W ostatnią sobotę w gospodarstwie państwa Zajączkowskich w Bocińcu koło Pobiedzisk doszło do tragicznego pożaru. Ogień doszczętnie strawił wypełnioną plonami stodołę, powodując ogromne straty materialne.
Przebieg Zdarzenia i Ogrom Strat
Prawdopodobną przyczyną pożaru było samozapłon siana. Fala upałów, która panowała od dłuższego czasu, mogła przyczynić się do szybkiego rozprzestrzeniania się ognia. Na miejsce zdarzenia zadysponowano liczne zastępy Straży Pożarnej, które walczyły z żywiołem i dogaszały pożar w doszczętnie spalonym budynku.
Straty w gospodarstwie są szacowane na bardzo wysokie. Ogień strawił:
- 20 ton jęczmienia
- 15 ton żyta
- 18 ton pszenżyta
- 100 balotów siana
- Duże ilości paszy dla zwierząt

Oprócz plonów, pożar zniszczył również wiele niezbędnych maszyn rolniczych, co stanowi dodatkowe obciążenie dla rodziny. Pan Dariusz Zajączkowski, właściciel gospodarstwa, z bólem mówi: "Śrutownik, jeden, drugi, ssąco-tłoczący, mieszalnik, waga, wózki, silniki elektryczne, sieczkarnia. No wszystko mi się spaliło. Nie mam nic." Wśród zniszczonego sprzętu znalazły się także silos do zboża, śrutownik z mieszalnikiem, sieczkarnia do zielonki, wózek do palet oraz piła tarczowa do drewna.
Sytuacja Rodziny i Najpilniejsze Potrzeby
Na szczęście, w wyniku pożaru nikomu z domowników ani zwierząt nic się nie stało, a budynek mieszkalny ocalał. Mimo to, sytuacja rodziny Zajączkowskich jest niezwykle trudna. Dariusz Zajączkowski, który ma troje dzieci (jedna córka mieszka poza domem, jeden syn studiuje, a drugi pracuje w gospodarstwie) i mieszka z teściami, obawia się o przyszłość.
Największym problemem jest utrzymanie stada krów mlecznych, ponieważ ogień strawił całą paszę. Zabudowania były ubezpieczone, jednak plony nie. "Najbardziej chodzi nam o zboże, bo w tej chwili go nie mamy. Słoma się nie spaliła. Zboże i siano - tego najbardziej nam będzie brakowało, żeby przetrwać do następnego roku z krowami" - apeluje pan Dariusz. Właściciele gospodarstwa w Bocińcu 16 zwracają się z ogromną prośbą o pomoc w przetrwaniu, szczególnie w zakresie dostarczenia zboża i siana.

Wsparcie Lokalnej Społeczności i Władz
W obliczu tragedii, rodzina Zajączkowskich może liczyć na wsparcie. "Na szczęście nie jestem z tym sam. Nie mogę narzekać. Mam bardzo dobrych sąsiadów, którzy zadeklarowali, że będą mi sukcesywnie pomagać. Nie zwiozą mi tego wszystkiego na raz, bo nawet nie mam gdzie tego przechować. Wiadomo, każdy pomoże na tyle, na ile będzie w stanie - to był kiepski rok, była susza" - mówi Dariusz Zajączkowski.
Pomoc nadeszła również ze strony władz samorządowych i strażaków. Władze zapewniły namiot, pod którym można zabezpieczyć pasze dla krów. Strażacy z własnej inicjatywy również zorganizowali namiot, a Urząd Gminy Pobiedziska przekazał plandeki do zabezpieczenia sąsiedzkiej pomocy. Jednak pan Dariusz podkreśla, że największy problem to konieczność odkupienia całego spalonego sprzętu, co wiąże się z ogromnymi kosztami.
tags: #pozar #gospodarstwa #kolo #pobiedzisk