Noc z soboty na niedzielę, z 24 na 25 sierpnia, okazała się tragiczna dla Poznania. W kamienicy przy ulicy Kraszewskiego 12 doszło do groźnego pożaru, który przerodził się w serię wybuchów, niosąc ze sobą ofiary śmiertelne i obrażenia wśród ratowników oraz mieszkańców.

Przebieg zdarzeń: od pożaru do eksplozji
Zgłoszenie o pożarze dotarło do służb ratunkowych chwilę przed północą. Pierwsze zastępy Państwowej Straży Pożarnej przybyły na miejsce zdarzenia po kilku minutach, rozpoczynając natychmiastowe działania rozpoznawcze. W trakcie tych działań doszło do niespodziewanego wybuchu, który, według relacji ratowników, mógł być nawet dwoma eksplozjami. To właśnie wybuchy spowodowały najtragiczniejsze skutki.
Próba zlokalizowania źródła ognia i niebezpieczne odkrycie w piwnicy
Pierwsi ratownicy, nie będąc w stanie od razu zlokalizować źródła pożaru, wezwali na pomoc kolejną jednostkę. Jednak zanim przybyła dodatkowa ekipa, grupa strażaków postanowiła samodzielnie przeszukać piwnicę budynku, która wydawała się potencjalnym miejscem rozwoju ognia. Dotarli oni do drzwi pomieszczenia zajmowanego przez serwis akumulatorów. Klucze uzyskane od właściciela firmy nie pasowały do zamków.
Strażacy zdecydowali się na ostrożne wejście, wybijając jedno z okienek w drzwiach, aby uniknąć wyważania całej konstrukcji. Za wybitym otworem dostrzegli torby z akumulatorami. Po wyciągnięciu ich na zewnątrz i oświetleniu pomieszczenia latarkami, strażacy zauważyli, że dymu było bardzo mało. To odkrycie okazało się mylące i być może uśpiło ich czujność.

Moment wybuchu i jego skutki
Po chwili jeden ze strażaków zauważył, że przez wybite okienko do pomieszczenia zasysane jest powietrze. Ostrzegł swoich kolegów, którzy stali przy drzwiach, aby zachowali ostrożność. Sam zdążył się odsunąć, gdy nastąpiła eksplozja. Wybuch odrzucił go i zamroczył.
Jeden ze strażaków, opisując przebieg zdarzeń w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", podkreślił, że to, co wydarzyło się w piwnicy, wymyka się ich wiedzy. „Nie znamy takiego przypadku na świecie. Nie przerabialiśmy go na żadnym szkoleniu” - powiedział.
Ofiary i ranni
W wyniku eksplozji śmierć poniosło dwóch młodych strażaków: śp. ogn. Patryk Michalski oraz śp. ogn. Łukasz Włodarczyk, którzy znajdowali się w piwnicy w momencie wybuchu. Premier Donald Tusk na platformie X uczcił ich pamięć, nazywając ich „prawdziwymi bohaterami naszych czasów”.
Poza ofiarami śmiertelnymi, wielu strażaków zostało rannych. Część z nich wymagała przetransportowania do specjalistycznego szpitala w Siemianowicach Śląskich. Obrażenia odniosły również trzy osoby cywilne: jedna mieszkanka kamienicy oraz dwie osoby postronne, które prawdopodobnie zostały ranne na skutek odłamków.

Hipotezy dotyczące przyczyn pożaru
Według źródeł Onetu, jedną z głównych hipotez zakładanych przez śledczych jest zapalenie się baterii gromadzonych w działającym w piwnicy punkcie ich napraw i serwisu. To właśnie w tym pomieszczeniu najpierw pojawił się ogień, którego początkiem była najprawdopodobniej awaria jednej z baterii. Świadczyć o tym mają spalone akumulatory, które zauważono w spalonym budynku i wokół niego.
"To w piwnicy, w której strażacy znaleźli torby z akumulatorami, doszło do dwóch wybuchów. Pożar wywołała najprawdopodobniej awaria jednej z baterii" - relacjonuje świadek zdarzenia.
Ewakuacja i działania ratownicze
W trakcie działań ratowniczych sprawnie przeprowadzono ewakuację mieszkańców. Z płonącej kamienicy ewakuowano 20 osób. Dodatkowo ewakuowano mieszkańców okolicznych budynków, co stanowiło około 100 osób. Sytuację udało się opanować jeszcze w nocy, a działania strażaków zakończyły się około godziny 1:00.
Ważne było również zabezpieczenie miejsca zdarzenia i przeprowadzenie dokładnych oględzin, które miały pomóc w ustaleniu przyczyn tragedii. Nadbryg. Galica, zastępca komendanta głównego PSP, zaznaczył, że potrzebne będą dokładne oględziny, aby ustalić, co mogło spowodować wybuch w budynku.