Mieszkańcy Alwerni i wierni z całej okolicy są wstrząśnięci tragicznym pożarem, który dotknął zabytkowy klasztor ojców Bernardynów i XVII-wieczny kościół pod wezwaniem Stygmatów św. Franciszka z Asyżu. Straty materialne szacowane są na miliony złotych, a akcja gaśnicza wymagała zaangażowania setek strażaków z trzech województw.
Początek pożaru i eskalacja sytuacji
Ogień został zauważony przez zakonników po godzinie 19:00. Początkowo sytuacja nie wydawała się groźna. „Wezwaliśmy straż pożarną. Początkowo sytuacja nie wyglądała groźnie. Nikt nie przypuszczał, że to się tak skończy” - załamuje głos ojciec Bartłomiej Mazurkiewicz, gwardian klasztoru ojców Bernardynów w Alwerni i proboszcz kościoła.
Do pożaru wysłano początkowo pięć zastępów strażackich. Gdy dotarły na miejsce, okazało się, że sytuacja jest bardzo poważna, a ogień błyskawicznie się rozprzestrzenia. Konieczne było wezwanie posiłków. W sumie w działaniach ratowniczo-gaśniczych brało udział aż 85 zastępów strażackich nie tylko z powiatu chrzanowskiego i Małopolski, ale także ze Śląska.

Akcja ratowniczo-gaśnicza i jej priorytety
Z klasztoru ewakuowano ośmiu zakonników, ponieważ ogień przedostał się do pomieszczeń, w których mieszkają. Prawdopodobnie ogień pojawił się najpierw w pomieszczeniach kotłowni, w budynku stanowiącym część administracyjno-gospodarczą, skąd rozprzestrzeniał się błyskawicznie dalej.
Walka z żywiołem trwała wiele godzin. Strażacy wspominają, że sytuację udało się opanować dopiero nad ranem, około godziny 4:00. „Robiliśmy wszystko, by pożar nie strawił zabytkowego kościoła i zgromadzonych tu zabytków. Częściowo się to udało, bo chociaż dach uległ spaleniu, wnętrze ocalało” - zapewnia Andrzej Siekanka, rzecznik prasowy małopolskiej straży pożarnej.
Starszy kapitan Wojciech Rapka, rzecznik prasowy chrzanowskiej straży pożarnej, podkreśla trudność akcji: „Porównując ten pożar np. do pożaru Rafinerii Trzebinia czy też do pożaru cysterny w Chrzanowie, można powiedzieć, że chociaż były to trzy zupełnie inne zdarzenia, ta akcja była równie trudna. W tym przypadku naszym priorytetem było ocalenie kościoła i znajdujących się w jego wnętrzach zabytków sakralnych. W dużej mierze nasze zadanie się udało”.
Pożar w Przemkowie - strażacy sprzątają po akcji gaśniczej
Skutki pożaru i uratowane wartości
Wstępnie szacuje się, że straty spowodowane pożarem to nawet kilkanaście milionów złotych. Spłonął cały dach klasztoru i kościoła. Niestety, nie udało się ocalić mniejszej wieży kościelnej, która się zawaliła. Wszędzie po akcji czuć było swąd spalenizny.
Mimo ogromnych zniszczeń, cudem udało się uratować wnętrze kościoła, w tym organy i kaplicę, gdzie znajduje się drogocenny obraz Pana Jezusa „Ecce Homo”. Przez cały czas trwania akcji gaśniczej obraz znajdował się wewnątrz kościoła, ponieważ zakonnicy nie zdążyli go wynieść.
Gwardian klasztoru wyjaśnia: „Postąpiliśmy zgodnie z instrukcją, która wymaga, by w sytuacji zagrożenia ratować Pana Jezusa. Wynieśliśmy z kościoła Eucharystię i tabernakulum”. Obraz „Ecce Homo” jest specjalnie zabezpieczony, a jego zabezpieczenie otwiera się elektrycznie. Podczas akcji gaśniczej zasilanie kościoła i klasztoru odcięto, co uniemożliwiło wyjęcie obrazu bez uszkodzenia zabezpieczenia. Zdecydowano, że nie ma takiej potrzeby, i obraz pozostał bezpieczny wewnątrz.
Reakcje społeczności i plany odbudowy
Mieszkańcy Alwerni są wstrząśnięci tym, co się stało. „Takiej tragedii nigdy tu nie było. Płakać się chce...” - mówi Zygmunt Kramarczyk z Alwerni, patrząc na zniszczenia. Inny starszy mężczyzna, obserwujący działania straży pożarnej, martwi się: „Myślałem, że mi serce pęknie. Niedawno kościół był w środku odnawiany. Wyremontowano wszystkie ołtarze, miliony na to poszły. A tu taka strata! Za co my to wszystko odbudujemy?”.
Wczoraj cały dzień na miejscu pracowali strażacy, którzy dogaszali pojawiające się miejscami zarzewia ognia i dokonywali rozbiórki zniszczonego dachu. Część z nich porządkowała również wnętrze kościoła zalane wodą podczas akcji.
Mieszkańcy i wierni odetchnęli z ulgą, że kościół ocalał w dużej mierze, i modlą się o szybką odbudowę klasztoru i kościoła. Gwardian Bartłomiej Mazurkiewicz i burmistrz Alwerni, również wstrząśnięci wydarzeniami, zdają sobie sprawę, że sam klasztor, nawet z pomocą gminy, nie poradzi sobie z tak gigantyczną inwestycją. Na odbudowę potrzebne będą miliony złotych. Wierni już deklarują swój udział w zbiórce, a potrzebna będzie również pomoc ze strony województwa i państwa.
Śledztwo w sprawie przyczyn pożaru
Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru. Pod uwagę brane są różne hipotezy, a na miejscu pracuje specjalna komisja, która ma za zadanie ustalić szczegóły zdarzenia.