W ostatnich miesiącach region Pomorza, zwłaszcza okolice Gdańska, doświadczył serii poważnych pożarów hal produkcyjnych i magazynowych. Te incydenty wymagały zaangażowania znaczących sił straży pożarnej, prowadziły do ewakuacji ludzi, a w jednym przypadku ujawniły działalność nielegalnego laboratorium narkotykowego. Poniższa artykuł przedstawia szczegóły trzech kluczowych zdarzeń.
Pożar zabytkowej hali na Przeróbce w Gdańsku (Luty 2024)
Jednym z najbardziej dramatycznych i złożonych incydentów był pożar zabytkowej hali dawnych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego na Przeróbce w Gdańsku.
Przebieg akcji gaśniczej i ewakuacja
Pożar w budynku dawnych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego wybuchł 5 lutego 2024 roku, po godzinie 13:00. Obiekt, znajdujący się przy ul. Siennickiej na Przeróbce, jest cennym zabytkiem kolejnictwa, powstałym w latach 1910-1920 jako Eisenbahn-Hauptwerkstatt Danzig-Troyl (Główny Warsztat Kolejowy Gdańsk-Trojan), a od 2002 roku znajduje się pod ochroną konserwatora zabytków. Od godziny 13:00 wozy bojowe straży pożarnej walczyły z pożarem trawiącym halę.
W szczytowym momencie z żywiołem walczyło niemal 300 ratowników wspieranych przez 80 pojazdów straży pożarnej, w tym około pięćdziesięciu zastępów strażackich. Akcja gaśnicza, jak informował st. bryg. Łukasz Płusa, rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku, mogła potrwać nawet do godzin porannych 6 lutego. Sam obiekt, jego wielkość, stwarzał duże zagrożenie, a rozwój pożaru w początkowej fazie bardzo szybko postępował, utrudniając jego zatrzymanie. W działaniach ratowniczych strażaków wspomagał robot gaśniczy z Gdyni oraz statek pożarniczy, operujący z Martwej Wisły, wyposażony w armatkę wodną o zasięgu 150 metrów. Prowadzono intensywne działania, by zatrzymać pożar na ścianie, której bronili strażacy.
W wyniku zdarzenia przeprowadzono ewakuację 60 osób z budynku, a na ten moment nikt nie ucierpiał w wyniku pożaru. Dym z pożaru był widoczny nawet z odległości 20 km od miejsca zdarzenia.

Straty i początkowe ustalenia
Łukasz Płusa informował, że na terenie hali znajdowały się baterie oraz rowery elektryczne (około 1500 sztuk). Jednak, według informacji uzyskanych od CityBike Global, pożar nie wybuchł bezpośrednio w hali, w której przechowywano rowery MEVO. Straty materialne już na początku akcji szacowano na wiele milionów złotych. Konserwator zabytków zapowiedział kontrolę strat.
Szokujące ustalenia śledczych: Nielegalne laboratorium narkotykowe
Pożar hali na wyspie portowej w Gdańsku miał zaskakujące tło. Jak poinformowały policja i prokuratura podczas konferencji prasowej w czwartek, 17 kwietnia 2024 roku, przyczyną pożaru była działalność nielegalnego laboratorium narkotykowego, w którym doszło do eksplozji.
Komisarz Karina Kamińska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku zaznaczyła, że według biegłych doszło do eksplozji w tzw. laboratorium. W związku z tym śledczy wytypowali trzech podejrzanych - obywateli Polski w wieku 27, 38 i 46 lat. Podejrzanych zatrzymano 15 kwietnia 2024 roku, w godzinach porannych. Dwaj z nich zostali zatrzymani w Gdańsku, jeden - w Ostrołęce. Są to Norbert C., Paweł S. i Daniel S.
Prokurator Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, wraz z kom. Karinią Kamińską, przedstawili szczegóły sprawy. Podejrzani, którzy wynajmowali jeden z boksów, na które podzielone było wnętrze hali, zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty. Prokurator postawił im zarzut popełnienia wspólnie i w porozumieniu czynu polegającego na wytwarzaniu znacznej ilości środków odurzających. Ponadto Pawłowi S. i Danielowi S. postawiono zarzut sprowadzenia zdarzenia w postaci pożaru, który zagrażał życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach, a także zarzut wytwarzania, przetwarzania lub przerabiania środków odurzających. Decyzją sądu, wszyscy trzej zostali tymczasowo aresztowani na 3 miesiące.
W trakcie przeszukań mieszkań zajmowanych przez zatrzymanych, funkcjonariusze zabezpieczyli m.in. elektronikę, w tym telefony komórkowe, laptopy oraz inne dowody świadczące o udziale zatrzymanych w nielegalnym procederze.

Gigantyczny pożar hali produkcyjno-magazynowej w Rusocinie (Październik 2023)
Kolejnym poważnym zdarzeniem był gigantyczny pożar hali produkcyjno-magazynowej w Rusocinie pod Pruszczem Gdańskim.
Przebieg i akcja gaśnicza
W nocy z środy na czwartek, 15 na 16 października 2023 roku, w Rusocinie pod Pruszczem Gdańskim wybuchł gigantyczny pożar. Płonęła hala firmy produkującej okna i drzwi, znajdująca się przy ul. Rataja. Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do stanowiska kierowania w Pruszczu Gdańskim tuż po północy. Ogień był tak duży, że widać go było z odległości kilku kilometrów.
Na miejsce natychmiast skierowano liczne zastępy straży pożarnej. W szczytowym momencie z żywiołem walczyło około 20 zastępów. Strażacy starali się nie dopuścić do rozprzestrzenienia się ognia na sąsiednie budynki. Z płonącej hali ewakuowano 13 pracowników. Przed przybyciem Jednostek Operacyjno-Technicznych (JOP) wszyscy pracownicy opuścili budynek, nie odnotowano osób poszkodowanych. Z powodu zadymienia droga krajowa nr 91 została tymczasowo zamknięta, a policja prowadziła kierowców na objazdy.

Przyczyny i zagrożenie dymem
Strażacy ustalili, że źródłem pożaru była jedna z maszyn znajdujących się w hali. Wstępne ustalenia wskazywały na usterkę maszyny jako punkt wyjścia dla pożaru, a dokładne przyczyny zdarzenia były wciąż badane. Mieszkańcy pobliskiego Cieplewa zostali poproszeni o niewotwieranie okien, mimo że "obecnie nie ma zagrożenia toksycznym dymem w związku z pożarem, ale na wszelki wypadek" - jak informował mł. kpt.
Pożar w fabryce w Czaplach, gmina Żukowo (Kwiecień 2024)
Kolejny incydent, który postawił służby w stan pełnej gotowości, miał miejsce w Czaplach w gminie Żukowo.
Początek pożaru i ewakuacja
Do zdarzenia doszło 11 kwietnia 2024 roku, tuż po godzinie 9:00 rano, w miejscowości Czaple w gminie Żukowo. Pożar wybuchł w zakładzie produkującym urządzenia grzewcze, a jego źródłem była jedna z maszyn znajdujących się na hali produkcyjnej. Zakład zajmuje się produkcją grzejników oraz elementów instalacji grzewczych, i to właśnie infrastruktura związana z procesem produkcji była najprawdopodobniej przyczyną ognia. Z pozoru lokalne zdarzenie bardzo szybko zaczęło przybierać na sile. Ogień i dym w hali produkcyjnej stworzyły realne zagrożenie dla pracowników i całego obiektu.
W obliczu rozwijającego się pożaru natychmiast podjęto decyzję o ewakuacji. Ewakuacja pracowników fabryki w Czaplach objęła łącznie 28 osób przebywających w budynku. Cała operacja przebiegła sprawnie, a wszystkie osoby opuściły halę na czas. Nie odnotowano żadnych obrażeń, co jest jednym z najważniejszych aspektów tej sytuacji, biorąc pod uwagę skalę zagrożenia. Szybka reakcja oraz zachowanie procedur bezpieczeństwa odegrały kluczową rolę w uniknięciu tragedii.

Długa akcja gaśnicza i dochodzenie
Na miejsce skierowano duże siły ratownicze. Pożar w Czaplach gasiło łącznie 11 zastępów straży pożarnej, w tym zarówno jednostki Państwowej Straży Pożarnej, jak i Ochotniczych Straży Pożarnych. W działania zaangażowani byli strażacy z Banina, Leźna, Miszewa, Żukowa, Tokar, Kartuz, a także z Gdańska i Gdyni. Na miejscu obecny był również patrol policji.
Akcja rozpoczęła się około godziny 9:17 i trwała aż do godzin popołudniowych, zamykając się przed godziną 14:00. W tym czasie strażacy musieli zmierzyć się z intensywnym zadymieniem oraz wysoką temperaturą panującą w hali. Gaszenie ognia było tylko częścią ich pracy; równie ważne było dokładne sprawdzenie obiektu i wykluczenie ryzyka ponownego zapłonu.
Na ten moment nie są znane dokładne przyczyny zdarzenia. Wiadomo, że pożar maszyny w zakładzie produkcyjnym był punktem wyjścia dla całej sytuacji, jednak to dopiero wstępne ustalenia. Okoliczności zdarzenia bada policja. Śledczy będą analizować zarówno stan techniczny urządzeń, jak i przebieg pracy w zakładzie przed pojawieniem się ognia, co jest kluczowym etapem, który pozwoli odpowiedzieć na pytanie, co dokładnie doprowadziło do tak groźnego incydentu w fabryce w Czaplach.