W środę, 9 stycznia, w miejscowości Smolno Wielkie, położonej w gminie Kargowa, doszło do gigantycznego pożaru tartaku. Ogień, który pojawił się wewnątrz budynku około godziny 18:20, błyskawicznie rozprzestrzenił się po całym obiekcie. Sytuacja była bardzo trudna i niebezpieczna, a akcja gaśnicza trwała nieprzerwanie przez wiele godzin.
Rozwój sytuacji i początkowe działania
Pożar już po kilku minutach był mocno rozwinięty. Dyżurny operacyjny Stanowiska Kierowania Komendanta Miejskiego w Zielonej Górze natychmiast zadysponował na miejsce 3 zastępy straży pożarnej z Sulechowa oraz ochotników z pobliskich miejscowości. Pierwsze wozy pojawiły się na miejscu już po 10 minutach od zgłoszenia.

Wyzwania akcji gaśniczej
Sytuacja od samego początku była bardzo trudna. Działania strażaków utrudniał fakt, że obok płonącego tartaku znajdował się kolejny obiekt. Dodatkowo, w palącym się budynku ulokowanych było wiele butli z gazem propan-butan, które w każdej chwili mogły eksplodować. Strażacy starali się jak najszybciej wynosić je na zewnątrz, gdzie były dokładnie schładzane.
Niepokojącym sygnałem była także informacja, iż w budynku mógł znajdować się właściciel tartaku. Kiedy część strażaków gasiła ogień, reszta poszukiwała właściciela. Do Smolna Wielkiego przybył podstawowy zespół pogotowia, który oczekiwał na ewentualnego poszkodowanego. Na szczęście mężczyzna został znaleziony poza terenem akcji.
Pożar lasu koło Goleniowa Akcja samolotów Dromader
Problemy z zaopatrzeniem w wodę
Podczas akcji gaśniczej dla strażaków problemem stał się brak dostępu do wody. W pobliżu zakładu znajdował się tylko jeden hydrant, który w połączeniu z metodą dowożenia wody przez samochody gaśnicze szybko stał się niewystarczalny. W celu zapewnienia ciągłego zaopatrzenia w wodę, do działań wysłano cysternę o pojemności 25 tysięcy litrów z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w Zielonej Górze. Po podłączeniu jej do sieci hydrantowej, woda była dostarczana do wszystkich stanowisk gaśniczych.
Wsparcie i bezpieczeństwo ratowników
Każdy ratownik znajdujący się w strefie zadymienia nieustannie pracował w aparacie powietrznym. Duży wysiłek strażaków szybko opróżniał butle z powietrzem, dlatego na miejsce zdarzenia wysłano specjalny samochód z Zielonej Góry, na którym znajdował się agregat do pompowania butli. W międzyczasie do Smolna Wielkiego dojechali bryg. Maksymilian Koperski, Zastępca Komendanta Miejskiego PSP w Zielonej Górze oraz kpt. Mirosław Pacyna, Dowódca JRG w Sulechowie.
Strażacy prowadzili działania z ziemi oraz z sulechowskiego podnośnika hydraulicznego. Wspomagała ich drabina mechaniczna z zielonogórskiej JRG nr 1. Sytuacja nieustannie była bardzo trudna - co jakiś czas sypały się ściany obiektu, a dach walił się do środka. Ratownicy nie mogli pracować wewnątrz obiektu, ponieważ było to bardzo niebezpieczne.

Skala zniszczeń i poszkodowani
Straty materialne są z pewnością duże. Spaleniu uległo około 3/4 budynku, czyli blisko 1000 m². Wszystkie maszyny i urządzenia, które znajdowały się wewnątrz, doszczętnie spłonęły. Niestety, w wyniku pożaru blisko 30 osób straciło pracę.
Mł. bryg. Gura relacjonował na gorąco, że zachował się tylko sąsiadujący budynek suszarni. Podczas akcji jeden ze strażaków z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Sulechowie został poszkodowany. Zaopiekował się nim zespół pogotowia.
Zakończenie działań i przyczyna pożaru
O godzinie 00:15 (10.01.18) sytuacja pożarowa została całkowicie opanowana. Na miejscu pozostali już tylko ochotnicy z Kargowej i Smolna Wielkiego, którzy jeszcze przez kilka godzin dozorowali pogorzelisko. Wszystkie pozostałe zastępy odjechały z miejsca działań o godzinie 7:50.
Dokładna przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana i będzie przedmiotem dalszego dochodzenia.