Pożar Kawiarenki „Niebieskie Oczko” w Tarnowskich Górach

W nocy z 20 na 21 listopada w Tarnowskich Górach doszło do pożaru Kawiarenki Niebieskie Oczko, lokalnej placówki mieszczącej się przy ulicy Przepiórek 13. Ogień zajął część budynku, który nieprzerwanie funkcjonował przez ponad 20 lat, będąc ważnym miejscem spotkań i uroczystości.

Początek zdarzenia i alarm

Informacja o pożarze dotarła do właścicielki kawiarenki, pani Joanny Haby, po godzinie 2.00 w nocy. Jak wspomina pani Joanna, służby kilkukrotnie próbowały się z nią skontaktować. Po kilku próbach odebrała telefon i usłyszała słowa: „Dzień dobry, pali się "Oczko"”. Początkowo właścicielka pomyślała, że to głupi żart, jednak po kolejnym telefonie, tym razem od policjanta, zwątpiła w to. Lokal stanął w płomieniach w nocy.

Zasłona dymna i płomienie wydobywające się z okien kawiarni w nocy

Akcja ratunkowa i ustalenie przyczyny

Strażacy, którzy zjawili się na miejscu 21 listopada, ugasili pożar w ciągu ponad godziny. W akcji gaśniczej uczestniczyło sześć zastępów straży pożarnej. Po przeprowadzeniu ekspertyzy przez biegłego sądowego w zakresie pożarnictwa wiadomo, że przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej.

Skala zniszczeń i pierwsze szacunki

Na skutek działań gaśniczych, pomieszczenia „gościnne” znajdujące się na piętrze budynku zostały całkowicie zalane i obecnie nie nadają się do użytku. Spaleniu uległo poszycie dachu oraz tylna i boczna ściana budynku. Przez ponad tydzień Joanna Haba nie miała odwagi pojawić się w swojej kawiarence, co świadczy o skali tragedii. Obecnie firma ubezpieczeniowa jest w trakcie wyceniania powstałych szkód, aby małżeństwo mogło podjąć dalsze kroki.

Zdjęcie przedstawiające zniszczenia po pożarze wewnątrz kawiarni, uszkodzony dach i ściany

Historia i znaczenie kawiarenki

Kawiarenka Niebieskie Oczko nie była tylko lokalem, ale miejscem z długą historią i głębokim znaczeniem dla rodziny. W 2002 roku pani Joanna wraz z mężem postanowili założyć działalność. Obecna postać budynku ma niewiele wspólnego z tym, jak wyglądał ponad 20 lat wcześniej, gdy przy ulicy Przepiórek 13 mieścił się „wiejski” domek ze strzechą na dachu i ludowymi wstawkami. Budynek był stopniowo remontowany i dobudowano z czasem kolejne pomieszczenia.

Kawiarenka funkcjonowała w trybie weekendowym - w piątki, soboty i niedziele odbywały się tam urodziny, spotkania i wesela. Była to nie tylko działalność biznesowa, ale przede wszystkim rodzinne przedsięwzięcie.

Rodzinny biznes i działalność charytatywna

Pani Joanna podkreśla, jak wiele serca włożono w ten lokal: „Po raz pierwszy w życiu widziałam, jak mój mąż płacze. Włożył całe serce w ten lokal. Sam dobierał odpowiedni odcień płytek i projektował każde pomieszczenie "gościnne". Wybierał do nich dodatki - firanki, pościele, figurki. Dbał o kawiarenkę, tak jakby była jego dzieckiem”.

Kawiarenka Niebieskie Oczko była do tej pory rodzinnym biznesem, w którym pracę podejmowały głównie dzieci z rodziny zastępczej prowadzonej przez państwa Habów. Decyzję o jej założeniu podjęli w 1998 roku. Od tego czasu małżeństwo tarnogórzan opiekowało się kilkudziesięcioma dziećmi, z których większość jest już pełnoletnia. Mimo to, pomagają w kawiarence, gdy tylko nadarzy się okazja, co przyczynia się do panującej tam rodzinnej i ciepłej atmosfery.

Zespoły i relacje rodzinne

Obecnie w rodzinie zastępczej państwa Habów przebywa ośmioro dzieci: dwóch czterolatków, dziesięciolatek, dwunastoletnia dziewczynka, piętnastolatek, siedemnastoletnia dziewczynka i dwóch pełnoletnich chłopców. Najkrócej, bo od września, przebywa w rodzinie 4-letni chłopiec z zespołem Downa. Pani Joanna wspomina, że opieka nad czterolatkiem z zespołem Downa jest dla nich nowością: „Chyba nigdy wcześniej nie poświęcaliśmy dziecku tyle uwagi, ile temu chłopczykowi. Na zmianę z mężem muszę pilnować 24 godziny na dobę tego łobuza. Są momenty trudne, w których nas to przerasta”.

Wsparcie społeczne i plany na przyszłość

Pani Joanna wspomina, że już w godzinach porannych 21 listopada została zasypana wiadomościami i odebrała kilkanaście krzepiących telefonów. Kontaktowali się sąsiedzi, znajomi, przyjaciele i rodzina, którzy zapewniali o chęci pomocy. „Myślę, że po tych wszystkich SMS-ach i telefonach, które otrzymałam, że nie mam wrogów” - podsumowuje właścicielka.

Kawiarenka będzie mogła wznowić działalność, gdy dach budynku zostanie naprawiony. Wówczas małżeństwo będzie mogło podjąć kolejne kroki. Ważnym wsparciem są synowie państwa Habów, którzy prowadzą firmę budowlaną i zobowiązali się pomóc w naprawie szkód.

Pochodzenie nazwy „Niebieskie Oczko”

Pozostaje tylko jedno ważne pytanie: skąd wzięła się nazwa „Niebieskie Oczko”? Właścicielka ma wiele skojarzeń, jednak jak tłumaczy, tylko jedno jest trafne. Szczegóły pozostają tajemnicą, dodając uroku temu wyjątkowemu miejscu.

tags: #pozar #kawiarenki #olsztyn