W ostatnich latach region Brodnicy i powiat brodnicki doświadczyły szeregu zdarzeń pożarowych, które wymagały intensywnej interwencji służb ratunkowych. Incydenty te obejmowały zarówno obiekty mieszkalne, jak i gospodarcze czy produkcyjne, niosąc ze sobą znaczne straty materialne, a niekiedy także ofiary.
Groźny pożar stolarni w Mszanie
Jednym z najbardziej dramatycznych zdarzeń był pożar stolarni w miejscowości Mszana w gminie Brodnica. W nocy z 18 na 19 marca doszczętnie spłonęła stolarnia wraz ze znajdującym się nad nią mieszkaniem. W wyniku tego pożaru mężczyzna został poparzony. Mieszkańcy stracili dach nad głową, a ich dom nie nadawał się do zamieszkania. Była to sytuacja, w której osoby poszkodowane musiały znaleźć schronienie u rodziny.

Inne znaczące pożary w powiecie brodnickim
Powiat brodnicki niejednokrotnie musiał mierzyć się z licznymi zagrożeniami. W ciągu minionej doby w powiecie brodnickim doszło do dwóch pożarów, świadcząc o intensywności pracy strażaków w regionie. Na przykład, przez ponad 6 godzin strażacy z powiatu brodnickiego gasili pożar stogu siana w Komorowie, co wywołało pytania, czy w powiecie brodnickim nie grasuje podpalacz. W związku z tym wyznaczono nagrodę za jego ujęcie.
Innym wymagającym wydarzeniem była pracowita noc brodnickich strażaków, kiedy w trakcie działań wpływały kolejne zgłoszenia. Około 5 godzin trwała akcja z udziałem 8 zastępów straży pożarnej w jednym z zakładów produkcyjnych przy ul. Sikorskiego, co podkreśla skalę i różnorodność interwencji.

Nietypowa przyczyna pożaru w centrum Brodnicy
W czwartek rano w centrum Brodnicy doszło do pożaru, w którym interweniowali strażacy. Wszystko na to wskazuje, że przyczyna mogła być nietypowa. O pożarze w piwnicy budynku przy ul. 700-lecia w Brodnicy poinformowano strażaków 17 października przed godziną 9 rano. Gdy przyjechali na miejsce, pożar był niemal ugaszony, zajęli się zatem dogaszaniem. Po wywietrzeniu budynku i stwierdzeniu, że w powietrzu nie ma już żadnych szkodliwych gazów (m.in. tlenku węgla), zajęli się badaniem przyczyny interwencji.
W trakcie oględzin ustalono, że właściciel piwnicy zostawił w środku akumulator w trakcie ładowania prostownikiem. Wszystko na to wskazuje, że to właśnie tu tkwił problem - szczególnie, że cały ten sprzęt uległ całkowitemu zniszczeniu. Całe zadanie ładowania akumulatora wydaje się proste: wystarczy podłączyć prostownik (czyli ładowarkę) do akumulatora, wetknąć wtyczkę do gniazdka i poczekać. Jednakże akumulator podczas ładowania wytwarza wybuchowy wodór, który unosi się w bliskim jego sąsiedztwie. Generalnie nie jest to niebezpieczne, ale gdy ładowanie odbywa się w małym, zamkniętym pomieszczeniu, a zbliżymy źródło ognia, wtedy może dojść do wybuchu. Czasem wystarczy iskra.
