Pożary lasów w Polsce: Puszcza Solska i walka z żywiołem

Pożar lasu na terenie Puszczy Solskiej w powiecie biłgorajskim (Nadleśnictwo Józefów) wybuchł we wtorek. Według szacunków leśników ogień początkowo objął ponad 300 hektarów. Marcin Kierwiński w rozmowie z TVN24 informował: „Ponad 450 walczy przez ostatnie godziny z żywiołem. W nadchodzących godzinach pewnie ta liczba ulegnie zwiększeniu. Chciałbym powiedzieć, że sytuacja jest opanowana, natomiast jest ona ciężka”.

Pożar w Puszczy Solskiej: Rozmiar i Dynamika

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Leśniakiewicz ocenił, że pożar cały czas się rozprzestrzenia, a jego dynamika jest znacząca. Bryg. Rafał Goliszek, zastępca lubelskiego komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, powiedział wcześniej „Kurierowi Lubelskiemu”, że sytuacja jest „trudniej niż było rano”.

Lasy Państwowe podają, że ogień strawił około 150 hektarów lasu. Przez silny wiatr przeniósł się na drogę wojewódzką na odcinku Józefów - Osuchy i doprowadził do powstawania punktowych ognisk w odległości do kilometra od głównego frontu pożaru. Finalnie, żywioł objął w sumie około 500 hektarów.

Mapa obszarów objętych pożarem w Puszczy Solskiej

Typ pożaru wierzchołkowego i jego zagrożenia

Na Lubelszczyźnie wystąpił pożar wierzchołkowy, czyli najgroźniejszy typ żywiołu. Ogień w pożarze, który zwany jest także koronowym, nie pali się tylko przy ziemi, ale przenosi się na korony drzew i rozprzestrzenia się bardzo szybko z drzewa na drzewo. Zwykle zaczyna się od pożaru przyziemnego (ściółki, traw), który przy silnym wietrze, niskiej wilgotności i dużej ilości łatwopalnej roślinności przenosi się w górę na gałęzie i liście. Taki pożar w krótkim czasie może objąć ogromne obszary lasu, niszcząc ekosystem i stanowiąc poważne zagrożenie dla ludzi oraz zwierząt. Często wymaga użycia samolotów gaśniczych i dużych sił straży pożarnej.

Walka z ogniem i zaangażowane siły

W akcji gaśniczej wzięło udział ponad 300 osób i około 90 zastępów straży pożarnej. Marcin Kierwiński podkreślał, że „ponad 450 walczy przez ostatnie godziny z żywiołem” i liczba ta może się zwiększyć. Do pomocy z całego kraju zostały ściągnięte specjalne moduły GFFF przeznaczone do zwalczania wielkopowierzchniowych pożarów lasów bez użycia pojazdów.

W porozumieniu z komendantem głównym Państwowej Straży Pożarnej wprowadzono dodatkowe jednostki, w tym lotnicze. Do akcji dołączyły śmigłowce, w tym policyjny Black Hawk, oraz samoloty gaśnicze Dromader. Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Wojciech Kruczek informował: „Mamy obecnie na miejscu 48 zastępów. Na godzinę 8 kolejnych 58 nam dojedzie. To są zastępy z województwa lubelskiego, ale również kompania gaśnicza z województwa małopolskiego”. Reporter RMF FM Beniamin Kubiak-Piłat przekazał, że strażacy z Wielkopolski również ruszyli do pomocy na Lubelszczyźnie. Wsparcia udzielają już strażacy z Małopolski.

Siły ds. pożarów lasów Służby Leśnej

„Punkt dowodzenia akcją został przeniesiony bliżej miejsca lądowania i tankowania śmigłowców, aby lepiej zarządzać działaniami ratowniczymi.” - poinformował minister Kierwiński. Załogi śmigłowców działały w oparciu o przekazywane ze sztabu współrzędne punktów, co pozwoliło na szybkie i skuteczne realizowanie zrzutów wody z wykorzystaniem zbiorników Bambi Bucket, docierając tam, gdzie dostęp z ziemi był ograniczony lub niemożliwy. Dotychczas zrealizowano ponad 50 takich zrzutów. Aż do zmroku samoloty i śmigłowiec wykonywały seryjne zrzuty wody. Obecnie wysiłki koncentrują się na budowie pasów zaporowych i obronie linii komunikacyjnych.

Trudności i zagrożenia w akcji gaśniczej

Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) Marcin Kierwiński przyznał, że „intensywny wiatr przyniósł wiele nowych komplikacji”. „Jest jeszcze odcinek 300-400 metrów, o który bój toczą strażacy. Mam nadzieję, że ten odcinek zostanie utrzymany i ogień nie przedrze się przez linię, którą sformułowali strażacy, bo jeżeli tak by było, sytuacja byłaby jeszcze poważniejsza” - przekazał Kierwiński, precyzując, że ten „krytyczny moment” jest w okolicy miasta Józefów. „Na szczęście pomiędzy miastem a tym "krytycznym momentem" jest jeszcze stary kamieniołom z dość wysoką skarpą, która też może stanowić barierę dla ognia” - dodał szef MSWiA.

W środę w trakcie akcji gaśniczej dwóch strażaków podtruło się dymem i trafiło do szpitala. W trakcie działań rozbił się samolot gaśniczy Dromader, w wyniku czego zginął jego pilot. Kierwiński podkreślił: „Wszyscy jesteśmy pod ogromnym wrażeniem zaangażowania w tę akcję gaśniczą, wiemy jakie ryzyka jej towarzyszą, ile poświęceń taka sytuacja wymaga od strażaków, wojskowych, policjantów, strażników leśnych, wszystkich zaangażowanych w te działania”.

Bezpieczeństwo mieszkańców i prewencja

Burmistrz Józefowa zwrócił się do mieszkańców, wyrażając swój lęk. Minister poinformował: „Na ten moment nie ma decyzji o ewakuacji. Straż pożarna zrobi wszystko, by nie była ona potrzebna, ale te osoby, które mieszkają w pierwszej linii mogą spodziewać się, bądź już mieli wizytę strażaków czy policjantów ostrzegającą prewencyjnie, że jeżeli zajdzie potrzeba, będą proszeni o to, by opuścić swoje domostwa”. Nadbryg. Kruczek podkreślił, że do najbliższych zabudowań jest około 6 km. „Odległość od zabudowań jest bezpieczna, ale w przypadku kilku domów mówimy, żeby ze względu na duże zadymienie przenieść się w inne miejsce” - dodano.

Do osób przebywających na terenie części województw lubelskiego i podkarpackiego został wysłany alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB), ostrzegający przed dużym zagrożeniem pożarowym lasów. „Uwaga! Duże zagrożenie pożarowe lasów. Zachowaj ostrożność i nie używaj ognia w lesie i jego sąsiedztwie” - ostrzega RCB. Dodatkowo apelowano: „UWAGA! nie próbuj gasić ognia, którego nie jesteś w stanie opanować! Nie ryzykuj życia i zdrowia!”

Ostrzeżenie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) o zagrożeniu pożarowym

W lasach województwa lubelskiego obowiązuje najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Roztoczański Park Narodowy wprowadził zakaz wstępu na obszary leśne: „W związku z rozległym pożarem lasów Puszczy Solskiej 10 km na południe od Roztoczańskiego Parku Narodowego, bezprecedensową o tej porze roku suszą oraz niekorzystnymi aktualnymi warunkami pogodowymi jesteśmy zmuszeni do wprowadzenia zakazu wstępu na obszary leśne RPN do chwili opanowania zagrożenia pożarowego w Puszczy Solskiej oraz poprawy warunków atmosferycznych.”

Wpływ warunków pogodowych i rola burzy

Wiceminister Wiesław Leśniakiewicz ocenił, że według prognoz w rejonie pożaru ma być ciepło. „W związku z tym w godzinach przedpołudniowych na pewno nic się nie poprawi. Są takie prognozy, że być może popołudniu będą lokalne burze, które ewentualnie pomogą, ale nie mamy pewności, w którym miejscu te burze będą występować” - powiedział. Kierwiński dodał, że „walkę z pożarem może utrudniać pogoda, ponieważ zapowiadana jest nieznaczna zmiana kierunku wiatru”. Szef MSWiA wskazał również, że „dzisiaj w godzinach wczesnopopołudniowych wydawało się, że sytuacja zmierza ku dobremu, a potem gwałtowne podmuchy dały nowy impuls ogniowi”.

„Ściółka jest bardziej sucha niż kartka papieru. Sytuacja jest trudna” - zaznaczono. Jak podaje twórca profilu "Kataklizmy w Polsce i na świecie", w środę 6 maja w Polsce miał pojawić się bardzo silny wiatr, osiągający nawet 75 km na godz. Miał nasilić się rano i utrzymać aż do popołudnia. Do tego wciąż miało być bardzo ciepło i sucho, co przy potwierdzeniu się prognoz, sprzyjałoby rozprzestrzenianiu się pożaru.

Historyczne pożary lasów w Polsce

Zgodnie z raportem Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (ETO) z 2025 roku, w krajach Unii Europejskiej co roku płonie powierzchnia odpowiadająca dziesięciokrotności obszaru Warszawy (około 5250 km kw). Wśród przeanalizowanych państw Polska znalazła się w grupie krajów, w których duże pożary lasów występują rzadko. Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska poinformowała, że „tylko wczoraj mieliśmy 136 pożarów na terenie lasów prywatnych i państwowych”. W powojennej historii Polski odnotowano jednak pożary, w których ogień obejmował tysiące hektarów terenów leśnych.

Pożar w Kuźni Raciborskiej (1992)

Szczególnie tragiczny pod względem pożarów lasów był sierpień 1992 roku. Susza oraz dochodząca wtedy do 40°C temperatura doprowadziły do dwóch największych pożarów w historii powojennej Polski. Największy rozpoczął się 26 sierpnia 1992 roku w Kuźni Raciborskiej, strawił ponad 9 tysięcy hektarów lasów i kosztował życie dwóch strażaków.

W szczytowym momencie, 27 sierpnia, pożar w Kuźni Raciborskiej powiększał się nawet o ponad 10 hektarów na minutę. Ogień przesuwał się po wierzchołkach drzew, dochodziło do przerzutów na odległość kilkuset metrów, często nad głowami pracujących strażaków. Przełom nastąpił 30 sierpnia, kiedy po raz pierwszy udało się zatrzymać rozprzestrzenianie się ognia. Akcja dogaszania trwała jeszcze trzy tygodnie.

Pożar miał obwód 120 km i rozciągał się z południa na północ na przestrzeni 36 km w linii prostej. W akcję zaangażowanych było ponad 10 tysięcy strażaków, żołnierzy, policjantów, funkcjonariuszy obrony cywilnej i leśników. Do dyspozycji mieli 1,1 tysiąca pojazdów. Do akcji ściągnięto strażaków i sprzęt z 30 spośród ówczesnych 49 województw. Spłonęło 15 wozów gaśniczych i 26 motopomp. Do szpitali trafiło 50 osób z oparzeniami, a około 2 tysiące odniosło drobne urazy. Obroniono ponad 40 tysięcy hektarów lasu, a także wszystkie wsie i przysiółki znajdujące się na obszarze objętym żywiołem. Nie spłonął ani jeden dom ani budynek gospodarczy. Według szacunków z 2010 roku, łączna wartość strat poniesionych przez Lasy Państwowe zbliżyła się do 300 milionów złotych.

Zdjęcie historyczne przedstawiające pożar w Kuźni Raciborskiej

Pożar Puszczy Noteckiej (1992)

Drugi co do wielkości pożar objął w 1992 roku Puszczę Notecką. Ogień pojawił się 10 sierpnia między miejscowościami Miały a Drawski Młyn, od iskier z zablokowanych hamulców jednego z wagonów pociągu. W ciągu zaledwie 9 godzin pożar pochłonął blisko 6 tysięcy hektarów lasu oraz zniszczył 19 budynków gospodarczych i 3 gospodarstwa. Las płonął w tempie 500-1000 hektarów na godzinę. Wiatr przerzucał palące się wierzchołki drzew na odległość nawet 200 metrów. Jak informowały Lasy Państwowe, w wyniku tego powstała burza ogniowa niemożliwa do opanowania ani z lądu, ani z powietrza, ponieważ zadymienie uniemożliwiało użycie samolotów. Ostatecznie żywioł został opanowany dzięki gwałtownej burzy z ulewnym deszczem, która przeszła nad Puszczą po północy. W akcji uczestniczyło 71 wozów strażackich, 7 samolotów i śmigłowiec. Pogorzelisko sprzątano do kwietnia 1994 roku.

Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym (2020)

Trzeci pod względem wielkości okazał się pożar lasu w Biebrzańskim Parku Narodowym w 2020 roku. Wybuchł on w drugiej połowie kwietnia i objął bagienne łąki oraz las w tak zwanym basenie środkowym Parku Narodowego. Był to największy pożar w historii tego parku - objął on powierzchnię 5,5 tysiąca hektarów, czyli niemal 10 procent całego parku.

W wielodniowej akcji gaśniczej wzięło udział w sumie około 1,5 tysiąca strażaków zawodowych i ochotników wspieranych między innymi przez żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT), służby parkowe i leśne oraz okolicznych mieszkańców. Prokuratura Okręgowa w Białymstoku prowadziła śledztwo dotyczące okoliczności pożaru, gdzie przyjmowane były dwie główne hipotezy - umyślne bądź nieumyślne podpalenie. Biegły z zakresu pożarnictwa, powołany w tym postępowaniu, przyczynę pożaru opisał jako „noszącą cechy umyślnego zaprószenia ognia w kilku miejscach”. Ostatecznie śledztwo zostało umorzone, ponieważ nie udało się ustalić sprawców podpalenia.

Akcja gaśnicza w Biebrzańskim Parku Narodowym, widok z lotu ptaka

Inne duże pożary w historii Polski

Kolejny względem wielkości był pożar Puszczy Bydgoskiej w 1992 roku. Jak informuje Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Toruniu, ogień objął blisko 3 tysiące hektarów borów między Gniewkowem a Cierpicami. Dopiero ulewa w nocy z 10 na 11 sierpnia pozwoliła opanować pożar. Zniszczenia oszacowano wtedy na 77 miliardów starych złotych strat.

Rekordowo duży okazał się także pożar w Nadleśnictwie Żagań z 1992 roku. Ogień zajął powierzchnię 3 tysięcy hektarów, obejmując teren poligonu wojskowego. Wówczas w akcji gaśniczej uczestniczyło ponad 1,7 tysiąca strażaków, żołnierzy i leśników. Zaangażowanych zostało 120 jednostek straży pożarnej, 2 helikoptery, 6 dromaderów oraz 2 czołgi gaśnicze. Jak informuje Nadleśnictwo Żagań na swojej stronie internetowej, pożar zatrzymano około 250 metrów od czynnej wówczas bazy paliw CPN magazynującej ogromne ilości paliw płynnych.

tags: #pozar #i #burza #niech #wam