Co najmniej 43 osoby zginęły w wielkim pożarze, który wybuchł w jednej z fabryk w Delhi. Pożar ogarnął fabrykę torebek w stolicy Indii, New Delhi. Według mediów żywioł rozprzestrzenił się w niedzielę nad ranem, zaskakując śpiących w fabryce pracowników.
Przebieg zdarzeń i ofiary
Ogień pojawił się około godziny 5:20 rano w czterokondygnacyjnym budynku fabryki, zaskakując pracowników, którzy spali między długimi zmianami. Większość ofiar to muzułmanie, którzy przyjechali do Delhi z biedniejszego stanu Bihar na wschodzie Indii. Jak podaje Associated Press, osoby te zarabiały dziennie 150 rupii (około 8 zł), produkując między innymi plastikowe torebki.

Działania ratunkowe i wyzwania
Na miejsce zdarzenia przybyło kilkadziesiąt jednostek straży pożarnej. Około 50 pracowników załogi zdołało się ewakuować, a strażacy uratowali 62 ludzi, z których 16 odniosło obrażenia. Działania ratunkowe były jednak utrudnione. Lokalne władze poinformowały, że budynek fabryki znajdował się w alejce zbyt wąskiej na to, żeby mogły w nią wjechać wozy strażackie. W związku z tym strażacy musieli walczyć z ogniem z odległości 100 metrów.
🚒🔥 Zobacz film z akcji strażaków podczas pożaru kompleksu hal w Gdańsku! 🔥🚒
Przyczyna pożaru i śledztwo
Wstępne ustalenia wskazują na to, że pożar spowodowało zwarcie instalacji elektrycznej - powiedział agencji AP Anil Kumar Mittal z policji w Nowym Delhi. Dodał, że służby sprawdzają, czy fabryka działała zgodnie z przepisami. Policja indyjska zatrzymała właściciela budynku w Delhi, gdzie wybuchł pożar. Mężczyzna, zidentyfikowany jako Rehan, jest podejrzany o zabójstwo.
„Policja przesłuchuje braci Rehana. Poszukujemy też ludzi, którzy zarządzali fabryką” - powiedziała agencji ANI Monika Bhardwaj, rzeczniczka policji z Delhi. Dodała również, że "nie ma możliwości", aby w budynku znaleziono kolejne zwłoki.
Kontekst pożarów w Indiach
Pożary budynków zdarzają się w Indiach dość często. Jest to wynikiem mało restrykcyjnych przepisów oraz częstego niestosowania się do zasad bezpieczeństwa. Pożary są powszechne w Indiach, gdzie często ignorowane są przepisy prawa budowlanego i regulaminy, a niektórzy właściciele - jak podkreśliła agencja AP - w ogóle nie instalują sprzętu przeciwpożarowego.
Reakcja władz i pomoc ofiarom
Szef władz Delhi, Arvind Kejriwal, zapowiedział pomoc finansową dla ofiar pożaru. Poinformował, że rodziny zmarłych dostaną po 1 milionie rupii (około 54 tys. zł), a ranni - 100 tysięcy rupii (około 5,4 tys. zł).
Historyczny kontekst
Niedzielny pożar uznano za największy w Delhi od 13 czerwca 1997 roku, kiedy to spłonęło kino Uphaar na południu miasta. Wówczas zginęło 59 osób, a ponad 100 odniosło rany.