Polacy w obliczu pożarów w Szwecji

W ostatnich latach Polacy odgrywali znaczącą rolę w reagowaniu na poważne incydenty pożarowe na terenie Szwecji, zarówno w kontekście międzynarodowej pomocy w walce z gigantycznymi pożarami lasów, jak i w tragicznych wydarzeniach dotykających polskich obywateli. Artykuł przedstawia dwie kluczowe sytuacje, w których polskie zaangażowanie i losy splatały się z dramatem ognia w Szwecji.

Polska pomoc w walce z gigantycznymi pożarami lasów (2018)

Przyczyny i skala zagrożenia

Pożary lasów w Szwecji w 2018 roku były spowodowane nietypowymi wysokimi temperaturami i małą ilością opadów. Ogień rozprzestrzeniał się aż w 40 miejscach, trawiąc lasy, zwłaszcza w środkowej części kraju, gdzie płonęło około 25 tysięcy hektarów. W regionie Dalarna, oddalonym o 300 km na północny zachód od Sztokholmu, "zaczynało być sucho", co zwiększało ryzyko i skalę zagrożenia.

Mapa obszarów dotkniętych pożarami lasów w Szwecji w 2018 roku

Misja polskich strażaków

W 2018 roku polscy strażacy ruszyli z pomocą Szwedom, aby walczyć z gigantycznymi pożarami lasów. Do Szwecji wybrało się 139 funkcjonariuszy z Państwowej Straży Pożarnej, którzy mieli do dyspozycji 44 pojazdy. Głównie byli to ratownicy z województw zachodniopomorskiego i wielkopolskiego (po 65 strażaków i po 20 wozów z każdego z tych województw), wspierani przez strażaków z Mazowsza i Komendy Głównej PSP (9 ratowników i 4 samochody).

Polacy przyjechali do Szwecji w niedzielę, 22 lipca, wieczorem, po tym jak w sobotę udali się promem ze Świnoujścia do Malmö, skąd przejechali do Sveg. Misja była zaplanowana na okres do 14 dni. Polscy strażacy byli w pełni samowystarczalni pod względem logistycznym (zabrali namioty, wyżywienie i paliwo) i medycznym (w grupie byli ratownicy medyczni). Posiadali sprzęt kwatermistrzowski i odpowiednią rezerwę finansową, dzięki której nie wymagali od rządu szwedzkiego jakiegokolwiek wsparcia swoich działań.

Dowódca polskiej grupy strażaków, młodszy brygadier Michał Langner, podkreślił, że we wstępnych rozmowach ze stroną szwedzką ustalono potrzebę około 6 tysięcy metrów kwadratowych utwardzonej przestrzeni na bazę operacyjną, która miała opierać się na namiotach i dysponować pełną infrastrukturą sanitarną i logistyczną.

Przejazd 40 zastępów straży pożarnej przez Szwecje | Szwecja 2018

Przebieg działań i międzynarodowe wsparcie

"Zaczniemy intensywne przygotowania do wkroczenia do pobliskiej strefy. Tam zaplanowano działania obronne. W tej chwili ogień się tam nie rozwija, natomiast jeśli potwierdzą się prognozy, może dojść do pogorszenia sytuacji. Zapowiadane są upały oraz silny wiatr i jesteśmy przygotowani na tę ewentualność" - przekazał dziennikarzom młodszy brygadier Michał Langner. Szwedzi, oprócz własnej straży pożarnej, do walki z ogniem wykorzystywali armię i obronę cywilną. Pomagali też strażacy z innych państw, a Polacy stanowili jedną z najliczniejszych grup wsparcia.

Wyjazd polskich służb do Szwecji był związany z oficjalną prośbą tamtejszych władz, które za pośrednictwem Europejskiego Mechanizmu Ochrony Ludności zwróciły się o wsparcie ratownicze. Ten system międzynarodowej pomocy ratowniczej jest nadzorowany i organizowany przez Dyrekcję Generalną ds. Pomocy Humanitarnej i Ochrony Ludności (DG ECHO) Komisji Europejskiej. Ma on wspierać państwa dotknięte katastrofą wymagającą międzynarodowej interwencji ratowniczej, wykorzystując specjalistyczne grupy ratownicze tworzone przez kraje członkowskie Mechanizmu (28 krajów członkowskich UE oraz Islandię, Norwegię, Czarnogórę, Macedonię i Turcję).

Opanowanie sytuacji i uznanie

"Mamy dość dobre wieści, pożar został opanowany. W chwili obecnej zmieniliśmy taktykę z obrony na atak, tzn. dogaszamy pojedyncze ogniska pożaru w obszarze kontrolowanym, czyli w tym sektorze, gdzie pracujemy my, ale są również inne służby jak Szwedzi, Duńczycy i Norwegowie" - powiedział w rozmowie z PAP mł. brygadier Michał Langner. Dodał, że w gaszeniu pożaru dość mocno pomogła pogoda, a deszcz po fali upałów ułatwił strażakom przejęcie kontroli nad obszarem.

Sytuacja ustabilizowała się, a prognozy pogody były optymistyczne. Langner ocenił, że w ciągu najbliższych 48 godzin powinno udać się całkowicie opanować sytuację. Cały teren objęty pożarem, kontrolowany przez straż pożarną, szacowano na kilkanaście do 20 tysięcy hektarów. Obszar ten był zabezpieczony naturalnymi ciekami wodnymi lub sprzętem strażackim.

Zaangażowanie Polaków zostało docenione przez szwedzką minister spraw społecznych Annike Strandhaell. Mieszkańcy terenów zagrożonych pożarami wiązali duże nadzieje z przybyciem polskich strażaków i owacyjnie ich witali. Szymanski, który w 2018 roku kierował akcją gaszenia pożarów lasów i okrzyknięty został narodowym bohaterem Szwecji, powiedział: "Jeśli Polska poprosi o pomoc za pośrednictwem UE, to jestem przekonany, że Szwecja zapewni wszelkie dostępne środki, od strażaków po śmigłowce i samoloty", podkreślając wzajemne wsparcie.

Polscy strażacy w akcji gaśniczej w szwedzkim lesie

Tragiczny pożar holownika ZEUS z polskimi ofiarami

Okoliczności zdarzenia

W innym, tragicznym wydarzeniu ogień pojawił się na 29-metrowym holowniku ZEUS w nocy z środy na czwartek, kiedy jednostka stała zacumowana w porcie w regionie Blekinge. Na miejscu natychmiast pojawiła się straż pożarna oraz policja.

Holownik ZEUS w porcie po pożarze

Ofiary i ranni

Załoga bezskutecznie próbowała opanować ogień. "Gdy przybyliśmy na miejsce załoga bezskutecznie próbowała opanować ogień. Po ugaszeniu pożaru, w kajutach pod pokładem znaleźliśmy cztery ciała. To byli polscy obywatele" - powiedziała Melissa Millbourn ze służb ratowniczych regionu Blekinge. Uratowano trzy inne osoby, które próbowały gasić pożar; trafiły one do szpitala. Trzech innych marynarzy zostało lekko rannych: jeden z nich został przewieziony do szpitala z powodu obrażeń głowy, a dwóm podtrutym dymem udzielono pomocy na miejscu.

Mariusz Pistorowicz ze szczecińskiego Zakładu Usług Żeglugowych, do których należy holownik, potwierdził, że na pokładzie było siedmiu członków załogi, mieszkańców Szczecina, Gryfina i okolic.

Śledztwo i reakcja MSZ

Przyczyna zaprószenia ognia nie jest jeszcze znana, ale wstępne oględziny wskazują, że pożar wybuchł pod pokładem. Szwedzka policja wszczęła w tej sprawie śledztwo. O zdarzeniu zostało poinformowane polskie MSZ, które potwierdziło śmierć czterech osób. Ambasada RP w Sztokholmie podjęła odpowiednie działania, otaczając opieką trzech rannych członków załogi i pozostając w bieżącym kontakcie z miejscowymi służbami badającymi okoliczności zdarzenia.

Przejazd 40 zastępów straży pożarnej przez Szwecje | Szwecja 2018

tags: #pozar #halmstad #polak