W ostatnich miesiącach region Pruszkowa i jego dzielnicy Żbików doświadczył serii poważnych incydentów pożarowych. Ogień, nierzadko wybuchający w gęsto zaludnionych kamienicach, prowadził do dramatycznych akcji ratunkowych, ewakuacji mieszkańców, a w niektórych przypadkach, niestety, również do ofiar śmiertelnych. Poniżej przedstawiamy szczegółowy przegląd tych zdarzeń, bazując na relacjach świadków i służb ratunkowych.

Pożar budynku gospodarczego w Domu Pomocy Społecznej na Żbikowie
Około godziny 19:30 wczoraj ogień wybuchł na terenie Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci na Żbikowie. Na szczęście płomienie pojawiły się w budynku, który był niezamieszkały, dzięki czemu nikomu nic się nie stało.
Mł. bryg. Karol Kroć, Oficer Prasowy KP PSP Pruszków, przekazał: „Pożar wybuchł w budynku gospodarczym. Akcja gaśnicza była dość trudna, szczególnie że płomienie pojawiły się na dachu i poddaszu pomieszczenia. Część działań musieliśmy przeprowadzić na wysokości.” W budynku znajdował się magazynek na drewno, który szybko został pochłonięty przez ogień. „Nasze działania wymagały od nas dużo sił, na szczęście niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Akcję zakończyliśmy po godzinie 23:00” - dodał.
W tej chwili jest za wcześnie, aby ustalić przyczynę pożaru. Asp. szt. Monika Orlik, Oficer Prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Pruszkowie, poinformowała, że „na miejscu pojawi się nasz ekspert do spraw pożarnictwa. Dopiero wówczas będziemy w stanie coś więcej powiedzieć o zdarzeniu.”
Dom Pomocy Społecznej prowadzony jest przez Zgromadzenie Sióstr Benedyktynek Samarytanek, które opiekują się dziećmi i dorosłymi z niepełnosprawnościami intelektualnymi. Na szczęście podczas nocnego zdarzenia nikt nie ucierpiał.
Dramatyczny pożar kamienicy przy ulicy Stalowej w Pruszkowie
W środę, chwilę przed północą, w kamienicy przy ulicy Stalowej w Pruszkowie wybuchł pożar, który dosłownie w kilka sekund zajął mieszkanie na parterze. Było o krok od tragedii.
Uwięziony Krystian i bohaterska postawa przyjaciół
W środku płonącego mieszkania znajdował się 16-letni Krystian. Chłopak znalazł się w śmiertelnej pułapce i nie mógł się z niej wydostać, ponieważ w oknach mieszkania były kraty, a drzwi wejściowe, przez które mógłby uciec, odcięły płomienie i gęsty dym. Zaczął wzywać pomocy. Jego przeraźliwe krzyki usłyszeli koledzy - Mateusz Sobol, Jakub Wiśniewski i Patryk Sobol - którzy natychmiast rzucili się na ratunek. „Pobiegliśmy pod kamienicę i zobaczyliśmy, że pali się mieszkanie Krystiana, a on nie może się z niego wydostać. Wszędzie było pełno dymu, a on stał biedny przy oknie i próbował zaczerpnąć powietrza” - relacjonowali. Krystian próbował wyskoczyć przez okno, lecz nie był w stanie, bo natrafił na kraty. „Próbowaliśmy wyrwać je siłą, ale nie daliśmy rady. Wtedy zobaczyłem w jego oczach przerażenie. Krzyczał do nas i prosił o ratunek.”
Zanim strażacy dotarli na miejsce, Kuba, aby ratować kumpla, chwycił za szlifierkę i zaczął ciąć kratę w oknach. Urządzenie jednak szwankowało. „Z początku był problem. Najpierw okazało się, że nie ma prądu, a potem urządzenie nie chciało współpracować.”
Akcja ratunkowa i skutki
Po przybyciu na miejsce strażacy natychmiast rozpoczęli akcję ratowniczą. Jedni gasili pomieszczenia, w których szalał ogień, a drudzy za pomocą specjalnych przecinaków cięli kraty, żeby wydobyć Krystiana z płonącego mieszkania. Chłopaka udało się wyciągnąć z mieszkania w ostatniej chwili i przekazać załodze pogotowia ratunkowego.
W trakcie działań gaśniczych strażacy dostali też informacje, że na piętrze znajduje się jeszcze matka z dziećmi, która nie zdążyła ewakuować się przez gęsty dym, który odciął jej i dzieciom drogę ucieczki.
Krystian, którego uratowano z płonącego mieszkania, trafił do szpitala, podobnie jak jego koledzy, którzy w trakcie akcji podtruwali się dymem. Mimo że sytuacja wyglądała dramatycznie, nikomu z lokatorów nic poważnego się nie stało. „To wydarzenie mogło skończyć się ogromną tragedią, ale dzięki błyskawicznej reakcji strażaków i bohaterskiej postawie przyjaciół Krystiana wszyscy żyją” - podkreślano. Koledzy Krystiana nie czują się bohaterami, ale podkreślają, że „na takie sytuacje trzeba po prostu błyskawicznie reagować, bo tu liczy się czas.”
Śledztwo w sprawie przyczyn pożaru
Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru. Sprawą zajmuje się policja. „W czwartek w obecności biegłego z zakresu pożarnictwa przeprowadzono oględziny miejsca pożaru. Zebrane materiały przesłano do prokuratury z wnioskiem o wszczęcie śledztwa z art. 163 p1 kk, czyli sprowadzenie zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób” - informuje asp. Policja prowadzi dalsze czynności wyjaśniające.
DWIE OFIARY W POŻARZE KAMIENICY
Akcja gaśnicza w kamienicy przy ulicy Narodowej w Pruszkowie
Na ulicy Narodowej w Pruszkowie doszło do pożaru jednej z kamienic, z którym walczyło kilka zastępów straży pożarnej. Czytelnicy alarmowali o zdarzeniu, a strażacy potwierdzili informacje o pożarze, informując, że „pięć zastępów straży pomknęło w stronę Żbikowa”.
„To początkowa faza działań. Nie wiemy czy ktoś ucierpiał. Gasimy pożar, który wybuchł w czterokondygnacyjnej kamienicy. Będziemy ewakuować mieszkańców. Na miejscu jest kilka zastępów straży pożarnej. To wszystko co na ten moment wiemy” - powiedział st. kpt.
Akcja gaśnicza mocno się rozwinęła. „Pożar mocno się rozwinął. Na miejsce przybywają kolejne zastępy straży pożarnej. Czeka nas dużo pracy” - zaznaczył st. kpt. Na chwilę obecną nie odnotowano osób poszkodowanych, jednak strażacy prowadzili rozpoznanie budynku. Ostatecznie ewakuowano 30 osób. Część z nich przebywa u swoich rodzin, natomiast pozostali zostali ulokowani w hotelu przy ul. Niecałej. Strażacy wciąż są na miejscu pożaru, gdzie trwa dogaszanie budynku. Dodatkowym utrudnieniem jest mocny wiatr.
Na ten moment jest zbyt wcześnie, by mówić o przyczynach tego ogromnego pożaru.

Tragiczny pożar kamienicy przy ulicy Komorowskiej w Pruszkowie
Dla niektórych mieszkańców podwarszawskiego Pruszkowa tragiczna noc nastała przed północą w sobotę 18 czerwca, kiedy służby otrzymały zgłoszenie o dymie wydobywającym się z mieszkań przy ulicy Komorowskiej 9. Żywioł okazał się dla strażaków silnym przeciwnikiem, a działania gaśnicze trwały niemal do rana. Cała kamienica została ewakuowana.
Ofiary i dramatyczne relacje
Tragiczny w skutkach pożar doprowadził do śmierci matki i syna. Trzecia osoba została przewieziona śmigłowcem do szpitala. Ewakuowano 28 osób. Ta noc była prawdziwym koszmarem dla mieszkańców kamienicy na ul. Komorowskiej 9 w Pruszkowie.
Ogień pojawił się niespodziewanie na trzeciej kondygnacji. Według relacji świadków, stało się to w mieszkaniu 70-letniej Zofii O. i jej syna 48-letniego Piotra O. Są też tacy, którym żywioł nadwątlił zdrowie.
Mł. bryg., oficer prasowy komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pruszkowie, relacjonuje: „Wezwanie dostaliśmy o godz. 23:23. Na miejscu było 14 zastępów i 53 strażaków. Działania zakończyliśmy o godz. 5:07. W tej chwili budynek jest wyłączony z eksploatacji, śledztwo w sprawie pożaru prowadzi policja pod nadzorem prokuratury.”
Jedna z mieszkanek, Małgorzata Czajkowska (38 l.), opowiedziała o dramatycznych chwilach: „Wyszłam na chwilę do sklepu, a moje dzieci zostały w mieszkaniu z koleżanką. W pewnym momencie koleżanka zadzwoniła, że się pali. Zaczęłam biec z powrotem, na miejscu było już pełno straży pożarnej i policji.”
Skutki i pomoc dla poszkodowanych
Obecnie pani Małgorzata, jak i 14 innych osób, przebywa w hotelu, w pokojach wynajętych przez miasto. „Zostałam z dziećmi w tym, co mamy na sobie. Dobrze, że jest gdzie mieszkać i co jeść. Opieka społeczna dała ubrania dla dzieciaków” - mówi Małgorzata Czajkowska. Nadzór budowlany wyłączył z eksploatacji jedną klatkę. Do dwóch pozostałych mieszkańcy będą mogli powrócić, ale dopiero po jakimś czasie.
