W czwartek, po godzinie 5 rano, Oławę wstrząsnął groźny pożar, który wybuchł na poddaszu budynku mieszkalnego przylegającego bezpośrednio do zabytkowego Kościoła Św. Józefa przy ul. Janowskiego. Ogień szybko rozprzestrzenił się na świątynię, powodując ogromne zniszczenia. Dzięki szybkiej reakcji sąsiada i sprawnej akcji ratunkowej, nikomu z ewakuowanych osób nic się nie stało.

Przebieg Zdarzeń i Akcja Ratunkowa
Początek Pożaru i Alarm
Pożar wybuchł na poddaszu budynku mieszkalnego, który bezpośrednio graniczy z kościołem. Stanisław Wojnarowski, idący rano do pracy, zauważył dym i spadające dachówki. Natychmiast podjął próbę powiadomienia mieszkańców o zagrożeniu. Wspominał, że ciężko mu było określić, czy dym wydobywał się znad kościoła, czy z przyległego domu, ale "to było na złączeniu kościoła z budynkiem". Początkowo napotkał trudności, gdy zapukał do pierwszych drzwi, a nikt nie otworzył. Następnie udał się na piętro do Ewy Korczowskiej, która, będąc w dużym szoku, początkowo mu nie wierzyła. Ostatecznie postawiła na nogi wszystkich mieszkańców. Po wyjściu z budynku zobaczył ogień w tym samym miejscu, gdzie wcześniej unosił się dym.
Ewakuacja Mieszkańców
Z budynku ewakuowano osiem osób, które spały, gdy pojawił się ogień i były nieświadome zagrożenia. Mieszkańcy zgodnie twierdzą, że żyją dzięki Stanisławowi Wojnarowskiemu. Jedna z lokatorek, starsza kobieta po osiemdziesiątce, zdołała pomyśleć o wzięciu portfela, podczas gdy inna mieszkanka, w szoku, nie wzięła nic. Swoje emocje opisała słowami: „Przepraszam, Zbyszek, ale u nas się chyba pali.” Na szczęście, nikomu nic się nie stało, co potwierdziła również prokurator rejonowa w Oławie Renata Jończyk oraz asystent dyżurnego z wojewódzkiego stanowiska kierowania Państwowej Straży Pożarnej, aspirant Piotr Borecki.
Pożar kościoła w centrum Braniewa
Działania Straży Pożarnej
Straż pożarna otrzymała zgłoszenie o godzinie 5:27. Do działań ratowniczych użyto 10 samochodów gaśniczych, 3 podnośniki hydrauliczne, 4 wozy operacyjne i 1 samochód z dodatkowymi aparatami powietrznymi. Łącznie w akcji wzięło udział 65 osób z 12 do 15 jednostek straży pożarnej, w tym specjalistyczne jednostki z Wrocławia. Na miejsce zdarzenia przyjechali również policja, pogotowie ratunkowe, gazowe i energetyczne, a także przedstawiciele władz miasta i powiatu.
Na początku strażacy skupili się na ewakuacji mieszkańców i odłączeniu prądu w budynku. Dopiero potem przystąpili do akcji gaśniczej, gasząc ogień pięcioma prądami wody. Działania ratownicze trwały 10 godzin 15 minut. Marek Strugacz, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Oławie, wyjaśnił, że priorytetem było zapewnienie bezpieczeństwa osobom, których życie jest zagrożone, dlatego przeszukanie wszystkich mieszkań było najważniejsze. Co do otwarcia drzwi wejściowych do kościoła, stwierdził, że niewiele to zmieniło, ponieważ w kościele było już wystarczająco dużo powietrza do szybkiego rozprzestrzeniania się ognia. Drzwi otwarto, aby umieścić w środku wodne prądy gaśnicze, jednak ostatecznie, z uwagi na bezpieczeństwo, nie zdecydowano się na to.
Dochodzenie w Sprawie Przyczyn Pożaru
Podejrzenia i Zarzuty
Prawdopodobne źródło pożaru znajdowało się w jednym z mieszkań, gdzie od wieczora do trzeciej nad ranem trwała impreza. Wszystko wskazuje na to, że za pożar jest odpowiedzialny 36-letni mężczyzna z gminy Domaniów, który był gościem i uczestniczył w spotkaniu. Policja twierdzi, że podejrzany porzucił niedopałek papierosa, co przyczyniło się do powstania pożaru.
Oławski prokurator rejonowy, Renata Procyk-Jończyk (znana także jako Renata Jończyk), potwierdziła, że mężczyźnie postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania pożaru zagrażającego życiu i zdrowiu osób oraz mieniu wielkich rozmiarów. Za ten czyn grozi mu od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Mężczyzna przebywa obecnie w więzieniu, co jednak nie ma nic wspólnego z tymi zarzutami, musi odpokutować za swoje stare przewinienia, głównie kradzieże. Jest on również podejrzewany o zrabowanie dwóch torebek oławiankom w dniu pożaru na ulicy Kościelnej i Żołnierzy AK, co skutkowało utratą pieniędzy i dokumentów, a jedna z poszkodowanych złamała rękę. Dokumenty i karty bankomatowe, które skradł, wrzucił podobno do rzeki.
Śledztwo i Opinie Biegłego
Pierwsze wnioski biegłego z dziedziny pożarnictwa wskazują, że do zaprószenia ognia doszło w budynku mieszkalnym. Wykluczone zostało podejrzenie podpalenia, ponieważ nie było typowych śladów dla podłożenia ognia. Pobrane zostały próbki do badań, które miały pozwolić dokładniej zlokalizować miejsce powstania pożaru, a ich wyniki miały być znane za kilka tygodni.
Mimo to, niektórzy lokatorzy mieli wątpliwości co do źródła ognia. Jedna z mieszkanek, która miała sypialnię nad mieszkaniem, gdzie odbywała się impreza, twierdziła, że było tam całkiem spokojnie i nie było „wielkiej libacji”. Nie wydawało jej się, by ogień wyszedł właśnie z tego mieszkania, zwłaszcza że osoby tam przebywające opuściły budynek jako ostatnie, a płomień, jak jej się wydawało, szedł od strony kościoła.
Skala Zniszczeń i Reakcja Społeczności
Zniszczenia w Kościele
Kościół pod wezwaniem Św. Józefa, zbudowany w 1887 roku, dawniej był świątynią ewangelicką pw. świętego Michała. Przed pożarem pełnił funkcję pomocniczą w parafii NMP Matki Pocieszenia. W wyniku pożaru świątynia spłonęła doszczętnie. Spaliła się wieża, a płonący dach runął do wnętrza kościoła, powodując ogromne straty. Zniszczony został m.in. ołtarz, ambona, witraże, ławki, organy oraz obraz Jezusa modlącego się w ogrodzie oliwnym i prospekt organowy, przywieziony przez kresowian w trakcie repatriacji po II wojnie światowej. Ksiądz proboszcz Paweł Cembrowicz poinformował, że w kościele nie było obiektów o wartości zabytkowej czy historycznej, a świątynia była ubezpieczona. Dodał, że kościół uratował mieszkańcom życie, ponieważ gdyby nie stał przy kamieniczce, ogień opanowałby budynek mieszkalny.

Zniszczenia w Budynku Mieszkalnym
Sąsiadujący z kościołem jednopiętrowy budynek mieszkalny również doznał poważnych uszkodzeń. Zniszczony dach i stropy nie pozwalały na powrót 5 rodzin do ich domów. Inspektor nadzoru budowlanego miał zdecydować, czy budynek nadaje się do zamieszkania, ale wstępne oględziny wskazywały, że lokatorzy raczej nie będą mogli tam powrócić. Wstępnie straty w budynku mieszkalnym szacowano na ponad 200 tysięcy złotych.
Pomoc dla Poszkodowanych Mieszkańców
Mieszkańcom, którzy nie mieli się gdzie podziać, zaproponowano pobyt w hotelu "Marta". Z tej możliwości skorzystały trzy osoby. Początkowo byli niezadowoleni z powodu konieczności opuszczenia hotelu "Marta" w sobotę rano, ale przedstawiciele hotelu i miasta zapewnili, że mają zorganizowane inne lokum. Marta Berdyś, współwłaścicielka hotelu, oraz Bogusław Jazienicki, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej, Mieszkaniowej i Ochrony Środowiska UM, potwierdzili, że dwie osoby przeniosły się do hotelu "Neptun", a jeden pan zdecydował poradzić sobie na własną rękę.
Mimo początkowego niezadowolenia, miasto ostatecznie zaoferowało poszkodowanym pomoc w postaci zastępczych mieszkań. Na czas remontu dwie rodziny miały przenieść się do mieszkań socjalnych, a jednej miało zostać wynajęte. Mieszkańcy mieli wrażenie, że miasto bardziej przejmuje się kościołem niż nimi, ale doceniali pracę administratorki, od której czuli prawdziwe wsparcie. Ze wstępnych ustaleń wynikało, że poszkodowani przynajmniej przez dwa tygodnie zostaną bez mieszkań z powodu długotrwałego procesu suszenia i prac remontowych. Jeden z lokatorów proponował wynajęcie maszyn suszących, aby skrócić ten proces z dwóch tygodni do trzech dni, lecz ostatecznie nie skorzystano z takiego rozwiązania, a remont potrwał przynajmniej pół roku.
Odbudowa i Przyszłość Świątyni
Początkowo dużo spekulowano na temat przyszłości spalonej świątyni. Ksiądz proboszcz Paweł Cembrowicz powiedział, że parafia "idzie w stronę odbudowy". Konserwator zabytków, który był na miejscu zdarzenia, stwierdził, że nie wyobraża sobie, by to miejsce pozostało puste. Kościół pomocniczy pw. Św. Józefa został odbudowany, a 1 lipca 2017 roku ksiądz arcybiskup Józef Kupny odwiedził Oławę, aby poświęcić odnowioną świątynię.
