W ostatnich latach Bielsko-Biała, a w szczególności dzielnica Straconka, była świadkiem kilku poważnych pożarów domów mieszkalnych. Dwa z nich, ze względu na skalę zniszczeń, trudności w akcji gaśniczej oraz konieczność ewakuacji mieszkańców, zasługują na szczególną uwagę. Niniejszy artykuł przedstawia przebieg i konsekwencje tych zdarzeń.

Pożar kamienicy przy ulicy Straconki (15 lipca 2019)
Przebieg zdarzenia i akcja ratunkowa
W poniedziałek, 15 lipca 2019 roku, wczesnym rankiem przy ulicy Straconki w Bielsku-Białej doszło do pożaru poddasza kamienicy. Zgłoszenie o pożarze, które wpłynęło około godziny 5:00, początkowo wskazywało adres Górska 166. Okazało się, że to prywatna posesja w Małej Straconce, około 3 kilometry od rzeczywistego miejsca zdarzenia. Druhowie OSP Straconka jako pierwsi dojechali pod błędnie wskazany adres, gdzie pożaru nie było. Dopiero zastępy z Państwowej Straży Pożarnej, jadące ulicą Górską od strony miasta, zostały zatrzymane przez mieszkańców, którzy wskazali faktyczne miejsce interwencji - budynek pod adresem Straconki 166.
W pierwszej fazie akcji gaśniczej kluczowe było dokładne sprawdzenie obiektu pod kątem osób znajdujących się wewnątrz. Istniały trudności z ustawieniem drabiny mechanicznej obok budynku, ponieważ strażacy najpierw musieli utorować sobie drogę piłami łańcuchowymi. Około 17 mieszkańców zostało ewakuowanych z budynku; 6 osób opuściło kamienicę przed przybyciem straży pożarnej, a kolejnych 9 ewakuowali strażacy, którzy przybyli na miejsce akcji gaśniczej.
Skutki pożaru i trudności w akcji
Pożar udało się opanować w ciągu kilkunastu minut. Niestety, doszczętnie spłonęło mieszkanie na ostatnim piętrze kamienicy. Ogień objął także strych i znaczną część konstrukcji dachu, który po zdarzeniu nadawał się tylko do rozbiórki. Trzy osoby trafiły pod opiekę ratowników medycznych, a następnie do szpitala w związku z podejrzeniem podtrucia dymem. Na szczęście ich życiu nie zagrażało żadne niebezpieczeństwo.
Akcję gaśniczą utrudniał brak sprawnego hydrantu w pobliżu miejsca pożaru. Strażacy musieli utworzyć punkt czerpania wody przy ulicy Górskiej, w okolicy wiaduktu trasy S-1, oddalonego o około 500 metrów od miejsca zdarzenia. W akcji uczestniczyło 6 zastępów straży pożarnej. Dogaszanie pogorzeliska trwało kilka kolejnych godzin, a miejsce pożaru zabezpieczała Policja. Policjanci z komisariatu I w Bielsku-Białej rozpoczęli wyjaśnianie okoliczności i przyczyn pożaru. Ze względu na duże straty, budynek najprawdopodobniej nie nadawał się do zamieszkania, a lokatorzy prawdopodobnie musieli przenieść się do mieszkań socjalnych.
Pożar w Zielonej Górze. Płonie kamienica. Trwa akcja gaśnicza
Pożar budynku mieszkalnego przy ulicy Biernej (26 sierpnia 2024)
Geneza i rozwój pożaru
Kolejny poważny incydent miał miejsce 26 sierpnia 2024 roku, około godziny 14:00, w budynku mieszkalnym przy ulicy Biernej w bielskiej Straconce. Zgłoszenie pożaru dachu wpłynęło z WCPR o godzinie 13:59. Jak później ustalono, przyczyną zapłonu była sauna znajdująca się w budynku, od której ogień szybko zajął poddasze oraz część konstrukcji dachu.
Pożar został zauważony przez przypadkowych ludzi przejeżdżających ulicą Górską. Kolejne zgłoszenie wpłynęło od sąsiadów, którzy zaalarmowani dymem wydobywającym się z poddasza, powiadomili służby, precyzując lokalizację zagrożenia. Lokator budynku próbował samodzielnie ugasić pożar, który wybuchł w pomieszczeniu sauny na poddaszu. Opuścił pomieszczenia na piętrze chwilę przed tym, jak częściowo zawalił się strop.
Akcja gaśnicza i wyzwania logistyczne
Na miejsce interwencji wysłano osiem zastępów straży pożarnej oraz policję. Gdy na miejsce przyjechały pierwsze zastępy straży pożarnej, okazało się, że ogień wychodzi już na dach budynku, co wymagało wezwania dodatkowych sił i środków. Sytuacja była szczególnie trudna ze względu na specyfikę ulicy Biernej - jest ona bardzo wąska i kręta, a dom stoi na dużym wzniesieniu. To sprawiło, że ciężkie samochody gaśnicze oraz drabina mechaniczna miały spore trudności z dojazdem w pobliże miejsca zagrożenia.
Brak hydrantów w pobliżu miejsca akcji zmusił strażaków do zbudowania linii służącej do przetłaczania wody na miejsce pożaru. Jak relacjonował mł. brygadier, działania strażaków polegały na podaniu dwóch prądów gaśniczych i skutecznym ugaszeniu pożaru. O godzinie 14:25 pożar został opanowany. W dalszej kolejności strażacy rozebrali część konstrukcji dachu. Z budynku udało się ewakuować mieszkańca wraz z jego psem; zrobił to przyjaciel rodziny, zaalarmowany przez sąsiadów, jeszcze przed przyjazdem strażaków.
Następnie rozpoczęło się dogaszanie pogorzeliska i szacowanie strat. Przyczyna i okoliczności pożaru, choć wstępnie wskazano na saunę, miały być szczegółowo wyjaśniane przez policję.

Podsumowanie i konsekwencje
Oba opisane pożary w Straconce pokazały wyzwania, z jakimi mierzą się służby ratunkowe w rejonach o specyficznej zabudowie i infrastrukturze. Trudności w dojeździe, brak hydrantów oraz specyfika rozprzestrzeniania się ognia w starych budynkach mieszkalnych i kamienicach wymagają od strażaków szczególnych umiejętności i sprzętu. W obu przypadkach szybka reakcja i profesjonalizm strażaków zapobiegły większym tragediom, choć straty materialne były znaczne, a budynki wymagały gruntownych remontów lub rozbiórki.