Pożary Klasztorów: Braniewo i Alwernia

W ostatnich latach Polska doświadczyła dwóch dramatycznych pożarów, które dotknęły historyczne klasztory w Braniewie i Alwerni. Oba wydarzenia wywołały głębokie poruszenie w lokalnych społecznościach i służbach ratunkowych, podkreślając wagę szybkiej reakcji oraz wsparcia w obliczu tragedii.

Pożar Klasztoru Redemptorystów w Braniewie

Przebieg zdarzeń i akcja gaśnicza

Dnia 9 listopada, w godzinach porannych, doszło do dramatycznego pożaru przy ulicy Moniuszki, a według innych źródeł przy ulicy Świętokrzyskiej, w Braniewie. O godzinie 6:19 Stanowisko Kierowania Państwowej Straży Pożarnej w Braniewie odebrało zgłoszenie o pożarze poddasza obiektu Klasztoru Redemptorystów. Ze zgłoszenia przekazanego przez operatora numeru alarmowego 112 wynikało, że ogniem objęty jest cały dach budynku klasztoru.

The Redemptorist Monastery in Braniewo engulfed in flames, with smoke billowing from the roof

W działaniach uczestniczyła Państwowa, Wojskowa oraz Ochotnicza Straż Pożarna. Łącznie zaangażowanych zostało 14 zastępów straży pożarnej, które natychmiast przystąpiły do gaszenia ognia. Strażacy obecni na miejscu pożaru walczyli z ogniem zarówno od zewnątrz, jak i od środka budynku klasztoru, gdzie panowało silne zadymienie i wysoka temperatura. W kulminacyjnym momencie pożaru na miejscu pracowało blisko 50 strażaków, którzy dysponowali łącznie 14 jednostkami sprzętowymi.

Wspierali ich strażacy z Wojskowej Straży Pożarnej oraz jednostek OSP Frombork, Braniewo, Lipowina, Gronowo, Żelazna Góra. Do gaszenia pożaru wykorzystano dwie autodrabiny pożarnicze SCD37 z JRG Braniewo oraz SCD39 z JRG 1 Elbląg, a wodę pobierano z pobliskiej sieci hydrantowej oraz rzeki Pasłęki. Oprócz gaszenia pożaru dachu, strażacy prowadzili działania ograniczające przemieszczenie się płomieni na sąsiadujący obiekt kościoła. Działania gaśnicze z udziałem jednostek ochrony przeciwpożarowej zakończono około godziny 12:00. Pogorzelisko zostało sprawdzone przez ratowników, a ukryte zarzewia ognia ugaszone.

Skutki pożaru i wsparcie społeczności

Burmistrz Braniewa, Tomasz Sielicki, odniósł się do wydarzeń, informując, że w wyniku pożaru spaliło się 500 metrów kwadratowych dachu, który częściowo się zawalił. Pięć osób ewakuowało się z budynku. Na szczęście, w wyniku pożaru nie ucierpiał nikt z mieszkańców ani żadna inna osoba przebywająca w pobliżu budynku. Nikt z duchownych, którzy przebywali w obiekcie, nie odniósł obrażeń. Budynek klasztoru doznał poważnych uszkodzeń - spaliły się dach oraz część wnętrz, co spowodowało znaczne straty materialne.

Na miejscu pożaru przybyli m.in.: Grupa Operacyjna Warmińsko-Mazurskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, Burmistrz Miasta Braniewa Tomasz Sielicki, Zastępca Burmistrza Miasta Braniewa Anna Kapusta, Wójt Gminy Braniewo Jakub Bornus, I Zastępca Komendanta Powiatowego Policji podinsp. Tomasz Kamiński oraz pracownik UM Marek Wynimko. Część wyposażenia i rzeczy znajdujących się w obiekcie klasztornym została przeniesiona w bezpieczne miejsce, a teren pożaru zabezpieczali braniewscy policjanci.

Społeczność Braniewa jest wstrząśnięta wydarzeniami, a wiele osób wyraziło swoje wsparcie dla parafii oraz księdza, który w wyniku pożaru stracił miejsce zamieszkania. Burmistrz Sielicki podkreślił, że potrzebna będzie każda forma pomocy i wsparcia, aby przed zimą odbudować i zamknąć konstrukcję dachu. Organizowane są akcje zbiórki funduszy oraz dostarczania materiałów budowlanych, aby pomóc w odbudowie klasztoru przed nadchodzącą zimą. Braniewianie wielokrotnie udowodnili, że potrafią się zjednoczyć w trudnych chwilach, a obecna sytuacja jest kolejnym dowodem na solidarność.

Community members gathering to offer support for the Braniewo monastery reconstruction

Pożar Klasztoru Bernardynów w Alwerni

Pierwszy pożar i jego skala

Pożar klasztoru ojców bernardynów w Alwerni (powiat chrzanowski) wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek, 6 na 7 marca, w rejonie kotłowni i przedostał się na poddasze. Spłonęło około tysiąca metrów kwadratowych dachu nad budynkiem mieszkalnym i częścią kościoła. Udało się jednak uratować wnętrze kościoła oraz kaplicę Ecce Homo. Mimo to, przez kilkadziesiąt godzin, aż do środy, na zgliszczach pracowali strażacy, dogaszając tlące się elementy. W pożarze ucierpiało także wnętrze kościoła - od dymu i popiołu - zalane zostały ściany.

Drone view of the Bernardine Monastery in Alwernia after the devastating roof fire

Klasztor w Alwerni powstał w 1616 roku z inicjatywy Krzysztofa Korycińskiego, właściciela pobliskich dóbr. Jego pierwowzór znajduje się we Włoszech, w Toskanii, na górze La Verna, gdzie św. Franciszek często spędzał czas na modlitwie i poście. Alwernia znana jest jako miejsce kultu obrazu Pana Jezusa "Ecce Homo", czczonego tu jako ikona Miłosierdzia Bożego. Do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Alwerni przybywają liczne pielgrzymki z okolicy, zwłaszcza z Górnego Śląska.

Śledztwo i odbudowa

Jak powiedziała prokurator rejonowa w Chrzanowie Anna Dukielska, śledztwo w sprawie pożaru znajdowało się na początkowym etapie, a zakładane były różne wersje powstania pożaru. Jedną z nich była możliwość cofnięcia iskry pod dach przez wiejący wówczas silny wiatr. Na ten temat w toku śledztwa mieli wypowiedzieć się biegli.

Burmistrz Alwerni Jan Rychlik zapowiedział wsparcie odbudowy klasztoru, podkreślając jego ogromne znaczenie dla miasta i gminy: "Czeka nas ogrom pracy. Nie wyobrażamy sobie, żeby klasztor nie został odbudowany, bo od niego pochodzi nasze miasto i gmina. Od włoskiej góry La Verna, do której nawiązywał, pochodzi nazwa Alwerni. Jest dla nas bardzo ważny." Burmistrz poinformował, że prace na zgliszczach rozpoczął już ubezpieczyciel. Wsparcie finansowe odbudowy klasztoru zadeklarował zarząd Województwa Małopolskiego oraz Ministerstwo Kultury. Do Alwerni zgłaszają się także politycy i inne osoby, deklarując pomoc w odbudowie zabytku. Sami zakonnicy, choć pozbawieni domu, od razu przystąpili do działania również na swojej stronie internetowej, podając numer konta do wpłat: "Gdyby nie klasztor, nie byłoby Alwerni. Jeśli chciałbyś pomóc...". Zamieścili także galerię zdjęć płonącego i spalonego klasztoru. Bernardyni informują parafian i sympatyków klasztoru, że w związku z pożarem wszystkie msze św. i nabożeństwa będą odprawiane w sali OSP w Alwerni. Wieczorna msza święta w remizie OSP w Alwerni dziękowała Bogu, że podczas pożaru klasztoru Bernardynów nikomu nic się nie stało.

Architectural rendering or plans for the reconstruction of Alwernia monastery roof

Tragiczny drugi pożar i śmierć strażaka

Kilka godzin po tej mszy, podczas gaszenia niewielkiego pożaru, który wybuchł na zgliszczach, doszło do tragedii - zginął strażak. Jerzy Wojtoń był zasłużonym strażakiem z wieloletnim doświadczeniem, od 11 lat był naczelnikiem alwerniańskiej OSP. Ojciec Zbigniew Krystek, zastępca gwardiana klasztoru, rozmawiał z naczelnikiem OSP o zabezpieczeniach klasztoru w środę przed godziną 17:00. Potem była msza święta i spotkanie w sprawie pielgrzymki do Rzymu. Syreny usłyszano, gdy ojciec Zbigniew był u gwardiana na Rynku.

Injured firefighter breaks down sharing emotional story of how bureaucracy left family in ‘ruin’

Prawdopodobnie żar w drewniano-trzcinowo-gipsowych stropach tkwił jeszcze od pożaru klasztoru w nocy z niedzieli na poniedziałek (6 na 7 marca). Akcja gaśnicza trwała aż do czwartku, 10 marca. W tę środę wiał olbrzymi wiatr, taki sam jak w noc pożaru, co mogło wzniecić ogień, jak zastanawiał się burmistrz Alwerni Jan Rychlik. Środowa akcja nie trwała długo, około godziny. Gdy strażacy zwijali drabinę, ojciec Zbigniew poszedł już do domu. Za chwilę zadzwoniła parafianka, informując, że coś się stało w klasztorze, bo jedzie karetka. Zaczął dzwonić do naczelnika Wojtonia, ale ten nie odbierał. Ojciec Zbigniew poszedł na miejsce i, ze łzami w oczach, opowiadał, że Jerzy Wojtoń leżał w czarnym worku.

Jerzy Wojtoń zostawił żonę i dwójkę dzieci - córkę w OSP i syna, który od marca rozpoczął pracę w Państwowej Straży Pożarnej. Rodzina Wojtoniów ma tradycje strażackie. Koledzy Jerzego Wojtonia, strażacy, są załamani, trudno im mówić o tragedii. Wczoraj gromadzili się w alwerniańskiej strażnicy, siedząc w milczeniu. Pomagają rodzinie zmarłego zorganizować pogrzeb, który odbędzie się w piątek o godzinie 14:00. Msza planowana jest na Rynku, przy małej kapliczce. Marian Wilk, prezes OSP w Alwerni, zapewnił, że Jurek był podporą ich straży, człowiekiem do wszystkiego: szkoleń, napraw samochodów, papierkowych spraw.

Prokuratura Rejonowa w Chrzanowie wszczęła śledztwo w sprawie śmierci Jerzego Wojtonia. Wiele wskazuje na to, że był to nieszczęśliwy wypadek. Strażacy nie wiedzą jednak, jak dokładnie doszło do tragedii, bo nikt nie widział zdarzenia. Jeden z ochotników zobaczył tylko na dziedzińcu klasztoru słabo świecącą latarkę i poszedł sprawdzić.

Kontrole bezpieczeństwa po pożarze

Po pożarze klasztoru w Alwerni, małopolscy strażacy przeprowadzili intensywne kontrole bezpieczeństwa przeciwpożarowego w 238 obiektach, w tym pubach, dyskotekach i klasztorach. W aż 195 przypadkach musieli wzywać właścicieli budynków i lokali do poprawy bezpieczeństwa. W dziewięćdziesięciu przypadkach odkryto wadliwie działające instalacje elektryczne, gazowe, kominowe i wentylacyjne, wiele z nich bez ważnych przeglądów lub wymagających remontów. Kapitan Sebastian Woźniak z małopolskiej straży pożarnej zauważył, że przez zaniedbania może dojść do spięcia elektrycznego czy rozgrzania się komina i spowodowania zapłonu. Właściciele lekceważą także przepisy przeciwpożarowe: brakuje gaśnic, niesprawne są hydraty i instalacje doprowadzające wodę. Najwięcej mandatów posypało się jednak za źle oznaczone i zablokowane wyjścia ewakuacyjne, które często są ciemne i zastawione łatwopalnymi elementami.

tags: #pozar #klasztoru #bar