W historii Jasnej Góry, jednego z najważniejszych sanktuariów Polski, wielokrotnie dochodziło do tragicznych pożarów. Wielu pielgrzymów zna klasztor ojców Paulinów, jednak nie każdy wie, że częstochowskie sanktuarium, w przeciągu kilku wieków swojego istnienia, kilkakrotnie płonęło. Przewodnik jasnogórski Przemysław Jaskurzyński podkreśla, że pożary te, w tym ten z 1990 roku, stanowią ważny, choć często mało znany fragment historii tego miejsca. Oprócz działań wojennych, takich jak Potop Szwedzki, świątynia doświadczała niszczycielskiej siły ognia. W 1690 roku spłonął niemal cały klasztor, w 1900 roku wieża, a ostatni duży pożar wybuchł w nocy z 6 na 7 sierpnia 1990 roku.

Wielkie pożary w historii Jasnej Góry
Tragiczny pożar z 1690 roku
16 lipca 1690 roku, w święto Matki Bożej Szkaplerznej, na Jasnej Górze wspominano kolejną rocznicę wielkiego pożaru bazyliki i wieży jasnogórskiej, który poważnie uszkodził budynki należące do klasztoru. Przemysław Jaskurzyński zauważa, że jest to mało znana historia ogółowi pielgrzymów. Większość ludzi słyszała o potopie szwedzkim, natomiast tak dużą tragedią w historii Jasnej Góry, która zaowocowała wielkimi stratami, był pożar klasztoru jasnogórskiego 35 lat po potopie szwedzkim. Obraz numer 4 w Sali Rycerskiej ukazuje wielki pożar Jasnej Góry w lipcu, 16 lipca 1690 roku. Nie był to pierwszy pożar klasztoru jasnogórskiego, ale najbardziej tragiczny - spaliło się wówczas praktycznie 3/4 Jasnej Góry.
O. wyjaśniał, że pierwszą przyczyną pożaru było bardzo gorące lato w lipcu 1690 roku. Wieża i dachy budynków klasztornych były pokryte starym, bardzo suchym drewnem. Pożar wybuchł wewnątrz klasztoru, nie był spowodowany działaniami zewnętrznymi, oblężeniem ani umyślnym podpaleniem. Z kronik wiadomo, że był to gorący, lipcowy i dosyć wietrzny dzień. Kronikarze podają, że wiał mocny wiatr południowy i zauważono ogień nad dachami, którego niestety nie udało się ugasić ani opanować. Próbowano gasić ogień, ale w jedynej wówczas studni było za mało wody. Gdy ogień zszedł z dachów na niższe kondygnacje klasztoru, paulini wyjęli z ołtarza obraz Matki Boskiej Częstochowskiej i owinięty zanieśli go do kościoła św. Barbary.
O. porównał pożar bazyliki jasnogórskiej do niedawnego pożaru katedry Notre-Dame w Paryżu. Według relacji kronikarskich runęło sklepienie bazyliki, zwłaszcza nad chórem, przez co spłonęły organy. Obawiano się, czy nie zawali się cała budowla. Bazylika jasnogórska straciła całe swoje stare wyposażenie. Mimo że mury średniowiecznego kościoła stoją po dziś dzień, cały wystrój jest barokowy, co jest efektem tego pożaru i konieczności ponownego wyposażenia świątyni. Spaliła się również górna część wieży oraz jej klatka schodowa, gdyż wieża w dolnej części była murowana, a górna, wraz z wewnętrznymi schodami i podestami, drewniana.
Kaplica Matki Bożej straciła dachy, ale sklepienie nie zawaliło się. Jej wnętrze było mocno okopcone, co wymagało odświeżenia i upiększenia podczas odbudowy. Sklepienie w nawie głównej jest dziś bardzo bogate w sztukaterię i freski, co również powstało po pożarze. Przewodnik wskazuje, że aby zobaczyć, jak wyglądała kaplica przed pożarem, należy spojrzeć na boczne nawy, gdzie widać proste, geometryczne sklepienia, które były pierwotnie także w nawie głównej. Obraz Matki Bożej został uratowany, podobnie jak zbiory biblioteczne, choć częściowo zostały zalane. Stracono natomiast część zbiorów muzycznych przechowywanych w organach bazyliki, które również przepadły.
W momencie, gdy ogień przeniósł się na dach jasnogórskiego kościoła i zaczęła płonąć wieża, pożar rozwijał się coraz bardziej, ponieważ wiatr, zmieniając kierunek z północnego na południowy, przeniósł ogień na pobliskie stodoły wypełnione zbożem, co zagroziło klasztorowi św. Barbary. Na szczęście ten klasztor się nie zapalił. O. zauważył, że do kaplicy nie dostał się ogień, lecz dym, który mocno ją okopcił. Data pożaru przypadła na odpust ku czci Matki Bożej Szkaplerznej, co budziło pytania paulinów i wiernych o sens i przyczynę tragedii. O. podkreślił, że każde bolesne doświadczenie w historii Jasnej Góry skłania do refleksji, ale powody nieszczęśliwych wypadków są często bardzo proste, jak np. suche drewno. Środki na odbudowę płynęły z ofiar pielgrzymów i donacji możnych rodów. Pożar miał miejsce w szczycie pielgrzymkowym (lipiec), a ci, którzy przybyli po 16 lipca, zastali przerażający widok poważnie uszkodzonej Jasnej Góry.
Wcześniejsze pożary wieży jasnogórskiej miały miejsce na przykład w 1654 roku, tuż przed potopem szwedzkim. Wieża, istniejąca od I połowy XVII wieku i pełniąca funkcję wieży zegarowej, została wówczas częściowo uszkodzona, gdy brat zajmujący się zegarem zaprószył ogień, próbując ogrzać siebie i mechanizm. Podczas potopu szwedzkiego, część załogi klasztoru pełniła ważną funkcję straży pożarowej, pilnując dachów przed pociskami. Ich działania zapobiegły spaleniu Jasnej Góry przez wojska szwedzkie.
Pożar wieży w 1900 roku
W roku 1900 spłonęła wieża jasnogórska. Był to kolejny duży pożar, który mógł spowodować ogromne straty. Przyczyną było nieostrożne zachowanie pielgrzymów, którzy 15 sierpnia, mimo zakazu, weszli na wieżę klasztorną i puszczając sztuczne ognie, spowodowali zaprószenie ognia. Ówczesna wieża, podobnie jak obecna, miała kamienną dolną część, a jej hełm był drewniany, obity blachą miedzianą. Przewodnik jasnogórski zaznacza, że szczęśliwie ten pożar nie był gwałtowny; wieża upalała się i rozpadała. Odpadły charakterystyczne drewniane kolumny podpierające hełm wieży (dziś są to błyszczące, kamienne kolumny z labradoru).
Cała górna część wieży spaliła się i rozpadła, a jej elementy spadały na dziedzińce. Obawiano się, że spadające płonące części wzniecą pożar na dachach bazyliki lub doprowadzą do zarwania więźby dachowej i sklepień, podobnie jak miało to miejsce w 1690 roku. Wieża, której podstawa pochodzi z 1714 roku, została odbudowana w 1906 roku i obecnie mierzy 106,3 m (o 17 m więcej od swojej poprzedniczki). Pięciokrotnie została odbudowana po pożarach, ostatnim z 1900 roku. Pod jej podstawą znajduje się zasypana średniowieczna studnia.

Pożar Jasnej Góry w 1990 roku - zagrożenie przed Światowymi Dniami Młodzieży
Przebieg wydarzeń i akcja ratunkowa
Ostatni pożar na Jasnej Górze miał miejsce w nocy z 6 na 7 sierpnia 1990 roku. Był to czas wielkiego strachu o Jasną Górę, szczególnie że wydarzył się tuż przed zaplanowanymi VI Światowymi Dniami Młodzieży w Częstochowie. Ogień, wywołany przez chorego piromana, zagroził zniszczeniem najcenniejszych miejsc Jasnej Góry: Kaplicy Cudownego Obrazu i sąsiadującej z nią Bazyliki. Na szczęście pożar został ugaszony, a dzięki szybkiej akcji ewakuowano bibliotekę, która jest jednym ze skarbów Jasnej Góry.
Profesjonalizm straży pożarnej, wzmocniony ofiarnością przybyłych z całej Częstochowy ochotników, uratował Sanktuarium. Przemysław Jaskurzyński wspomina anegdotę z tamtego czasu: „Pamiętam wtedy z telewizji, taka uwaga, że strażacy, którzy wówczas przyjechali na Jasną Górę, próbowali się tam gdzieś dostać, używają pił Husqvarna, firma szwedzka, no i potem dziennikarze powiedzieli - a że mieli jakieś problemy strażacy - że po raz kolejny szwedzki sprzęt nie dał rady Jasnej Górze.”
Funkcjonariusze Straży Granicznej na Jasnej Górze
Kontekst i obawy
Incydent ten pozostawił cień niepokoju, wzmocniony wieścią o wcześniejszym (w nocy z 12 na 13 lipca) pożarze „prawosławnej Jasnej Góry” - świątyni na Grabarce. W takiej sytuacji nietrudno było o narodziny różnych teorii spiskowych, które wywoływały obawy przed „wrogim uderzeniem” w zbliżające się Światowe Dni Młodzieży. Był to czas historycznych zmian w Polsce, a zabezpieczenie tak ogromnego wydarzenia było dla nowych władz poważnym wyzwaniem. Przemysław Jaskurzyński podkreśla, że tematyka pożarów interesuje także strażaków, zwłaszcza że w Częstochowie istnieje Wyższa Szkoła Pożarnicza, a pielgrzymki Ochotniczych Straży Pożarnych są częste. Jest to temat poruszany przez przewodników, aby uświadomić, że Jasna Góra, choć święta, również jest narażona na zwykłe ryzyko pożaru, choćby przez uderzenia piorunów, przed którymi chronią ją odgromniki.
Światowe Dni Młodzieży 1991 w Częstochowie: Wielkie wyzwanie po pożarze
Zaproszenie Papieża Jana Pawła II
W Niedzielę Palmową 1990 roku Jan Paweł II ogłosił, że VI Światowe Dni Młodzieży odbędą się na Jasnej Górze. Zaproszenie skierowane do młodych ludzi zawarte zostało w orędziu wygłoszonym w Watykanie 15 sierpnia 1990 roku. Papież powiedział: „Tym razem (...) zgromadzimy się na wspólną modlitwę w Sanktuarium Czarnej Matki Bożej z Częstochowy, w Polsce, mojej ojczyźnie (...). Jest to miejsce ewangelizacji i nawrócenia, miejsce do którego przybywa tysiące pielgrzymów pochodzących ze wszystkich stron kraju i świata. (...) Dla wszystkich, młodzieży Wschodu i Zachodu, Północy i Południa, pielgrzymka do Częstochowy będzie świadectwem wiary dla całego świata. Będzie to pielgrzymka wolności poprzez granice państw, które otwierają się coraz bardziej na Chrystusa, Odkupiciela człowieka (...) A do was, młodzieży Europy Wschodniej, zwracam się ze słowami szczególnej zachęty. Nie może was zabraknąć na tym historycznym spotkaniu, które zarysowuje się już od tej chwili jako historyczne spotkanie między młodzieżą Kościołów Wschodu i Zachodu.”

Wyzwania organizacyjne i wsparcie
Bezpieczeństwo było jednym z bardzo ważnych elementów przygotowań miasta do Światowych Dni Młodzieży. W połowie 1990 roku widoczne efekty planu Balcerowicza były jeszcze dość ograniczone, choć stragany i sklepy zaczęły się wypełniać towarem. W radzie miasta toczyła się zawzięta dyskusja nad stopniem uwolnienia handlu, a pesymiści obawiali się zaniku obrotu żywnością i powstania „butików” dla bogatych. Na szczęście dla Częstochowy, w samorządzie zwyciężyła opcja liberalna.
Mimo to, wizja przyjęcia i zapewnienia zaopatrzenia dla ponad miliona osób brzmiała abstrakcyjnie. Pamiętano kolejki lat 80. i mentorskie wywody poprzednich władz, które co roku oświadczały, że w sierpniu zabraknie mleka, zimnych napojów i ryżu. W wyborach 28 maja 1990 roku prezydentem miasta został Tadeusz Wrona, a władze województwa objął Jerzy Guła. Poparcie społeczne nie zmieniało faktu niedoświadczenia nowych władz, którym przyszło zmierzyć się z jednym z największych wyzwań organizacyjnych w historii miasta.
Warto pamiętać o bagażu PRL-owskiej walki z Kościołem, która do połowy lat 70. XX wieku ograniczała możliwości przyjmowania pielgrzymów, karano grzywnami za noclegi w domach prywatnych, celowo zmniejszano „pulę zaopatrzenia” w artykuły żywnościowe i blokowano rozwój komunikacji pasażerskiej. W latach 70. i 80. próbowano rozbudować turystyczną infrastrukturę Częstochowy, lecz nadal była ona dalece niewystarczająca wobec potrzeb związanych ze zwykłym ruchem pielgrzymkowym (roczną liczbę pielgrzymów szacowano na 4,5-5 mln, a 15 sierpnia bywało do 400 tys. osób).
Organizacja częstochowskiego spotkania nie była priorytetowym zadaniem władz państwowych; ani rząd Tadeusza Mazowieckiego, ani Jana Krzysztofa Bieleckiego nie przewidział rezerwy w budżecie na to wydarzenie. Pomoc okazywały jedynie poszczególne resorty. W sierpniu 1990 roku w Częstochowie powołano dwa świeckie zespoły organizacyjne: komitet Wojewody Częstochowskiego (kierowany przez Korneliusza Miklasa) oraz komitet Prezydenta Miasta (zarządzany przez Zbigniewa Chmielewskiego). 31 sierpnia oba organy połączyły się we wspólny Komitet Organizacyjny, współpracując ściśle z komitetem kościelnym, za który odpowiadali księża Marian Duda i Marian Pabiasz.
Częstochowski Komitet we wrześniu powiadomił o skali problemów i potrzeb prezydenta Lecha Wałęsę, prymasa Józefa Glempa i wicepremiera Leszka Balcerowicza. Balcerowicz zaakceptował wsparcie finansowe z budżetu państwa w wysokości 43 mld zł (po denominacji 4,3 mln nowych złotych). Kwota ta została rozdzielona na zadania Urzędu Wojewódzkiego (m.in. przebudowa obwodnicy Jasnej Góry, budowa parkingów, zwiększenie wydajności ujęć wody pitnej - 19 mld zł) i Urzędu Miasta (przygotowanie pól namiotowych, zaplecza sanitarnego, remonty dróg, rekultywacje terenów zielonych - 24 mld zł). Państwo pokrywało również koszty bezpieczeństwa. Pomoc państwa, środki miasta i województwa nie pokrywały jednak ogromnych potrzeb związanych z przyjęciem ponad miliona osób. Dodatkowym wyzwaniem było otwarcie granic przez Gorbaczowa, co umożliwiło przyjazd około 200 tysięcy pielgrzymów z krajów ZSRS, z których część była zbyt biedna, by pokryć koszty pobytu.
Komitet odwołał się do obywatelskiej ofiarności, kierując apel o wsparcie do 700 największych przedsiębiorstw regionalnych i organizacji społecznych. Po parafiach organizowano noclegi na zasadzie „rodzina pomaga rodzinie”. Bardzo owocne okazało się wsparcie Śląskiego Okręgu Wojskowego, którego żołnierze wypożyczyli sprzęt i przygotowali miasteczko namiotowe dla 50 tysięcy pielgrzymów.
Organizacja logistyczna i infrastruktura
Harcerze zorganizowali podobne miasteczka namiotowe w Częstochowie, Olsztynie i Pająku, zapewniając noclegi dla 60 tysięcy osób. Komenda Ochotniczych Hufców Pracy (OHP) urządziła miasteczko namiotowe dla 5 tysięcy osób pod Jasną Górą. Oprócz baz namiotowych, znaczącym sposobem zapewnienia noclegów było zaadaptowanie sal szkolnych - w częstochowskich szkołach przygotowano 78 tysięcy miejsc (z możliwością rozszerzenia do 100 tys.), w gminach sąsiadujących z miastem 20 tysięcy, a w innych gminach województwa dodatkowo 15 tysięcy. Akademiki, pomieszczenia w 22 zakładach pracy oraz 95 remizach Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) również udostępniono na potrzeby noclegowe.
Letnia aura sprzyjała miasteczkom namiotowym, które rozmieszczono na blisko 1000 hektarach w 40 punktach miasta. Każde miasteczko miało pełne wyposażenie: zabezpieczenie energetyczne, sanitariaty, punkty wodne, żywieniowe i sklepiki. Nad bezpieczeństwem czuwały specjalne ochotnicze straże porządkowe, a w miasteczku OHP przewidziano obsługę osób niepełnosprawnych. W sumie miasteczka tworzyły największe w Europie obozowisko pod namiotami, z którego skorzystało 3/4 uczestników Dni. W szkołach nocowało około 70 tysięcy osób, a blisko 50 tysięcy przyjęły OSP w swoich remizach i zorganizowanych przy nich polach namiotowych. Opłata za nocleg w szkole (za łóżko z pościelą) wynosiła 3 dolary, a za wyżywienie (3 posiłki) - 10 dolarów. Podobne opłaty stosowano na polach namiotowych, zwalniając lub stosując duże ulgi dla pielgrzymów ze Wschodu.
W ramach przygotowań poprawiono estetykę i funkcjonalność miasta. Wyremontowano dworzec kolejowy Stradom, ulica Wieluńska stała się deptakiem, a Zakład Energetyczny zainstalował stylowe oświetlenie Alei Najświętszej Maryi Panny. Policja otrzymała kilka nowych radiowozów Volkswagen. Prezydent Tadeusz Wrona dbał, by wydatki służyły mieszkańcom również po Dniach, stąd decyzja o przekształceniu terenów na Złotej Górze i Świerczakach w ogródki działkowe.
Na potrzeby pielgrzymów Centrum Informacji Turystycznej przygotowało foldery, plany miasta i mapy Jury Krakowsko-Częstochowskiej w różnych językach. Tablice informacyjne umieszczono przed dworcami PKP i PKS. W Klubie „Politechnik” zorganizowano Biuro Prasowe pod nadzorem Polskiej Agencji Informacyjnej, a akredytowanych dziennikarzy zakwaterowano w sąsiednim akademiku. Niska znajomość języków obcych w Polsce PRL (oprócz rosyjskiego) wymagała zaangażowania ochotników-tłumaczy z różnych miast. Wyznaczono 14 kościołów specjalizujących się w obsłudze różnych grup językowych, wiążąc je z miejscami zakwaterowania. Pielgrzymi z Francji kierowani byli w okolice kościoła św. Wojciecha, Włosi w okolice Katedry, Czesi w okolice ulicy Okólnej. W każdym z tych rejonów dyżurowali tłumacze.
Wszyscy pielgrzymi otrzymali identyfikatory z zaznaczonym rejonem zakwaterowania. Miasto podzielono na cztery „kolorowe” strefy (czerwona - Dźbów, zielona - Mirów i Świerczaki, niebieska - Promenada), co ułatwiało kwaterowanie grup z różnych krajów i wskazywało sektory na placu podjasnogórskim podczas uroczystości, zwiększając bezpieczeństwo i ułatwiając logistykę. W ten podział sektorowy wpisano także ofertę kulturalną: głównym wydarzeniem był Festiwal Pieśni Religijnej na stadionie „Włókniarza”. W strefie czerwonej centrum kulturalne zagospodarował teatr z Nancy, w niebieskiej teatr Jonatan, a w zielonej Ruch Focolari z Trydentu.
W każdej ze stref powstał specjalny punkt medyczny, czynny całą dobę, prowadzony przez Zakon Kawalerów Maltańskich. Dyżurowały także miejscowe szpitale i ośrodki zdrowia. Ulice patrolowało 96 ruchomych zespołów pomocy medycznej. Lokalna baza pogotowania ratunkowego została uzupełniona 9 karetkami Związku Kawalerów Maltańskich i 5 oddelegowanymi przez wojewodę przemyskiego. Ogółem podczas Dni hospitalizowano 151 pielgrzymów (50 z zagranicy), w przychodniach udzielono 14 990 porad, a ruchome patrole pomogły w 5 715 przypadkach. Na szczęście nie zanotowano ani zbiorowych wypadków, ani zatruć.

Ocena i atmosfera wydarzenia
Pierwsze grupy pielgrzymkowe przybywały już 5 sierpnia. W dniach 14 i 15 sierpnia, według danych policji, każdego dnia zgromadziło się nie mniej niż 1,3 miliona osób. Według innych szacunków, liczba uczestników uroczystości przekraczała 1,6 miliona, co było prawdopodobnie największym zgromadzeniem w dziejach Polski. Tłum szczelnie wypełniał plac Jasnogórski, Aleję Najświętszej Maryi Panny, część ulicy Mirowskiej i ulicę św. Barbary. Cały ten obszar wyposażono w ujęcia wody pitnej, sanitariaty, punkty gastronomiczne i ruchome punkty pomocy medycznej.
Przyjemnym zaskoczeniem dla organizatorów była wzorowa postawa młodzieży. Nigdzie nie odnotowano zniszczeń; nocujący opuszczali szkoły i miasteczka namiotowe, dbając o porządek i czystość. Zaskakiwała wzajemna życzliwość, serdeczność, radość i odpowiedzialność. Ówczesny Komendant Straży Miejskiej, Artur Hołubiczko, wspominał: „O trzeciej w nocy otrzymałem meldunek: na Alejach młodzież tańczy. Pytam, czy jest konieczność interwencji, strażnik odpowiada - byłoby to niezręczne, bo z tłumem tańczą duchowni, w tym chyba dwóch biskupów.” Rzecznik prasowy Urzędu Miasta, Teresa Kaczor, zapamiętała: „Podczas trwającej dzień i noc modlitwy wyrażającej się w śpiewie, tańcu, spontanicznych scenkach pantomimicznych, bardzo szybko przełamane zostały bariery językowe i wiekowe. Atmosfera radości życia udzielała się błyskawicznie mieszkańcom Częstochowy.”
Dla prezydenta Tadeusza Wrony najważniejszym momentem okazało się spotkanie z Ojcem Świętym, Jan Paweł II przyjął symboliczny klucz do bram miasta, stając się honorowym obywatelem Częstochowy. Istotne było też spotkanie papieża z merami innych miast (włoskie Loreto, francuskie Lourdes, niemieckie Altotting), które tworzyły z Częstochową porozumienie o stałej współpracy. O szczególnej atmosferze Dni świadczyło sprawozdanie komendanta Policji: „W mieście było wyjątkowo bezpiecznie. Z zestawienia wynika, że w okresie od 12 do 16 sierpnia w całym województwie częstochowskim zaistniało tylko 21 kradzieży z włamaniem, z tego 4 do samochodów przybyłych do Częstochowy, odnotowano też 76 kradzieży. (...) Przy porównaniu wskaźników przestępczości z I półrocza b.r. (...) należy uznać, że wskaźnik przestępczości w tym okresie był niespotykanie niski.”
Dyrektor Rzymskiego Biura Pielgrzymkowego, prałat Libercio Andreata, napisał w podziękowaniu do organizatorów: „Powiedziałbym, że organizacja ze strony polskiej w Częstochowie była dla mnie miłym zaskoczeniem. Lękaliśmy się wszyscy, że organizatorzy nie będą w stanie sprostać wymogom obecności miliona młodych w Częstochowie z okazji Światowego Dnia Młodzieży. I muszę powiedzieć, że Częstochowa nie tylko wytrzymała to niespodziewane uderzenie, ale odpowiedziała na wszelkie potrzeby i wymagania z tym związane w sposób znakomity.” Ciepłe słowa wypowiedział też Jan Paweł II, żegnając się z wiernymi na lotnisku w Balicach: „Częstochowa, jako miejsce spotkania, wyłoniła się na gruncie wydarzeń w środkowej...” Oby nigdy nad jasnogórskim klasztorem nie zobaczono już płomieni ognia.