Pożar Jachtu Twister 780 na Jeziorze Paprocany w Tychach

W nocy z niedzieli na poniedziałek, 11 na 12 marca 2018 roku, na jeziorze Paprocany w Tychach doszło do pożaru jachtu. Całkowitemu zniszczeniu uległ jacht Twister 780, zacumowany przy kei miejskiej. Według wstępnych ustaleń służb, przyczyną pożaru było podpalenie, a straty oszacowano na ponad 100 tysięcy złotych. W związku z incydentem wyznaczono nagrodę w wysokości 20 tysięcy złotych za pomoc w ujęciu sprawcy.

Chronologia zdarzeń i działania służb ratunkowych

Straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze około godziny 2 w nocy. Gdy służby dotarły na miejsce zdarzenia przy molo w Paprocanach, jacht był już całkowicie objęty ogniem. Mimo natychmiastowych działań i podjęcia akcji gaśniczej, nie udało się uratować jednostki.

Na miejsce zdarzenia, oprócz tyskich strażaków, przybyła również Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego z Bytomia. Nurkowie zeszli pod wodę, aby wykluczyć obecność osób na pokładzie jachtu i zbadać wrak. Na szczęście, statek okazał się pusty - w chwili pożaru nikt nie znajdował się na jachcie. Działania gaśnicze i poszukiwawcze zakończono około godziny 7 rano w poniedziałek.

spalony jacht na jeziorze Paprocany

Przyczyna pożaru i skala strat

Ze wstępnych ustaleń policji, w tym policyjnych techników kryminalistyki oraz grupy dochodzeniowo-śledczej, wynika, że przyczyną pożaru było podpalenie. Jak się okazało, sprawca wcześniej próbował dostać się do dwóch pozostałych Twisterów należących do klubu H2O, a także zrzucić "bączka".

Piotr Czechowski z klubu H2O, do którego należał spalony jacht, wyraził swoje zdziwienie i szok. „Zdarzały się różne ekscesy, ale czegoś takiego jeszcze nie było. Jesteśmy w szoku, to jest naprawdę zaskakujące, że ktoś podpala łódkę. Gdyby ktoś ją ukradł, wywiózł, miałby z tego jakąś korzyść. Ale to jest celowe działanie. Pytanie dlaczego?” - mówił Czechowski, podkreślając, że dziwnym trafem zerwane zostały tylko plakaty informujące o kursach żeglarskich ich klubu. Koszt nowego jachtu typu Twister to około 80 tysięcy złotych, ale do tego należy doliczyć wyposażenie, takie jak silnik, żagle czy elementy wyposażenia wnętrza. Łączne straty szacowane są na ponad 100 tysięcy złotych, co stanowi dużą stratę finansową i organizacyjną dla klubu, który szkoli kursantów na nowoczesnym sprzęcie.

TRAGEDIA W PUSZCZY SOLSKIEJ! Pilot zginął w walce z ogniem. Dramatyczne nagrania! Wydanie Specjalne

Wyzwania związane z zimowaniem jachtów na Paprocanach

Incydent ten wywołał szerszą dyskusję na temat zimowania jachtów na Jeziorze Paprocany. Uczestnicy rozmów podkreślali, że w Tychach brakuje odpowiednio strzeżonych miejsc lub dużych hangarów do przechowywania łódek poza sezonem. Wiele jachtów jest zmuszonych zimować na wodzie, co zwiększa ryzyko aktów wandalizmu, szczególnie w okresie zimowym, gdy dostęp po lodzie do zacumowanych jednostek jest ułatwiony.

Wskazywano na brak zabezpieczeń, które są standardem na innych akwenach, oraz na problem z przestrzenią magazynową. Wspomniano również, że klub H2O posiada 4 Omegi, 3 Twistery (w tym jeden, który uległ zniszczeniu) i dezetę. Zauważono, że właściciele klubu nie są milionerami i być może po zabezpieczeniu żagli, kamizelek i innych elementów nie było już miejsca na silnik czy sam jacht. Brak ubezpieczenia casco jachtu dodatkowo pogłębił straty finansowe.

W dyskusji podnoszono również kwestie odpowiedzialności i optymalnych sposobów zimowania. Sugerowano, że jacht, mimo braku hangaru, mógłby zostać załadowany na przyczepę i przechowywany na koziołkach lub oponach, co wiązałoby się z kosztem od kilkuset do dwóch tysięcy złotych za dźwig i transport. Podkreślano również, że pozostawianie jachtów w zamarzniętej wodzie, mimo iż ma swoich zwolenników, niesie za sobą ryzyko uszkodzeń skrzyni mieczowej, rur odwadniających, zaworów dennych czy zęz przez lód.

Operacja wydobycia wraku

Wrak spalonego jachtu Twister 780 został wyciągnięty z dna Jeziora Paprocany 15 listopada 2018 roku, czyli osiem miesięcy po pożarze. Akcję wydobycia podjęli ratownicy WOPR Tychy. Opóźnienie w wydobyciu wynikało z postępowania procesowego, które wymagało, aby jacht pozostał w wodzie jako dowód.

Po zakończeniu operacji wydobycia wrak miał zostać pocięty i zezłomowany. Akcja ta stanowiła ostatni etap fizycznego usunięcia skutków pożaru, który trwale zapisał się w annałach polskiego żeglarstwa śródlądowego jako przykład tego, jak nie należy traktować jachtu zimą, a także jako bolesna lekcja o konsekwencjach wandalizmu.

wrak jachtu Twister 780 wyciągany z jeziora Paprocany

Apel o pomoc w ujęciu sprawcy

Zarówno służby, jak i poszkodowani apelują o pomoc w ujęciu sprawcy. Za wskazanie osoby odpowiedzialnej za podpalenie jachtu Twister 780 wyznaczono nagrodę w wysokości 20 tysięcy złotych. Wszelkie informacje, które mogą przyczynić się do schwytania podpalacza, są niezwykle cenne.

tags: #pozar #jachtu #paprocany