Katastrofalne pożary w Stanach Zjednoczonych

Stany Zjednoczone w ostatnich latach doświadczyły szeregu niszczycielskich pożarów, które pochłonęły życie, zniszczyły mienie i spowodowały ogromne straty materialne i środowiskowe. Oto przegląd niektórych z najpoważniejszych incydentów.

Pożar w Portland, Maine

Pożar wybuchł przy Commercial Street około godziny 17:30 w piątek. Ogień szybko rozprzestrzenił się na gęstą zabudowę z XIX i XX wieku, gdzie dawniej znajdowało się centrum przemysłu rybackiego Portland, a obecnie mieszczą się tam restauracje i firmy - poinformowała w sobotę agencja AP. Płomienie i dym rozprzestrzeniały się szybko, strażacy walczyli z ogniem w trudnych warunkach. Zamarznięte hydranty zmusiły służby ratunkowe do użycia w akcji gaśniczej łodzi strażackiej. Co najmniej jedna łódź zacumowana w porcie zatonęła przy nabrzeżu, a kilka innych zostało uszkodzonych. Po dwóch godzinach strażacy ugasili pożar. Firma Central Maine Power niezwłocznie podjęła prace nad przywróceniem dostaw prądu w okolicy. Straż pożarna w Portland potwierdziła w sobotę, że dwóch strażaków zostało lekko rannych podczas akcji.

Zilustrowanie akcji gaśniczej w porcie z udziałem łodzi strażackiej

Tragiczny pożar klubu muzycznego w Oakland, Kalifornia

Pożar w klubie muzycznym w Oakland w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych pochłonął wiele ofiar. Na początku potwierdzono śmierć 9 osób, a 25 uważano za zaginione. Przedstawiciel miejscowych władz oświadczył, że "należy się przygotować nawet na czterdzieści ofiar". Ogień pojawił się podczas imprezy w klubie, który znajdował się w pofabrycznym magazynie. Strażakom udało się wyprowadzić większość osób z budynku. Pożar wybuchł w dawnym magazynie w dzielnicy Fruitville, zmienionym na klub muzyczny. W budynku mieszkało i miało swoje pracownie około pięćdziesięciu artystów. Jak poinformowała szefowa lokalnej straży pożarnej Teresa Deloach-Reed, strażacy wciąż ustalają, jak doszło do zdarzenia. Deloach-Reed zaznaczyła, że mimo pojawienia się ognia nie aktywowały się żadne czujniki dymu, a budynek nie był wyposażony w automatyczne systemy gaśnicze. W dwupiętrowym obiekcie, który określa ona jako "wielki", zawalił się dach, co utrudnia pracę służb starających się wydobyć ofiary spod gruzów. Pożar, który trwał ponad cztery godziny, został już ugaszony. Zgliszcza w części magazynu są jednak zbyt gorące, by można było przeprowadzić dokładne przeszukanie. W dawnym magazynie, wykorzystywanym obecnie jako klub nocny i miejsce wystaw artystycznych, odbywał się występ grającej muzykę elektroniczną grupy Golden Donna.

Strażnik kolejowy publicznie upokorzył pasażera Nie wiedział, że wszystko nagrywano

Skala tragedii w Oakland

"To jedna z największych tragedii, jaka dosięgła Oakland. To wielka strata dla tej dzielnicy i dla osób, które straciły tam swoich bliskich" - powiedziała Deloach-Reed. Większość ofiar została znaleziona na drugim piętrze. W pewnym momencie służby nie mogły doliczyć się ponad 20 osób. "Na razie "duża część budynku w ogóle nie została przeszukana" - powiedziała Deloach-Reed podczas briefingu. "Mamy nadzieję, że liczba (ofiar) zatrzyma się na dziewięciu i nie będzie ich więcej". Na razie nie wiadomo dokładnie, ile osób przebywało w budynku w chwili zdarzenia. Według lokalnych mediów miało tam być ponad 50 osób, z kolei agencja AFP pisała o 70.

Pożar na placu budowy w Charlotte, Karolina Północna

Ogień pojawił się w wielokondygnacyjnym budynku, który był w trakcie budowy. Gdy tylko zauważono dym wydobywający się z budynku, zostały zaalarmowane służby. Straż po kilku minutach pojawiła się na miejscu. Burmistrz miasta Vi Lyles wydał komunikat do mieszkańców o zachowanie bezpieczeństwa i umożliwienie pracy służbom ratowniczym. "Nasi funkcjonariusze bezpieczeństwa publicznego bardzo ciężko pracują, aby kontrolować pożar w obszarze SouthPark. Bezpieczeństwo wszystkich jest najważniejsze. Zalecono nam trzymanie się z dala od miejsca pożaru do odwołania, a mieszkańcy, którzy mieszkają w pobliżu, proszeni są o pozostanie w domach" - apeluje Vi Lyles. Wedle pierwszych, nieoficjalnych informacji przyczyną pożaru były chemikalia zgromadzone na placu budowy. Zwrócono się z apelem do mieszkańców, aby maksymalnie ograniczyli przebywanie w okolicy. W sieci pojawiły się zdjęcia i nagrania z miejsca pożaru. Gęste kłęby dymu unosiły się wiele metrów nad ziemią, a wiatr rozwiewał je po okolicy. Najtrudniejsza była sytuacja operatora dźwigu, który pracował na budowie. Płomienie odcięły mu bowiem zejście na dół. Po godzinie usilnych starań pracownik został uratowany.

Zdjęcie przedstawiające gęsty dym unoszący się nad placem budowy w Charlotte

Rozległe pożary lasów i budynków w Kalifornii (Los Angeles Area)

Dzielnica Los Angeles doświadczyła ewakuacji około 30 tys. osób z powodu pożarów. Od wtorku, 7 stycznia, Los Angeles stało w ogniu, a sytuacja była krytyczna. Autor profilu pokazał, że pożar udało się uchwycić z okien jednego samolotu. Dopiero z tej perspektywy widać, jak gęsto zabudowana jest dzielnica Pacific Palisades, którą trawi ogień. "Widok z pokładu samolotu na pożar szalejący na północ od miasta Santa Monica w hrabstwie Los Angeles. To ten pożar, który wybuchł w Pacific Palisades, luksusowej dzielnicy LA. Zwróćcie uwagę na gęstość zabudowań w rejonie. Dziesiątki, jak nie setki budynków zostało już zniszczonych, a jeśli ogień przedrze się dalej, to czeka nas katastrofa trudna do wyobrażenia" - napisał twórca fanpage'a pod zdjęciem. Co najmniej 1182 ha obszaru Pacific Palisades między nadmorskimi miastami Santa Monica i Malibu spłonęło w wyniku pożaru o nazwie Palisades Fire - poinformowali urzędnicy. Przed wybuchem pożaru Narodowa Służba Meteorologiczna wydała najwyższy alert dotyczący ekstremalnych warunków pożarowych dla większości hrabstwa Los Angeles od wtorku do czwartku, przewidując porywy wiatru od 80 do 130 km na godz. Funkcjonariusz straży pożarnej przekazał lokalnej stacji telewizyjnej KTLA, że kilka osób zostało rannych - niektóre mają poparzenia twarzy i rąk. Jedna strażaczka doznała też urazu głowy. Drugi pożar, nazwany Eaton Fire, wybuchł około 50 km w głąb lądu w pobliżu Pasadeny i pochłonął 162 ha w ciągu kilku godzin. Funkcjonariusze straży pożarnej poinformowali, że trzeci pożar o nazwie Hurst Fire rozpoczął się w Sylmar, w dolinie San Fernando na północny zachód od Los Angeles, co spowodowało ewakuację pobliskich mieszkańców. Świadkowie tragedii donoszą, że wiele domów spłonęło, a ogień spalił też samochody, gdy oni sami uciekali ze wzgórz Topanga Canyon. Zniszczone zostały również domy w Malibu.

Mapa z zaznaczonymi obszarami dotkniętymi pożarami w rejonie Los Angeles

"Diabelski wiatr" Santa Ana i jego wpływ

Chociaż zatrzymano podejrzanego o podpalenie, to straż pożarna zapewnia, że pożar wybuchł z przyczyn naturalnych. Szefowa straży pożarnej wyjaśniła, że wybuch pożaru nastąpił około 10 rano we wtorek. Ogień zaczął rozprzestrzeniać się w przypadkowy sposób w ogrodzie jednego z domów na obrzeżach Los Angeles. Dodała, że "pożar rozprzestrzeniał się z przerażającą prędkością". Dosłownie w kilka minut ogień zaczął obejmować zalesiony teren. Co gorsza, drzewa iglaste wydzielają palne terpenoidy, a palmy oleje, które strażakom bardzo trudno ugasić. Jak podała reporterka CNN Leigh Waldmann, "niektóre budynki przestały się tu palić tylko dlatego, że ogień strawił już dosłownie wszystko". Co gorsza, Janisse Quiñones z Departamentu Wody i Energii Straży Pożarnej w Los Angeles oświadczyła, że straż pożarna wyczerpała wszystkie zgromadzone rezerwy wody. Eksperci wyjaśniają, że pożar to skutek ekstremalnej suszy w regionie. Dzieła zniszczenia dopełnił wiatr o sile huraganu. Z jego powodu "pożar pochłaniał w ciągu minuty obszar równy pięciu boiskom do futbolu". Mowa jest o wiatrach Santa Ana, określanych jako „diabelski wiatr”, porównywanych z naszym halnym. Wieją z głębi lądu i gór w kierunku wybrzeża. To zjawisko występuje w Kalifornii zazwyczaj w chłodniejszych miesiącach i trwa do kilku dni. Rzadko zdarza się, że „diabelski wiatr” wieje przez ok. "Diabelski wiatr” w przeszłości wywoływał już pożary w Los Angeles i San Diego. Jak wyjaśnia BBC, wiatry Santa Ana „działają jak suszarka do włosów, dodatkowo wysuszając tereny Kalifornii”. Niektórzy błędnie sądzą, że Kalifornię uratują opady deszczu. Anna Gryczman, synoptyk IMGW, ostrzega, że intensywne i gwałtowne opady „zdarłyby okolicę do gołej ziemi”. Ziemia jest pozbawiona roślinności i spulchniona popiołem.

Schemat przedstawiający powstawanie i kierunek wiatrów Santa Ana

Straty i konsekwencje pożarów w Los Angeles

Szefowa straży pożarnej w Los Angeles Kristin Crowley przekazała na konferencji prasowej, że zagrożonych jest ponad 25 tys. osób w 10 tys. domów. 30 tys. ludzi już ewakuowano. Przy niskiej wilgotności i suchej roślinności spowodowanej brakiem deszczu warunki były "tak złe, jak to tylko możliwe, jeśli chodzi o ryzyko pożarowe" - podało biuro National Weather Service w Los Angeles. Pożar w Los Angeles uszkodził ok. 10 tysięcy budynków. Domy, m.in. w Pacific Palisades, straciło wiele gwiazd, np. Billy Crystal, Mandy Moore, Adam Brody czy Paris Hilton. Liczba ofiar śmiertelnych to 10 osób, chociaż niektóre źródła mówią o 7 ofiarach. Służby podają, że identyfikacja zmarłych może zająć nawet kilka tygodni. Nakaz ewakuacji zagrożonych ogniem terenów otrzymało ok. 180 tys. osób. W czwartek bez prądu było nawet 400 tysięcy osób. W czwartek wieczorem lokalnego czasu w walce z pożarem udział brało ponad 8000 strażaków. Tymczasem CBS News przytacza wypowiedź szefowej lokalnej straży pożarnej. Jeszcze przed katastrofą biła na alarm, że władze zmniejszyły strażakom budżet o 17 mln dolarów.

Reakcja władz na katastrofę

Gubernator Gavin Newsom, który ogłosił stan wyjątkowy, powiedział, że stan rozmieścił personel, wozy strażackie i samoloty w innych miejscach w południowej Kalifornii z powodu zagrożenia pożarowego dla szerszego regionu. Potężne wiatry zmieniły plany podróży prezydenta Joego Bidena, uziemiając Air Force One w Los Angeles. Prezydent planował odbyć krótki lot w głąb lądu do doliny Coachella na ceremonię utworzenia dwóch nowych pomników narodowych w Kalifornii, ale wydarzenie zostało przełożone na późniejszy termin w Białym Domu. "Zaoferowałem wszelką pomoc federalną, która jest potrzebna do stłumienia straszliwego pożaru Pacific Palisades" - przekazał Biden w oświadczeniu. Dzielnica Pacific Palisades jest obszarem, na którym znajdują się luksusowe rezydencje wielu hollywoodzkich gwiazd.

Pożar w domu opieki w Fall River, Massachusetts

Tragiczne zdarzenie w amerykańskim stanie Massachusetts. Co najmniej dziewięć osób zginęło, a kilkadziesiąt jest rannych po pożarze, który wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek w domu opieki w Fall River. W domu opieki przebywali ludzie na wózkach inwalidzkich, wiele osób bez kończyn. Lokalna policja przekazała w oświadczeniu, że w akcji ratunkowej uczestniczyli jej funkcjonariusze, którzy wynieśli z budynku kilkunastu niepełnosprawnych mieszkańców. Placówka może gościć do stu pensjonariuszy. Przyczyny zdarzenia badają straż pożarna i policja w Fall River oraz policja stanowa.

Zdjęcie ilustrujące akcję ratunkową w domu opieki, z uwzględnieniem osób niepełnosprawnych

Zniszczenie miasteczka Malden, Waszyngton

Katastrofalny w skutkach pożar zniszczył większość budynków w amerykańskiej miejscowości Malden (stan Waszyngton). "Skali tej katastrofy nie da się wyrazić słowami” - skomentował szeryf hrabstwa. Ogniem zajęły się m.in. komisariat, remiza, urząd, poczta. Pożar w miejscowości Malden na wschodzie stanu Waszyngton wymknął się spod kontroli służb. Zamieszkałe przez kilkaset osób miasteczko płonęło od samego rana. Strażacy nie nadążali z gaszeniem ognia. "Skali tej katastrofy naprawdę nie da się wyrazić słowami" - opisał krótko stan klęski szeryf hrabstwa Whitman Brett Myers. Wspomniał, że nawet po ugaszeniu, koszmar i skala dramatu odciśnie na zawsze piętno w pamięci mieszkańców. "Pożar zostanie ugaszony, ale społeczność zmieniła się na zawsze. Mam tylko nadzieję, że nie stwierdzimy, że pożar pochłonął więcej niż domy i budynki. Modlę się, by wszystkim udało się wydostać na czas" - dodał szeryf. Nadzieję, że nikt nie zginął, służby pokładały w ogłoszonej tuż przed rozprzestrzenieniem się ognia ewakuacji ludności. Strażacy pracowali w pocie czoła weryfikując, czy żywioł nie przyniósł ofiar śmiertelnych i rannych. Do tej pory takowych nie stwierdzono. Pożary podsycał silny wiatr. Tylko w poniedziałek płonął obszar o powierzchni 120 tys. hektarów. Zagrożenie ogniowe miało utrzymać się jeszcze przez dwa dni.

Strażnik kolejowy publicznie upokorzył pasażera Nie wiedział, że wszystko nagrywano

tags: #pozar #katastrofa #usa