Ogromny pożar w fabryce opakowań w Szczecinku
W nocy z niedzieli na poniedziałek w Szczecinku wybuchł pożar w fabryce opakowań. Ogień pojawił się około godziny 3 nad ranem i w ciągu kilku godzin doszczętnie strawił cały teren firmy, obejmujący około dwóch hektarów. Dach hali zawalił się, a zagrożona była także pobliska stacja paliw.

W akcji gaśniczej brało udział 26 zastępów straży pożarnej. Zadanie było tym trudniejsze, że fabryka zajmuje się produkcją opakowań i tektury, a ogień pojawił się m.in. w ważących ok. dwóch-trzech ton, mocno zbitych belach papieru. W krytycznym momencie na miejscu pracowało 22 zastępów strażaków, a na miejscu pracowało około 80 ratowników, w tym policja, straż miejska i karetka pogotowia.
Trwa dogaszanie pożaru na obszarze 17 tysięcy metrów kwadratowych zakładu produkcji opakowań, w którym wciąż pracuje kilkanaście zastępów straży pożarnej. Akcja może potrwać do późnych godzin wieczornych.
Skutki pożaru: Utrata pracy dla setek osób
Fabryka była jednym z największych pracodawców w Szczecinku, zatrudniając około 250 osób, w tym w znacznej części osoby niepełnosprawne, ponieważ OPAK był zakładem pracy chronionej. Pożar spowodował, że 250 osób w kilka minut straciło źródło utrzymania. Zdaniem przedstawicieli miejskich i powiatowych służb, którzy wzięli udział w posiedzeniu zespołu zarządzania kryzysowego, jest to czarny dzień dla lokalnego rynku pracy.
Leopold Pączka, właściciel fabryki opakowań, zaapelował o pomoc dla osób, które straciły źródło utrzymania siebie i swoich rodzin. Zwrócił uwagę, że do tej pory wszyscy pracownicy mieli wypłacone wynagrodzenia, ale w przyszłości będą bez pracy i finansów. Wiele z tych osób pracowało z nim od samego początku, czyli przez 25 lat.

Wsparcie dla poszkodowanych pracowników
Wsparcie dla pracowników zaoferowały już Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, który będzie pomagał osobom poszkodowanym, wypłacając zasiłki i świadczenia. Na ten cel zostaną zabezpieczone pieniądze w budżecie. Deklarację pomocy złożyło także Ministerstwo Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej.
W pomoc ma się włączyć także Powiatowy Urząd Pracy. Maciej Batura, z-ca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Szczecinku, podkreśla, że pożar zakładu dotknął przede wszystkim pracowników chronionych, a fabryka była ostatnim zakładem pracy chronionej na terenie powiatu szczecineckiego. Znalezienie pracy dla tych osób, z których część ma bardzo poważne dysfunkcje, będzie bardzo trudne.
Pracownicy firmy muszą być zarejestrowani w PUP, a do tego potrzebne jest świadectwo pracy. Tymczasem większość budynków firmy całkowicie spłonęła. W jedynym ocalałym obiekcie, czyli portierni, pracownicy otrzymają wszelkie informacje o możliwej pomocy.
Przyczyny pożaru i dalsze czynności
Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru. Śledczy będą to wyjaśniać. Niezbędna będzie także opinia biegłego w zakresie pożarnictwa.
Nadkomisarz Tomasz Bykowski ze szczecineckiej policji poinformował, że gdy pożar zostanie ugaszony i nie będzie już żadnego niebezpieczeństwa, będzie można wejść na teren pogorzeliska i wykonać czynności procesowe. Na szczęście nie było żadnej nocnej zmiany - na miejscu był tylko stróż i jeden pracownik, którzy zauważyli pożar i go zgłosili. Nikomu nic się nie stało.
tags: #pozar #eurocopert #szczecinek