30 października wieczorem w miejscowości Kalino pod Rzgowem (woj. łódzkie) wybuchł potężny pożar. Ogień w mgnieniu oka zajął cały budynek i strawił dosłownie wszystko. Mieszkańcy stracili w mgnieniu oka cały swój dobytek.

Przebieg Pożaru i Akcja Gaśnicza
Pożar, który rozpoczął się około godziny 19.30, szybko się rozprzestrzeniał, niszcząc prawie cały obiekt. Jak się okazało, nie był to typowy budynek mieszkalny, lecz gospodarczy, ale mieszkali w nim ludzie.
W akcji ratowniczo-gaśniczej brało udział kilkudziesięciu strażaków, m.in. ze Rzgowa i Kalina. Strażacy do gaszenia używali wody z basenu sąsiedniej posesji.
Sprostowanie Nieprawdziwych Informacji
Miejscowy radny Zbigniew Waprzko szybko znalazł się na miejscu zdarzenia i poinformował o nim burmistrza Mateusza Kamińskiego, który zorganizował pogorzelcom dach nad głową. Ponieważ o pożarze krążą nieprawdziwe informacje, za radnym Z. Waprzko wyjaśniamy, że nieprawdą jest, że strażakom brakowało wody. Co prawda jako pierwszy pojawił się niewielki wóz strażacki z 300-litrowym zbiornikiem, ale wkrótce dojechały inne pojazdy gaśnicze. Hydrant, z którego zamierzano pobierać wodę, był zakręcony z powodu kradzieży wody, ale szybko uruchomiono inny.

Tragiczny Los Rodziny
Na szczęście nikt z osób zamieszkujących dom nie został ranny w pożarze. Jednak ich sytuacja jest dramatyczna - dom, który spłonął, należał do dziadków pani Mai. Kobieta przeprowadziła się tam z dziećmi latem, by móc dalej leczyć się onkologicznie. Rodzina straciła dosłownie wszystko, co posiadała.
Family Loses Home In Fire
Zaginione Zwierzęta: Apel o Pomoc
Gdy żywioł szalał na terenie posesji, z budynku uciekły zwierzęta - pies i kot. Okazuje się jednak, że w czasie chaosu związanego z ucieczką z płonącego budynku zaginęły. Z dużą nadzieją szukamy psa i kota. Jeżeli żyją, najprawdopodobniej poruszają się razem.
- Pies rasy amstaff - ma 9 lat.
- Kot biało-rudy - ma rok.
Rodzina intensywnie szuka ich pod gruzami domu. "Jeżeli doszłoby do spalenia, znalezione byłyby chociaż kości. Na całe szczęście nie znaleźliśmy... W domu były jeszcze inne zwierzęta, które jakoś uciekły i przeżyły. Dlatego jest nadzieja i szukamy! Nie prosimy, a błagamy o pomoc! To wszystko, co mamy."

Fala Solidarności i Wsparcie
Po tej tragedii w mediach społecznościowych pojawił się dramatyczny apel. Rodzina założyła też w internecie zbiórkę pieniędzy, by móc stanąć na nogi po dramatycznych wydarzeniach. Burmistrz Mateusz Kamiński, zaalarmowany przez radnego Zbigniewa Waprzko, zorganizował pogorzelcom dach nad głową.