Artykuł poświęcony jest ważnym wydarzeniom pożarowym, które dotknęły kościół pw. Matki Bożej Bolesnej w Jawiszowicach, a także tragicznej śmierci byłego proboszcza tej parafii, księdza Franciszka Janczego. Przedstawiamy również bogatą historię jawiszowickiej wspólnoty parafialnej, w której na przestrzeni wieków odnotowano także incydenty pożarowe, kształtujące jej oblicze.

Incydent pożarowy w kościele pw. Matki Bożej Bolesnej w Jawiszowicach (2016)
W czwartek, około godziny dziewiętnastej, Dyżurny Operacyjnego Stanowiska Kierowania KP PSP w Oświęcimiu odebrał zgłoszenie o możliwym pożarze w jawiszowickim kościele pw. Matki Bożej Bolesnej. Osoba zgłaszająca opisała, iż na dachu świątyni widać ogień i wydostające się kłęby dymu.
Portal oswiecim112.pl podał, że Dyżurny Operacyjny na miejsce niezwłocznie zadysponował zastępy z OSP Jawiszowice oraz JRG Oświęcim. Przybyły na miejsce pierwszy zastęp straży pożarnej stwierdził, iż w kominach świątyni zapaliła się sadza. Akcja gaśnicza trwała półtorej godziny, a zagrożenie zostało szybko opanowane.
Tragiczna śmierć księdza Franciszka Janczego i jego pożegnanie w Jawiszowicach
Pożar w Domu Księży Emerytów w Bielsku-Białej
Tragiczne wydarzenie miało miejsce 27 czerwca w Domu Księży Emerytów w Bielsku-Białej, gdzie zginął emerytowany, 74-letni ksiądz Franciszek Janczy. Pożar w oknie jednego z mieszkań, na parterze, zauważyli przechodnie, wychodzący z pobliskiego dworca PKS, około godziny 1:30 w poniedziałek. Natychmiast powiadomili oni służby ratunkowe. Na miejsce przyjechało dziewięć zastępów straży pożarnej, które szybko opanowały żywioł. Niestety, podczas akcji znaleziono ciało zmarłego księdza Franciszka.
Dom Księży Emerytów, w którym mieszkało 31 kapłanów, znajduje się w Bielsku-Białej u zbiegu ulic Traugutta i Żeromskiego, w sąsiedztwie Kurii Diecezjalnej i dworca PKS. Wszyscy pozostali kapłani opuścili budynek podczas trwania akcji gaśniczej. Po jej zakończeniu strażacy sprawdzili stan zadymienia obiektu i zezwolili księżom na powrót do swoich mieszkań. Pożar zamknął się w przestrzeni jednego mieszkania na pierwszym piętrze, a struktura budynku nie została naruszona. Specjaliści ds. pożarnictwa i prokuratura badali okoliczności zdarzenia, a wstępne ustalenia wskazywały, że przyczyną pożaru było zaprószenie ognia.
RAPORT: Zginął prof. Leszek Miszczyk | Pożar w Bielsku-Białej | 60-latek spadł z dachu [11.05.2021]
Życie i działalność księdza Franciszka Janczego
Ksiądz Franciszek Janczy urodził się w Sromowcach Wyżnych. W 1966 roku otrzymał święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa Karola Wojtyły. W ubiegłym roku, przed śmiercią, obchodził złoty jubileusz kapłaństwa. Jako wikariusz pracował w parafiach w Trzemeśni, Wróblowicach, Trzebini, Nowej Hucie Mistrzejowicach oraz bialskiej parafii Opatrzności Bożej.
W latach 1984-1994 był proboszczem parafii w Godziszce, a w latach 1994-2004 kierował wspólnotą parafialną w Jawiszowicach-Osiedlu Brzeszcze, czyli w parafii pw. Matki Bożej Bolesnej. Na emeryturze w Bielsku-Białej spędził trzy lata.
Na wniosek NSZZ „Solidarność” został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi za wkład w walkę o sprawiedliwość i niepodległość. Związkowcy docenili, że w latach stanu wojennego kapłan niósł duchową i materialną pomoc osobom uwięzionym oraz ich rodzinom, utrzymując stały kontakt z podziemnymi strukturami „Solidarności”. Włożył także szczególny wysiłek w organizację katechezy w poszczególnych parafiach.
Hierarcha zaznaczył, że ksiądz Janczy był postacią nietuzinkową, co przejawiało się w osobistej odwadze, z jaką walczył o wyznawane przez siebie wartości. Był osobą pogodną, z subtelnym poczuciem humoru, lubiącą ludzi. Biskup przypomniał, że zmarły kapłan w najtrudniejszych momentach powojennej historii Polski angażował się w działalność społeczną, protestując przeciwko władzy i naruszaniu praw człowieka.
Uroczystości pogrzebowe w Jawiszowicach
Uroczystości pogrzebowe księdza Franciszka Janczego odbyły się 3 lipca w parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Jawiszowicach-Osiedlu Brzeszcze. Rozpoczęły się wprowadzeniem trumny z ciałem zmarłego kapłana do kościoła parafialnego (Jawiszowice, ul. Prymasa Wyszyńskiego 20) w poniedziałek o godzinie 12:00. Przez dwie godziny wierni mogli modlić się i pożegnać kapłana, który przez ponad dwie dekady był proboszczem miejscowej parafii.
O godzinie 14:00 rozpoczęła się Msza święta pogrzebowa, po której ciało śp. księdza Franciszka zostało odprowadzone na miejsce spoczynku przy jawiszowickiej świątyni. W uroczystościach pogrzebowych, pod przewodnictwem biskupa Romana Pindla, udział wzięło ponad stu kapłanów z diecezji bielsko-żywieckiej i archidiecezji krakowskiej oraz dwóch biskupów emerytów - Tadeusz Pieronek i Janusz Zimniak. Przy trumnie modliła się również premier Beata Szydło, która przez wiele lat była burmistrzem Brzeszcz i znała osobiście wieloletniego duszpasterza podbeskidzkiej „Solidarności”. Obecny był także minister Stanisław Szwed oraz przedstawiciele rządu i władz samorządowych.
Proboszcz parafii, ksiądz Eugeniusz Burzyk, który wprowadził trumnę z ciałem zmarłego kapłana do kościoła, pod koniec liturgii pogrzebowej wyraził radość z tak licznego udziału - około 130 kapłanów. Długoletniego proboszcza pożegnał przedstawiciel parafii, a także wicedziekan dekanatu jawiszowickiego ksiądz Lech Kalinowski. Słowo nad trumną wygłosił ksiądz Jacek Pierwoła, który odczytał fragment testamentu swojego wujka. W ostatniej woli ksiądz Janczy podziękował Bogu za dar życia, powołania kapłańskiego i za spotkanych parafian, podkreślając, jak wielki wpływ na jego kapłaństwo miał Karol Wojtyła, będący dla jego pokolenia „prawdziwym ideałem, za którym poszlibyśmy nawet w ogień”.
W uroczystościach pogrzebowych udział wzięli także związkowcy podbeskidzkiej „Solidarności”, przedstawiciele flisaków z Pienin, delegacje z rodzinnych Sromowców Wyżnych oraz miejscowi górnicy i liczni parafianie. Biskup Roman Pindel przekazał rodzinie zmarłego kapłana i bliskim wyrazy współczucia oraz zapewnienie o modlitwie od kardynała Stanisława Dziwisza, podkreślając potrzebę kapłanów do stawania przy ołtarzu, zwłaszcza gdy odchodzi jeden z nich.

Zarys historii parafii w Jawiszowicach i pożar drewnianego kościoła (XVII wiek)
Pierwsze wzmianki i rozwój parafii
Pierwsze pisemne wzmianki o istnieniu parafii jawiszowickiej pojawiły się w latach dwudziestych XIV wieku, w spisach rachunkowych urzędników kurii papieskiej, nadzorujących pobór świętopietrza i dziesięciny papieskiej. W 1326 roku odnotowano: „Item par. eccl. de Iavissowicz solvit III sc.”, co oznacza, że parafia jawiszowicka zapłaciła 3 skojce (72 denary). Na tej podstawie szacuje się, że liczba ludności Jawiszowic w 1326 roku nie była wyższa niż 300 osób.
Jawiszowicki pleban Grzegorz złożył wówczas pod przysięgą zeznanie o wysokości swoich dochodów, na podstawie którego wymierzono mu dziesięcinę. Te zapisy stanowią nie tylko pierwsze słowa o parafii, ale także pierwszy znany zapis dziejowy o miejscowości Jawiszowice. Choć dokładna data utworzenia parafii jest niemożliwa do ustalenia, przyjmuje się, że powstała ona po 1285 roku, a przed 1326 rokiem, podobnie jak sama miejscowość, której nazwa upamiętnia założyciela osady, Jawisza, i jego potomków.
Niestety, inne źródła dotyczące dziejów parafii jawiszowickiej w XIV-XV wieku są bardzo skąpe, koncentrując się głównie na wymiarze dziesięciny czy świętopietrza w latach 1335-1355. Brak jest nawet imion kolejnych plebanów. Wiadomo jedynie, że w latach trzydziestych XIV wieku pewien nieznany z imienia pleban jawiszowicki zalegał urzędnikom papieskim kwotę w wysokości 1 grzywny, co skutkowało jego ekskomunikacją i uznaniem za „niegodnego kapłaństwa”. W latach 1350-1351 parafia była nawet „opuszczona” („deserta”) przez plebana, co groziło utratą praw parafialnych.
Na szczęście Jawiszowice uniknęły tego losu. W drugiej połowie XIV wieku pojawia się pleban jawiszowicki Mikołaj, członek bractwa plebanów z księstwa oświęcimskiego. Z tego okresu pochodzi również drewniana rzeźba przedstawiająca martwego Jezusa na rękach Matki Boskiej Bolesnej (tzw. Pieta). Przełomowy dla dziejów parafii był rok 1504, kiedy to wojewoda łęczycki Piotr Myszkowski, właściciel licznych majątków w ziemi oświęcimskiej, ustanowił beneficjum na rzecz kościoła w Jawiszowicach, zapisując plebanowi Janowi z Żarnowca i jego następcom dziesięcinę snopową oraz siedem stawów rybnych. Nadanie to zostało potwierdzone w 1536 roku przez Marcina Myszkowskiego, syna Piotra.
Okres reformacji i upadek
Wkrótce potem dla parafii i kościoła w Jawiszowicach nadeszły trudne czasy. Zarówno panowie Myszkowscy, jak i prawdopodobnie część mieszkańców wioski, zmienili wyznanie na kalwińskie (ewangelicko-reformowane) przed 1561 rokiem. Kościół jawiszowicki nie miał wówczas plebana, a dochody z beneficjum powróciły do spadkobierców Myszkowskich. Ówczesna kuria biskupia w Krakowie określała ten okres jako „profanację”, gdyż ruch protestancki objął całą diecezję, a około jedna trzecia kościołów znalazła się w rękach protestantów.
Zachowane protokoły wizytacyjne z lat 1598-1610 przedstawiają opłakany stan parafii: ubogo wyposażony i „sprofanowany” kościół, „zagrabione” beneficjum, a ksiądz dojeżdżał aż z Pisarzowic. Jedyny dochód stanowiła składka niedzielna i opłata za pogrzeb. Protokół wizytacji z 1598 roku przynosi wzmiankę o wezwaniu kościoła jawiszowickiego - patronem był święty Marcin.
Odbudowa i pożar kościoła w 1692 roku
Sytuacja kościoła i parafii uległa zmianie, gdy nowymi właścicielami Jawiszowic z prawem patronatu stali się Porębscy, a następnie Drohojowscy. Protokół z 1617 roku wymienia już rezydującego proboszcza Feliksa Paczanowskiego, co zakończyło ponad pięćdziesięcioletni epizod protestancki w Jawiszowicach. Kościół jawiszowicki stawał się coraz bogatszy, a wizytatorzy w 1644 roku zachwycali się „najbardziej stosownymi malowidłami”, „wytwornymi rzeźbami” i „starymi obrazami” w ołtarzach. Nawet najazd szwedzki z lat 1655-1656, który zniszczył Oświęcim, ominął Jawiszowice, choć jeden żołnierz szwedzki zabrał z kościoła złoty kielich.
W 1708 roku, gdy proboszczem był Paweł Żmijowicz, w protokole wizytacyjnym zapisano, że „wieś Jawiszowice posiada drewniany kościół parafialny pod wezwaniem św. Marcina Biskupa i Wyznawcy, po pożarze poprzedniego, w roku 1692 wzniesiony, nie konsekrowany”. W pożarze starego kościoła spłonęły srebrne sprzęty i pozostałe wyposażenie liturgiczne - wszystko doszczętnie. Nowemu kościołowi, wzniesionemu dzięki pobożności dobrodziejów i parafian, przywrócono dawną świetność. Nie znamy przyczyn tego pożaru, mogły być one naturalne (uderzenie pioruna), jak też spowodowane przez ludzkie niedbalstwo lub przestępstwo. Odbudowany po tym pożarze kościół do dziś służy mieszkańcom Jawiszowic.

Dalszy rozwój i życie duszpasterskie
Protokoły wizytacyjne z lat 1708, 1732 i 1747 szczegółowo opisują nowy kościół świętego Marcina. Proboszczowie tacy jak Paweł Żmijowicz, Marcin Antoszowicz czy doktor Adam Pirecki dbali o wystrój i majątek kościoła oraz życie duchowe parafian. Już w 1708 roku kościół posiadał siedmiogłosowe organy „w dobrym stanie”. Najbardziej szczegółowy protokół z wizytacji z 1747 roku zawiera informacje o majątku kościoła i życiu duchowym parafian, wskazując na 680 osób przystępujących do spowiedzi wielkanocnej oraz uroczyste obchody świąt.
W 1737 roku ówczesny proboszcz, Józef Madeyski, wystawił drewnianą kaplicę z dzwonnicą na polu plebańskim, około 0,5 km od kościoła. Wizytatorzy nie zawsze jednak aprobowali działania lokalnych duchownych, co widać w surowych napomnieniach dla proboszcza Madeyskiego i wikarego Stanisława Świetlińskiego, których oskarżano o czyny przynoszące hańbę stanowi duchownemu, takie jak obrażanie parafian, pijaństwo czy angażowanie się w spory i bijatyki. Mimo to, zachowane z późniejszych lat dokumenty parafialne świadczą o kontynuacji życia religijnego, choćby poprzez wpisy w metrykach ślubów z 1752 roku.
tags: #pozar #kosciola #jawiszowice