Zagrożenie związane z pożarami na tzw. dzikich składowiskach odpadów to problem nomen omen palący i w nadchodzących latach z pewnością będzie tylko narastał. Ponieważ spalanie odpadów bywa niejednokrotnie najtańszym sposobem utylizacji zużytych przedmiotów, miejsca nielegalnego przechowywania śmieci coraz częściej stają się obszarem o wysokim ryzyku wystąpienia pożaru. Pozbawione stałego monitoringu tereny stwarzają dla niektórych zachętę, by pewnych produktów pozbyć się w niezauważalny sposób z pominięciem zasad bezpieczeństwa.
Skutki pożarów dla środowiska i zdrowia - badania naukowe
Wpływ pożarów wybuchających na dzikich składowiskach odpadów na zanieczyszczenie gleby, wody i powietrza bada mgr inż. Wojciech Rykała. Prace prowadzi w ramach swojej rozprawy doktorskiej, której promotorkami są prof. dr hab. Monika Fabiańska oraz dr Dominika Dąbrowska z Wydziału Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Śląskiego w Sosnowcu. Dotychczas przeanalizował setki próbek gleby oraz spalonych odpadów stałych pochodzących z nielegalnych wysypisk w Trzebini oraz w Sosnowcu.
Badania w Trzebini i Sosnowcu
W październiku ubiegłego roku w czasopiśmie „International Journal of Environmental Research and Public Health” opublikowany został artykuł podsumowujący wyniki badań w Trzebini, którego głównym autorem był doktorant UŚ. W 2018 roku na południu miejscowości doszło do pożaru na dzikim składowisku odpadów. Z prowadzonych od 2021 roku analiz wynika, że spalanie tamtejszych śmieci doprowadziło do zanieczyszczenia m.in. WWA, czyli wielopierścieniowymi węglowodorami aromatycznymi, takimi jak benzo[a]antracen, dibenzo[a,h]antracen czy indeno[1,2,3-cd]piren.
- Problem nie znika po ugaszeniu pożaru. Udało nam się ustalić, że w Trzebini wciąż obecne są zanieczyszczenia związane z incydentem. Gdy rozpoczęliśmy tam badania w 2021 roku, okazało się, że ciągle można było stwierdzić wysoką kancerogenność i mutagenność znajdowanych tam związków. Mają one potencjalny wpływ na środowisko i zdrowie mieszkańców - tłumaczy mgr inż. Próbki pozyskane ze składowiska w małopolskim mieście pozwoliły na ustalenie, jakiego rodzaju odpady uległy spaleniu. Były wśród nich stare opony, plastiki, tekstylia, a także stare tapety.
Wiedza o tym, które przedmioty przechowywane były na wysypisku oraz co dokładnie i w jakiej temperaturze uległo w nich spaleniu, jest niezbędna do właściwej oceny skali potencjalnego zagrożenia dla gleb, wód podziemnych oraz żyjących w pobliżu zwierząt i ludzi. Miejskie wysypiska śmieci niejednokrotnie zawierają wysoce toksyczne związki, jak metale ciężkie, siarczany i chlorki. Ponieważ nielegalne wysypiska nie podlegają takiej samej kontroli jak przedsiębiorstwa działające w świetle prawa, mogą być na nich przechowywane odpady o różnym stopniu szkodliwości. Monitorowanie takich obiektów jest bardzo utrudnione, jeśli nie niemożliwe.
Składowisko w Trzebini, na którym prace naukowe prowadził doktorant UŚ, od 2013 roku przestało być użytkowane. Właściciel posesji nie wywiązał się jednak z obowiązku utylizacji znajdujących się tam odpadów. Władze i mieszkańcy pozostali z niezwykle kłopotliwą pamiątką, stwarzającą zagrożenie dla środowiska i ludzi.

Wyzwania w badaniach terenowych
W ramach detektywistycznego śledztwa, jakie wykonać muszą naukowcy badający skutki pożarów na dzikich składowiskach odpadów, prowadzone są prace w terenie, podczas których współpraca z instytucjami bywa niezbędna. - Gdy zaczynałem swoje badania w Sosnowcu, mieliśmy stały kontakt z urzędem miasta. Umożliwiło nam to pozyskanie głębszej wiedzy na interesujący nas temat. Działania prowadziła tam także prokuratura, w związku z czym nie mieliśmy dostępu do tego terenu od samego początku - wspomina mgr inż. Wojciech Rykała. Próbki z nielegalnego składowiska odpadów udało się pobrać w 2021 i 2022 roku.
Widziane w 2020 roku potężne kłęby czarnego dymu z pożaru w Sosnowcu wzbudziły uzasadnione obawy o to, jak bardzo zdarzenie to mogło wpłynąć na zanieczyszczenie powietrza. Toksyczne opary mogą przenosić się na duże odległości, nawet do kilku kilometrów od płonącego miejsca, i osiadać w płucach mieszkańców okolicznych miejscowości. Samo nielegalne składowisko, gdzie wybuchł pożar, mieściło się na przedmieściach Sosnowca, a najbliższe od niego domostwa znajdowały się w odległości około 500 metrów.
- Przeprowadziliśmy pobór prób, by określić, jak wielkie oddziaływanie miały substancje skumulowane w chmurze zanieczyszczeń, która pojawiła się nad centrum Sosnowca.
Rekomendacje i dalsze prace
Prace naukowe prowadzone przez zespół, w którego skład wchodzi mgr inż. Wojciech Rykała, mogą ostatecznie pomóc w opracowaniu rekomendacji dla samorządów i władz gmin, jak zapobiegać pożarom na dzikich składowiskach odpadów. Efektami tych prac powinny być lepsza kontrola i monitoring tego typu obiektów. Wyniki badań naukowców mogą też doprowadzić do opracowania skuteczniejszych procedur mających na celu ograniczenie ryzyka wystąpienia pożaru lub zwalczanie negatywnych skutków, gdy jednak do niego dojdzie.
Przykładowo, w podsumowaniu artykułu na temat nielegalnego składowiska odpadów w Trzebini badacze zasugerowali, by pracownicy, którzy w przyszłości wezmą udział w jego oczyszczaniu, bezwzględnie zaopatrzyli się w ochronną odzież, rękawice oraz maski.
W przypadku legalnie działających wysypisk teren, na którym przechowywane są odpady, musi być zabezpieczony na kilka sposobów. Jednym z nich jest odpowiednia izolacja podłoża, gwarantująca jego nieprzepuszczalność. Dzięki temu potencjalnie szkodliwe substancje nie przedostaną się do gleby czy warstwy wodonośnej np. podczas opadów deszczu. Takiej ochrony nie posiadają dzikie składowiska odpadów - ryzyko przedostania się groźnych związków do środowiska jest tam dużo wyższe.
Obecnie mgr inż. Wojciech Rykała kontynuuje swoje prace naukowe, których celem jest badanie wpływu pożarów na dzikich składowiskach odpadów na zanieczyszczenie środowiska przyrodniczego i możliwości przeniknięcia toksycznych substancji do gleby oraz warstwy wodonośnej. Nadal prowadzi analizy na wysypisku w Sosnowcu, a także w południowo-zachodniej części Polski.
Odpowiedzialność prawna i wyzwania w monitoringu
Kto odpowiada za pożar wysypiska śmieci?
W przypadku pożaru wysypiska śmieci i związanych z tym szkód, odpowiada podmiot władający nieruchomością, na której magazynowane są odpady. Nie musi to być więc wyłącznie właściciel. Często mamy do czynienia z taką sytuacją, że teren jest wynajmowany przez inny podmiot.
Właściciel zwykle umywa ręce i odsuwa od siebie odpowiedzialność. Nie zawsze ma rację. Bo jeżeli nie można ustalić, kto wytworzył odpady, uznaje się, że za odpady odpowiada podmiot, na którego terenie są one magazynowane. A więc właściciel.
Dla właściciela terenu kluczowe jest posiadanie chroniącej go i zgodnej z prawem umowy najmu czy dzierżawy terenu. Najlepiej, gdy taka umowa zawiera także odpowiednie zabezpieczenia roszczeń właściciela za szkody wyrządzone przez najemcę. W umowie można zapewnić szerokie uprawnienia kontrolne, które umożliwią rozwiązanie umowy i nałożenie dodatkowych sankcji na nierzetelnego kontrahenta.
Jeśli jesteś właścicielem nieruchomości wynajmowanej na cele magazynowania towarów, skontroluj najemcę i sprawdź, czy przechowuje on towary, czy odpady i czy robi to zgodnie z prawem.
Regulacje dotyczące magazynowania odpadów
Magazynowanie odpadów wytworzonych w innym miejscu jest możliwe tylko po uzyskaniu zezwolenia na zbieranie odpadów, co nie jest rzeczą łatwą. „Często nie jest to wina urzędników, którzy zwykle rozumieją sytuację przedsiębiorców. Problem stanowi stopień skomplikowania przepisów prawnych i zaostrzające się wymogi, których nikt nie jest w stanie z góry przewidzieć. Bez wsparcia wyspecjalizowanych firm nie dałbym sobie pewnie rady” - mówi Marek Roszkiewicz, prowadzący składowisko odpadów w Poznaniu przy ul. Druskienickiej.
Przy magazynowaniu odpadów konieczne jest posiadanie monitoringu. Zapis obrazu wizyjnego systemu kontroli miejsca magazynowania lub składowania odpadów przechowuje się przez miesiąc od daty dokonania zapisu. Zapis z monitoringu będzie istotny w przypadku pożaru i dochodzenia odszkodowania od ubezpieczyciela. Ułatwi też dochodzenie roszczeń właściciela od nierzetelnego najemcy - warto zapewnić sobie w umowie dostęp do tych danych.
Odpady, z wyjątkiem odpadów przeznaczonych do składowania, mogą być magazynowane maksymalnie przez 3 lata, jeśli jest to uzasadnione procesami technologicznymi lub organizacyjnymi. W projekcie do zmian ustawy o odpadach przewinęła się propozycja skrócenia tego okresu do roku, ponieważ zdarza się nie tak rzadko, że firmy likwidują się przed upływem 3 lat, aby uniknąć odpowiedzialności za usunięcie odpadów. Wprowadzenie krótszego okresu magazynowania miało na celu ograniczenie takich praktyk. Widocznie wątpliwości, czy jest to najlepsze rozwiązanie, przeważyły i finalnie odpady mogą być magazynowane przez 3 lata.
Zgodnie z postulatem samorządów, które od dawna zwracają uwagę na problem nielegalnego gospodarowania odpadami, w ustawie o odpadach znajduje się przepis, zgodnie z którym gospodarowanie odpadami, polegające na zbieraniu odpadów niebezpiecznych, odzysku odpadów przez wypełnianie terenów niekorzystnie przekształconych, zbieraniu lub przetwarzaniu odpadów komunalnych lub odpadów pochodzących z przetwarzania odpadów komunalnych, wymaga uzyskania odpowiednich zezwoleń.
Zgodnie z tym, tego rodzaju działalność może być prowadzona wyłącznie na nieruchomości, której właścicielem, użytkownikiem wieczystym, użytkownikiem albo dzierżawcą jest posiadacz odpadów gospodarujący tymi odpadami. Celem tych przepisów jest utrudnienie działalności podmiotom, które wcześniej nielegalnie gospodarowały odpadami, wykorzystując luki prawne związane z brakiem własności terenu, na którym prowadziły swoją działalność.
Jak są segregowane odpady? - Fabryki w Polsce
Dochodzenie odszkodowania po pożarze
Jeśli właściciel obiektu, który spłonął, odmawia Ci wypłaty odszkodowania za szkody poniesione w wyniku pożaru, który powstał w jego obiekcie i się rozprzestrzenił, masz prawo zgłosić szkodę do jego ubezpieczyciela z tytułu polisy OC (odpowiedzialności cywilnej). Takie ubezpieczenie obejmuje szkody wyrządzone osobom trzecim w związku z prowadzeniem działalności lub posiadaniem mienia. Ta droga jest dużo tańsza od założenia sprawy w sądzie i zawsze sugerujemy jej wykorzystanie przed wytoczeniem powództwa.
Procedura zgłoszenia szkody z OC
W przypadku pożaru poszkodowany powinien niezwłocznie zgłosić szkodę do ubezpieczyciela, który zajmie się jej likwidacją zgodnie z warunkami umowy. Ważne - nie musi być tu zgody właściciela - polisa ubezpieczeniowa chroni co do zasady osoby poszkodowane (a nie tylko wyłącznie właściciela).
Jako właściciel obiektu, który spłonął, zgłoś szkodę do ubezpieczyciela, dostarczając następujące dokumenty:
- Numer polisy ubezpieczeniowej.
- Opis zdarzenia.
- Dokumentację szkód (zdjęcia, filmy, faktury).
- Protokoły ze straży pożarnej oraz innych służb, jeśli były obecne na miejscu zdarzenia.
Ubezpieczyciel prawdopodobnie wyśle rzeczoznawcę, aby ocenił szkody na miejscu pożaru. Upewnij się, że jesteś obecny podczas inspekcji, aby odpowiedzieć na wszelkie pytania i dostarczyć dodatkowe informacje.
Po złożeniu zgłoszenia i przeprowadzeniu inspekcji przez rzeczoznawcę, ubezpieczyciel dokona oceny szkód i podejmie decyzję o wypłacie odszkodowania. Może to potrwać kilka tygodni, w zależności od skomplikowania sprawy i ilości dostarczonych dokumentów.
Jeśli ubezpieczyciel uzna roszczenie, otrzymasz wypłatę odszkodowania zgodnie z warunkami polisy. W przypadku, gdy nie zgadzasz się z decyzją ubezpieczyciela, masz prawo do odwołania się od decyzji. Jeśli po odwołaniu ubezpieczyciel nadal odmówi Ci wypłaty należnego odszkodowania, możesz skierować sprawę do sądu.
Z doświadczenia wiemy, że ubezpieczyciele często zaniżają wysokość odszkodowania, dlatego pozwanie ubezpieczyciela jest często konieczne. Jednak już nawet częściowa wypłata odszkodowania ma olbrzymie znaczenia - przesądza o odpowiedzialności za szkodę i często zabezpiecza środki finansowe na dochodzenie dalszych roszczeń w sądzie. Ważne jest tylko, by na etapie likwidacji szkody nie podpisywać porozumienia dotyczących zrzeczenia się dalszych roszczeń.
Jeśli jesteś poszkodowana/poszkodowany w wyniku pożaru, możesz zgłosić szkodę także i z własnej polisy ubezpieczeniowej, jeśli obejmuje ona szkody powstałe na skutek pożaru. Zgłoś szkodę swojemu ubezpieczycielowi i pamiętaj, że musisz dostarczyć wszelkie niezbędne dokumenty potwierdzające powstanie szkody.
Pożar w archiwum
Może się zdarzyć tak, że w pożarze zniszczone zostaną dokumenty urzędowe lub sądowe. W przypadku zniszczenia dokumentacji sądowej możesz złożyć wniosek o odtworzenie zniszczonych akt. Wniosek o odtworzenie akt możesz złożyć do sądu, który prowadził sprawę, powołując się na zaistniałe okoliczności (pożar).
Odszkodowania za immisje (sąsiednie nieruchomości)
Czasem jednorazowy pożar na sąsiedniej nieruchomości nie jest tak uciążliwy jak stałe zakłócenia ze strony nieruchomości sąsiada. Jeśli w sąsiedztwie znajduje się zakład przemysłowy, którego działalność powoduje przenikanie na Twoją nieruchomość zadymienia, generowanie zanieczyszczeń czy nieprzyjemnych zapachów, jako poszkodowany możesz domagać się odszkodowania od uciążliwego sąsiada. Swoich praw możesz dochodzić w sądzie.
Sporządzenie pozwu i pozwanie sąsiada może nie być tym, o czym marzysz, ale czasem jest to jedyna droga. Jeżeli tą czynność poprzedzają prowadzone w dobrej wierze negocjacje ugodowe, czasem udaje się osiągnąć porozumienie. Ustępstwo dokonane dla utrzymania poprawnych stosunków międzysąsiedzkich zwykle opłaca się na innych polach.
Jeżeli jednak negocjacje nie dadzą rezultatu, pozostaje nam złożenie pozwu. Wzór pozwu przeciwko właścicielowi nieruchomości o zaniechanie naruszeń jest przykładem hipotetycznym. W czasie sporządzania własnego pozwu uwzględnij w treści własną sytuację, która powinna stanowić podstawę argumentacji przed sądem. Proszę też pamiętać o jak najszerszym udokumentowaniu roszczenia (koszty naprawy, odbudowy, rachunki za zniszczone rzeczy).
Gdzie zgłosić smród z oczyszczalni lub innych źródeł?
W przypadku, gdy smród pochodzi z działalności przemysłowej, pierwszym punktem kontaktowym powinien być lokalny inspektorat ochrony środowiska. Twoje zgłoszenie powinno zawierać dokładny opis problemu, w tym czas wystąpienia, charakter zapachu oraz wszelkie inne obserwacje, które mogą pomóc w identyfikacji źródła.
Jeżeli problem dotyczy awarii kanalizacyjnej lub innych instalacji komunalnych, właściwym miejscem zgłoszenia jest lokalny urząd miasta lub gminy.
W przypadkach, gdy smród pochodzi z terenów prywatnych, takich jak nielegalne wysypiska śmieci, skontaktuj się z lokalną policją lub strażą miejską.
Jeśli Twoja nieruchomość znajduje się w sąsiedztwie lotniska, oczyszczalni ścieków, składowisk odpadów (które ostatnio płoną częściej niż zwykle, stwarzając poważne zagrożenie dla sąsiadów), linii i stacji elektroenergetycznych, sprawdź, czy sejmik województwa wyznaczył w drodze uchwał obszary ograniczonego użytkowania (OOU) dla określonych przedsięwzięć w Twojej okolicy.
W związku z ustanowieniem OOU wartość Twojej nieruchomości może ulec obniżeniu. W takiej sytuacji jako właściciel takiej nieruchomości możesz żądać wykupienia nieruchomości lub jej części.
Przykłady pożarów dzikich wysypisk w Polsce
Pożar w Sosnowcu (2020)
16 września 2020 roku Sosnowiec spowiły ogromne kłęby czarnego dymu. Mogli je dostrzec nawet mieszkańcy Katowic. Pożar, który rozprzestrzenił się na nielegalnym składowisku odpadów, został ugaszony dopiero następnego dnia. Obszar dzikiego składowiska odpadów w Sosnowcu po pożarze był przedmiotem intensywnych badań.
Pożar w Radomiu
Na miejskim wysypisku śmieci w Radomiu w środowy poranek wybuchł pożar. Straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze wysypiska przy ul. Witosa w Radomiu przed godz. 6:00. Ogień objął powierzchnię około 300 m kw. Nad wysypiskiem widać było czarny słup dymu. Dym nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców, ale lepiej nie otwierać na razie okien i unikać niepotrzebnych spacerów - powiedział rzecznik radomskiej straży pożarnej kpt. Adrian Skrzek. Radom24.pl cytował operatora składowiska, spółkę Radkom, która poinformowała o pożarze około godziny 6:00. Na razie trudno powiedzieć, co było przyczyną pożaru.
29 zastępów straży pożarnej pracuje nad ugaszeniem pożaru, który zajął radomskie wysypisko śmieci. Jakość powietrza jest monitorowana przez wysłany na miejsce zespół specjalistów z jednostki ratownictwa chemicznego. Pożar na ul. Witosa został opanowany i nie rozprzestrzenia się.
Na miejscu pracuje 29 zastępów straży pożarnej, a jakość powietrza monitoruje Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Warszawy. Nie ustalono dotychczas źródła pożaru, a ustaleniem przyczyn zajmą się śledczy i biegli z zakresu pożarnictwa. Pożar jest opanowany, nie rozprzestrzenia się i nie stanowi zagrożenia dla mieszkańców - przekazał Interii rzecznik radomskiej straży pożarnej kpt. Adrian Skrzek.
Zgłoszenie w sprawie zapalenia się miejskiego wysypiska śmieci w Radomiu, zlokalizowanego przy ul. Witosa, wpłynęło do jednostki w środę około godz. 5.30. Akcja gaśnicza, obejmująca około 300 metrów kwadratowych, trwa, a na miejscu pracuje obecnie 29 zastępów straży pożarnej. Nad miejskim wysypiskiem w Radomiu unosi się dym, a w okolicy wyczuwalny jest nieprzyjemny zapach. W związku z tym na miejsce pożaru skierowano także Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 6 w Warszawie. Specjaliści monitorują jakość powietrza. Jeśli stężenie szkodliwych substancji w powietrzu będzie zbyt wysokie, mieszkańcy Radomia zostaną poinformowani. Rzecznik wskazał, że działania są utrudnione ze względu na zalegające śmieci, które trzeba usunąć, żeby dostać się do wszystkich zarzewi ognia.

Inne przypadki w Polsce
Pożar nielegalnego wysypiska śmieci w Świętochłowicach oraz pożar hałdy śmieci w Ostrowitem nieopodal Pruszcza Gdańskiego to tylko niektóre przykłady pożarów, które miały miejsce w Polsce w ostatnim czasie. Do Siemianowic Śląskich przyjechała nawet wiceminister klimatu Anita Sowińska, która zapewniła, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska pracuje nad rozwiązaniami usprawniającymi ściganie przestępców zarabiających na gromadzeniu nielegalnych odpadów, w tym chemikaliów. Zapewnienia pani wiceminister, jakkolwiek szczere by nie były, nie zrekompensują poszkodowanym poniesionych strat. Niezależnie od przyczyn pożarów (wypadek losowy czy podpalenie) można zadać pytanie, kto odpowiada za szkody spowodowane pożarem?
Pożar w Warszawie (Bardowskiego)
W poniedziałek 27 kwietnia, tuż po godzinie 23:10, Stanowisko Kierowania Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie otrzymało zgłoszenie o płonącym nielegalnym składowisku odpadów przy ulicy Bardowskiego w Warszawie. Na miejsce natychmiast zadysponowano liczne jednostki straży pożarnej. Po dojeździe na wskazany adres stwierdzono, że ogień rozprzestrzenia się z kilku lokalizacji na terenie nielegalnego składowiska odpadów. Powierzchnia pożaru ogólnie wyniosła 3 tys. metrów kwadratowych. W nocy przy ulicy Bardowskiego na Targówku doszło do dużego pożaru dzikiego wysypiska śmieci. Ogień pojawił się na opuszczonym terenie należącym do dzielnicy, gdzie od dłuższego czasu osoby postronne podrzucały różnego rodzaju odpady. Zgłoszenie o pożarze wpłynęło w nocy o godzinie 22:53. Już na początku działań służby zlokalizowały cztery źródła ognia. Ogniska były oddalone od siebie o około 50-100 metrów.
W akcji gaśniczej brało udział 9 zastępów straży pożarnej, w tym grupa operacyjna miasta. Działania strażaków nie zakończyły się na samym ugaszeniu płomieni. Konieczne było dokładne dogaszanie i przelewanie pogorzeliska. Prace trwały do około godziny 6 rano. Jeszcze dziś na miejscu ma pracować biegły z zakresu pożarnictwa. Jego zadaniem będzie ustalenie, czy doszło do podpalenia, czy do zaprószenia ognia. Co najważniejsze, nikomu nic się nie stało.
tags: #pozar #dzikiegowysypiska #smieciza #posesja