Na łąkach Górek Czechowskich w Lublinie wybuchł niedawno pożar, obejmujący około 1 ha terenu. Ten incydent ponownie zwrócił uwagę na jeden z najcenniejszych terenów przyrodniczych miasta, będący siedliskiem krytycznie zagrożonego wyginięciem chomika europejskiego, a także na trwający od lat spór o jego przyszłość pomiędzy deweloperem a stroną społeczną.
Pożar na Górkach Czechowskich
Na łąkach Górek Czechowskich, w sąsiedztwie domu handlowego "Orfeusz" na Czechowie, wybuchł pożar traw. Z ogniem walczyło siedem zastępów straży pożarnej. Akcję gaśniczą utrudniał trudny dojazd do ognia oraz wiejący w porywach silny wiatr. Ogniem objęty był obszar około 1 ha, a dym widoczny był z odległości kilku kilometrów. Przyczyna pożaru na razie nie jest znana. Nie ma informacji o osobach poszkodowanych, jednak pożar trawi delikatne siedlisko chomika europejskiego i innych zwierząt, w tym dzików.

Górki Czechowskie: Cenne Siedlisko Przyrodnicze
Górki Czechowskie w Lublinie są powszechnie nazywane „zielonymi płucami Lublina” i stanowią jeden z najcenniejszych terenów przyrodniczych miasta. Obszar ten jest siedliskiem kilku gatunków zwierząt, w tym chomika europejskiego, a także dzików. Chomik europejski to w Polsce ssak ginący, którego ratowanie wymaga sporo wysiłku i zapewnienia mu odpowiednich siedlisk. Jest to jedyny krytycznie zagrożony gatunek ssaka w Polsce, który może wyginąć w ciągu najbliższych 25 lat na całym euroazjatyckim obszarze występowania. Obszar występowania chomika europejskiego w Polsce zmniejszył się aż o 75 proc. w stosunku do lat 80. XX w.

W wyniku pożaru wiele zwierząt straciło miejsce letargu oraz pożywienia. Spłonęło również kilka młodych dzików, które nie zdołały uciec z ognia, co jest tragiczną konsekwencją zdarzenia.
Deweloperskie Plany i Sprzeciw Społeczny
Od początku XXI wieku trwa publiczna debata, której celem jest ustalenie, czy obszar Górek powinien pozostać niezabudowany. Mieszkańcy Lublina, wspierani przez naukowców i aktywistów, walczą o zachowanie tego terenu w nienaruszonym stanie. Tymczasem w sąsiedztwie „Orfeusza” powstaje osiedle, reklamowane przez dewelopera jako "luksusowy penthouse".
Deweloper złożył w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) wniosek o wydanie zezwolenia na odłowienie i przesiedlenie chomika europejskiego. Odłowem zajęła się wyznaczona do tego celu firma. RDOŚ w Lublinie nie wniosła zastrzeżeń do przygotowanego przez firmę raportu, co umożliwiło inwestorowi przejście do kolejnego etapu budowy. Strona społeczna sprzeciwia się tym działaniom, podkreślając, że chomiki były przenoszone na nowe tereny.
Towarzystwo dla Natury i Człowieka zwróciło się do dewelopera z prośbą o możliwość organizowania spacerów na Górkach, aby mieszkańcy Lublina mogli zapoznać się z terenem przed podjęciem decyzji o jego zabudowie. Deweloper negatywnie odpowiedział na tę prośbę, argumentując, że przebywanie na górkach jest niebezpieczne, teren jest nierówny i żyją tam różne zwierzęta. Członkowie Towarzystwa dla Natury i Człowieka skomentowali to w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", sugerując, że deweloper obawia się, iż mieszkańcy mogliby zobaczyć, iż teren, który chce zabudować, wcale nie wygląda tak, jak przedstawia go na billboardach, lecz jest bogatą i rozległą, niezwykle ciekawą przestrzenią dla przyrody.
Dodatkowo, obrońcy Górek Czechowskich od lat podnoszą argument, że na terenie byłego poligonu wojskowego, m.in. pod wybudowanym przez dewelopera placem zabaw, mogą znajdować się mogiły ofiar z II wojny światowej. Pracownicy IPN przebadali miejsca wskazane przez społeczników, jednak do tej pory nic nie odnaleziono.
Batalie Sądowe o Zagospodarowanie Przestrzenne
Sądowa batalia w sprawie zabudowy Górek Czechowskich toczy się od kilku lat. W 2019 roku Rada Miasta Lublin przyjęła studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania miasta, które przewidywało możliwość zabudowy około 25 proc. terenu dawnego poligonu. Pod koniec grudnia 2019 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie orzekł, że studium zagospodarowania przestrzennego jest nieważne. Zdaniem sądu naruszone zostały zasady uchwalania studium poprzez dopuszczenie zabudowy na tym terenie, co spowodowałoby zniszczenie cennego przyrodniczo obszaru.
Krzysztof Żuk wyjaśniał wtedy, że wniesienie skargi kasacyjnej jest zasadne, gdyż wyrok dotyczył nie tylko terenu należącego do spółki TBV, lecz również szerokiego obszaru przeznaczonego m.in. pod zabudowę jednorodzinną. Gdyby wyrok stał się prawomocny, nie wiadomo byłoby, jak go stosować w praktyce, a konsekwencje ponieśliby nawet właściciele już istniejących budynków na tym terenie, którzy nie mieliby możliwości np. rozbudowy.
Sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który w lutym 2021 r. orzekł, że obie części studium są spójne i logiczne, więc nie ma podstaw do stwierdzenia nieważności dokumentu. Kilka miesięcy później Wojewódzki Sąd Administracyjny ponownie orzekł, że naruszono zasady sporządzania studium. Jednak w listopadzie kolejny raz Sąd oddalił skargę wojewody lubelskiego, wskazując, iż zawarte w skardze kwestie nie mają uzasadnienia. Mowa tu m.in. o właściwym wyważeniu interesów publicznych i prywatnych oraz zasadach proporcjonalności w procedurze planistycznej.
Sędzia Marcin Małek wskazał, iż pod zabudowę przeznaczono tylko teren trzech wysoczyzn, które nie przedstawiają żadnych istotnych wartości przyrodniczych. Pozostała część, ta o bogatych walorach przyrodniczych, ma zaś pozostać bez zabudowy. Dodał, iż już miejscowy plan zagospodarowania z 2005 r. przewidywał takie rozwiązanie. Sędzia odniósł się również do działań aktywistów, wskazując, że najlepszym rozwiązaniem byłoby pozyskanie tego terenu przez gminę Lublin na własność, co leżałoby w interesie zarówno mieszkańców, jak i całego miasta. Orzeczeniem, które jest po myśli miasta i dewelopera, zszokowani są aktywiści, wskazując, iż Sąd nawet nie wziął pod uwagę wniosków mieszkańców w tej sprawie, które nie zostały formalnie przekazane przez strony postępowania. Stracili też nadzieję, iż cokolwiek w tej sprawie się zmieni, gdyż w grę wchodzi jedynie skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego, którą złożyć mogą jedynie wojewoda lub prezydent miasta.
Nowe informacje. Świadek opisał ostatnie sekundy przed wypadkiem posła Litewki
Scenariusze Przyszłości dla Górek Czechowskich
Aby zrozumieć, co może się stać z Górkami Czechowskimi, trzeba cofnąć się do 2019 roku, kiedy Rada Miasta Lublin przyjęła tzw. studium uwarunkowań. Radni z klubu prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka wyrazili zgodę, by na około 30 hektarach Górek właściciel terenu mógł wybudować bloki mieszkalne. W zamian za to, na pozostałej części, liczącej około 75 hektarów, ma powstać park naturalistyczny, którego powstanie sfinansuje deweloper. Właściciel TBV Investment, Wojciech Dzioba, zadeklarował, że przeznaczy na to około 10 mln zł. W maju bieżącego roku została otwarta ścieżka na Górkach, która wraz z placem zabaw i innymi atrakcjami, ma być częścią tego parku. TBV zawarło z władzami Lublina umowę, na mocy której wspomniane 75 hektarów trafiło we władanie miasta za symboliczne 1 zł. Dodatkowo, w aneksie do umowy znalazł się zapis, że deweloper przekaże również działkę o powierzchni około 1,5 hektara pod budowę szkoły.
Trzy Scenariusze dla Przyszłości
- Scenariusz pesymistyczny dla miasta: Umowa z deweloperem obowiązuje do grudnia 2022 roku. Jeżeli do tego czasu TBV nie będzie mogło rozpocząć inwestycji, to 75 hektarów wróci do inwestora, a działka pod szkołę nie zostanie przekazana miastu. W takim przypadku TBV - jako właściciel - będzie mógł ogrodzić cały swój teren, co jest najbardziej niekorzystnym dla Lublina rozwiązaniem.
- Scenariusz korzystny dla dewelopera: Rozstrzygnięcie sądowe umożliwi budowę bloków na Górkach Czechowskich. W takim przypadku TBV przystąpi do inwestycji, a 75 hektarów parku w całości pozostanie w rękach miasta. Dotyczy to również działki, na której miałaby powstać szkoła. Potrzeby oświatowe Lublina są ogromne, co najlepiej pokazuje przykład placówki przy ul. Berylowej, która, oddana do użytku w ubiegłym roku za 70 mln zł, już okazała się za mała.
- Scenariusz odkupienia terenu: Ten scenariusz wydaje się najmniej realny. Część aktywistów domagała się, by miasto po prostu kupiło ten teren od TBV. Do przeprowadzenia takiej transakcji muszą być spełnione konkretne warunki: właściciel musi chcieć coś sprzedać, a miasto musi posiadać wystarczająco dużo pieniędzy. Wiceprezydent Lublina Artur Szymczyk ocenił wartość terenów zielonych przy ul. Relaksowej na około 300 zł za mkw. Zakładając, że tyle samo chciałby otrzymać właściciel Górek za tereny zielone, Ratusz musiałby wydać ponad 200 mln zł. Tereny przeznaczone pod inwestycje są warte jeszcze więcej. Przy obecnych problemach budżetowych Lublina jest to niemożliwe. Ratusz nie ukrywa, że nikt nie myśli o wydawaniu takich pieniędzy. Katarzyna Duma, rzeczniczka prasowa prezydenta Lublina, potwierdziła: „Gmina nie planuje wykupu terenów na Górkach Czechowskich”.
Oczekiwanie na rozstrzygnięcia sądowe
Obecnie Górki Czechowskie czekają na ostateczne rozstrzygnięcie sądowe. Podobnie jak wybudowana przez dewelopera ścieżka, której przejęcie w całości na własność gminy będzie mogło nastąpić dopiero po prawomocnym zakończeniu trwających postępowań sądowych. Na obecnym etapie procedowane jest porozumienie, na mocy którego gmina Lublin przejmie w utrzymanie wykonaną ścieżkę wraz z oświetleniem.
tags: #pozar #gorek #czechowskich #deweloper