nowym źródłem ognia.

Gaszenie pożarów pojazdów elektrycznych

Potrzeba Specjalistycznego Sprzętu i Przygotowania

Właśnie z tego względu, w krajach, gdzie elektryczne pojazdy szybko zyskują na popularności (na przykład w Skandynawii), straż pożarna inwestuje w nietypowy sprzęt. Na popularności zyskują ogniotrwałe kontenery, podobne do tych, w których transportuje się na przykład gruz. Po ugaszeniu pierwotnego pożaru wrak trafia do takiego właśnie kontenera, który zalewa się następnie środkami gaśniczymi lub wodą (auto pływa w nich po dach!). Płyny odbierają ciepło od uszkodzonych baterii i ograniczają ryzyko kolejnego zapłonu. Nawet gdy do niego dojdzie, pożar nie ma szans na wydostanie się poza kontener.

Użycie tego typu kontenera wymaga jednak specjalistycznego sprzętu, którego wiele jednostek straży pożarnej wciąż nie posiada. By zapakować wrak, potrzebny jest dźwig, a transport samego kontenera odbywa się ciężarówką. To pokazuje, że zrealizowanie "obietnic" dotyczących elektromobilności wymaga nie tylko inwestycji w infrastrukturę ładowania, ale również w wyposażenie służb ratunkowych.

Specjalistyczny kontener do gaszenia samochodów elektrycznych

Inne Incydenty z Pojazdami Elektrycznymi w Holandii

Mimo że artykuł koncentruje się na pożarze BMW i8, warto wspomnieć, że w Holandii miały miejsce także inne poważne incydenty z udziałem pojazdów elektrycznych. W rzeczywistości nagranie ilustrujące pożar samochodów hybrydowych w Holandii pokazywało pociąg transportujący samochody. Jego przyczyną była zerwana sieć trakcyjna. Ogień dotknął 60 samochodów, z czego 30 zostało całkowicie zniszczonych. Holenderski serwis Topgear.nl informuje, że zniszczone zostały pojazdy marki Ford. Powód zaprószenia ognia nie miał nic wspólnego z napędem samochodów, jednak incydent ten również podkreśla wyzwania logistyczne i bezpieczeństwa związane z transportem i obsługą dużej liczby pojazdów elektrycznych i hybrydowych.

tags: #pozar #bmw #i8 #holandia