W nocy z 24 na 25 maja tego roku, po godzinie 23, doszło do pożaru w remontowanej kamienicy na rogu ulic Miodowej i Bożego Ciała w Krakowie. Inwestor planował przekształcić budynek w hotel, wcześniej rozbierając jego część. Wydarzenie to wywołało falę spekulacji i apele o wyjaśnienie przyczyn, zwłaszcza że oficjalne dochodzenie zostało umorzone.

Przebieg akcji gaśniczej
Zgłoszenie o pożarze kamienicy u zbiegu ulic Bożego Ciała i Miodowej wpłynęło 24 maja 2018 roku, o godzinie 23:10. Na miejsce niezwłocznie skierowano 5 zastępów Państwowej Straży Pożarnej (PSP) z JRG-1 oraz JRG-2, składających się łącznie z 22 strażaków.
Po przybyciu na miejsce stwierdzono rozwinięty pożar na drugiej kondygnacji budynku. Akcja gaśnicza trwała do godziny 2:14. W celu ugaszenia ognia podano trzy prądy wody - jeden początkowo z ziemi, a następnie, po zlokalizowaniu wejścia do budynku, wprowadzono rotę wraz z linią gaśniczą. Dwa kolejne prądy podano z drabin mechanicznych SCD-28 oraz SCD-37. Skutkiem pożaru było doszczętne spalenie poddasza kamienicy.
Rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń zwrócił uwagę, że straż pożarna nie podjęła decyzji o ewakuacji mieszkańców z sąsiedztwa, co sugeruje, że zagrożenie dla okolicznych budynków było pod kontrolą.
Kontrowersje wokół dochodzenia i postawa właściciela
Minęły ponad trzy miesiące od pożaru, a przyczyna spalenia się poddasza budynku pozostaje nieznana. Policja umorzyła dochodzenie, ponieważ właściciel nieruchomości nie był zainteresowany wyjaśnieniem, skąd wziął się ogień, i nie złożył wniosku o ściganie. Według jego relacji nie poniósł on żadnych strat w związku z pożarem.
Prokurator Janusz Hnatko, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie, wyjaśnił, że z materiałów zalegających w aktach sprawy nie wynikało, aby zachodziło uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. Postanowienie o umorzeniu dochodzenia zostało zatwierdzone przez prokuratora.
Próba kontaktu z jednym ze współwłaścicieli kamienicy, Michaelem Burowskim, po pożarze również nie przyniosła rezultatów. Po wstępnym umówieniu się na spotkanie, otrzymano wiadomość: „Chciałem poinformować, że po konsultacji z rodziną ustaliliśmy, że nie będziemy udzielać żadnych wywiadów na temat zaistniałej sytuacji”.
Apel radnego o wyjaśnienie przyczyn pożaru
Decyzja właściciela i umorzenie dochodzenia zaskoczyły radnego Jacka Balcewicza, przewodniczącego Komisji ds. Ochrony Zabytków i Środowiska. Radny apeluje o wyjaśnienie przyczyn pożaru kamienicy na rogu ulic Miodowej i Bożego Ciała, podkreślając, że powinno się to odbyć dla dobra Krakowa i jego mieszkańców.
„Dziwię się, że wyjaśnienie zagadki powstania pożaru nie jest w tym wypadku wszczęte z urzędu. Powinno się to odbyć dla dobra Krakowa i jego mieszkańców” - skomentował Jacek Balcewicz. Zapowiedział również, że na najbliższym posiedzeniu Komisji ds. Ochrony Zabytków i Środowiska spróbuje przygotować projekt uchwały, która wyegzekwuje na policji zbadanie przyczyn pożaru kamienicy.
Spekulacje mieszkańców i dodatkowe hipotezy
Tuż po majowym pożarze mieszkańcy Kazimierza snuli liczne spekulacje na temat możliwych przyczyn. Sugerowano, że ogień mogli zaprószyć robotnicy pracujący przy remoncie, bezdomni, którzy często przebywali w zabytkowej kamienicy, lub osoby, które znalazły sobie miejsce na placu budowy, np. na rusztowaniach. Inni wskazywali na „głupi wybryk” imprezowiczów wracających z wieczornej zabawy.
Pojawiły się także bardziej kontrowersyjne głosy, sugerujące, że „lepiej spalić, niż dostosowywać do wymogów konserwatora”, co może nawiązywać do ewentualnych trudności związanych z remontem zabytkowego obiektu.

Historia kamienicy i kontekst reprywatyzacji
Kamienica, w której wybuchł pożar, ma bogatą historię. Budynek powstał jako dom mieszkalny w latach 1835-1840, a zaprojektował go August Pluszczyński. Później był przebudowywany. Do II wojny światowej właścicielem nieruchomości była żydowska rodzina. Wcześniej, przed remontem, w kamienicy działał sklep meblowy, o czym świadczył napis wykonany dużymi literami „salon meblowy”.
Warto również przypomnieć, że stowarzyszenie Miasto Wspólne, badające reprywatyzację w Krakowie, zgłosiło kamienicę (adres Bożego Ciała 4/ Miodowa 10) do prokuratury, sugerując, że mogło dojść do nieprawidłowości przy jej przejmowaniu czy sprzedaży. Śledczy nadal zajmują się weryfikacją postępowań w sprawie krakowskich kamienic prowadzonych w minionych latach.