Dzień 27 kwietnia 1981 roku zapisał się jako jedna z najtragiczniejszych dat w powojennej historii Szczecina i Polski. Tego dnia spłonął słynny Kombinat Gastronomiczny „Kaskada”, położony przy placu Żołnierza. Pożar, który wybuchł tuż przed godziną 8:00 rano, zaskoczył pracowników i praktykantów, prowadząc do śmierci 14 osób.

Historia i Renoma „Kaskady”
Od „Haus Ponath” do centrum rozrywki powojennego Szczecina
Historia budynku „Kaskady” sięga 1929 roku, kiedy to powstał modernistyczny, czterokondygnacyjny gmach usytuowany u zbiegu dzisiejszej al. Niepodległości i ul. Obrońców Stalingradu (obecnie ul. Edmunda Bałuki). Początkowo obiekt nosił nazwę „Haus Ponath”, od nazwiska ówczesnego właściciela, Otto Ponatha, który po powrocie z Ameryki postanowił zainwestować w branżę gastronomiczną. Kompleks słynął z wysokiej jakości usług i nowoczesności. Na parterze mieściła się kawiarnia i sala taneczna, na pierwszym piętrze restauracja, a na kolejnych piętrach pokój gier i zabaw, sala bilardowa oraz kabaret. Na ostatnim piętrze znajdował się przeszklony taras z palmami. „Haus Ponath” cieszył się ogromnym powodzeniem wśród mieszkańców Szczecina i funkcjonował do 1944 roku, kiedy został zamknięty wskutek nalotów.
Po wojnie, w 1945 roku, w tym miejscu powstał „Baltic Pallace”, który wkrótce przekształcono w Powszechny Dom Towarowy. Pod koniec lat 50. postanowiono jednak stworzyć w tym miejscu centrum rozrywkowe. Budynek uległ przebudowie, a Szczecińskie Zakłady Gastronomiczne „Północ” przez pięć lat prowadziły prace adaptacyjne. Ostatecznie, 21 kwietnia 1962 roku, przebudowany gmach powrócił do swojej dawnej funkcji i zaczął działać jako Kombinat Gastronomiczny „Kaskada”.
„Kaskada” - perła Szczecina lat 60. i 70.
„Kaskada” szybko stała się ikoną życia towarzyskiego i rozrywkowego, prawdziwą atrakcją Szczecina lat 60. i 70. XX wieku. Na parterze mieściła się luksusowa restauracja „Kapitańska” z wykwintnymi daniami i profesjonalną obsługą. Pierwsze i drugie piętro zajmowały restauracje „Rondo” i „Słowiańska”, oferujące niższy standard i ceny. Na ostatniej kondygnacji usytuowano kawiarnię. Na poszczególnych piętrach znajdowały się również stoły bilardowe (po dwa dla każdego typu rozgrywek), kącik z telewizorem, czytelnia oraz stoliki do brydża, a za symboliczną opłatą można było wynająć plansze do gier szachowych.
Lokal był znany w Polsce, Europie, a nawet poza nią, głównie za sprawą licznie odwiedzających port w Szczecinie marynarzy - wówczas największego na Bałtyku. W „Kaskadzie” spotykał się socjalistyczny Wschód z kapitalistycznym Zachodem. Często pojawiały się tu znane osobistości ze świata kultury. Występowali m.in.: Czesław Niemen, Czerwone Gitary, Skaldowie, Karel Gott, Helena Majdaniec, Katarzyna Sobczyk, słynny tenor Ryszard Karczykowski, Filipinki, Helena Vondrackova, Anna Jantar, Farida, Irena Jarocka, Anna German, Ada Rusowicz, Halina Frąckowiak, Stenia Kozłowska, Ałła Pugaczowa, Wojciech Młynarski i Jerzy Połomski. Ciekawostką jest, że w 1965 roku w „Kaskadzie” odbył się pierwszy w Polsce striptiz, z udziałem artystek z Jugosławii, Czechosłowacji, Danii i Francji.
W 1963 roku „Kaskada” gościła festiwal „Wiosna Orkiestr”. Mimo początkowych problemów technicznych, takich jak brak wody na drugim piętrze czy niedopuszczona winda, lokal prężnie działał. Dyrektorem w 1962 roku był Maciej Głowczewski, projektantem mebli i wnętrza inżynier Jan Około-Kułak, a szefem kuchni Stanisław Stasiński. Warto zaznaczyć, że w 1962 roku prasa zapewniała, iż elementy wystroju wykonane są z tworzywa sztucznego odpornego na ogień, co - jak się okazało tragicznie - nie było zgodne z rzeczywistością.
Tragiczny Poranek 27 Kwietnia 1981 roku
Wybuch pożaru i szybkie rozprzestrzenianie się
W dniu poprzedzającym tragedię, w niedzielę, w „Kaskadzie” do późna w nocy bawiło się ponad 600 gości, obsługiwanych przez niemal dwustuosobowy personel. W poniedziałek, 27 kwietnia 1981 roku, tuż przed godziną 8:00 rano, podczas sprzątania Sali Kapitańskiej na parterze, doszło do wybuchu pożaru. Prawdopodobną przyczyną było zwarcie w gniazdku elektrycznym, do którego sprzątaczka podłączyła odkurzacz. Gniazdko to znajdowało się w otworze wyciętym w płycie z tworzywa, w bezpośrednim kontakcie z łatwopalną tkaniną osłonową.
Ogień objął błyskawicznie wszystkie cztery kondygnacje budynku. Już siedem minut po godzinie ósmej, a dziewięć od momentu wybuchu pożaru, wyleciały szyby z okien „Kaskady”. Gorący podmuch dosłownie odrzucił przechodniów pod mury sąsiednich domów. Cały budynek spłonął w ciągu godziny, pozostawiając jedynie żelbetonowe elementy konstrukcji.
Skala i dynamika żywiołu
Temperatura wewnątrz płonącego budynku osiągnęła 1100-1700°C. Żar panujący wokół „Kaskady” był tak intensywny, że topił pobliskie znaki drogowe (znajdujące się 15-20 m od budynku), firanki i karnisze w okolicznych budynkach mieszkalnych, a także uszkadzał lakier na wozach strażackich stojących w odległości 50-90 metrów. Płonęły również samochody osobowe zaparkowane pod lokalem i okoliczne drzewa, oddalone o kilkadziesiąt metrów.
Szybkie rozprzestrzenianie się ognia oraz dramatyczne konsekwencje były spowodowane przez kilka czynników:
- Łatwopalne materiały wystroju: Wnętrza były bogato zdobione materiałami takimi jak stylon, drewno, tkaniny, płyty pilśniowe i polistyren. Meble wypełnione były pianką poliuretanową. Pomimo wcześniejszych zapewnień prasy o niepalności, materiały te były w rzeczywistości łatwopalne, pozbawione atestów i często nasączone łatwopalnymi lakierami, stanowiąc idealne "paliwo" dla pożaru.
- Toksyczne gazy: Podczas spalania pianki poliuretanowej wydzielał się silnie trujący gaz bojowy - fosgen. To właśnie zatrucie fosgenem, a nie bezpośrednio płomienie, było bezpośrednią przyczyną śmierci większości ofiar.
- Niewłaściwa konstrukcja i brak zabezpieczeń: Dziesięciometrowy otwór nad Salą Kapitańską oraz brak odpowiednich zabezpieczeń pożarowych ułatwiły rozprzestrzenianie się ognia przez otwory w stropie, klatki schodowe, kanały wentylacyjne i przeszklone ściany, czyniąc cały budynek jedną wielką strefą pożarową.
Pierwszy pojazd straży pożarnej dotarł na miejsce o 8:11, kolejne pojawiły się po kilku minutach. Strażacy, zmagający się z ogromnym żywiołem, koncentrowali swoje działania przede wszystkim na ochronie sąsiednich obiektów, takich jak Zakłady Przemysłu Odzieżowego „Odra” oraz budynki mieszkalne. Dopływ prądu odcięto o 8:29, a gazu dopiero o 8:50. Pożar ugaszono o godzinie 18:50.
Ofiary i Ocaleni
Tragiczny bilans i cudowne ocalenia
W momencie wybuchu pożaru w budynku znajdowało się 21 osób, choć pełna obsada lokalu tego dnia powinna wynosić 41 osób. 20 pracowników, którzy spóźnili się do pracy, uniknęło śmierci. Wśród ofiar, które nie miały szans na ucieczkę z powodu szybko rozprzestrzeniającego się ognia i toksycznych oparów, było 14 osób: osiem pracownic kombinatu oraz sześcioro uczniów III klasy Zasadniczej Szkoły Gastronomicznej ze Szczecina, którzy odbywali praktyki i w krytycznej chwili znajdowali się w sali Pokusa na trzecim piętrze.
Udało się uratować siedmiu pracowników. Wśród nich było pięciu pracowników przebywających w piwnicy i na parterze (dwie sprzątaczki, portierka i dwóch palaczy), jeden z uczniów, którego pożar zaskoczył na schodach, oraz 19-letnia Alicja Ignacik. Alicja wydostała się przez okno na zewnętrzny parapet na drugim piętrze, skąd została cudem uratowana przez pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Szczecinie, którzy przejeżdżali obok z podnośnikiem hydraulicznym. Dariusz Mięsowski był ostatnim praktykantem, który wydostał się z budynku przez normalne wejście.

Śledztwo i Ustalenie Przyczyn
Zaniedbania i wnioski komisji
Dzień po zdarzeniu Służba Bezpieczeństwa wszczęła Sprawę Operacyjnego Sprawdzenia kryptonim „Kaskada”. Dodatkowo wojewoda szczeciński powołał specjalną komisję pod przewodnictwem prezydenta miasta Jana Stopyry. W jej skład wchodzili przedstawiciele prokuratury, komendant miejski Milicji Obywatelskiej, komendant rejonowy Straży Pożarnej oraz przedstawiciele Politechniki Szczecińskiej, Wojewódzkiej Spółdzielni Spożywców „Społem” oraz Okręgowych Zakładów Gazownictwa.
Komisja, analizując pogorzelisko, szybko stwierdziła fatalny stan techniczny instalacji elektrycznej. Znajdowano resztki przewodów elektrycznych łączonych „na skrętkę” bez izolacji, umieszczonych bezpośrednio pod łatwopalnymi okładzinami ścian i dywanami. Gniazdka elektryczne były montowane bezpośrednio w łatwopalnych materiałach, często poprzez wycięcie otworu w płycie z tworzywa. Przyczyną pożaru było zwarcie w gnieździe elektrycznym w Sali Kapitańskiej, spowodowane nadmiernym obciążeniem sieci po podłączeniu odkurzacza.
Wskazano na wiele zaniedbań, m.in. fakt, że ostatnia kontrola obiektu przez straż pożarną miała miejsce aż w 1974 roku. Komisja wykluczyła udział w zdarzeniu osób trzecich. Aktem oskarżenia objęto trzy osoby, w tym dyrektora „Kaskady”, oskarżonego o „zaniedbanie obowiązków zapewnienia warunków ochrony przeciwpożarowej”. Choć zapadły kilkuletnie wyroki, amnestia z 1984 roku umorzyła je.
Dalsze losy miejsca i Pamięć
Od zgliszczy do Galerii Kaskada
Zgliszcza „Kaskady” zostały rozebrane w 1982 roku. Przez wiele lat teren pozostawał niezagospodarowany, stanowiąc ogrodzoną, sczerniałą „czarną dziurę”, która szpeciła krajobraz miasta i była bolesnym świadectwem tragedii. Mieszkańcy centrum miasta sprzeciwiali się odbudowaniu lokalu w jego dawnej funkcji rozrywkowej.
Dopiero po 28 latach od tragedii, w 2009 roku, rozpoczęto w tym miejscu budowę nowej galerii handlowej. Galeria Kaskada, otwarta w 2011 roku, swoją nazwą i architekturą nawiązuje do historii tego miejsca. Dla wielu mieszkańców Szczecina nazwa „Kaskada” wciąż budzi silne emocje i bolesne wspomnienia, rodząc pytania o możliwość swobodnego korzystania z nowego obiektu.
Pamięć o ofiarach jest żywa. Na ścianie wypalonej „Kaskady” wieszano obraz Matki Boskiej Częstochowskiej i biało-czerwony sztandar, a mieszkańcy przez tygodnie zapalali znicze i składali kwiaty. W pogrzebach ofiar, które odbyły się 4 i 5 maja, udział wzięło ponad 20 tysięcy żałobników. 27 kwietnia 2012 roku, przy wejściu do Galerii Kaskada od strony ul. Edmunda Bałuki, odsłonięto tablicę upamiętniającą ofiary pożaru.
tags: #pozar #kaskady #w #szczecinie