Poniższy artykuł przedstawia przegląd najważniejszych incydentów pożarowych, które miały miejsce w miejscowościach Milewo, Milewskie oraz Milewo-Tosie. Skupia się na chronologii zdarzeń, specyfice każdego pożaru, działaniach służb ratunkowych oraz oszacowanych stratach.
Seria podpaleń w Milewie (Kujawsko-Pomorskie) na przełomie lipca i sierpnia
Mieszkańcy Milewa (gmina Dobre, powiat świecki, województwo kujawsko-pomorskie) doświadczyli serii niefortunnych zdarzeń. W ciągu zaledwie siedmiu dni na terenie ich wioski czterokrotnie wybuchał pożar w gospodarstwach. Wszystko wskazuje na to, że za tymi zdarzeniami stoi podpalacz, a policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

Pierwsze incydenty: 30 lipca
Pierwszy pożar w Milewie odnotowano 30 lipca w czwartkowe popołudnie. Całkowicie spłonął wówczas kompleks drewnianych budynków gospodarczych. Straty oszacowano na 30 tysięcy złotych.
Niezwiązane z główną serią zdarzeń, choć miało miejsce tego samego dnia, było pożar szop gospodarczych, w których mieszkańcy trzymali opał, rowery i narzędzia. Straty w tym przypadku wyniosły około 10 tysięcy złotych. Strażacy nie łączą jednak tego zdarzenia z późniejszymi, większymi pożarami.
Drugi pożar: 1 sierpnia - płonąca stodoła
W sobotę 1 sierpnia, około godziny 19:00, we wsi wybuchł kolejny pożar. Ogniem zajęła się ogromna stodoła o wymiarach 110 na 13 metrów. Strażakom udało się uratować połowę obiektu, w której znajdowało się zboże, jednak dach i strop w części objętej pożarem spłonął. Akcja gaśnicza trwała przez trzy godziny. Właściciele oszacowali straty na 100 tysięcy złotych. Zdaniem straży pożarnej, pojawienie się ognia w budynku było celowe i nastąpiło w wyniku podpalenia.

Trzeci i czwarty pożar: 5 sierpnia - stodoła i chlewnia
Po raz trzeci syreny alarmowe zawyły w środę 5 sierpnia, kilka minut po godzinie 18:00. Tym razem ogień pojawił się w stodole jednego z popegeerowskich gospodarstw, gdzie znajdowała się świeżo zebrana z pól słoma. Do akcji skierowano 5 zastępów ochotniczych straży pożarnych z terenu gminy Dobre. Jeden zastęp Państwowej Straży Pożarnej ze Świecia również wyjechał na miejsce, ale zawrócił, ponieważ strażacy z OSP sprawnie uporali się z gaszeniem ognia.
Niedługo po ugaszeniu pożaru w stodole, strażacy z PSP w Świeciu musieli ponownie jechać do Milewa. Na terenie tego samego gospodarstwa, gdzie chwilę wcześniej gaszono ogień, wybuchł pożar w chlewni. Kiedy strażacy przybyli na miejsce, cały budynek był już objęty ogniem. Na szczęście w środku nie było zwierząt ani sprzętów rolniczych, jedynie zwieziona z pól słoma. W akcji gaśniczej uczestniczyło aż 10 zastępów strażackich. Dzięki temu, że blisko budynku rosła kukurydza, pożar nie rozprzestrzenił się na pola i inne budynki w tym gospodarstwie. Dogaszanie ognia trwało do rana. Właściciel oszacował straty na 100 tysięcy złotych.
Dochodzenie i apele służb
Na miejscu zdarzeń zjawiła się także policja, która prowadzi dochodzenie w sprawie pożarów w Milewie. Wszystko wskazuje na to, że stoi za nimi podpalacz. Mieszkańcy wsi i strażacy mają nadzieję, że policjantom szybko uda się znaleźć sprawcę.
Służby apelują o ostrożność, zwłaszcza w okresie żniw, kiedy na polach jest bardzo dużo sprzętu rolniczego i może dojść do pożaru. Jak informują druhowie, każda akcja gaśnicza to olbrzymie koszty, a strażacy poświęcają swój cenny czas i ryzykują zdrowiem.
Policja poszukuje potencjalnych podejrzanych o podpalenie po pożarze w The Compound
Inne zdarzenia pożarowe w regionie Milewa
Pożar drewnianego domu w Milewskich (7 lutego)
7 lutego o północy pożar wybuchł w miejscowości Milewskie. Drewniany dom płonął jak pochodnia. Na ratunek ruszyło sześć zastępów straży pożarnej. Działania polegały na zabezpieczeniu miejsca akcji, ugaszeniu pożaru za pomocą kilku linii gaśniczych i rozbiórce części drewnianych budynku w celu ugaszenia palących się elementów. Osoba mieszkająca opuściła budynek przed przybyciem służb na miejsce pożaru. Strażacy wrócili do bazy o godzinie 3.

Pożar w kotłowni w Milewo-Tosie (16 marca)
W poniedziałkowe południe 16 marca, około godziny 12:30, w miejscowości Milewo-Tosie doszło do niebezpiecznego zdarzenia. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o gęstym dymie wydobywającym się z kotłowni murowanego budynku mieszkalnego. Na miejsce natychmiast skierowano jednostki strażackie. W działaniach gaśniczych brały udział łącznie trzy zastępy straży pożarnej, w tym druhowie z okolicznych jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej oraz jeden zastęp zawodowej straży pożarnej.
Dzięki sprawnej koordynacji i szybkiej reakcji ratowników, ogień udało się opanować, zanim rozprzestrzenił się na pozostałą część budynku. Z ustaleń pracujących na miejscu strażaków wynika, że bezpośrednią przyczyną pojawienia się ognia były kartony składowane w bezpośrednim sąsiedztwie pieca grzewczego. Na szczęście, mimo groźnie wyglądającej sytuacji, w wyniku pożaru nikt nie odniósł obrażeń.
